Utrzymują, że odkryli światowy spisek producentów żywności, firm farmaceutycznych i lekarzy. Setki tysięcy Polaków, słuchając internetowych porad lekarzy internistów braci Rodzeń, odstawiają leki na cukrzycę, insulinooporność i depresję.
Czytaj również: Bracia Rodzeń „walczą z matriksem”. Lekarz: dziwię się, że izby lekarskie na to pozwalają
Film z konferencji zapowiadanej jako początek światowej rewolucji w żywieniu. Wypełniona po brzegi wrocławska Hala Stulecia. Na scenie 44-letni bliźniacy Mateusz Rodzeń i Łukasz Rodzeń, lekarze interniści. Ubrani w koszulki z napisem „Low carb” i „Można pięknie żyć”. Jeden z nich skanduje: „Zdrowie zaczyna się od wiedzy. I tylko tyle i aż tyle potrzeba, żeby być zdrowym metabolicznie!”. Na ekranie pojawiają się hasła: „Robimy z wami niezłą robotę dla tego świata!”, „We are changing the world!”. Na koniec filmu wypowiada się jedna z panelistek: „Bracia Rodzeń to dwie najbardziej niezwykłe istoty ludzkie, jakie znam!”.
Oni sami wolą mówić o sobie: zwyczajne chłopaki, które mówią, co myślą. Broń Boże elita, bo z elitą bracia walczą.
W matrixie metabolicznym
Historia braci Rodzeń to opowieść — jak lubią to nazywać — o wyjściu z metabolicznego matrixu. Żyli w nim od dzieciństwa spędzonego w Głogowie, pełnego planów na zmianę świata i marzeń o wynalezieniu leku na raka. Dziećmi byli psotnymi, karanymi biciem. Na pierwszym roku studiów na wrocławskim Uniwersytecie Medycznym — wspólnie wybrali uczelnię, nie wyobrażali sobie rozstania — uchodzili za kujonów. Potem zaczęli zadawać pytania: dlaczego zajęcia z komunikacji z pacjentem trwają tak krótko i są wciśnięte między anatomię i prosektorium? Po co przyszłemu lekarzowi łacina? Po co zajęcia z biofizyki, na których trzeba się uczyć dziwnych wzorów? I parazytologia, podczas której trzeba rysować kredkami robota? Po trzecim roku wyjechali do Irlandii. Mateusz znalazł pracę w prywatnej klinice, Łukasz na zmywaku i w fabryce. Chwalą: to otworzyło im głowy. Po czwartym roku ruszyli w podróż dookoła świata. Utrzymują, że mieli praktyki w szpitalu w Australii. To doświadczenie miało ukształtować ich jako lekarzy nieustannie dokształcających się i krytycznych.
Posty „medyczne” braci Rodzeń na Instagramie.
Foto: Bracia Rodzeń/Instagram / Newsweek
Ale, rozpoczynając pracę, i tak wylądowali w polskim matrixie. Łukasz krążył między pogotowiem, szpitalem i domem. Brał po 28 dyżurów w miesiącu. Rozpoczął, drugą po specjalizacji z chorób wewnętrznych, specjalizację z kardiologii. Przesypiał dni wolne od pracy. Ratowały go słodycze i papierosy. Dorobił się otyłości brzusznej.
Mateusz zrobił specjalizację z medycyny rodzinnej. Pracował jako lekarz dyżurny interny i izby przyjęć w szpitalu powiatowym. W jednej z książek opowiada, że błyskawicznie awansował na dyrektora szpitala i członka zarządu. Codziennie, do kawy słodzonej dwiema łyżeczkami cukru, zjadał dwa pączki z różą. Brat bliźniak utył, on schudł i zdiagnozował u siebie zespół jelita drażliwego.
Świat o mnie usłyszy!
Beznadzieja życia w metabolicznym matrixie dopadła najpierw Łukasza. Aby się z niego wyrwać, zaczął myć zęby lewą ręką, w drodze do pracy słuchał podcastów o zdrowym żywieniu i psychologii. Odstawił dyżury. Kiedy miał ochotę na słodycze, skubał kawałek melona. Nauczył się spać bez telefonu przy głowie, ale przede wszystkim przeszedł na dietę ketogeniczną. Czyli odrzucił pełne węglowodanów pieczywo, makarony, ryż, ziemniaki i większość owoców. Zastąpił je produktami z wysoką zawartością tłuszczu, np. wołowiną, wieprzowiną, tłustymi rybami, tłustą śmietaną, twarogiem. Codziennie jadł omlet z kilku jaj, rosół i steki. Kiedy miał ochotę na przegryzkę, jadł jajo na twardo. Pościł. W efekcie wprowadził organizm w stan — bracia nazywają ją błogosławioną — ketozy, w której organizm z powodu braku glukozy pozyskuje energię głównie ze spalania tłuszczów. Dzięki temu schudł. Zamieszkał nad Notecią, spacerował, biegał, zimą morsował. Ale, jak opisuje w książkach, jego przemiana zaczęła się w głowie.
Posty „medyczne” braci Rodzeń na Instagramie.
Foto: Bracia Rodzeń/Instagram / Newsweek
Codziennie powtarzał sobie: „Najlepsze przede mną. Jeszcze kilka miesięcy i świat o mnie usłyszy”. Afirmował: „Jestem niepalącym lekarzem, który posiada potężną wiedzę na temat psychologii”. W pewnym momencie poczuł, że jest gotów uciec z metabolicznego matrixu, czyli odciąć się od mainstreamowej służby zdrowia, która — jak przekonują bracia — chodzi na pasku koncernów farmaceutycznych i wielkich producentów przetworzonej żywności. To one nakręcają w ludziach uzależnienie od niskotłuszczowej diety light, która prowadzi do insulinooporności. A ta jest przyczyną wielu chorób metabolicznych. Na tych chorobach żerują wciskające ludziom leki koncerny farmaceutyczne. Lekarze, zamiast leczyć, dilują ich produkty.
Przemiana Łukasza oznaczała też zmianę leczenia pacjentów. W jednej z książek opisuje, że pod jego wpływem mężczyzna z cukrzycą typu drugiego — sam ją u niego zdiagnozował — przeszedł na dietę ketogeniczną. Kiedy schudł i zaczął się lepiej czuć, Łukasz stopniowo odstawił mu wszystkie leki.
Mateusz idzie w ślady brata. Rano wypija koktajl białkowy, cały dzień je mięso. Chwali, że dieta keto wyleczyła go z zespołu jelita drażliwego. Odstawia węglowodany nie tylko domownikom, ale też pacjentom, którzy, podobnie jak pacjenci Łukasza, mierzą się z insulinoopornością, stłuszczeniem wątroby czy nadciśnieniem. Obaj bracia rekomendują pacjentom: zero telewizora w domu, radia w aucie i toksycznych znajomych. Negatywny, płynący z mediów, ale też od niewłaściwych ludzi przekaz zatruwa umysł i utrudnia zdrowienie. Same dobre wiadomości i praktykowanie wdzięczności to korzyści dla zdrowia, czyli na przykład — jak utrzymują bracia — tworzenie się nowych szlaków neuronalnych w mózgu. Połączenie chudnięcia na diecie keto, myślenia pozytywnego i bojkotu mainstreamowej medycyny ma czynić cuda: wycofuje większość chorób i pozwala odstawić leki.
Haniebna tłuszczofobia
W jednej z pierwszych książek — napisali sześć, w tym roku mają wyjść trzy kolejne — bracia opisują moment, w którym postanawiają podzielić się ze światem swoją wiedzą. Był piękny dzień, usiedli pod rozłożystą sosną, a intuicja krzyczała do nich: „Czeka na was wasze życie! To początek waszej drogi do wolności, niezależności i znalezienia własnej mocy!”.
Posty „medyczne” braci Rodzeń na Instagramie.
Foto: Bracia Rodzeń/Instagram / Newsweek
Początki nie były łatwe. Obaj — zawsze razem — krążyli między kilkoma ośrodkami zdrowia, w których pracowali jako lekarze POZ. W jednym z ośrodków chorzy odmówili wizyt u braci. Jedna z pacjentek wrzuciła do internetu opinię o Mateuszu: „Bezpodstawna, arogancka odmowa szczepienia dziecka na COVID. Straszenie dziecka śmiercią przez szczepionkę. Pan się przyznał, że nie leczy, tylko daje pieczątki. To jest lekarz? Tragedia, dziecko ma traumę”.
Już wtedy — co potem stało się ich znakiem rozpoznawczym — mieli tendencję do uproszczeń i grania na emocjach. Współorganizowali akcję edukacyjną dla przedszkolaków dotyczącą używania smartfonów. Mateusz wymyślił hasło akcji skierowane do rodziców: „To małe urządzenie potrafi z jednej strony uratować życie, z drugiej pozbawiło życia wiele osób!”.
Niedługo później bliźniacy weszli w media społecznościowe jako bracia Rodzeń i zaczęli wrzucać informacje o potwierdzonym przez nich jako lekarzy błogosławieństwie stanu keto: chudnięciu, pozbywaniu się cukrzycy typu drugiego, insulinooporności, zmniejszeniu napadów padaczkowych w padaczce lekoopornej. Zbierają je w swojej pierwszej książce „Metoda odchudzania braci Rodzeń”. Na okładce występują jako rycerze w zbroi walczący ze smokiem dzierżącym kajzerkę i lody z posypką. W książce po raz pierwszy pojawia się hasło MOBR, czyli Metoda Odchudzania Braci Rodzeń, i slogan, który bliźniaki, członkowie ich rodzin i najbliższy sąsiad wytatuują sobie na przedramionach: „Można pięknie żyć”.
A to wszystko dzięki zdemaskowaniu przez braci światowych spisków mających na celu uzależnienie ludzi od wysokoprzetworzonego jedzenia. Instrumenty spisku: wymyślenie kalorii i ich haniebny twór, czyli piramida żywienia oparta na tłuszczofobii. Producenci zboża wmówili ludziom, że powinni jeść śniadania, a otyłość jest spowodowana brakiem ruchu. W rzeczywistości — co demaskują bracia — producenci płatków, makaronu czy słodyczy uzależniają ludzi od jedzenia. Już jedno śniadanie z płatkami owsianymi na mleku wystarczy, żeby wywołać narkotyczny głód, który przez cały dzień — jedząc niezdrowe węglowodany — trzeba zaspokajać.
Posty „medyczne” braci Rodzeń na Instagramie.
Foto: Bracia Rodzeń/Instagram / Newsweek
MOBR niszczy światowy spisek, promując nie tylko ucieczkę od śniadań i zjadanie nawet tylko jednego, wysokotłuszczowego posiłku dziennie, ale też rezygnację z forsownych ćwiczeń. Przy okazji odczarowuje sól. Skorumpowani dietetycy straszą nią bardziej niż cukrem, tymczasem — szczególnie na początku keto — zjadanie do trzech łyżeczek soli dziennie ma przynieść korzyść. Połączenie zasad MOBR z pracą nad trudnymi emocjami, które według braci są źródłem wszystkich chorób autoimmunologicznych, daje potężną szansę ich wyleczenia. Dowody? U ich pacjentów to się sprawdza.
W kolejnych książkach pojawiają się kolejne choroby, które można wyleczyć, stosując MOBR. Wśród nich są migreny, depresje, lęki, a nawet niektóre nowotwory. Pomysł braci na leczenie raka jest prosty: komórki nowotworowe wielbią glukozę i insulinę, a te z kolei można zlikwidować dietą keto.
Z każdą kolejną publikacją i kolejnym wpisem w mediach społecznościowych rośnie radykalizm braci. Uderzają w Polskie Towarzystwo Leczenia Otyłości, które według nich ma być finansowane przez firmę farmaceutyczną. Przekonują, że efektem zaleceń Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego jest nie wyleczenie, ale utrzymywanie ludzi w chorobie. Wrogiem głoszonych przez nich prawd mają być również dziennikarze mainstreamowych mediów. Nie napiszą prawdy o braciach, ponieważ — zaniedbani metabolicznie i niezbyt szczęśliwi — pozostają w metabolicznym matrixie.
Z każdym wpisem i filmem poprzedzonym hasłami „Ujawniamy!” i „Tego nie usłyszysz od swojego lekarza” liczba obserwatorów braci rośnie. Na samym YouTubie mają dziś prawie milion subskrybentów. W komentarzach ludzie dzielą się sukcesami: „Stłuszczenie wątroby drugiego stopnia wycofane po pięciu miesiącach na keto!”. Więcej jednak jest pytań i wołania o pomoc. „Stosuję wasze zasady, ale po 3 miesiącach w badaniu insuliny na czczo jest ona jeszcze wyższa!”. „Po latach niezdrowego odżywiania przeszedłem na keto, schudłem, ale zrobiłem badania i lekarz twierdzi, że to dna moczanowa i każe odstawić sól, mięso czerwone”. „Co robić? Jem, jak każecie, mięso czerwone i odstawiłam chleb, ale strasznie boli mnie żołądek i muszę brać tabletki”.
Błędy, lęki, wątpliwości
Endokrynolog, diabetolog i obesitolog Szymon Suwała śledzi posty braci. Pod wieloma punktuje błędy, przedstawia hierarchę dowodów naukowych i opinie ekspertów. Bracia piszą, że zabraniają pacjentom chorym metabolicznie ćwiczyć, Szymon Suwała ostrzega, że to piękny sposób na zwiększenie ilości tłuszczu wewnątrzmięśniowego i zainicjowanie procesów adaptacyjnych, które potem utrudnią skuteczne leczenie chorób immunologicznych. Bracia radzą: nie jedzcie śniadań. Suwała wyjaśnia: badania potwierdzają korzyści. Nie należy traktować tego zero-jedynkowo, ale potwierdza się, że przesuwanie posiłków na późniejsze części dnia nie służy zdrowiu. Bracia błędnie wskazują czytelnikom, jak — by ułatwić sobie kontrolę nadmiernej masy ciała — mogą określić współczynnik stosunku obwodu pasa do wzrostu (WHtR), Suwała podaje prawidłowy sposób mierzenia obwodu talii.
Posty „medyczne” braci Rodzeń na Instagramie.
Foto: Bracia Rodzeń/Instagram / Newsweek
— Największym problemem jest jednak to, że bracia Rodzeń negują istnienie choroby otyłościowej. Utrzymują, że to nie jest choroba, ale objaw zbyt dużego stężenia insuliny. Jest odwrotnie! — mówi. — Choroba otyłościowa związana jest ze stanem zapalnym tkanki tłuszczowej, który to stan doprowadza do insulinooporności. W dużym skrócie: nie insulinooporność doprowadza do choroby otyłościowej, ale choroba otyłościowa prowadzi do insulinooporności. To wywraca do góry nogami sens tzw. leczniczej diety braci i ich teorii, że wystarczy schudnąć i wyleczyć wiele chorób, aby wycofać ponoć leżącą u podstaw wielu chorób insulinooporność. Bracia zasiewają w chorych na cukrzycę wątpliwość, że skoro cukrzyca typu drugiego jest spowodowana insulinoopornością, to może nielogiczne jest podawanie insuliny pacjentom cukrzycowym. To błędne założenie, bo w cukrzycy typu drugiego zazwyczaj wcale nie podaje się insuliny! A jeśli już, to dopiero w jej bardzo zaawansowanym stadium, kiedy nic innego już nie pomaga.
Dr hab n. med. Alina Kuryłowicz, uznana specjalistka w dziedzinie chorób wewnętrznych, endokrynologii i diabetologii, od lat prowadzi badania nad patomechanizmami prowadzącymi do otyłości i związanych z nią powikłań metabolicznych. Jest zaniepokojona rutynowym zalecaniem przez braci Rodzeń diety ketogenicznej wszystkim chorym z nadwagą i otyłością. We współpracy z Polskim Towarzystwem Leczenia Otyłości opracowała stanowisko w tej sprawie. Można w nim przeczytać, że związek między dietą ketogeniczną a ryzykiem sercowo-naczyniowym jest nadal przedmiotem badań. Eksperci Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego wymieniają wprawdzie dietę jako jedną z opcji leczenia nadwagi i otyłości, ale jej pozytywny wpływ na pacjenta zmniejsza się wraz z czasem. „Nie bez znaczenia jest również wpływ diety ketogenicznej na lipidogram: niższe spożycie węglowodanów sprzyja obniżaniu poziomu trójglicerydów, jednak wraz ze zwiększeniem udziału tłuszczów nasyconych w diecie dochodzi do znaczącego wzrostu stężania cholesterolu lipoprotein o małej gęstości [tzw. złego cholesterolu — red.] — czytamy w oświadczeniu. — Tym samym zależność między zawartością węglowodanów w diecie a śmiertelnością z przyczyn sercowo-naczyniowych ma kształt litery U. To oznacza, że diety ketogeniczne o skrajnie niskiej zawartości węglowodanów mogą nawet zwiększać śmiertelność z powodu chorób serca”.
Dieta patologiczna
— Wiele razy zapraszaliśmy braci Rodzeń, aby podczas zorganizowanej przez nas konferencji naukowej przedstawili twarde dowody na skuteczność swojej diety — mówi dr n. med. i n. o zdr. Arkadiusz Matras. Od ponad dziesięciu lat przedstawia merytoryczną dietetykę w prosty sposób, również na stworzonej przez siebie stronie Dietetyka #NieNaŻarty. — Niestety, bracia nie przyjmują zaproszenia — dodaje.
O diecie braci Rodzeń mówi, że jest bardziej patologiczna niż ketogeniczna. Bracia zalecają mięso przetworzone, czyli wędliny, kiełbasy, salami, konserwy mięsne. W książkach podają przepisy np. na keto pierogi, ale nagrywają filmiki, w których, w ramach diety niskowęglowodanowej, jedzą parówki. W ramach keto edukacji piszą wierszyki „Lepiej wjechać komuś w tył auta drogiego, niż na słonecznikowym usmażyć schabowego”. Ma być zabawnie. — Problem w tym, że np. promowany przez nich smalec ma być zdrowszy od oleju roślinnego, tymczasem tłuszcze roślinne, w porównaniu z tłuszczami zwierzęcymi, zmniejszają ryzyko chorób serca — mówi Arkadiusz Matras. — Do ponad miliona obserwujących ich na różnych platformach ludzi trafia również zawoalowany przekaz: stosując dietę keto, możecie schodzić z leków. Straszą też pacjentów z cukrzycą, że insulina jest szkodliwa, sugerując, że jej stosowanie skraca życie. Nawet trzykrotnie w porównaniu z tymi, którzy insuliny nie stosują.
Matras zgłosił szkodliwe działania braci do Naczelnej Izby Lekarskiej i Rzecznika Praw Pacjenta Ministerstwa Zdrowia. Zaznaczył, że przekazują informacje niezgodne z aktualnym stanem wiedzy, co stoi w sprzeczności z Kodeksem etyki lekarskiej. I co? I do dziś nie wiadomo, czy cokolwiek ze sprawą się dzieje.
Posty „medyczne” braci Rodzeń na Facebooku.
Foto: Bracia Rodzeń/Facebook / Newsweek
Od rzecznika Naczelnej Izby Lekarskiej słyszę, że w ubiegłym roku do izby wpłynęło nawet kilkanaście zgłoszeń dotyczących braci Rodzeń. Wszystkie zostały wysłane do Dolnośląskiej Izby Lekarskiej we Wrocławiu, gdzie dostaję informację, że po ostatnich zmianach personalnych w tej instytucji nie wiadomo, kto ani kiedy tym się zajmie.
Ustalam, że bracia nadal posiadają prawo wykonywania zawodu lekarza, są członkami Dolnośląskiej Izby Lekarskiej i wykonują zawód w ramach indywidualnej specjalistycznej praktyki. Reklamując MOBR, organizowane przez siebie konferencje o dobrodziejstwach diety keto, podkreślają, że są przede wszystkim lekarzami, ale z dokumentów można wywnioskować, że od kilku lat nie pracują zawodowo.
Zarabiają za to na konsultacjach metabolicznych, czyli interpretując przesyłane im wyniki badań m.in. chorych przechodzących na keto i odstawiających leki. Wszystko online. Cena jednej konsultacji: 249 zł. Ale najlepszym biznesem okazują się organizowane przez nich biletowane konferencje. Coraz częściej nieomal w całości poświęcane wpływowi diety keto na zdrowie psychiczne, w tym uzależnienie od jedzenia. A wszystko to w ramach reklamowanej przez nich psychiatrii metabolicznej, nazywanej wymiennie psychiatrią żywieniową i nutripsychiatrią.
Problem w tym, że w wykazie jednostek chorobowych według międzynarodowej klasyfikacji ICD-10 nie ma czegoś takiego jak uzależnienie od jedzenia. W wykazie specjalizacji medycznych w Polsce nie funkcjonuje również psychiatria żywieniowa, nutripsychiatria ani psychiatria metaboliczna.
Odstawienie chleba lepsze od psychoterapii
Rozmawiam z dr. Piotrem Krawczykiem, psychiatrą z Centrum Terapii Dialog. — To skrajnie niebezpieczne, i to na wielu poziomach — mówi, kiedy przytaczam twierdzenie braci, że odstawienie chleba na miesiąc da lepsze efekty niż rok psychoterapii. — Chory nie tylko może zrezygnować z fachowej pomocy, ale też błędnie uznać, że jego cierpienie bierze się z jedzenia węglowodanów i wystarczy je odstawić, aby wyzdrowieć.
Zdaniem Krawczyka nieprawdą jest też twierdzenie braci, że ćwiczenia są bardziej skuteczne niż leki na depresję. — Duże i niebezpieczne uproszczenie — stwierdza doktor, kiedy cytuję braci, że leki przeciwdepresyjne powodują m.in. przyrost masy ciała z insulinoopornością włącznie. — U części pacjentów może dojść do wzrostu masy ciała, ale jeśli zareagujemy w porę, można temu przeciwdziałać.
Dr Krawczyk przyznaje, że wpływ diety ketogenicznej na zdrowie psychiczne jest od dawna przedmiotem badań, ale na razie jest ich niewiele i na zbyt małych grupach, aby cokolwiek stwierdzić. Jedno z ostatnich badań na grupie 88 osób wykazało, że pod wpływem restrykcyjnej, prowadzonej przy wsparciu dietetyków diety ketogenicznej stan psychiczny chorych nieco się poprawił. Niestety, po zakończeniu diety i wycofaniu wsparcia choroby wróciły.
Posty „medyczne” braci Rodzeń na Facebooku.
Foto: Bracia Rodzeń/Facebook / Newsweek
Mimo to bracia Rodzeń przekonują, że wiedzą, jak wyleczyć dietą keto choroby psychiczne. I coraz lepiej na tym zarabiają. Pod koniec roku ruszyli z podyplomowymi studiami pt. „Terapie niskowęglowodanowe z elementami psychiatrii metabolicznej”. Cena ośmiu zjazdów to 9800 zł. Jednymi z wykładowców, którzy są nazywani liderami zmiany, są sami bracia.
Ramy formalne i organizacyjne studiów podyplomowych udostępnia prywatna uczelnia ASBiRO. W materiałach uczelni dotyczących podyplomówki z terapii niskowęglowodanowych obok jej logo pojawia się logo Akademii Braci Rodzeń. Nikomu nie przeszkadza, że taki twór szkolnictwa wyższego nie istnieje. Większość studentów studiów braci Rodzeń ma wyższe wykształcenie, w tym ze stopniem doktora.
Nabór na kolejny sezon studiów dawno został zamknięty. Chętnych było więcej niż miejsc.
PS Podczas zbierania materiałów do tekstu korzystałam z książek Mateusza Rodzenia i Łukasza Rodzenia „Terapeutyczne ograniczanie węglowodanów z braćmi Rodzeń”, „Metoda odchudzania braci Rodzeń”, „Kuchnia braci Rodzeń” i „Jak pozbyć się insulinooporności i wycofać cukrzycę typu 2”. We wstępie do książek powtarza się ostrzeżenie: „Wydawca ani autorzy nie ponoszą odpowiedzialności za jakiekolwiek skutki dla zdrowia mogące wystąpić w wyniku stosowania zaprezentowanych w książce metod”.
Bracia Rodzeń nie odpowiedzieli na moją prośbę o spotkanie i rozmowę.

