Jarosław Kaczyński ogłosił kandydata PiS na premiera w wyborach w 2027 r. — będzie nim Przemysław Czarnek. Dominika Długosz z „Newsweeka” i Kamil Dziubka z Onetu zastanawiają się w podcaście „Stan Wyjątkowy”, co na to obóz władzy. — Z pewnością model „Nawrocki: wydanie drugie” byłby trudniejszy dla koalicji — uważa Dziubka.

— Dlatego, że jeżeli miałaby to być postać, która rzeczywiście nie jest mocno obciążona ośmioma latami rządów PiS, no to byłby to ten sam problem, co z Nawrockim. Nowa opowieść człowieka, w którego trudno uderzać. Chociaż akurat na Nawrockiego było parę rzeczy, a i tak mu to nie zaszkodziło — dodaje dziennikarz Onetu.

Tymczasem, jak się wydaje, o Czarnku już wszystko zostało powiedziane. — Wszystko, co złe, powiedziano — precyzuje Dziubka. — Co nowego możecie wymyślić?

Dziennikarze wymieniają całą listę zarzutów wobec Czarnka. Chodzi o jego wypowiedzi o społeczności LGBT+, o kobietach i ich roli, o „Lex Czarnek” i zmiany w edukacji, o aferę „Willa+”, czy wypowiedzi dotyczące edukacji seksualnej w szkołach.

Według Dziubki kandydatura Czarnka to dla obozu rządzącego i premiera Donalda Tuska zarazem zła i dobra wiadomość.

— Zła, dlatego że Czarnek jest gościem, który ma talent retoryczny. Będzie po prostu wypadał z lodówki. A dobra, bo to jednak pokazuje, że tu się otwiera pewna przestrzeń. Ewidentnie jest tak, że Czarnek będzie mobilizował wyborców, przede wszystkim Koalicji Obywatelskiej i również Lewicy. Tusk będzie mógł łatwo pokazać: „zobaczcie, jaka jest alternatywa”. Alternatywą jest premier Czarnek, który mówił, że kobiety powinny siedzieć w domu i rodzić dzieci. Który mówił, że ludzie LGBT nie są równi ludziom normalnym. Dla Tuska i dla koalicji tu się otwierają pewne możliwości. Nie ma wątpliwości, kto jest po drugiej stronie — mówił Dziubka.

Długosz z kolei uważa, że choć kandydatura Czarnka otwiera dla koalicji przestrzeń do działań, to do zwycięstwa jest daleko. — Rzeczywiście jest część elektoratu, choćby po Polsce 2050, która już teraz do PiS-u nie pójdzie, bo ten PiS będzie dla tych wyborców zbyt radykalny. I oni nie będą tam mieli czego szukać. Ale [operacja z Czarnkiem] to nie jest rozszerzenie elektoratu, poszerzenie bazy wyborczej — mówiła Długosz. Według niej zadaniem kandydata PiS ma być utrzymanie tych wyborców, którzy przy PiS pozostali.

Z kolei odebranie Prawu i Sprawiedliwości wyborców, dla których Czarnek będzie zbyt radykalny, może być — zdaniem Długosz — trudne. Pokusić się o to mogłoby ugrupowanie przypominające dawną Polskę 2050. — To miejsce może też zająć Polskie Stronnictwo Ludowe, bo jest to jednak partia najbardziej konserwatywna. Ale moim zdaniem te przepływy są średnio możliwe — analizuje Długosz.

Dziennikarze zauważają, że koalicja nie była przygotowana, aby od razu odpowiedzieć na kandydaturę Czarnka. — Było to sztampowe, nieprzygotowane, było to działanie chaotyczne na każdym froncie. Plansze pod tytułem „taka jest prawdziwa twarz PiS-u” nie mówiły o niczym — uważa Długosz.

Dziubka się z nią zgadza. Próbował się dowiedzieć, czy rządzący cokolwiek szykują, bo od dawna było jasne, gdzie i kiedy odbędzie się konwencja PiS. — Logika podpowiadała pewną kontrę, przecież obóz władzy ma wiele narzędzi. Usłyszałem tylko gdzieś w otoczeniu premiera, że „no, my już mamy premierę” i dlatego tutaj nic nie będzie. Uważam, że to jest błąd. Czarnek zajął całą przestrzeń medialną, bo nie ma w niej nic innego. Największa partia opozycyjna zaprezentowała kandydata na premiera. Ten dzień został oddany walkowerem — komentuje Dziubka.

„Stan wyjątkowy” to program, w którym Andrzej Stankiewicz, Dominika Długosz, Kamil Dziubka i Jacek Gądek dyskutują o najważniejszych politycznych wydarzeniach tygodnia. Czołowi dziennikarze Onetu i „Newsweeka” zapewniają słuchaczom i widzom nieszablonową, często żartobliwą, ale zawsze merytoryczną rozmowę, a ich ogromne doświadczenie dziennikarskie oraz znajomość kulis polskiej sceny politycznej gwarantują potężną dawkę informacji.

Poniżej lista wszystkich dotychczasowych odcinków podcastu:

HtmlCode

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version