Gdzie jest Glock Zbigniewa Ziobry? — zastanawiają się w podcaście W związku ze śledztwem Dominika Długosz i Mariusz Gierszewski. Pistolet byłego ministra zniknął służbom z radaru, a państwo jest bezradne. Policja nie może nawet wszcząć procedury odebrania Ziobrze pozwolenia na broń, bo nie wie, gdzie wysłać pismo do poszukiwanego byłego ministra.
Dziennikarze zaczynają od przypomnienia, że sam fakt posiadania broni przez byłego ministra nie jest żadną tajemnicą. Pistolet byłego ministra był dobrze widoczny choćby na zdjęciach z konferencji prasowej w kopalni Bełchatów z marca 2023 r.
— Wtedy wyszło, że to jest Glock 26. Specjalny model, lżejsza wersja, zaprojektowany do skrytego noszenia przy sobie. […] To zmodyfikowany wariant pod kątem strzelectwa sportowego, bardziej dynamiczny, wymieniony spust, sportowe przyrządy celownicze i tak dalej — opisuje broń ministra Gierszewski.
Gdzie teraz znajduje się Glock Ziobry? Nie wiadomo. — Okazuje się, że do tej pory policji nie udało się formalnie wszcząć postępowania administracyjnego o odebranie pozwolenia na broń. Bo odebrać pozwolenie na broń trzeba, to chyba nikt nie ma wątpliwości […] Jest poszukiwany? Tak. Zbiegł? Tak. — tłumaczy Gierszewski.
— Według ustawy o broni, jeżeli zmieniasz miejsce zamieszkania, musisz poinformować odpowiednią komendę policji. [Ziobro] nie poinformował o tym, więc Wydział Postępowań Administracyjnych Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi, powinien mu odebrać pozwolenie na broń. No ale do tej pory ten wydział nie może wszcząć tego postępowania — mówi dziennikarz.
Przyczyna jest banalna: skoro nie jest znane miejsce pobytu Ziobry, nie wiadomo, na jaki adres wysłać pismo informujące o wszczęciu postępowania. — Oczywiście po dwóch nieudanych dostarczeniach można uznać, że to dostarczenie jednak było skuteczne. Ale potem oczywiście obrońca danej osoby złoży zażalenie i to będzie tak wszystko dalej w kółko trwało — dodaje Gierszewski.
Wskazuje, że jeśli Ziobro ma broń przy sobie, stwarza potencjalne zagrożenie dla funkcjonariuszy, którzy będą próbowali go zatrzymać. — Jeżeli Zbigniew Ziobro wyrobił Europejską Kartę Broni — a nie wiemy o tym i policja zdaje się, też o tym nie wie, czy wyrobił — to mógłby tę broń wywieźć na przykład na Węgry. [… ] W razie np. próby zatrzymania na Węgrzech, gdyby jej użył i powiedział, że nie rozpoznał, że to byli funkcjonariusze albo na przykład polscy łowcy cieni, to jest tak zwane działanie w błędzie. Nie poniósłby żadnych konsekwencji za użycie broni. A poza tym — jakie to stwarza okoliczności dla funkcjonariuszy, którzy mieliby zatrzymać taką osobę, jeżeli wiedzą, że ta osoba ma legalną broń? Więc tutaj są liczne znaki zapytania i są dylematy — wyjaśnia Gierszewski.
Dominika Długosz zastanawia się, czy Ziobro mógł wywieźć pistolet do USA. — Stany Zjednoczone mają bardzo poważną politykę bezpieczeństwa i wjechanie z bronią do nich jest właściwie niemożliwe. Ale pamiętajmy, że Zbigniew Ziobro jednak wyjechał do tych Stanów w przedziwny sposób, który jest łączony z administracją Donalda Trumpa i być może dostał też specjalne pozwolenie na wywiezienie swojej broni. Ale jest to dość absurdalne, że polskie służby nie mają zielonego pojęcia, gdzie znalazł się Glock ministra Ziobro — mówi.
Dziennikarka rozważa również inną możliwość — Ziobro mógł zostawić swojego Glocka w domu w Jeruzalu. Z takim scenariuszem również wiąże się ryzyko.
— Wyobraźmy sobie teraz absolutnie hipotetyczną sytuację, że ta broń została w domu w Jeruzalu, w którym to domu nie ma nikogo od bardzo dawna. […] I wyobraźmy sobie hipotetyczną sytuację, że ktoś się włamuje do tego domu i wynosi stamtąd broń zarejestrowaną na byłego ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobro. Nie chcę sobie nawet wyobrazić, jakie mogą być konsekwencje takiej historii, bo ta broń może zostać użyta do zabójstwa, do napadu z bronią w ręku, do grożenia komuś, do zastraszania i tak dalej, i tak dalej. No i będzie kłopot jeszcze większy, niż ma w tej chwili Zbigniew Ziobro, więc też trochę w jego interesie jest, żeby powiedzieć, co z tą bronią się wydarzyło i gdzie ona jest — podkreśla Długosz.
„W związku ze śledztwem”
Ona jest czołową dziennikarką polityczną, a on — uznanym reporterem śledczym. Prywatnie Dominika Długosz i Mariusz Gierszewski są małżeństwem z niemal 20-letnim stażem, a teraz łączą siły również jako współprowadzący podcast „W związku ze śledztwem”.
Nowe odcinki podcastu będą ukazywać się w każdy wtorkowy wieczór na stronie Newsweek.pl, w aplikacji Onet Audio, a także na kanałach Radia Zet i „Newsweek Polska” na YouTube.

