Warszawa przygotowuje się na XIX Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina — jedno z najważniejszych wydarzeń muzycznych świata. Dla publiczności to czas muzycznej magii, zaś dla organizatorów — ogromna operacja logistyczna, w której liczy się każdy detal: od fortepianów i stroicieli, przez obsługę techniczną, po hotele i archiwizację nagrań.

  • Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Konkurs, w którym młodzi pianiści z całego świata mierzą się z muzyką Fryderyka Chopina, jest przedsięwzięciem o budżecie i skali porównywalnej z dużymi festiwalami międzynarodowymi. Wymaga wielomiesięcznych przygotowań, a w jego obsługę zaangażowanych jest kilkaset osób.

— Organizacja konkursu kosztuje około 19 mln zł — mówi Aleksander Laskowski, rzecznik prasowy Konkursu Chopinowskiego. — Najwięcej pochłaniają honoraria i wynajem sali.

To kwota obejmująca nie tylko wynagrodzenia jurorów i muzyków orkiestry, lecz także wynajem Filharmonii Narodowej, która przez trzy tygodnie staje się sercem wydarzenia. Do tego dochodzą koszty zakwaterowania uczestników, promocji i obsługi medialnej, a także produkcji materiałów wideo, które trafiają do transmisji telewizyjnych i internetowych.

Pianiści nie płacą za zakwaterowanie — przez cały czas udziału w konkursie koszty hotelu pokrywa organizator. Standard to hotele dobrej klasy w centrum Warszawy, skąd łatwo dotrzeć do sal prób i Filharmonii Narodowej. Na miejscu uczestnicy mają zapewnione wygodne warunki do odpoczynku, ale już o posiłki dbają sami — wybierając hotelowe restauracje, lokale w pobliżu czy szybkie przekąski między ćwiczeniami.

Jednym z najważniejszych wyborów, przed jakimi staje każdy uczestnik, jest wybór fortepianu. Do dyspozycji pianistów przygotowanych zostaje pięć instrumentów: steinway, kawai shigeru, yamaha, fazioli i bechstein. Każdy z nich ma inne brzmienie i charakterystykę klawiatury. Niektórzy spędzają długie godziny, testując instrumenty i decydując, który najlepiej odpowiada ich interpretacji Chopina.

Historia konkursu zna przypadki, kiedy wybór fortepianu stawał się niemal anegdotą. W 2010 r. zwyciężczyni Julianna Awdiejewa zdecydowała się na steinwaya, choć wielu jej rywali sięgało po fazioli — instrument stosunkowo nowy w chopinowskiej rywalizacji, który wtedy zyskał sporo uwagi. Z kolei w 2015 r. Seong-Jin Cho zmienił fortepian między etapami, uznając, że inny model lepiej podkreśli subtelność jego interpretacji nokturnów. Tego typu decyzje pokazują, że wybór instrumentu bywa częścią strategii artystycznej, a nie tylko kwestią techniczną.

Za kulisami Konkursu Chopinowskiego toczą się inne, mniej widoczne zmagania. Stroiciele i technicy dbają, by dźwięk Chopina zabrzmiał tak, jak powinien. Każdy instrument wymaga codziennego strojenia, czasem nawet kilkukrotnego w ciągu dnia — wystarczy zmiana wilgotności czy temperatury, by fortepian rozstroił się w kilkanaście minut.

Zdarzało się, że stroiciele dosłownie wbiegali na estradę w przerwie między utworami, aby poprawić instrument. W 2015 r., przy wyjątkowo suchym powietrzu w Filharmonii Narodowej, fortepiany rozstrajały się tak szybko, że technicy mówili półżartem, iż sami rozgrywają „konkurs na czas”.

Także transport instrumentów to osobna operacja. Fortepiany przyjeżdżają do Warszawy w specjalnych, klimatyzowanych ciężarówkach, a samo wniesienie ich do filharmonii wymaga precyzyjnych manewrów i zespołu kilku osób. Każdy instrument waży około pół tony — do ustawienia na scenie potrzebni są doświadczeni technicy i specjalne podnośniki. Nic dziwnego, że w branży powtarza się, iż Konkurs Chopinowski to także „konkurs stroicieli i tragarzy”.

W obsługę konkursu zaangażowanych jest jednak znacznie więcej osób — ponad 150. To nie tylko stroiciele i technicy sceniczni, ale także pracownicy biura prasowego, tłumacze, realizatorzy transmisji telewizyjnych i internetowych oraz wolontariusze. To oni dbają o to, by pianista pojawił się na scenie dokładnie o wyznaczonej godzinie, by widzowie na całym świecie otrzymali perfekcyjne nagranie, a media — materiały prasowe na czas.

Tę stronę wydarzenia w wyjątkowy sposób uchwycił dokument „Pianoforte”, nagrodzony Emmy w 2024 r. Kamera zagląda nie tylko do sal prób i garderób, ale też w miejsca, gdzie widzowie zwykle nie mają dostępu. Pokazuje stroicieli czekających w napięciu na decyzję pianisty, techników poprawiających scenę w ostatnich minutach czy wolontariuszy prowadzących uczestników na estradę. Film przypomniał, że choć na scenie króluje muzyka Chopina, to za jej perfekcyjnym brzmieniem stoją dziesiątki ludzi w cieniu reflektorów.

Większość uczestników spędza długie godziny w salach Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina — to tam ćwiczą między kolejnymi etapami konkursu. Filharmonia Narodowa pozostaje przestrzenią niemal niedostępną: wejść na jej scenę w ramach prób mogą wyłącznie finaliści, i to tylko przed koncertami z orkiestrą.

Ta zasada obowiązuje od lat i dla wielu pianistów oznacza, że po raz pierwszy konfrontują się z akustyką sali dopiero w chwili występu. Jedni uważają to za dodatkowe utrudnienie, inni — za wyrównanie szans, bo wszyscy stają przed tą samą próbą: nieznanym brzmieniem fortepianu w wielkiej sali pełnej publiczności.

Każda edycja Konkursu Chopinowskiego zostawia po sobie nie tylko wspomnienia i recenzje, ale też ogromną dokumentację: protokoły jury, partytury z odręcznymi notatkami i przede wszystkim nagrania. Trafiają one do archiwum Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina, które pełni funkcję muzycznej kroniki XX i XXI w.

To dzięki tym zbiorom można dziś posłuchać, jak Maurizio Pollini grał etiudy w 1960 r., porównać tempo nokturnów Marthy Argerich z 1965 r. czy prześledzić, jak ewoluowały interpretacje polskich pianistów w kolejnych dekadach. Dzięki digitalizacji duża część tych materiałów jest już dostępna online — to kopalnia wiedzy nie tylko dla historyków, ale też dla młodych pianistów, którzy mogą analizować, jak zmieniały się standardy wykonawcze Chopina.

Konkurs Chopinowski to nie tylko zmagania pianistów — to także globalne wydarzenie medialne. W 2021 r. koncert laureatów oglądało ponad 1,8 mln osób w Polsce i za granicą, a transmisje w internecie docierały do widzów od Tokio po Buenos Aires. W świecie muzyki klasycznej konkurs ma rangę porównywalną do Super Bowl w sporcie — przez kilka tygodni Warszawa staje się miejscem, na które skierowane są oczy całego środowiska pianistycznego.

Dla wielu artystów udział w Warszawie jest momentem przełomowym — kontrakty płytowe, zaproszenia do nowojorskiej Carnegie Hall czy wiedeńskiego Musikverein zaczynają się właśnie tutaj.

Jednym z najbardziej niezwykłych momentów w historii konkursu była edycja w 2005 r. Rafał Blechacz wygrał tak zdecydowanie, że jury nie przyznało drugiej nagrody. To był precedens — uznano, że różnica między nim a resztą uczestników jest tak duża, że klasyfikacja musi to odzwierciedlać. Karty ocen w archiwum pokazują niemal jednogłośne wskazanie na Polaka.

Dla Blechacza był to początek światowej kariery: kontrakt z Deutsche Grammophon, tysiące sprzedanych płyt, występy w największych salach koncertowych. Do dziś pozostaje on jednym z najważniejszych ambasadorów polskiej pianistyki — a jego zwycięstwo uchodzi za symboliczny moment w dziejach konkursu.

XIX edycja Konkursu Chopinowskiego w 2025 r. to także przygotowanie do jubileuszu stulecia — w 2027 r. minie dokładnie sto lat od pierwszej odsłony w Warszawie. Konkurs niezmiennie pozostaje jednym z najważniejszych punktów w kalendarzu światowej muzyki klasycznej, wydarzeniem, które łączy najwyższe standardy artystyczne z perfekcyjną organizacją.

Na trzy tygodnie Warszawa znów stanie się światową stolicą fortepianu. Dla publiczności to spotkanie z muzyką Chopina, a dla młodych pianistów — szansa, która może zmienić całe życie.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version