Często można przeczytać lub usłyszeć, że Łemkowie są po prostu Ukraińcami, tylko używają innej nazwy. Taką wersję historii lansują Ukraińcy, ale to nieprawda. Jesteśmy odrębnym, małym narodem, który walczy, aby za wszelką cenę zachować swoją tożsamość.
Podczas zakończonej niedawno łemkowskiej Watry w Żdyni ambasador Wasyl Bodnar powiedział, że „przez wieki Łemkowie potrafili nieść ze sobą to, co najcenniejsze. Miłość do ojczyzny. Szacunek dla tradycji. Poczucie przynależności do społeczności ukraińskiej. Udowodniliście, że można stracić dom, ale nie tożsamość. Można żyć daleko od ojczyzny, ale sercem pozostać jej częścią”.
Z kolei w rocznicę Akcji „Wisła”, w czasie której władze Polski Ludowej przesiedliły tysiące Łemków, Ambasada Ukrainy w Warszawie opublikowała wpis na X. Stwierdziła w nim m.in., że „w wyniku [tej operacji] przeprowadzono przymusowe wysiedlenie ludności ukraińskiej z południowo-wschodnich regionów Polski (Łemkowszczyzny, Chełmszczyzny, Nadsania oraz Podlasia) na tereny północne i zachodnie kraju”.
Zapytałem w kwietniu Ambasadę Ukrainy w Polsce, czy jest oficjalnym stanowiskiem strony ukraińskiej, że Łemkowie są częścią narodu ukraińskiego. A także, czy państwo ukraińskie uznaje teren Łemkowyny za etnicznie swoje. Do dziś nie otrzymałem odpowiedzi. Ale słuchając przekazu, jaki płynie z ambasady, można odnieść wrażenie, że odpowiedzi na oba pytania byłyby twierdzące.
Jest to narracja, z którą trudno się zgodzić. Zakłada ona, że ukraińska tożsamość Łemków była czymś oczywistym i nieprzerwanym. Tymczasem historia regionu jest znacznie bardziej złożona. Co ciekawe, Ukraińcy stosują taką narrację przede wszystkim wobec Łemków żyjących w Polsce. A wobec tych mieszkających na Słowacji czy Węgrzech już nie.
Jestem Łemkiem z dziada pradziada
Jestem Łemkiem z dziada pradziada. W moim domu mówi się po łemkowsku, a pamięć o wiecu we Florynce, podczas którego powołano Ruską Narodową Republikę Łemków, jest przekazywana od pokoleń. Moi przodkowie uczestniczyli w tych wydarzeniach. Żywa pozostaje również pamięć o obozie koncentracyjnym w Talerhofie, gdzie trafiło wielu działaczy rusińskich i łemkowskich.
Sam uczestniczyłem w odbudowie życia społecznego Łemków. Współtworzyłem Stowarzyszenie Młodzieży Łemkowskiej „Czuha”, działałem w Światowej Radzie Rusinów, byłem przewodniczącym Światowej Rady Młodzieży Rusińskiej. Współtworzyłem pierwsze łemkowskie radio Lem.FM. Tworzyłem w nim m.in. programy na temat historii Łemków. We wszystkich łemkowskich źródłach przewija się podkreślenie tego, że Łemkowie nie są częścią narodu ukraińskiego. Dlaczego więc Kijów znów chce z Łemków zrobić Ukraińców?
Takie działania nie są nowością. W drugiej połowie XIX w. na Łemkowynie rozpoczął się proces, którego skutki są widoczne do dziś. Nie był gwałtowny ani narzucony siłą. Polegał na stopniowym przekonywaniu społeczności łemkowskiej, że stanowi część narodu ukraińskiego. Działania te prowadziły organizacje narodowe, duchowieństwo greckokatolickie oraz środowiska intelektualne rozwijającego się ukraińskiego ruchu narodowego. Ich efekty do dziś dzielą samych Łemków.
W pierwszej połowie XIX w. większość mieszkańców Łemkowyny nie określała się jako Ukraińcy. Dominowała tożsamość rusińska, lokalna i religijna. Mieszkańcy nazywali siebie Rusinami lub Rusnakami, a pojęcie narodu ukraińskiego praktycznie nie funkcjonowało w świadomości większości górali zamieszkujących Beskid Niski i Sądecki. Podobnie jak w wielu regionach Europy Środkowo-Wschodniej nowoczesna świadomość narodowa dopiero się kształtowała.
Sytuacja zaczęła się zmieniać po utworzeniu autonomii Galicji. W drugiej połowie XIX w. coraz aktywniejsze stawały się organizacje ukraińskie, które traktowały wszystkich Rusinów zamieszkujących Galicję jako część jednego narodu. Dotyczyło to również Łemków.
Na Łemkowynie wówczas nie wykształcił się jednak jeden dominujący kierunek. Obok nielicznych zwolenników orientacji ukraińskiej funkcjonowali rusofile oraz środowiska podkreślające odrębność Łemków jako osobnej wspólnoty etnicznej. Rywalizacja tych trzech nurtów trwała przez dziesięciolecia i miała wpływ na szkolnictwo, życie religijne oraz działalność społeczną. Ostatecznie wygrała opcja narodowościowa.
Marzenia Łemków o niepodległości
Już na początku 1918 r. zaczęły się poważne dyskusje dotyczące przyszłości „ruskich ziem”. Związane było to z „Czternastoma punktami Wilsona”, z których dziesiąty mówił o „stworzeniu możliwości autonomicznego rozwoju narodom Austro-Węgier”.
Już po ogłoszeniu tez Wilsona Rusini zaczęli się organizować politycznie. Przodowali w tym emigracyjni działacze, którzy lobbowali w USA za utworzeniem niezależnego państwa. Początkowo były to oderwane od siebie ruchy polityczne, które nie tworzyły jednego organizmu państwowego. Podobnie jak to było z Polską w tamtym okresie.
Delegaci z Powiatowych Ruskich Rad, powołanych w listopadzie 1918 r., zebrali się 5 grudnia we wsi Florynka, gdzie powołano organ nadrzędny — Naczelną Radę Łemkowyny. Pojawiły się też wyraźne głosy nawołujące do całkowitej odrębności. Ogłoszono powstanie Ruskiej Ludowej Republiki Łemków. Jeden z delegatów mówił: „Chcemy żyć w jedności z całym narodem ruskim. To jest także hasło całego chrześcijańskiego narodu ruskiego z byłych Węgier. Nie chcemy ani Węgrów, ani Polaków i nie znamy żadnej Ukrainy!”.
Jak widać, Łemkowie od początku dążeń niepodległościowych podkreślali swoją odrębność od Ukrainy. Po upadku Republiki jej ziemie znalazły się w Polsce i Czechosłowacji, gdzie Rusini Karpaccy otrzymali szeroką autonomię. W Polsce sprawę Łemków jednak marginalizowano, podobnie zresztą jak problemy innych mniejszości.
Dopiero po jakimś czasie II Rzeczpospolita podjęła próbę stworzenia odrębnego szkolnictwa łemkowskiego. W 1934 r. ukazał się pierwszy elementarz przeznaczony dla dzieci łemkowskich, opracowany przez Metodyja Trochanowskiego. W kolejnych latach powstały następne podręczniki oraz czytanki.
Celem polskich władz było ograniczenie wpływów zarówno ukraińskich organizacji narodowych, jak i środowisk rusofilskich poprzez wzmacnianie odrębnej tożsamości Łemków. Co przyjęto wśród Łemków z powszechnym entuzjazmem. Ukraińscy działacze krytykowali tę politykę, uznając ją za próbę podziału narodu ukraińskiego. Łemkowie odpowiadali pytaniem: „A kiedy zostaliśmy przyłączeni?”.
Walka Łemków o tożsamość
Paradoksalnie po II wojnie światowej sytuacja uległa odwróceniu. W latach 1944-1946 dziesiątki tysięcy Łemków przesiedlono do Ukraińskiej SRR, a w 1947 r. podczas akcji „Wisła” rozproszono pozostałą ludność na ziemiach zachodnich i północnych Polski. Władze komunistyczne nie uznawały odrębności Łemków i w praktyce traktowały ich jako część mniejszości ukraińskiej. W efekcie państwo polskie utrwalało identyfikację, którą wcześniej propagowały organizacje ukraińskie, choć kierowało się zupełnie innymi przesłankami politycznymi.
Działo się to mimo tego, że Łemkowie byli w znakomitej większości wrogo nastawieni do Ukraińskiej Powstańczej Armii. W raportach można znaleźć skargi dowódców podziemia ukraińskiego. Pisali oni, że mieszkańcy uważają za swój obowiązek informowanie milicji o działalności UPA. W innym miejscu narzekano, że rodziny wyrzucały z domów własne dzieci za współpracę z ukraińskim podziemiem. Oddział „Szuhaja” raportował z kolei w 1945 r., że jego działania zakończyły się fiaskiem z powodu wrogiego nastawienia Łemków, którzy mieli organizować obławy na upowców i przeczesywać lasy z bronią w ręku. Ukraińcy nie znaleźli wielkiego posłuchu wśród Łemków.
Nie oznacza to oczywiście, że wszyscy Łemkowie zachowywali się jednakowo. Wśród nich byli również zwolennicy OUN i UPA. Stanowili jednak niewielką część społeczności. Według różnych szacunków z UPA współpracowało od około 150 do 160 Łemków. Nawet przy przyjęciu górnej granicy oznacza to niewielki odsetek społeczności liczącej ok. 150 tys. osób zamieszkujących północne stoki Karpat.
Po 1989 r. spór wybuchł na nowo. Jednym z jego symboli stała się Łemkowska Watra w Żdyni. Początkowo była przedsięwzięciem integrującym całą społeczność łemkowską. Od 1990 r. organizację imprezy przejęło jednak Zjednoczenie Łemków, organizacja reprezentująca nurt uznający Łemków za część narodu ukraińskiego i blisko współpracująca ze Związkiem Ukraińców w Polsce.
Dla części środowisk łemkowskich był to moment przełomowy. Uznano, że największe wydarzenie kulturalne Łemków zaczęło promować przede wszystkim ukraińską interpretację historii i tożsamości. Zjednoczenie Łemków odrzuca takie zarzuty, wskazując, że jedynie kontynuuje tradycję Watry i reprezentuje tę część społeczności, która utożsamia się z narodem ukraińskim. Dlatego na Watrze powiewają ukraińskie flagi, napisy są w tym języku, a łemkowskiego praktycznie nie widać.
Zjednoczenie Łemków, choć twierdzi, że działa na rzecz kultury i języka łemkowskiego, w rzeczywistości kontynuuje sposób myślenia obecny już w części ukraińskich środowisk narodowych okresu międzywojennego. Działalność kulturalna staje się jednocześnie narzędziem utrwalania przekonania, że Łemkowie są częścią narodu ukraińskiego.
Dlatego nadal często można przeczytać, że Łemkowie są po prostu Ukraińcami, tylko używają innej nazwy. Co ciekawe, z podobnymi opiniami znacznie częściej spotykałem się wśród Ukraińców mieszkających w Polsce niż podczas pobytów na samej Ukrainie. Na zachodzie kraju takie przekonanie się pojawiało, ale im dalej na wschód, tym częściej rozmówcy pytali po prostu: „Kim właściwie są Łemkowie?”. Są małym narodem, który walczy, aby za wszelką cenę utrzymać swoją odrębność i tożsamość narodową.




