Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Infantino przekroczył granice bezczelności. I zdobył władzę absolutną

Infantino przekroczył granice bezczelności. I zdobył władzę absolutną

8 sierpnia, 2026
Węgry będą miały nowego prezydenta. Peter Magyar zapowiada

Węgry będą miały nowego prezydenta. Peter Magyar zapowiada

8 sierpnia, 2026
Niemcy. Niezidentyfikowane drony nad obiektem wojskowym w Mechernich

Niemcy. Niezidentyfikowane drony nad obiektem wojskowym w Mechernich

8 sierpnia, 2026
CPN reaktywacja? Polacy o przywróceniu pakietu na koniec wakacji – Biznes Wprost

CPN reaktywacja? Polacy o przywróceniu pakietu na koniec wakacji – Biznes Wprost

7 sierpnia, 2026
Kamienna Góra. Atak na 15-latka. Nowe informacje o sprawcach

Kamienna Góra. Atak na 15-latka. Nowe informacje o sprawcach

7 sierpnia, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Infantino przekroczył granice bezczelności. I zdobył władzę absolutną
  • Węgry będą miały nowego prezydenta. Peter Magyar zapowiada
  • Niemcy. Niezidentyfikowane drony nad obiektem wojskowym w Mechernich
  • CPN reaktywacja? Polacy o przywróceniu pakietu na koniec wakacji – Biznes Wprost
  • Kamienna Góra. Atak na 15-latka. Nowe informacje o sprawcach
  • Wojna w Ukrainie. Kilka wydarzeń odwróciło sytuację na niekorzyść Kijowa
  • Te papierowe produkty wyrzuca się do czarnego pojemnika. Bo nie są tylko papierowe – Biznes Wprost
  • Kamienna Góra. Atak na 15-latka, trwa policyjna obława
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Jeszcze będzie rock’n’roll
Jeszcze będzie rock’n’roll
Aktualności

Jeszcze będzie rock’n’roll

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości11 lutego, 2024

Ukraiński poeta i muzyk został przyfrontowym wolontariuszem. Zbiera pieniądze, kupuje lodówki, skarpetki, noktowizory. Nie zapomniał o pisaniu. Internetowy dziennik ukazuje się właśnie jako książka „W mieście wojna”. Kto przeczyta, ten zapłacze. Albo odda mu swój samochód

Zdania są proste, konkretne i szczere. Dużo przecinków, dużo uśmiechów złożonych z dwukropka i nawiasów. Mało przymiotników i pauz. Nie ma czasu, bo na wojnie „czas sprasował się jak grunt pod asfaltem”. To, że przychodzą kolejne dni i narrator wciąż dopisuje kolejne akapity, jest triumfem. Każde zdanie to ślad życia – niecyzelowane, nienapuszone. Musi wystarczyć takie, jakie jest.

Pod ostrzałem nie można niczego przemyśleć ani zaplanować, a wszystko jest na wyciągnięcie ręki i sprowadza się do przetrwania. A jednak jest miejsce dla poety na wojnie. Dobiegający pięćdziesiątki Serhij Żadan, nagradzany pisarz i poeta, rockman i działacz, znalazł je dla siebie. Znalazł także język, którym da się tę wojnę opisać.

Internetowy dziennik, którego polskie tłumaczenie właśnie stało się książką „W mieście wojna” (tłum. Michał Petryk), powstał z potrzeby bycia w kontakcie, organizowania pomocy, dziękowania za nią, ogłaszania zbiórek dla wojska i cywilów. Ale także, co czuć już z pierwszych wpisów, z pragnienia bycia blisko i trzymania się razem. I jeszcze „dla charkowskich twarzy, by dać świadectwo ich siły, wiary i miłości”.

Będę miał pralkę

Wojna w Charkowie, w którym Żadan przed laty pomagał stawiać budynki uniwersytetu, potem odbierał w jego murach doktorat, a później zobaczył i opisał ich zniszczenie, zaczęła się od pustki i ciszy. Od jasnego nieba i wyludnionych ulic. Po czym zaczęła się „praca”. To słowo ma już nowe znaczenie – pracują czołgi i „nasi chłopcy”, czyli Ukraińskie Siły Zbrojne. Pracują drony i artyści, którzy jak Żadan, przeistoczyli się w organizatorów. Pracują, czyli bronią się, stawiają opór, tak czy inaczej walczą. Zbierają pieniądze, sprzęt i rzeczy. Na wojnie potrzeba wielu rzeczy: napojów energetycznych, kamizelek kuloodpornych, laptopów, mundurów, bielizny, kuchenek gazowych, flamastrów, świeczek, siatek i opasek zaciskowych. I nie ma rzeczy niemożliwych, nie dla tych, w imieniu których i dla których poeta prowadzi swój pospieszny, ale sumiennie uzupełniany dziennik.

„Zawieźliśmy do szpitala pralkę, którą wynieśliśmy ze zburzonego mieszkania. Dzwonię do szpitala: wyjdźcie do nas. Jak was rozpoznamy? – pytają. – Będę miał w rękach pralkę”.

Inną pralkę kilka miesięcy później dostaną też żołnierze. Dlaczego nie mieliby walczyć z godnością, w czystej bieliźnie?

Jak donosi poeta w pierwszych dniach i tygodniach: w mieście nie ma paniki, nie ma rozpaczy. Jest determinacja i działanie. Jakiś rodzaj uniesienia i entuzjazmu w obronie, w pewności, że nadejdzie szczęśliwe zakończenie. Wieczorne wpisy zamyka zaklęciem, życząc braciom i siostrom pod ostrzałem dobrej i cichej nocy. I obiecuje: „Jutro obudzimy się dzień bliżej do naszego zwycięstwa”. To zdanie wróci, jak niezmordowany refren, w setkach kolejnych wpisów.

Nastrój pewności, słuszności i siły unosi się w Charkowie. Żadan łowi jego przejawy, co dzień jeżdżąc po mieście z transportami. Zapisuje ślady czułości. Miesiąc od rozpoczęcia wojny pisze: „Spotkałem parę emerytów, chodzili, szukali ciężarnej kotki, której nie zdążyli nakarmić wieczorem. Pod apteką dwaj weseli kloszardzi. Jeden ma w dłoniach żarówiasty dziecięcy pistolet, strzela z niego. Drugi się śmieje. Jakieś osobne poczucie miejsca i czasu”. Kilka dni później notuje: „Spotkałem na ulicy staruszka. Telefonował do przyjaciół. Przynieście – mówił – szachy”. Na mieście pełno kotów pozostawionych przez tych, którzy uciekli. Wylegują się na pustawych ulicach. Psy trzymają się blisko ludzi. A ludzie trzymają się życia, uporczywie starają się uprawiać ziemię i ukochaną charkowską normalność. Wypatrują wiosny. „Byliśmy za miastem. Ludzie chodzą po ogrodach. Wyklinają moskali, którzy ostrzeliwali ich tydzień temu. Czekają, kiedy będzie można sadzić ziemniaki”.

W dzielnicach osiedlowych całe rewiry poszarpane wybuchami. A między nimi na ławeczce w wieczornym słońcu siedzą seniorzy i grzecznie witają się z sąsiadami. Na bazarkach handel. Dużo jest życia w tej opowieści o wojnie, niewiele tonów tragicznych. Po kilku miesiącach, gdy będzie miał już chwilę na okrzepłe refleksje, Serhij Żadan napisze, że w realiach wojny każdy dialog, zdanie i zdarzenie można traktować jako świadectwo śmierci i zniszczenia, ale to rozumowanie błędne. Nawet w rozmowie o samochodzie chłodni, którym żołnierze mogliby wywozić gnijące ciała poległych kolegów, nie mdlejąc od odoru, dostrzega dowód na stawanie po stronie życia, na przytulanie się, czy wręcz wciskanie się w tę jasną, wciąż istniejącą i żywotną stronę opowieści. Chłodnię oczywiście załatwił. A pisze na przekór wojnie.

I jego dziennik jest taki. Nie odnotowuje zniszczeń ani strat. Żadan wybrał ratowanie i wspólnotę. Uczestniczy w aktach życzliwości, razem z innymi – dawnymi przyjaciółmi ze scen muzycznych, z pubów i uczelni albo z jeszcze wczoraj obcymi ludźmi – jeździ, dozbraja, naprawia, załatwia. Razem poszerzają pole dobra, to ich strategia. Pracowicie ocalają człowieczeństwo w sobie i innych.

Nie, żeby unikał tematów najpotworniejszych. One są obecne, w krótkim passusie na pożegnanie kolegi, z którym kiedyś bywał w knajpach, a który okazał się niskim, ale dzielnym strzelcem. W scenie z pogrzebu dziewczynki, którą żegnało pół miasta, a kwiaciarce zabrakło bukiecików. Tyle że im więcej jest nieszczęścia i szkód, tym mocniej Żadan staje po stronie tego, co żywe. I co – jest o tym przekonany – staje się zaczynem nowego społeczeństwa. Po stronie kucharek, które serwują „barszcz zwycięski” i porzuciły język rosyjski, na przekór nawykom starają się mówić po ukraińsku, który w uszach poety brzmi „tak naturalnie, choć nie jest całkiem czysty”. I po stronie dzieci żyjących na stacjach metra, gdzie przyjeżdża z flamastrami i tabletami, by mogły się uczyć i rysować.

„Kyryło i Tymofij są braćmi, Kyryło ma 12 lat, Tymofij – 9. Na dwóch stacjach metra są odpowiedzialni za młodsze dzieci. Mówią na nie maluchy. Wczoraj pytam Tymofija: co wam przywieźć. Przywieź – mówi – dywany, żeby maluchy nie łaziły po zimnej podłodze. Przywieźliśmy”.

Za miłość, godność i sold out!

Co rusz w tym pospiesznym pisaniu odwołuje się do przyszłości, wierzy w nią. Składa pogodne obietnice: „Ale później napiszę wam powieść o wolontariuszach!”. Albo „Przyjaciele, zobaczymy się na koncertach” i „Jeszcze będzie rock’n’roll”. Nie rzuca słów na wiatr – już pierwsze wojenne lato spędził w trasie. Koncertował, rozpalał serca, zbierał pieniądze, kupował i posyłał na front tak potrzebne tam samochody. Połowa książki to odliczanie do stu – tyle aut postanowił zorganizować żołnierzom. A kiedy osiąga wynik, po prostu załatwia kolejne auta: oddane, kupione, naprawione. Gdzieś komuś najpewniej ratujące życie. Tego się trzyma. Dziękuje za wyprzedane koncerty, ogłasza kolejne. Nie słabnie. „Nie męczy mnie dziękowanie Wam, Przyjaciele”.

Naprędce notuje obserwacje i nadzieje: „Powstaje zupełnie inny kraj – silny, dumny i nadzwyczaj ludzki. (…) Daj Boże, żebyśmy utrzymali to poczucie wspólnego zaufania i wzajemnej pomocy po zwycięstwie”.

Z początku nie żal mu nienapisanych wierszy: „Cała reszta później. Teraz tylko opór, walka i wzajemna pomoc. Nie ma słów. Po prostu nie ma”. W pierwszych tygodniach próbował z kolegami pisać nowe piosenki, ale wyszło za poważnie i niezbyt głęboko. Rzeczywistość nie pozwoliła się opowiedzieć. Jednak kilka miesięcy później wróci do zapisywania zwrotek, znajdzie się tam takie zdanie: „Język potrzebuje tych, którzy mówią cicho i przekonująco milczą”. Odżywa w nim przekonanie, że operowanie słowem jest bronią równie istotną co czołgi i drony. W tym języku, nie tyle nowym, ile na nowo wybranym i pokochanym, autor „Wojny w mieście” widzi ocalenie i pomost do przyszłości: „Dopóki mamy nasz język, mamy choćby szansę wyjaśnić siebie, wypowiedzieć swoją prawdę, uporządkować swoją pamięć”.

Wojna – pisze jesienią – niszczy kilka wymiarów istnienia. Wypełnia ludzką pamięć tragicznymi i straszliwymi obrazami, odbierając te wcześniejsze. „Pięć lat temu wszystko było inaczej. Tata żył, w Charkowie był pokój, rozmawialiśmy o przyszłości. Dziś nie mogę pojechać na jego grób”. Po 272 dniach wojny Żadan odczuwa ją surrealnie. Pisze o dziwacznym czasie, zarazem strasznym i przejrzystym, w którym wszystko widać na wylot – życie, postawy i wybory stają się krystaliczne i klarowne. Ale też nie ma chwili, by cokolwiek przyswoić: „Całe to nieszczęście trwa jakby jeden dzień i pozostawia po sobie tylko przebłyski”. Jego troską jest pamięć. Chciałby – jako literat i człowiek czuły – ocalić od zgniecenia w masie zdarzeń: „Zapamiętać te postaci pośród ulic, wydelikacone zmęczeniem i miłością”.

Przeciwko mrocznemu imperium

Poeta regularnie spogląda w niebo. Potwierdza, że ukraińskie flagi wciąż powiewają nad Charkowem. Zdaje mieszkańcom i czytelnikom – a ma ich wielu na całym świecie – raport o stanie pogody w mieście, które trwa na skraju wojennej otchłani. Wiosną z migracji wracają zgraje ptaków, próbują się zorientować w zmienionym krajobrazie. Potem wszystko kwitnie, miasto wypełnia się ciepłem. Tylko gdy wyją syreny, znika beztroska. No i ludzie, jak kiedyś o pogodzie, teraz mówią, skąd przyleciało i w co uderzyło.

Jego dziennik to poezja czysta, nieszlifowana. Słowa i środki zredukowane. Literat instynktownie dba o esencję – ani na chwilę nie stracił jej z oczu.

Jeśli chcecie wiedzieć, co poeta sądzi o wojnie, to akurat sprawa, w której jest dosadny od pierwszych do najpóźniejszych wpisów (ta część opublikowanego dziennika kończy się dokładnie w 365. dniu wojny przewrotnym, manifestującym ocaloną normalność wpisem: „Pozdrowienia z Charkowa”). Serhij Żadan uważa wojnę Rosji z Ukrainą za obliczoną na zniszczenie ukraińskiego życia, języka, kultury i wszelkich jej przejawów. „Rosjanie popełniają u nas ludobójstwo. Porażka Ukrainy w tej wojnie będzie porażką całego cywilizowanego świata. Natomiast ukraińskie zwycięstwo będzie świadczyć o tym, że w świecie wciąż ważne są pojęcia takie jak honor, sumienie, odpowiedzialność. Potrzebujemy broni!”.

Europie wspierającej dziękuje za pomoc i dostawy broni. Europę wątpiącą, czy ma z tą wojną coś wspólnego, oskarża o nieodrobienie najważniejszych lekcji XX w. i pisze wprost o obrzydzeniu taką postawą. Naiwnymi nazywa tych, którzy twierdzą, że Putin i Rosjanie to dwa osobne byty. Nie zwalnia Rosjan z odpowiedzialności za trwający konflikt: „Nie ma żadnej putinowskiej wojny ani putinowskiej Rosji, jest rosyjski Putin (…). Rosjanie są niezadowoleni z warunków w więzieniu, a nie z samego więzienia”.

Im dłużej wojna trwa, tym wyraźniej Żadan widzi ją jako zderzenie kultur. O napaść i okupację obwinia „imperium, zgniłe od środka, które dalej truje świat złem i mrokiem” – starego molocha, który chce wciągnąć Ukrainę w swą religię zniszczenia. Jakby za karę za to, że uwolniła się od radzieckiego bagażu i wyznała wiarę w inne wartości. W zapiskach Żadana ponury Goliat natknął się na jasnego Dawida. Codzienne zapiski są obrazem wojny ludowej. Bitew, do których stanął wolny naród, samodzielnie się zgromadził, ubrał i nakarmił swoje wojsko. Naprzeciw rosyjskim czołgom wychodzą babcie ze słoikami. Robią w nich kiszonki na przyszłość, w którą z uporem i optymizmem wierzą. Tego – pisze Żadan – niszczyciele się nie spodziewali. W jego mieście jest wojna, ale także miłość, poezja i rock’n’roll.

Okładka

Foto: Materiał prasowy

Serhij Żadan, „W mieście wojna”, tłum. Michał Petryk, Wydawnictwo Czarne

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
7

11.02.2024

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Infantino przekroczył granice bezczelności. I zdobył władzę absolutną

Infantino przekroczył granice bezczelności. I zdobył władzę absolutną

Żyją jak białe małżeństwo, ale nie chcą się przyznać. „Właściwie nie wiadomo, o co chodzi”

Żyją jak białe małżeństwo, ale nie chcą się przyznać. „Właściwie nie wiadomo, o co chodzi”

Młodzi, wykształceni, napędzający gospodarkę. Fakty o Ukraińcach mieszkających w Polsce [WYJAŚNIAMY]

Młodzi, wykształceni, napędzający gospodarkę. Fakty o Ukraińcach mieszkających w Polsce [WYJAŚNIAMY]

Wakacje bez „łóżka”. „Założyłam pończochy i czekałam jak idiotka”

Wakacje bez „łóżka”. „Założyłam pończochy i czekałam jak idiotka”

Kryzys w Ceucie to czyjaś robota? „Został sfabrykowany. I jest już używany przed wyborami”

Kryzys w Ceucie to czyjaś robota? „Został sfabrykowany. I jest już używany przed wyborami”

Jaką nazwę będzie miała partia Morawieckiego? Domenę już wykupiono

Jaką nazwę będzie miała partia Morawieckiego? Domenę już wykupiono

Niezwykłe miasto na wodzie. To może być najlepszy kierunek na twój najbliższy city break

Niezwykłe miasto na wodzie. To może być najlepszy kierunek na twój najbliższy city break

Ten król Polski był tak okrutny, że kazano wymazać jego imię? Dyskusja rozpalała historyków

Ten król Polski był tak okrutny, że kazano wymazać jego imię? Dyskusja rozpalała historyków

Był jednym z najbliższych ludzi Kaczyńskiego. Teraz jest na wylocie z PiS

Był jednym z najbliższych ludzi Kaczyńskiego. Teraz jest na wylocie z PiS

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Węgry będą miały nowego prezydenta. Peter Magyar zapowiada

Węgry będą miały nowego prezydenta. Peter Magyar zapowiada

8 sierpnia, 2026
Niemcy. Niezidentyfikowane drony nad obiektem wojskowym w Mechernich

Niemcy. Niezidentyfikowane drony nad obiektem wojskowym w Mechernich

8 sierpnia, 2026
CPN reaktywacja? Polacy o przywróceniu pakietu na koniec wakacji – Biznes Wprost

CPN reaktywacja? Polacy o przywróceniu pakietu na koniec wakacji – Biznes Wprost

7 sierpnia, 2026
Kamienna Góra. Atak na 15-latka. Nowe informacje o sprawcach

Kamienna Góra. Atak na 15-latka. Nowe informacje o sprawcach

7 sierpnia, 2026

Najnowsze Wiadomości

Wojna w Ukrainie. Kilka wydarzeń odwróciło sytuację na niekorzyść Kijowa

Wojna w Ukrainie. Kilka wydarzeń odwróciło sytuację na niekorzyść Kijowa

7 sierpnia, 2026
Te papierowe produkty wyrzuca się do czarnego pojemnika. Bo nie są tylko papierowe – Biznes Wprost

Te papierowe produkty wyrzuca się do czarnego pojemnika. Bo nie są tylko papierowe – Biznes Wprost

7 sierpnia, 2026
Kamienna Góra. Atak na 15-latka. Nowe informacje o sprawcach

Kamienna Góra. Atak na 15-latka, trwa policyjna obława

7 sierpnia, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.