Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Ukraina pomaga USA. Chodzi o zwalczanie dronów na Bliskim Wschodzie

Ukraina pomaga USA. Chodzi o zwalczanie dronów na Bliskim Wschodzie

23 kwietnia, 2026
13. emerytura. Ostatnia transza wypłat tuż przed majówką – Biznes Wprost

13. emerytura. Ostatnia transza wypłat tuż przed majówką – Biznes Wprost

23 kwietnia, 2026
Grecja: Ateny nie chcą nowych hoteli. Władze rozważają zakaz

Grecja: Ateny nie chcą nowych hoteli. Władze rozważają zakaz

23 kwietnia, 2026
Konrad Berkowicz ukarany. Marszałek Włodzimierz Czarzasty podpisał decyzję

Konrad Berkowicz ukarany. Marszałek Włodzimierz Czarzasty podpisał decyzję

23 kwietnia, 2026
Eurojackpot 21 kwietnia. Sprawdź wyniki losowania – Biznes Wprost

Eurojackpot 21 kwietnia. Sprawdź wyniki losowania – Biznes Wprost

23 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Ukraina pomaga USA. Chodzi o zwalczanie dronów na Bliskim Wschodzie
  • 13. emerytura. Ostatnia transza wypłat tuż przed majówką – Biznes Wprost
  • Grecja: Ateny nie chcą nowych hoteli. Władze rozważają zakaz
  • Konrad Berkowicz ukarany. Marszałek Włodzimierz Czarzasty podpisał decyzję
  • Eurojackpot 21 kwietnia. Sprawdź wyniki losowania – Biznes Wprost
  • Dolny Śląsk: Bakteria E. coli w wodociągu. Komunikat służb
  • Cieśnina Ormuz. Media: Usunięcie irańskich min może zająć kilka miesięcy
  • Rada Klimatu i Środowiska. Prezydent Karol Nawrocki powołał 38 członków
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Na ten mechanizm zrzucano winę za wysokie ceny energii. „Ustawiczne przejadania pieniędzy”
Na ten mechanizm zrzucano winę za wysokie ceny energii. „Ustawiczne przejadania pieniędzy”
Aktualności

Na ten mechanizm zrzucano winę za wysokie ceny energii. „Ustawiczne przejadania pieniędzy”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości30 września, 2025

20 proc. rachunku za energię elektryczną w polskich domach stanowią koszty unijnego systemu handlu emisjami ETS. Kluczową odpowiedzialność za to ponoszą nie brukselscy urzędnicy, zieloni komuniści czy chciwi spekulanci, lecz wszystkie rządy, jakie sprawowały w Polsce władzę po 2003 r.

  • Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Dziękujemy, że jesteś z nami!

Foto: Newsweek

We wszystkich krajowych kampaniach wyborczych, jakie odbyły w ciągu ostatnich sześciu lat, pojawiał się wątek unijnego systemu handlu emisjami. Na mechanizm ten zrzucano winę za wysokie ceny energii, obarczano go odpowiedzialnością za problemy przemysłu, zapowiadano jego rychły upadek lub wycofanie się zeń Polski. Pomimo to ETS działa, jak działał — a tylko w zeszłym roku na polskich aukcjach sprzedano uprawnienia o wartości 3,84 mld euro (czyli ok. 16 mld zł).

Niemniej system faktycznie jest dla gospodarki Polski istotnym obciążeniem — i może być jeszcze większym, jeśli spełnią się prognozy przepowiadające ok. trzykrotny wzrost cen uprawnień w perspektywie do 2030 r. Jednakże wina za ten stan rzeczy spoczywa nie na Unii Europejskiej czy samym ETS, ale na polskich politykach, którzy mieli 20 lat, by przygotować kraj do obowiązków związanych z tym systemem.

System ETS bywa określany przez krytyków pokroju Rafała Ziemkiewicza mianem „handlu powietrzem”. Ludzie, którzy używają tego terminu, mogliby się zdziwić, gdyby dowiedzieli się, że sama idea systemu sprzedaży uprawnień do emisji określonych substancji wyszła od… konserwatywno-liberalnej administracji prezydenta USA Ronalda Reagana. Jego ekipa skonstruowała tzw. model cap & trade, który zakładał wprowadzenie obowiązku wykupu pozwoleń na emisje siarki. Mechanizm ten okazał się bardzo skutecznym rozwiązaniem do walki ze zjawiskiem zanieczyszczenia związkami tego pierwiastka, które powodowało np. kwaśne deszcze.

Sukces systemu handlu emisjami leżał w prostocie tego rozwiązania. Mówiąc krótko: jego konstrukt nakłada na określone podmioty obowiązek wykupu i umorzenia pozwoleń na emitowanie do środowiska określonych substancji. Środki uzyskane ze sprzedaży tychże pozwoleń mają z kolei zostać przeznaczone na rozwiązania ograniczające emisję lub na radzenie sobie z jej skutkami. Z jednej strony handel emisjami daje więc bodziec finansowy do transformacji, a z drugiej: zapewnia środki na ten cel. Innymi słowy: kij i marchewka w jednym.

Pozytywne efekty osiągnięte na polu walki z emisją siarki sprawiły, że system handlu emisjami zaczęto stosować na innych polach. Obecnie najważniejszą płaszczyzną działania takich rozwiązań jest ograniczanie emisji gazów cieplarnianych, powodujących zjawisko globalnego ocieplenia. Do tego celu zaprzęgła ten mechanizm m.in. Unia Europejska — a stało się to już w 2003 r.

Rok przed wejściem Polski do struktur UE organizacja ta przyjęła tzw. dyrektywę ETS, ustanawiającą unijny system handlu emisjami. Miał on zacząć działać w roku 2005, natomiast w momencie naszej akcesji do Unii wiadomo było, że rozwiązanie to będzie miało istotne znaczenie dla gospodarek o wysokiej intensywności emisji — a taka była i nadal jest Polska. Jednak przez długie lata system handlu emisjami nie był zupełnie postrzegany jako problem. Co więcej, podczas głosowania nad wdrożeniem przepisów dyrektywy ETS do polskiego prawa w 2004 r. wszyscy będący na sali sejmowej posłowie i posłanki zagłosowali „za”.

W późniejszych latach dyrektywa ETS była nowelizowana, ale jej główny zamysł pozostał niezmieniony: określone sektory gospodarek krajów UE miały wykupywać uprawnienia do emisji, by budżety państw zasilić środkami na transformację energetyczną. Co więcej, od samego początku istnienia tego systemu można było zakładać rosnące ceny uprawnień — bo ich liczba miała się systematycznie zmniejszać. Przez długi czas ETS nie sprawiał istotnego kłopotu nawet Polsce. Uprawnienia potrafiły bowiem kosztować po kilka-kilkanaście euro za tonę emisji CO2, a więc były do udźwignięcia także w przypadku gospodarek o bardzo wysokiej intensywności emisji. Wszystko zaczęło się zmieniać w 2018 r.

Dokładnie siedem lat temu polskie media zaczęły żyć prognozą istotnej podwyżki cen energii na rok 2019. Wynikała ona ze skoku cen uprawnień do emisji. O ile w styczniu roku 2018 kosztowały one 7,80 euro za tonę, o tyle w grudniu tegoż roku — 23 euro za tonę. Ich kurs zbliżał się do poziomu 30 euro, który był prognozowany przez wiele ośrodków analitycznych dopiero na okolice roku 2030. Wywołało to popłoch w polskich spółkach energetycznych, które były najważniejszym nabywcą uprawnień nad Wisłą. Sprawa szybko stała się polityczna — w 2019 r. w Polsce odbywały się wybory parlamentarne, a przed nimi: wybory do Parlamentu Europejskiego. Ówczesny rząd Zjednoczonej Prawicy zdecydował się więc na mrożenie cen energii elektrycznej. Było to przedstawiane jako ruch tymczasowy, ale w praktyce utrzymało się w polskiej energetyce do dziś.

Skok cen uprawnień z 2018 r. był szokiem i zaowocował wciągnięciem tematu ETS do debaty publicznej. Warto odnotować: dopiero 15 lat po wprowadzeniu systemu do prawa UE w Polsce zaczęto szerzej dyskutować o jego konsekwencjach gospodarczych. Wcześniej sprawę prawie całkowicie ignorowano, były bowiem ważniejsze rzeczy do zrobienia. Dla przykładu: dokładnie w momencie, kiedy w 2007 r. UE przyjmowała zestaw celów klimatycznych na rok 2020, w których osiągnięciu miał pomóc ETS, w Polsce politycy i media żyły tematem projektu ustawy o zakazie propagandy homoseksualnej w szkołach.

Warto jednak zauważyć, że rok 2018 wybrzmiał dość mocno jako dzwonek alarmowy nad Wisłą — widać to np. po tym, że w roku 2019 zaczęła się de facto polska transformacja energetyczna. Wcześniej temat ten był albo całkowicie pomijany, albo realizowany fragmentarycznie czy wręcz szczątkowo. Jednakże gwałtowny skok ciężarów finansowych związanych z ETS spowodował, że politycy przestali odwlekać dekarbonizację polskiej gospodarki, czego efektem był np. program „Mój prąd”, który od 2019 r. pomógł zbudować ok. 20 GW mocy w fotowoltaice. Od tego momentu udział węgla w polskiej energetyce skurczył się o ok. 30 pkt proc. Niestety — takie działania były co najmniej o dekadę spóźnione.

O ile skok cen uprawnień do emisji z 2018 r. był dla Polski niepokojący, o tyle sytuacja z roku 2021 była już prawdziwym szokiem. Wtedy bowiem rozpoczął się prawdziwy sprint wyceny tych instrumentów, który doprowadził do przebicia pułapu 96 euro za tonę CO2 na samym początku 2022 r. Takiego bicia rekordów nie spodziewał się nikt, a na pewno nie polska energetyka. Tymczasem można było prognozować tego typu scenariusze (choć może nie tak drastyczne) już dużo wcześniej.

W związku ze światowym kryzysem gospodarczym z roku 2008 w unijnym ETS pojawiła się istotna nadwyżka uprawnień, co obniżyło ich cenę, ale też efektywność działania systemu. UE postanowiła więc zmienić zasady zarządzania podażą uprawnień, kierując większe ich liczby do tzw. Rezerwy Stabilności Rynkowej (nie wchodząc w szczegóły: po prostu ściągnięto spore ilości uprawnień z rynku). Z kolei w 2018 r. zmieniono zasady zarządzania samą Rezerwą, dodając datę ważności do części znajdujących się w niej uprawnień. Swoje zrobiła także możliwość handlu uprawnieniami nie tylko przez podmioty zobowiązane do ich wykupu, ale także przez instytucje finansowe, które widziały w nich źródło zysku. Polska brała w tych działaniach udział — nie były więc one zaskoczeniem.

Prawdziwym problemem drzemiącym w ETS było to, że intensywność emisji z polskiej energetyki sięgała w 2021 r. ok. 700 gramów CO2 na kilowatogodzinę, co było wynikiem ok. trzy razy wyższym od średniej unijnej. Nieco upraszczając, można powiedzieć, że oznacza to, iż Polskę system handlu emisjami dotyka trzy razy mocniej niż typowe państwo UE — to jest dodatkowy koszt oparcia energetyki na elektrowniach węglowych i braku np. jednostek jądrowych. Dla innych krajów unijnych ETS jest po prostu dodatkowym dochodem budżetu, dla Polski — gospodarczym pręgierzem. M.in. dlatego nikt nie chciał poprzeć polskiej propozycji złożonej w 2022 r., by system handlu emisjami zawiesić na czas kryzysu energetycznego. Po prostu ETS nikogo w UE nie obchodzi tak bardzo, jak Polaków.

Warto jednak zaznaczyć, że nieprzygotowanie Polski do ETS wynikało nie tylko z braku transformacji energetycznej jako takiej, ale także z ustawicznego przejadania pieniędzy, które wpływały do budżetu państwa z tytułu sprzedaży uprawnień do emisji. Jak bowiem wyliczyła Najwyższa Izba Kontroli, choć dochody ze sprzedaży uprawnień w latach 2013-2023 wyniosły ok. 94 mld zł, to jedynie 1,3 proc. z tej kwoty przekazano bezpośrednio na cele związane z redukcją emisji gazów cieplarnianych lub zarządzaniem tymi emisjami. Mówiąc krótko: pieniądze, które powinny iść na minimalizowanie obciążenia związanego z ETS, rozpłynęły się w budżecie państwa.

Podsumowując: jeśli szuka się winnych tego, że ok. 20 proc. rachunku za energię elektryczną polskiego gospodarstwa domowego stanowią koszty wykupu uprawnień do emisji, to poszukiwania trzeba rozpocząć od wszystkich rządów, jakie sprawowały władzę po 2003 r. Bo to polscy politycy — nie brukselscy urzędnicy, zieloni komuniści czy chciwi spekulanci — ponoszą kluczową odpowiedzialność za tę sytuację.

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
40

28.09.2025

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Trump zbliża się do symbolicznej granicy. Tak źle jeszcze nie było

Trump zbliża się do symbolicznej granicy. Tak źle jeszcze nie było

Wybitny historyk boi się o przyszłość Europy. „Bardzo mnie boli, że to mówię”

Wybitny historyk boi się o przyszłość Europy. „Bardzo mnie boli, że to mówię”

50 budżetowych podróży Weroniki za najniższą krajową. Ekspert: ta taktyka sprawdza się od lat

50 budżetowych podróży Weroniki za najniższą krajową. Ekspert: ta taktyka sprawdza się od lat

Scena na peronie dworca pojawia się trzykrotnie. Za każdym razem Witek goni odjeżdżający pociąg

Scena na peronie dworca pojawia się trzykrotnie. Za każdym razem Witek goni odjeżdżający pociąg

Airfryer trzy w jednym i do tego z dwiema niezależnymi szufladami
                
            
    W tekście i na zdjęciach znajdują się linki reklamowe sponsorowane przez
    
    Ceneo, 
    
    Media Expert

Airfryer trzy w jednym i do tego z dwiema niezależnymi szufladami W tekście i na zdjęciach znajdują się linki reklamowe sponsorowane przez Ceneo, Media Expert

Co w warsie, zostanie w warsie. Tu każdy był równy i musiał odstać swoje w kolejce

Co w warsie, zostanie w warsie. Tu każdy był równy i musiał odstać swoje w kolejce

Dwie bariery dla polskiej kolei. Jeśli sobie z nimi nie poradzimy, przegramy

Dwie bariery dla polskiej kolei. Jeśli sobie z nimi nie poradzimy, przegramy

„Mogę zadzwonić do zmarłej mamy”. Tak AI zmienia przeżywanie żałoby

„Mogę zadzwonić do zmarłej mamy”. Tak AI zmienia przeżywanie żałoby

Prokuratura ma dowody ws. nielegalnego finansowania kampanii PiS. Wiemy, co zeznali świadkowie

Prokuratura ma dowody ws. nielegalnego finansowania kampanii PiS. Wiemy, co zeznali świadkowie

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

13. emerytura. Ostatnia transza wypłat tuż przed majówką – Biznes Wprost

13. emerytura. Ostatnia transza wypłat tuż przed majówką – Biznes Wprost

23 kwietnia, 2026
Grecja: Ateny nie chcą nowych hoteli. Władze rozważają zakaz

Grecja: Ateny nie chcą nowych hoteli. Władze rozważają zakaz

23 kwietnia, 2026
Konrad Berkowicz ukarany. Marszałek Włodzimierz Czarzasty podpisał decyzję

Konrad Berkowicz ukarany. Marszałek Włodzimierz Czarzasty podpisał decyzję

23 kwietnia, 2026
Eurojackpot 21 kwietnia. Sprawdź wyniki losowania – Biznes Wprost

Eurojackpot 21 kwietnia. Sprawdź wyniki losowania – Biznes Wprost

23 kwietnia, 2026

Najnowsze Wiadomości

Dolny Śląsk: Bakteria E. coli w wodociągu. Komunikat służb

Dolny Śląsk: Bakteria E. coli w wodociągu. Komunikat służb

23 kwietnia, 2026
Cieśnina Ormuz. Media: Usunięcie irańskich min może zająć kilka miesięcy

Cieśnina Ormuz. Media: Usunięcie irańskich min może zająć kilka miesięcy

23 kwietnia, 2026
Rada Klimatu i Środowiska. Prezydent Karol Nawrocki powołał 38 członków

Rada Klimatu i Środowiska. Prezydent Karol Nawrocki powołał 38 członków

23 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.