Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Psy, które nie wywołują alergii. Naukowcy odkryli gen, to koniec uczuleń

Psy, które nie wywołują alergii. Naukowcy odkryli gen, to koniec uczuleń

9 sierpnia, 2026
Mieli zaledwie 10 dni. Rekordzista samodzielnie usunął z bagien aż 96 węży

Mieli zaledwie 10 dni. Rekordzista samodzielnie usunął z bagien aż 96 węży

9 sierpnia, 2026
Wojna na Ukrainie. Zełenski zawarł umowę z USA. Chodzi o Patrioty

Wojna na Ukrainie. Zełenski zawarł umowę z USA. Chodzi o Patrioty

9 sierpnia, 2026
Niemcy mają nowy rekord OZE. Wiatr i słońce wyprzedziły paliwa kopalne

Niemcy mają nowy rekord OZE. Wiatr i słońce wyprzedziły paliwa kopalne

8 sierpnia, 2026
Olsztyn. Nawet 235 osób ewakuowanych. Hotel groził zawaleniem

Olsztyn. Nawet 235 osób ewakuowanych. Hotel groził zawaleniem

8 sierpnia, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Psy, które nie wywołują alergii. Naukowcy odkryli gen, to koniec uczuleń
  • Mieli zaledwie 10 dni. Rekordzista samodzielnie usunął z bagien aż 96 węży
  • Wojna na Ukrainie. Zełenski zawarł umowę z USA. Chodzi o Patrioty
  • Niemcy mają nowy rekord OZE. Wiatr i słońce wyprzedziły paliwa kopalne
  • Olsztyn. Nawet 235 osób ewakuowanych. Hotel groził zawaleniem
  • Ukraina – Rosja. Zełenski z ponurą wizją, wskazał na konsekwencje ataków Rosji
  • Szpiedzy z Wielkiej Brytanii na czele nowego rankingu. Jak wypadła Polska?
  • Jest zdrowsza niż borówki. Ten zapomniany owoc pomoże wspierać serce
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Nowa pasja Polaków. „Nie jeżdżę do Grecji nie dlatego, że mnie nie stać”
Nowa pasja Polaków. „Nie jeżdżę do Grecji nie dlatego, że mnie nie stać”
Aktualności

Nowa pasja Polaków. „Nie jeżdżę do Grecji nie dlatego, że mnie nie stać”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości11 lipca, 2026

— 30 lat po transformacji już wyrośliśmy z kompleksów, nie musimy udowadniać sobie i innym, że tylko wakacje za granicą są wartościowe. Część Polaków zrozumiała, że nawet 2-3-dniowa wycieczka rowerowa, podczas której trzeba się skupić na pedałowaniu, trzymaniu się szlaku to idealne oczyszczenie głowy, forma medytacji — mówi Kacper Goliński, założyciel i szef portalu VeloPlanner.

Newsweek: Na początek kilka szybkich pytań: gravel czy trekking? A może coś innego?

Kacper Goliński: Gravel zdecydowanie, chociaż mam też szosę i rower triathlonowy.

Na noc namiot czy kwatera?

— Kwatera.

Ubranie na rower obcisłe czy luźne?

— Musi być obcisłe i areo.

Kiedy pan zaczął jeździć w trasy rowerowe?

— Około 15 lat temu. Pierwszy raz na studiach namówił mnie kolega i z dzisiejszej perspektywy była to epoka niemal prehistoryczna. Pożyczyłem od znajomego jakieś porwane sakwy, powiązałem je sznurkiem i ruszyliśmy z Gdańska pociągiem do Czech. Wtedy turystyka rowerowa kojarzyła mi się z wolnością, naturą, tanimi wakacjami, bo spało się wyłącznie na kempingach. Wszystko w jednym. Fajna opcja dla studentów. Do tego wyznaczaliśmy trasy, patrząc w atlas samochodowy, czasami spotykaliśmy oznaczenia w terenie, że jesteśmy na jakimś rowerowym szlaku, ale skąd mogliśmy wiedzieć, gdzie się zaczyna i kończy?

Siekierki. Taras widokowy i ścieżka pieszo-rowerowa na dawnym moście kolejowym Siekierki

Foto: Getty Images

Dla mnie takie podróżowanie było nowym doświadczeniem, ale też ludzie na ulicach odwracali za nami głowy. Gdy już kończyliśmy trasę w Polsce i leżeliśmy zmęczeni w parku, ludzie podchodzili i pytali: kim jesteśmy, co robimy? Byliśmy dziwakami.

Pochodzę z Elbląga, od dzieciństwa obserwowałem Niemców, którzy przyjeżdżali odwiedzić dawne Prusy Wschodnie: autokarami, samochodami, ale część rowerami z sakwami. To zawsze było na maksa egzotyczne. A dzisiaj? Mieszkam w Gdańsku, blisko morza i trasy EuroVelo 10, która na terenie Polski wiedzie od Świnoujścia do Mierzej Wiślanej i liczy ponad 500 km. I proszę mi uwierzyć, rowerzyści obładowani sprzętem turystycznym już na nikim nie robią wrażenia. Turystyka rowerowa z niszy zajawkowiczów stała się mainstreamową aktywnością klasy średniej.

Grupy w mediach społecznościowych, na których można umawiać się na wspólne wyjazdy albo wymieniać się wrażeniami z tras, gromadzą miliony amatorów. Co się stało przez te 15 lat?

— Po pierwsze, Polacy zrozumieli, że ruch to zdrowie. Oczywiście najpopularniejsze jest bieganie, bo nie wymaga niemal żadnych inwestycji. Prawie każdy ma jakieś sportowe buty. Ale rower jest na drugim miejscu. Ludzie jeżdżą do pracy i w weekendy; sami i z rodzinami; na kilka godzin i kilka dni.

Po drugie, 30 lat po transformacji już wyrośliśmy z kompleksów, nie musimy udowadniać sobie i innym, że tylko wakacje za granicą są wartościowe, część z nas nasyciła się już turnusami all-inclusive. Ludzie coraz bardziej doceniają Polskę, widzą, że tu jest pięknie, atrakcyjnie. Decyzja, że jadę na tydzień np. na Green Velo, nie oznacza, że nie stać mnie na Grecję, tylko że chcę aktywnie spędzić swój urlop.

Po trzecie, społeczeństwo ponad 30 lat po transformacji jednak solidnie się wzbogaciło. Zaspokoiło swoje potrzeby konsumpcyjne, mają nowe telewizory, samochody, meble, ciuchy. Przyszedł czas na rowery i wyposażenie.

To nie jest tanie.

— Rower, sakwy, torby, kask, liczniki, ubrania… Cały sprzęt na wyprawę może kosztować fortunę, ale też można zaopatrzyć się po taniości. Dlatego turystyka rowerowa to domena ludzi dojrzałych, których na to stać. Według badań VeloPlannera dominują ludzie w wieku 35-50 lat: już ustatkowani, finansowo ogarnięci, którzy zaczynają szukać nowych doświadczeń.

Lato na rowerze

Lato na rowerze

Foto: Getty Images

Czego?

— Przygody, zdrowia, resetu, odpoczynku od napięcia, kontaktu z naturą… Ludzie już wolą spędzać czas nie tylko na grillu, pijąc piwo, ale poznając nowe tereny, kuchnie, atrakcje, jadąc na rowerze. Ale trzeba też powiedzieć, że w ostatnich latach znacząco polepszyła się infrastruktura rowerowa w Polsce, zarówno ta w miastach, jak i poza nimi. Otwarty w 2014 r. Green Velo był pierwszym polskim szlakiem pomyślanym jako produkt turystyczny. Prowadzi przez całą Polskę Wschodnią, to był strzał w dziesiątkę. Dobrze oznakowany, opisany, z miejscami na odpoczynek dawał poczucie bezpieczeństwa, można było go pokonywać etapami… Ludzie odkryli, że to fajny sposób spędzania czasu, a władze samorządowe zaczęły myśleć: może na naszym terenie też warto coś takiego zaplanować i zbudować. Dzisiaj widać, że Green Velo ma wiele niedociągnięć, jeżeli chodzi o poprowadzenie tras, nawierzchnię, ale marketingowo i promocyjnie spełnił gigantyczną rolę! Dla wielu ludzi stał się w ogóle furtką do turystyki rowerowej.

Jak się zmieniła turystyka rowerowa przez ostatnie kilkanaście lat?

— Kiedyś najpopularniejszą formą było jechanie na ciężko: namiot, butle, spanie na kempingach, samowystarczalność. Wynikało to w dużej mierze z tego, że już była infrastruktura sprzyjająca takiej turystyce. Dzisiaj coraz więcej osób wybiera na lekko: trochę ciuchów, żadnego jedzenia, lżej, spanie w kwaterach, hotelach, żywienie się w knajpach na trasie, a nie gotowanie na kuchenkach. Wynika to też z tego, że jak mówiliśmy, część społeczeństwa na to stać.

Kto jeździ?

— Jedna grupa to wciąż sakwiarze: rower trekkingowy, wypchane sakwy, namioty, kuchenki, styl oblężniczy… Ta grupa nie nabija kilometrów w szybkim tempie, liczy się przygoda, zwiedzanie, szukanie lokalnych atrakcji, postoje. Druga — bikepackerzy. To moda ostatnich lat, czyli niewielkie torebki podczepione pod siodełko, zawieszane na ramie czy kierownicy. Minimum rzeczy. Do tego szybki gravel albo szosa. Bardziej chodzi o długą jazdę i już niekoniecznie zwiedzanie. Śpią na kwaterach, w hotelikach. Można w ten sposób pokonywać już wyznaczone szlaki, ale ci bardziej zaawansowani wyznaczają swoje, śpią na dziko po lasach w hamakach. Inną grupą są młodzi rodzice. Ciągną te swoje dzieci w przyczepkach, obładowani sprzętem.

A ja widzę jeszcze jedną: przecież powstał cały segment turystyki rowerowej zorganizowanej: bus z bagażami jedzie od kwatery do kwatery, a grupa na rowerach, może nawet z przewodnikiem pokonuje trasę abolutnie na lekko.

— No tak, to niemała grupa ludzi, których na to stać. Takie kilkudniowe zorganizowane wyjazdy dostępne są zarówno w Polsce, jak i całej Europie, można pojechać do Włoch, Hiszpanii, z Alp nad Adriatyk.

Elektryki weszły do gry?

— Absolutnie, to kolejny fenomen. Po pierwsze, widzę, że bardzo się przydają na takich kilkudniowych wyprawach osobom starszym. Przestały się bać, że nie dadzą rady, zmęczą się, chętnie z nich korzystają. Rozmawiałem z polskimi organizacjami turystycznymi, które się wystawiają na targach rowerowych w Niemczech i Holandii. Podchodzili do nich głównie ludzie 60-70+, którzy są zainteresowani przyjazdem do Polski na wakacje na rower. I nie mam wątpliwości, że jest to związane z umasowieniem rowerów elektrycznych. W Niemczech ponad połowa sprzedawanych rowerów to elektryki. Przypuszczam, że polscy emeryci też będą coraz częściej wybierać taki rower. A po drugie, ośmielił nawet tych młodszych. 100 km dziennie elektrykiem z sakwami jest w zasięgu każdego.

A co pan lubi najbardziej w takiej kilkudniowej wyprawie na dwóch kółkach?

— Rower daje możliwość kontaktu z naturą, a jednocześnie w pełni cię angażuje. Ludzie są zmęczeni zapieprzaniem i życiem w mieście, stresem, napięciem, bodźcami ze świata mediów społecznościowych. Szukają odpoczynku, odcięcia się, higieny życia. Część zrozumiała, że nawet 2-3-dniowa wycieczka rowerowa, podczas której trzeba się skupić na pedałowaniu, trzymaniu się szlaku to idealne oczyszczenie głowy, forma medytacji. Mózg odpoczywa od myślenia o obowiązkach, o pracy, codziennych problemach.

Poza tym dobrze dobrana wycieczka rowerowa to idealna dawka aktywności. Można się zmęczyć, ale nie zajechać. Do tego rower zapewnia idealną prędkość do zwiedzania. Pieszo na kilka dni to jednak nuda. Samochodem? Oglądasz tylko widoki, czasami się zatrzymasz, żeby coś zobaczyć. A rowerem można zarazem jechać dość szybko (80 km jest w zasięgu praktycznie każdego) i w zasadzie nic nam nie umyka po drodze.

Uwielbiam rozmowy przed lokalnymi sklepami, można poznać historię miejsca, nastroje, z czego ludzie żyją i na co czekają…

— Rower daje możliwość realnego kontaktu ze światem.

Kiedyś właściciele pensjonatów, kwater, a nawet hoteli nieprzyjaźnie patrzyli na rowerzystów. Klient na jedną noc ich nie interesował. To się zmieniło?

— Tak, oczywiście w letnim sezonie w bardzo turystycznych miejscach można mieć kłopoty z takim noclegiem, ale zasadniczo wielu właścicieli zrozumiało, że rowerzyści są niezłymi klientami. W kilku województwach powstał nawet program Miejsca Przyjazne Rowerzystom. My jako VeloPlanner też prowadzimy ogólnopolski program Velo Friendly, który docelowo ma być ogólnoeuropejski.

Jest taki środowiskowy żart, że rowerzysta to fajny klient, bo mało wymagający. Najważniejsze dla niego, żeby rower był bezpieczny w nocy (zrobiliśmy właśnie ankietę i rzeczywiście okazało się, że dla ludzi ważniejsze od ich własnego pokoju jest to, gdzie „śpi” ich rower). A tak na serio, turyści rowerowi przyjeżdżają wieczorem zmęczeni, nie szukają zwykle luksusów, SPA, nie organizują głośnych imprez, tylko idą od razu spać. Śniadanie rano i odjazd. Poza tym wielu wręcz jeździ poza sezonem, co sprawia, że zapewniają właścicielom ruch od maja do października.

Właśnie rozmawiałem z gospodarzem, który ma taki dom wakacyjny, zgłosił go jako miejsce przyjazne rowerzystom. Trochę odświeżył ściany, wymienił meble i jest gotowy. No bo właśnie rowerzysta wręcz woli mieć trochę taniej, bo jeszcze jedzie dalej, więc chce mieć tylko czysto, sucho i bezpiecznie.

Czym nasza rowerowa infrastruktura w 2026 r. różni się od np. niemieckiej?

— W Polsce najlepiej rozwinięta sieć dróg dla rowerzystów jest w Małopolsce. Zachodniopomorskie też dużo inwestuje w jakościowe trasy. Trochę jest ich w województwie pomorskim i na Śląsku. Ale brakuje ogólnokrajowych szlaków. Nie można np. pojechać nad Wisłą z Gdańska do Krakowa albo ze wschodu na zachód. A w Niemczech mamy trasy po 800 km, choćby wzdłuż Łaby, z czego 30 proc. to drogi wyłącznie dla rowerów, reszta to lokalne.

Czy budowa takich odseparowanych dróg dla rowerów to najważniejszy warunek dobrego szlaku?

— Żaden kraj nie ma szlaków, które składają się tylko z takich ścieżek. Chodzi o to, żeby stworzyć przyjazny rowerzystom miks dróg tylko dla rowerów i mniej uczęszczanych, lokalnych, bo to tworzy poczucie bezpieczeństwa, które jest bardzo ważne, zwłaszcza w kontekście rodzinnej turystki rowerowej. Jakbym jechał z dzieckiem w przyczepce, to tylko na drodze przeznaczonej wyłącznie dla rowerów.

Ale przy projektowaniu tras trzeba też pamiętać, żeby nie przesadzić. Mamy sporo głosów od rowerzystów z Niemiec, że podoba się im Polska, bo jest właśnie dzika, a u nich wszystko jest wyasfaltowane.

A jak rowerzystów traktują polscy kierowcy?

— Z moich doświadczeń wynika, że najgorzej jest w okolicach dużych aglomeracji. Mieszkam w Gdańsku, dużo ludzi dojeżdża z Kaszub do pracy i potem wraca. I widzę, że wybranie się na rower w godzinach popołudniowych na trasy wychodzące z Trójmiasta to nie jest najlepszy pomysł. Każdy jedzie jak najszybciej do domu. Ale na terenach, gdzie nie ma dużych miast, jest bezpiecznie. Nie wiem, czy chodzi o kierowców, czy o pośpiech, w jakim żyjemy. Kiedy coś nas spowalnia, wywołuje to agresję, nieważne, czy muszę pojechać chwilę wolniej za rowerzystą, czy stoję w korku za inny autem.

Rowerzyści też potrafią się spieszyć i stwarzać zagrożenie dla innych pieszych, aut… Kiedy w Warszawie wraca się z pracy, trzeba naprawdę mocno trzymać kierownicę i mieć oczy dookoła głowy.

— Nie uważam, że samochody są z definicji złe, a rowerzyści — święci. W Trójmieście na nadmorskich trasach jest mnóstwo ludzi, niektórzy jeżdżą naprawdę szybko, wymuszają pierwszeństwo.

Rowerowa turystka nie jest wolna od paradoksów współczesnego świata: uciekamy do natury, ale ciągniemy ze sobą całą elektronikę: komputery, które nam wyznaczają trasę, mierzą tętno, kadencję, określają czas na regenerację, rowery elektryczne trzeba ładować… Ale wciąż uważam, że plusy takiego rozwiązania przeważają. Wszyscy są w biegu, trudno to zmienić. Mamy dzień, dwa wolnego i chcemy to wykorzystać jak najefektywniej, nie mamy czasu na błądzenie, nawigacja pozwala fajnie zaplanować dzień, znaleźć nocleg, restaurację, atrakcje turystyczne.

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Ten suplement może wspomóc organizm w walce z rakiem. Jest dostępny bez recepty

Ten suplement może wspomóc organizm w walce z rakiem. Jest dostępny bez recepty

Jestem lekarzem. Na te 5 rzeczy nigdy nie pozwoliłbym swojemu dziecku

Jestem lekarzem. Na te 5 rzeczy nigdy nie pozwoliłbym swojemu dziecku

Szybszy dostęp do wpisów Donalda Trumpa. Sierakowski: zanim usługa ruszyła, wykupiło ją pięć firm

Szybszy dostęp do wpisów Donalda Trumpa. Sierakowski: zanim usługa ruszyła, wykupiło ją pięć firm

Katarzyna Janowska: nad tragedią kobiet z Zieleniaka zapadła wieloletnia cisza

Katarzyna Janowska: nad tragedią kobiet z Zieleniaka zapadła wieloletnia cisza

Varga ogląda horror, który pokochało pokolenie Z: miłość stała się bronią psychologiczną

Varga ogląda horror, który pokochało pokolenie Z: miłość stała się bronią psychologiczną

Infantino przekroczył granice bezczelności. I zdobył władzę absolutną

Infantino przekroczył granice bezczelności. I zdobył władzę absolutną

Żyją jak białe małżeństwo, ale nie chcą się przyznać. „Właściwie nie wiadomo, o co chodzi”

Żyją jak białe małżeństwo, ale nie chcą się przyznać. „Właściwie nie wiadomo, o co chodzi”

Młodzi, wykształceni, napędzający gospodarkę. Fakty o Ukraińcach mieszkających w Polsce [WYJAŚNIAMY]

Młodzi, wykształceni, napędzający gospodarkę. Fakty o Ukraińcach mieszkających w Polsce [WYJAŚNIAMY]

Wakacje bez „łóżka”. „Założyłam pończochy i czekałam jak idiotka”

Wakacje bez „łóżka”. „Założyłam pończochy i czekałam jak idiotka”

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Mieli zaledwie 10 dni. Rekordzista samodzielnie usunął z bagien aż 96 węży

Mieli zaledwie 10 dni. Rekordzista samodzielnie usunął z bagien aż 96 węży

9 sierpnia, 2026
Wojna na Ukrainie. Zełenski zawarł umowę z USA. Chodzi o Patrioty

Wojna na Ukrainie. Zełenski zawarł umowę z USA. Chodzi o Patrioty

9 sierpnia, 2026
Niemcy mają nowy rekord OZE. Wiatr i słońce wyprzedziły paliwa kopalne

Niemcy mają nowy rekord OZE. Wiatr i słońce wyprzedziły paliwa kopalne

8 sierpnia, 2026
Olsztyn. Nawet 235 osób ewakuowanych. Hotel groził zawaleniem

Olsztyn. Nawet 235 osób ewakuowanych. Hotel groził zawaleniem

8 sierpnia, 2026

Najnowsze Wiadomości

Ukraina – Rosja. Zełenski z ponurą wizją, wskazał na konsekwencje ataków Rosji

Ukraina – Rosja. Zełenski z ponurą wizją, wskazał na konsekwencje ataków Rosji

8 sierpnia, 2026
Szpiedzy z Wielkiej Brytanii na czele nowego rankingu. Jak wypadła Polska?

Szpiedzy z Wielkiej Brytanii na czele nowego rankingu. Jak wypadła Polska?

8 sierpnia, 2026
Jest zdrowsza niż borówki. Ten zapomniany owoc pomoże wspierać serce

Jest zdrowsza niż borówki. Ten zapomniany owoc pomoże wspierać serce

8 sierpnia, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.