Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Jak umowa UE–Mercosur wpłynie na polski eksport żywności? Ekspert wyjaśnia – Biznes Wprost

Jak umowa UE–Mercosur wpłynie na polski eksport żywności? Ekspert wyjaśnia – Biznes Wprost

15 stycznia, 2026
Znaleźli dziwne zwierzę. Piekielnie inteligentny i twarda czaszka

Znaleźli dziwne zwierzę. Piekielnie inteligentny i twarda czaszka

15 stycznia, 2026
Wojna na Ukrainie. Wrze po komunikacie Czerwonego Krzyża. „To haniebne”

Wojna na Ukrainie. Wrze po komunikacie Czerwonego Krzyża. „To haniebne”

15 stycznia, 2026
Ambasada Rosji ostrzega przed podróżami do Polski. Jest komunikat

Ambasada Rosji ostrzega przed podróżami do Polski. Jest komunikat

15 stycznia, 2026
Faworki marzeń według Magdy Gessler. „Chrupiące i nieziemsko pyszne”

Faworki marzeń według Magdy Gessler. „Chrupiące i nieziemsko pyszne”

15 stycznia, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Jak umowa UE–Mercosur wpłynie na polski eksport żywności? Ekspert wyjaśnia – Biznes Wprost
  • Znaleźli dziwne zwierzę. Piekielnie inteligentny i twarda czaszka
  • Wojna na Ukrainie. Wrze po komunikacie Czerwonego Krzyża. „To haniebne”
  • Ambasada Rosji ostrzega przed podróżami do Polski. Jest komunikat
  • Faworki marzeń według Magdy Gessler. „Chrupiące i nieziemsko pyszne”
  • Uśmiech, który zmienia wszystko — jak estetyka jamy ustnej wpływa na nasze życie – Zdrowie Wprost
  • Ile Polacy wydadzą na ferie zimowe 2026? Sondaż dla „Wprost” – Biznes Wprost
  • Komary gryzą ludzi coraz częściej. Sami jesteśmy sobie winni
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Przypadek Marii M. Przez pięć lat nikogo nie zdziwiło, że przestała wychodzić z domu
Przypadek Marii M. Przez pięć lat nikogo nie zdziwiło, że przestała wychodzić z domu
Aktualności

Przypadek Marii M. Przez pięć lat nikogo nie zdziwiło, że przestała wychodzić z domu

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości18 października, 2025
Przypadek Marii M. Przez pięć lat nikogo nie zdziwiło, że przestała wychodzić z domu

Największy lęk samotnej osoby: upadek. Jak upadnę, to zanim ktoś przyjdzie z pomocą, umrę. A jak umrę, to zanim mnie znajdą, zje mnie mój kot.

  • Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Dziękujemy, że jesteś z nami!

Foto: Newsweek

Przez pięć lat nikt nie zauważył zniknięcia Marii M. Jej ciało rozkładało się w mieszkaniu przy ul. Pałacowej w Legionowie. Blok z wielkiej płyty, osiem kondygnacji. Sąsiedzi mieszkają drzwi w drzwi, a nikogo nie zaniepokoiło, że te jedne są ciągle zamknięte.

Zazwyczaj wychodziła z mieszkania z małym plecakiem, podpierając się na kijkach do nordic walking, jak na kulach. Nie zdziwiło ich, że przestała wychodzić. I że jej skrzynka pocztowa puchnie od przesyłek.

Jednej sąsiadce wydawało się, że może wyjechała na leczenie. Drugiej, że ma syna w USA, więc może jest u niego. Trzeciej, że ma córkę w Szwecji, więc może tam jest.

– Nie miała dzieci – mówi prokurator Katarzyna Skrzeczkowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, która bada okoliczności śmierci Marii M.

Gdyby żyła, miałaby teraz 80 lat. Śledczy zakładają, że nie żyje od przynajmniej pięciu. Szacują na podstawie produktów znalezionych w lodówce – ich data przydatności do spożycia minęła w maju 2018 r.

W tym czasie na bankowe konto Marii M. regularnie wpływała emerytura, a z konta regularnie, jako zlecenia stałe, szły opłaty za czynsz, wodę, śmieci. Nie było żadnych zaległości. Administracja nie miała więc powodów, by dobijać się do Marii M. A gdy było coroczne badanie kanałów wentylacyjnych i do jej mieszkania nie można było się dostać, nikt w spółdzielni nie widział w tym nic nadzwyczajnego. Dopiero gdy kilka razy z rzędu nie udało się wejść, spółdzielnia spróbowała ustalić, czy ktoś wie, gdzie jest Maria M. – Zapytaliśmy Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, czy ma o niej jakieś informacje. Dostaliśmy odpowiedź, że nie ma. Zwróciliśmy się do policji, może uda się ustalić adres, pod którym pani przebywa. Policja odpowiedziała, że się nie uda – mówi Marek Petrykowski, wiceprezes zarządu legionowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko-Własnościowej. I dodaje, że nikt z lokatorów nie zgłaszał zaniepokojenia tym, że sąsiadki nie widać. Nikt nie zgłaszał, żeby z mieszkania było coś czuć, a spółdzielnia nie ma prawa bez powodu otworzyć mieszkania. Chyba że jest awaria.

W czerwcu tego roku, gdy pękła rura i do mieszkania poniżej zaczęła przeciekać woda, ekipa, która miała naprawić instalację, wezwała policję. Po wyważeniu drzwi odkryto zmumifikowane zwłoki.

Znikają

Przypadek Marii M. nie jest odosobniony. W legionowskiej spółdzielni już wcześniej odkrywano zwłoki w mieszkaniach. To zdarza się w wielu spółdzielniach – zanim sąsiedzi się zorientują, że ktoś zniknął z ich pola widzenia, martwe ciało zdąży się rozłożyć. Leży w mieszkaniu przez miesiąc – jak niedawno w Toruniu, w bloku przy ul. Olimpijskiej. Albo przez kilka miesięcy – jak w bloku w Kielcach. Bywa, że pół roku (jak w Łodzi) albo rok (w kamienicy na warszawskiej Pradze).

– Coraz częściej słyszę: „Boję się, że upadnę, umrę i nikt tego nawet nie zauważy”. „Zorientują się, że zmarłam dopiero wtedy, gdy już zacznę przeciekać do sąsiadów”. „Zanim mnie znajdą, zje mnie mój pies albo kot” – mówi Agnieszka Wrońska z Fundacji Dignum, która pomaga seniorom. Często są to 80-letnie samotne kobiety, ledwie wiążące koniec z końcem. Dopóki Dignum do nich nie trafi i nie zorganizuje pomocy, ciepłych posiłków, remontu, mało kogo obchodzi, w jakich warunkach żyją. Czy kogoś by obeszło, gdyby przestały żyć? Zresztą o lęku przed umieraniem, którego nikt nie zauważy, opowiadają Agnieszce Wrońskiej nie tylko biedne starsze panie. – To są obawy już niemal powszechne. Taki nasz lęk zbiorowy – mówi.

– Potężny problem związany z samotnością – przyznaje Konrad Pierzchalski, ratownik medyczny i psycholog z Poznania. Pamięta wyjazd do kobiety, która upadła i przez trzy dni leżała, nie mogąc wykonać żadnego ruchu. Była w stanie jedynie sięgnąć ręką do kołdry. Wyskubywała z niej pierze i przeżuwała w nadziei, że to ją uratuje. – Mieszkała w wieżowcu. Wiele klatek, mnóstwo mieszkań, więc odpowiedzialność jednych za drugich rozproszona – tłumaczy Konrad Pierzchalski. Przypomina sobie też jednak wyjazd do mężczyzny, który dostał udaru, upadł i leżał kilka dni na podłodze. Nowy blok, elegancka zabudowa. Załoga karetki weszła do mieszkania przez balkon. – Mężczyzna był wycieńczony, w hipotermii – opowiada ratownik.

Zauważył, że u osób, które żyją same, lęk przed tym, że upadną i będą tak leżeć, aż umrą, bywa tak silny, że nie mogą zasnąć. Boją się udaru, wylewu, zawału. – Niektórzy, na wszelki wypadek, często mierzą sobie ciśnienie. I to zaczyna działać jak samonapędzająca się machina – denerwują się, więc ciśnienie idzie w górę, wtedy jeszcze bardziej się boją. Zaczynają mieć kołatanie w klatce piersiowej, duszności, zawroty głowy. Wzywają pogotowie, przyjeżdżamy, okazuje się, że to zaburzenia psychosomatyczne wywołane strachem – mówi Pierzchalski.

W Polsce już co czwarte gospodarstwo domowe jest jednoosobowe. I choć żadne z nich nie jest na bezludnej wyspie – wokół są sąsiedzi – trudno na nich liczyć. Jak wynika z ubiegłorocznego raportu Instytutu Pokolenia dotyczącego poczucia samotności wśród dorosłych Polek i Polaków, ponad połowa z nas ma wrażenie, że choć jest w otoczeniu innych, to jednak nie z nimi. 38 proc. czuje się opuszczonych, 29 proc. ma wrażenie, że dla nikogo nie jest osobą bliską. Wśród tych, którzy przekroczyli pięćdziesiątkę, dojmujące poczucie samotności ma więcej niż co piąta kobieta i niemal co trzeci mężczyzna.

Wśród 80-latków – jak wynika z badania przeprowadzonego ostatnio przez Pollstar na zlecenie Stowarzyszenia mali bracia Ubogich – aż 60 proc. żyje w pojedynkę, a większość z tych samotnych jest schorowana, 41 proc. niesamodzielna, 12 proc. nie wychodzi z domu.

– Część ma rodzinę, ale daleko, więc zostają rozmowy telefoniczne – mówi Klaudyna Kubiak. Działa w Stowarzyszeniu mali bracia Ubogich, które prowadzi program Obecność – chodzi o to, by ktoś do tych samotnych osób przyszedł raz w tygodniu. Pobył z nimi, dowiedział się, co słychać. Udało się zorganizować sieć 700 wolontariuszy w kilkunastu miastach. Teraz, po tym, co się stało z Marią M., próbują zorganizować taki system w Legionowie. Ale zdają sobie sprawę, że to, co robią, jest kroplą w morzu potrzeb. A tego morza – starości i samotności – nikt nie ogarnia. – Nie wiadomo, ile jest osób, które potrzebują pomocy i jakiej. Nie monitoruje się tego, co się z nimi dzieje. A gdyby taka osoba zgłosiła się do jakiejś instytucji i powiedziała, że potrzebuje kontaktu z innymi, chciałaby, aby ktoś z nią pobył, to co zrobi instytucja? Nic. Nie ma takiej usługi: „towarzyszenie” – mówi Klaudyna Kubiak.

Przezroczyści

Pani Maria mieszka w Łodzi, z kotką Kicią. Ma 85 lat, cukrzycę, kłopoty z tarczycą, jest po dwóch zawałach i udarze, ma prawostronny niedowład. Porusza się przy balkoniku. Raz w tygodniu przychodzi do niej wolontariuszka ze Stowarzyszenia mali bracia Ubogich. Słyszała o śmierci Marii M. Głos jej się łamie, gdy opowiada, że w jej bloku jest podobnie – gdyby upadła, toby leżała. Nikt z sąsiadów by się nie zainteresował. Nie pamięta, żeby ktoś z nich zapytał, czy czegoś potrzebuje.

– Z wiekiem człowiek staje się coraz bardziej przezroczysty, a gdy już nie może wyjść z domu, to zupełnie niewidzialny – mówi Agnieszka Wrońska z Dignum. A Dagmara Szymczak, prezeska tego stowarzyszenia, dodaje, że osoby, do których udaje im się dotrzeć, są w różnym położeniu – jedne w skrajnej biedzie, inne w pozornie znośnej sytuacji finansowej: dobre warunki w mieszkaniu, nie najgorsza emerytura, ale jednak za mała, by opłacić sobie opiekę.

– Największy problem mają osoby średnio zamożne – zbyt ubogie, by sobie w ten sposób poradzić, a zbyt majętne, by dostać się w system opieki społecznej. Nie kwalifikują się – tłumaczy prezes Szymczak. – Zresztą nawet ci, którzy spełniają kryteria, nie dostają pomocy zbyt łatwo. Trzeba się w ich imieniu dobijać. Często są problemy. Słanie pism, odsyłanie – dodaje.

– Człowiek samotny, starzejący się i chorujący jest jak gorący kartofel. Także wtedy, gdy już nie żyje, bo gdy niezauważenie umrze, zaczyna się przerzucanie, kto powinien zauważyć tę śmierć – mówi Agnieszka Wrońska. Sąsiedzi pytają, gdzie była opieka społeczna. Opieka, gdzie byli sąsiedzi. Sąsiedzi: gdzie była rodzina. A rodzina: gdzie byli sąsiedzi. I koło się zamyka. – Problem będzie narastał. Pierwsze powojenne roczniki wyżu demograficznego mają w tej chwili 77-78 lat, za kilka lat mogą wymagać stałej opieki. Wówczas jeszcze bardziej dotkliwie niż teraz będzie widać skutki tego, że część nie miała dzieci, a część szybko z dziećmi straciła bliski kontakt – żyją w innych miastach albo za granicą. Co z tego, że ktoś formalnie ma dziecko, skoro relacje z nim na tyle słabe, że trudno liczyć, by zaangażowało się w opiekę – mówi prof. Piotr Szukalski, socjolog i demograf z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Łódzkiego.

– Trudno też oczekiwać, by jakoś szczególnie angażowali się sąsiedzi, jeżeli nie ma naturalnie wytworzonych więzi sąsiedzkich – mówi Agnieszka Wrońska. – Niedawno mieszkałam na warszawskim Śródmieściu, w kamienicy, w której starszych osób, mieszkających tam od lat, była jedna trzecia. Wszyscy w podobnym wieku, schorowani, schowani w swoich od lat nieremontowanych mieszkaniach. Reszta: nowi, w mieszkaniach o wysokim standardzie. Część mieszkań przygotowana pod wynajem krótkoterminowy, dla turystów, część zajęta przez firmy – mówi Wrońska. Od niedawna mieszka w innym miejscu stolicy, ale jest podobnie: część kamienicy zajmują firmy, część nowi lokatorzy, którzy tych starych nie znają.

Samotność w dużych miastach jest dotkliwa – z raportu Instytutu Pokolenia wynika, że tam, gdzie żyje więcej niż pół miliona mieszkańców, wysokie poczucie samotności ma 41 proc. dorosłych. W małych miastach jest lepiej, ale już na wsi żyje się samotnie jak w metropolii (39 proc.). – Czas już przestać liczyć na to, że samotnemu sąsiadowi pomoże sąsiad. Potrzebne są systemowe rozwiązania – mówi Dagmara Szymczak.

– Na razie wszyscy musimy być systemem – twierdzi Joanna Sadzik, prezes Stowarzyszenia Wiosna, które regularnie robi badania dotyczące samotności i biedy. – Gdy w ankietach pytamy, kto powinien zająć się osobą potrzebującą pomocy, większość odpowiada: państwo. To ono powinno mieć dobrze działający system wsparcia. Zgoda. Tylko ktoś musi tej potrzebującej osobie pomóc dostać się do systemu. Ktoś musi puścić system w ruch. Jeżeli chcemy, by państwo działało, to my musimy działać. I tu nie chodzi o akty heroizmu – tłumaczy Joanna Sadzik. – Jeżeli nie masz czasu zaopiekować się samotną, starszą sąsiadką, nie musisz pukać do jej drzwi z pytaniem: „W czym mogę pani pomóc”. Tylko regularnie pukaj i pytaj przynajmniej: „Czy wszystko w porządku?”.

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
28

09.07.2023

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Faworki marzeń według Magdy Gessler. „Chrupiące i nieziemsko pyszne”

Faworki marzeń według Magdy Gessler. „Chrupiące i nieziemsko pyszne”

Pochwały na opak. Tak trzeba czytać wpis ambasadora USA o Karolu Nawrockim [OPINIA]

Pochwały na opak. Tak trzeba czytać wpis ambasadora USA o Karolu Nawrockim [OPINIA]

„Pożyczona charyzma” nie wystarczyła. Kaczyński ma trudny orzech do zgryzienia [ANALIZA]

„Pożyczona charyzma” nie wystarczyła. Kaczyński ma trudny orzech do zgryzienia [ANALIZA]

Ten rok nie zaczął się dobrze dla Putina. Z Rosją nikt się nie liczy, strach przestał działać

Ten rok nie zaczął się dobrze dla Putina. Z Rosją nikt się nie liczy, strach przestał działać

Urodziła trojaczki i rozpłakała się. Nie ze szczęścia, tylko z rozpaczy

Urodziła trojaczki i rozpłakała się. Nie ze szczęścia, tylko z rozpaczy

Gramofony z wyższej półki. Idealne na zimowe wieczory

Gramofony z wyższej półki. Idealne na zimowe wieczory

Z zabijania bezbronnych uczynili zabawę. Okrucieństwo Cesarskiej Armii było niewyobrażalne

Z zabijania bezbronnych uczynili zabawę. Okrucieństwo Cesarskiej Armii było niewyobrażalne

„Nie torturowaliśmy” — lubił podkreślać szpieg bez twarzy. Jego agenci niszczyli inaczej

„Nie torturowaliśmy” — lubił podkreślać szpieg bez twarzy. Jego agenci niszczyli inaczej

Tajemnica „nalotu” ABW na Telewizję Republika rozwiązana. W tle FBI i zamach w USA

Tajemnica „nalotu” ABW na Telewizję Republika rozwiązana. W tle FBI i zamach w USA

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Znaleźli dziwne zwierzę. Piekielnie inteligentny i twarda czaszka

Znaleźli dziwne zwierzę. Piekielnie inteligentny i twarda czaszka

15 stycznia, 2026
Wojna na Ukrainie. Wrze po komunikacie Czerwonego Krzyża. „To haniebne”

Wojna na Ukrainie. Wrze po komunikacie Czerwonego Krzyża. „To haniebne”

15 stycznia, 2026
Ambasada Rosji ostrzega przed podróżami do Polski. Jest komunikat

Ambasada Rosji ostrzega przed podróżami do Polski. Jest komunikat

15 stycznia, 2026
Faworki marzeń według Magdy Gessler. „Chrupiące i nieziemsko pyszne”

Faworki marzeń według Magdy Gessler. „Chrupiące i nieziemsko pyszne”

15 stycznia, 2026

Najnowsze Wiadomości

Uśmiech, który zmienia wszystko — jak estetyka jamy ustnej wpływa na nasze życie – Zdrowie Wprost

Uśmiech, który zmienia wszystko — jak estetyka jamy ustnej wpływa na nasze życie – Zdrowie Wprost

15 stycznia, 2026
Ile Polacy wydadzą na ferie zimowe 2026? Sondaż dla „Wprost” – Biznes Wprost

Ile Polacy wydadzą na ferie zimowe 2026? Sondaż dla „Wprost” – Biznes Wprost

15 stycznia, 2026
Komary gryzą ludzi coraz częściej. Sami jesteśmy sobie winni

Komary gryzą ludzi coraz częściej. Sami jesteśmy sobie winni

15 stycznia, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.