Podczas czwartkowego szczytu Xi Jinping ostrzegł amerykańskie władze, że wieloletnie różnice dotyczące Tajwanu mogą doprowadzić do poważnego konfliktu między oboma państwami. Słowa te padły chwilę po tym, jak Donald Trump publicznie pochwalił chińskiego prezydenta.
Zgodnie z opublikowanym przez chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych komunikatem, Xi powiedział, że zgłaszane przez Pekin roszczenia do wyspy są „najważniejszą kwestią” w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi.
— Jeśli zostanie to rozwiązane we właściwy sposób, relacje dwustronne zachowają ogólną stabilność. W przeciwnym razie oba kraje czekają starcia, a nawet konflikty, co narazi całą relację na poważne niebezpieczeństwo — powiedział Xi.
Trump, który do historycznych rozmów przystąpił z programem zorientowanym na gospodarkę, nie odpowiedział dziennikarzom, gdy ci zapytali o to, czy podczas spotkania został poruszony temat Tajwanu. Przed rozpoczęciem szczytu amerykański przywódca posługiwał się uprzejmościami i podkreślił swoje osobiste relacje z Xi, który z kolei, w przygotowanym wcześniej oświadczeniu, ostrzegał USA i świat przed zagrożeniami, jakie niesie konflikt wielkich mocarstw. Trump podziękował Xi za uroczyste przyjęcie, dodając:
— Jesteś wielkim przywódcą. Czasami ludzie nie lubią, gdy to mówię, ale i tak to powiem, bo to prawda. Mówię tylko prawdę. To zaszczyt być tutaj z tobą. To zaszczyt być twoim przyjacielem. Relacje między Chinami a USA będą lepsze niż kiedykolwiek wcześniej.
Kluczowa kwestia Tajwanu
Demokratycznie zarządzany Tajwan jest jednym z najważniejszych partnerów handlowych Stanów Zjednoczonych, a w ostatnich latach umocnił swoją pozycję jako światowy lider w produkcji zaawansowanych układów scalonych, wykorzystywanych w technologii — od smartfonów i komputerów po myśliwce i rakiety. Pekin od dziesięcioleci rości sobie prawo do wyspy położonej tuż przy chińskim wybrzeżu, jednak USA równie długo utrzymują silne więzi w kwestiach gospodarki i bezpieczeństwa z Tajpej, które większość swojego uzbrojenia kupuje od amerykańskich firm.
Stany Zjednoczone nie utrzymują formalnych stosunków dyplomatycznych z Tajwanem, jednak według prawa federalnego — ustawy Taiwan Relations Act z 1979 r. — zobowiązane są pomagać władzom wyspy w obronie przed rosnącymi ambicjami Chin. Obserwatorzy spodziewają się, że Xi będzie ponownie naciskał na Trumpa, by ten ograniczył amerykańskie wsparcie dla Tajpej i wstrzymał dostawy broni dla tajwańskiej armii.
— Tajwan zobowiązuje się do utrzymania status quo i zapewnienia, że bezpieczeństwo Cieśniny Tajwańskiej nie będzie zagrożone — powiedział w oświadczeniu dla „Newsweek” rzecznik tajwańskiego MSZ Hsiao Kuang-wei. — Z drugiej strony Chiny bezustannie prowadzą groźne i agresywne działania na Morzu Wschodniochińskim, Morzu Południowochińskim, w Cieśninie Tajwańskiej i wokół samego Tajwanu. Jedynym czynnikiem destabilizującym w Cieśninie Tajwańskiej jest autorytarna ekspansja Chin.
Biały Dom nie opublikował jeszcze własnej wersji pierwszej rundy rozmów. Wcześniej jeden z wysokich rangą amerykańskich urzędników podczas telekonferencji z mediami zapowiedział, że nie nastąpią żadne zmiany w polityce USA wobec Tajwanu.
Delegacja z Trumpem na czele
Szczyt Trumpa i Xi uroczyście rozpoczął się przed Wielką Halą Ludową w Pekinie, zanim za zamkniętymi drzwiami przystąpiono do rozmów merytorycznych. W skład delegacji amerykańskich przedsiębiorców, wybranych na pierwszą od 2017 r. państwową wizytę Trumpa w Chinach, weszli przedstawiciele branż, w których prezydent liczy na zawarcie korzystnych umów.
Na początku tygodnia Trump zapowiedział, że chce „otworzyć” Chiny dla amerykańskich firm. W swoim wystąpieniu otwierającym, określając spotkanie mianem „największego szczytu w historii”, zapewnił Xi, że oferta USA będzie „całkowicie wzajemna”.
— Każdy z nich powiedział „tak” — mówił o delegacji wysokich rangą menedżerów reprezentujących branże, takie jak lotnictwo, IT czy rolnictwo. — Przyjechali tu dziś, by oddać szacunek tobie oraz Chinom.
Jego propozycja przypominała podejście z początków XXI w., gdy USA wspierały wejście Chin do Światowej Organizacji Handlu, licząc na dostęp do ogromnego rynku. To wszystko działo się jednak zanim chińska gospodarka stała się największym rywalem dla tej amerykańskiej.
Biznes przede wszystkim
Dla amerykańskiego biznesu i liderów liczących na nowe przełomy konkurencyjny rynek chiński obecnie stanowi prawdziwe wyzwanie. Polityka przemysłowa Xi stworzyła państwowych gigantów, takich jak Huawei czy BYD, które teraz konkurują na arenie międzynarodowej. Działania prezydenta, polegające na zabezpieczaniu strategicznych surowców, takich jak metale ziem rzadkich (wprowadzane na wzór amerykańskich prób ochrony najnowocześniejszej technologii produkcji chipów), określiły dziś linię frontu tak zwanej wojny technologicznej.
To Joe Biden wykonał pierwszy i najpoważniejszy cios w obecnej wojnie o chipy, ograniczając eksport zaawansowanych półprzewodników i licencji na powiązane technologie do krajów sojuszniczych. Trump utrzymał ścisłą kontrolę eksportową nad najbardziej zaawansowanymi amerykańskimi układami — postrzeganymi jako kluczowa przewaga w wyścigu o dominację w dziedzinie sztucznej inteligencji i nowych technologii — ale zezwolił na sprzedaż niektórych chipów Nvidii chińskim firmom. Xi z pewnością będzie więc domagał się większych ustępstw.
Jednak wciąż istnieją perspektywy współpracy. Choć Tesla Elona Muska traci udziały w rynku chińskim na rzecz lokalnych producentów samochodów elektrycznych, jego Gigafactory w Szanghaju pomogła zmniejszyć dystans między amerykańskim producentem a innymi rozwijającymi się rynkami Azji. Nawet gdy Apple pod kierownictwem Tima Cooka dywersyfikuje łańcuchy dostaw, większość flagowych iPhone’ów wciąż jest montowana w chińskich fabrykach, w tych samych strefach przemysłowych, w których powstały konkurencyjne marki, takie jak Xiaomi.
— Współpraca gospodarcza i handlowa między Chinami a USA jest korzystna dla obu stron. Tam, gdzie pojawiają się różnice i tarcia, jedynym słusznym wyborem jest dialog na równych zasadach. Wczoraj nasze zespoły ds. gospodarki i handlu osiągnęły ogólnie zrównoważone i pozytywne rezultaty — powiedział Xi do Trumpa. — Chiny będą otwierać się coraz szerzej. Amerykański biznes jest głęboko zaangażowany w chińską reformę i otwarcie na świat. Chiny są otwarte na jeszcze więcej wzajemnie korzystnej współpracy ze Stanami Zjednoczonymi. Oba kraje powinny poszerzać wymianę i współpracę w dziedzinach takich jak gospodarka i handel, zdrowie, rolnictwo, turystyka, kontakty międzyludzkie oraz egzekwowanie prawa.
Rzeczniczka chińskiego MSZ, Mao Ning, poinformowała, że Xi spotkał się później z amerykańskimi biznesmenami, którzy towarzyszą Trumpowi podczas wizyty. „Chiny zapraszają do jeszcze większej, wzajemnie korzystnej współpracy ze Stanami Zjednoczonymi. Prezydent Xi uważa, że amerykańskie firmy będą miały w Chinach coraz szersze perspektywy” — napisała na platformie X.
Pułapka Tukidydesa
Amerykańska gospodarka zaprząta umysł Trumpa przed tegorocznymi wyborami do Kongresu. Nowe, nawet te mniejsze, umowy handlowe z Chinami mogą poprawić nastroje w kraju, a każda pomoc w zakończeniu wojny z Iranem mogłaby spowolnić lub zatrzymać wzrost cen paliw w USA. Xi również szuka stabilizacji i wytchnienia, zarówno w sferze gospodarczej, jak i doskwierających mu od lat amerykańskich nacisków politycznych oraz militarnych ze względu na rosnące znaczenie Chin na świecie.
— Cały świat patrzy na nasze spotkanie — powiedział Xi do Trumpa. — Chcą zobaczyć, czy uda nam się pokonać „pułapkę Tukidydesa”.
Ta politologiczna teoria zakłada, że taki hegemon jak Stany Zjednoczone oraz rosnące supermocarstwo, jakim stają się Chiny, w którymś momencie muszą wejść w konflikt o dominację na świecie. Uprzejmości Trumpa stanowiły zmianę względem bardziej konfrontacyjnej postawy z końca jego pierwszej kadencji i strategii powstrzymywania, którą Pekin odbierał jako otwarcie wrogą, a której Biden nie potrafił odwrócić.
Jak powiedział Xi, rok 2026 może być „historycznym, przełomowym rokiem, który otworzy nowy rozdział w relacjach amerykańsko-chińskich”. Jeszcze przed szczytem jego rząd jasno przedstawił swoje czerwone linie: brak wsparcia USA dla Tajwanu, brak amerykańskich pouczeń w sprawie demokracji i praw człowieka w Chinach, brak wytykania przez USA chińskiego systemu politycznego oraz brak amerykańskich przeszkód dla rozwoju gospodarczego Chin.
Chociaż niewielu obserwatorów oczekuje przełomów w kluczowych, spornych kwestiach, obietnica dużych chińskich inwestycji w Stanach Zjednoczonych może dla Trumpa okazać się warta ewentualnych ustępstw.
Tekst opublikowany w amerykańskim „Newsweeku”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji „Newsweek Polska”.





