— Doszłam do wniosku, że dałam się nabrać rosyjskiej propagandzie i uwierzyłam w wiele nieprawdziwych rzeczy na temat Ukrainy — ogłosiła Laura Loomer, znana głosicielka teorii spiskowych. — Teraz widzę, jak ważne jest zwycięstwo Ukrainy nad Rosją — kaja się z kolei prawicowy komentator Tim Pool, który jeszcze niedawno twierdził, że USA „powinny przeprosić Rosję”. Propagandyści z ruchu MAGA diametralnie zmieniają kurs.
Krótko po zamachach z 11 września 2001 r. człowiek odpowiedzialny za najbardziej śmiercionośny atak terrorystyczny w USA wypowiedział słowa, które wiele lat po jego śmierci pozostają wciąż aktualne: „Kiedy ludzie widzą silnego konia i słabego konia, z natury wybiorą tego silnego”.
Zdanie wypowiedziane przez Osamę bin Ladena w listopadzie 2001 r. było przywoływane niezliczoną ilość razy, by tłumaczyć układ sił na Bliskim Wschodzie. Argumentowano przy tym, że siła i moc budzą respekt oraz wsparcie, natomiast słabość prowadzi do ich utraty. Być może tą samą obserwację można by odnieść do zaskakującej zmiany postawy niektórych z najbardziej zagorzałych krytyków amerykańskiego wsparcia dla Ukrainy, szczególnie tych pozostających w szeregach ruchu MAGA.
W minionym tygodniu znana propagandystka i fanka teorii spiskowych Laura Loomer, która niegdyś określała Ukrainę jako kraj „pełen apologetów nazizmu”, oznajmiła, że została „wrobiona” przez rosyjską propagandę i przeprowadziła wywiad z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim. Zbiegło się to także z nagłą zmianą stanowiska Tima Poola, prawicowego komentatora, który jeszcze w 2024 r. deklarował: „Ukraina to jeden z największych wrogów naszego kraju… Powinniśmy wycofać całe wsparcie wojskowe i przeprosić Rosję”. W ostatni czwartek Pool zmienił jednak zdanie, stwierdzając: „Teraz widzę, jak ważne jest zwycięstwo Ukrainy nad Rosją. Mam nadzieję, że Trump i społeczeństwo Stanów Zjednoczonych udzielą jej swojego wsparcia”.
Aby zrozumieć, w jaki sposób wszystkie te osoby w tym samym momencie doznały takiej jakości umysłu, należy poważnie się zastanowić. Oto kilka możliwych wyjaśnień.
Wielkie przebudzenie moralne
Jak mawiają, dobroczynność zaczyna się w domu, więc oto najbardziej życzliwe wyjaśnienie.
Być może Loomer i Pool spędzili ostatnie miesiące — ba, nawet lata — na cichym studiowaniu map, raportów o ofiarach na froncie i książek historycznych, przy delikatnym świetle lampki sumienia migoczącej w kącie. Rozważali kwestię suwerenności, medytowali nad imperium, ponownie czytali Memorandum Budapeszteńskie i analizowali rosyjskie bombardowania ukraińskich miast, by w końcu dojść do wniosku, że ludzie, którzy doświadczyli brutalnej, pełnoskalowej inwazji ze strony dużo większego, uzbrojonego w broń nuklearną państwa, mogą jednak mieć rację.
To zresztą wersja, którą przedstawiła sama Loomer. Propagandystka niedawno odwiedziła Ukrainę, spotkała się z Zełenskim i spędziła noc w schronie przeciwlotniczym, gdy nad jej głową przelatywały rosyjskie drony i rakiety.
— Doszłam do wniosku, że dałam się nabrać rosyjskiej propagandzie i uwierzyłam w wiele nieprawdziwych rzeczy na temat Ukrainy. Kiedyś myślałam, że to kraj pełen nazistów — wyjaśniła. — Nie trzeba wcale słuchać wybranego podcastera i pozwalać, by wpływał na twoją opinię o danym kraju. Fakty można sprawdzić samemu.
Niektórzy mogą powiedzieć, że Loomer powinna była posłuchać własnej porady cztery lata temu, jednak mimo wszystko jest to pozytywna zmiana. Ludzie mogą się mylić, otrzymać nowe informacje i zacząć mylić się mniej. Gdzieś pomiędzy wynalezieniem kanalizacji i antybiotyków, jest to jedna z lepszych cech naszej cywilizacji. Warto ją pielęgnować. Można jednak znaleźć także inne wytłumaczenia.
Czy Rosja to „słaby koń”?
Tutaj chyba bin Ladena miał rację. Co ciekawe, wszystko to dzieje się po kilku miesięcach, w czasie których ukraińskie ataki dronami dalekiego zasięgu sparaliżowały rosyjskie rafinerie naftowe i wywołały kryzys paliwowy. Rosyjski bank centralny obniżył prognozę wzrostu PKB na 2026 r. do poziomu 0,0–1 proc. Inflacja w Rosji wynosi 6 proc. Rosyjskie straty przewyższają tempo rekrutacji, a według wewnętrznych sondaży poparcie dla Putina zaczyna spadać.
Po czterech latach bezwzględnej kampanii przeciwko wsparciu dla Ukrainy, często pełnej insynuacji i ataków, dziwne jest to, że osoby takie jak Loomer czy Pool nagle dochodzą do tak szokujących wniosków, wyrzucając za burtę wszystko, co głosili wcześniej w mediach społecznościowych, podcastach, audycjach i artykułach.
Być może wyjaśnienie jest dużo prostsze — nikt nie chce stawiać na przegranego konia. Widząc, jak sytuacja się zmienia, a perspektywy Rosji z tygodnia na tydzień się pogarszają, ci wytrawni znawcy mediów społecznościowych stwierdzili zapewne, że lepiej zabezpieczyć swoje interesy. Im bliżej Kreml jest porażki, tym bardziej powtarzanie tez w duchu Moskwy przestaje być modne i staje się coraz bardziej żenujące. Nikt, absolutnie nikt nie chce zostać ostatnim influencerem w klubie fanów Putina.
— Ukraina ma się dobrze, prawda? — powiedziała Loomer w zeszłym tygodniu. — Przed tym spotkaniem w Gabinecie Owalnym sytuacja wygląda całkiem nieźle — mówiła, mając na myśli rozmowę Trumpa i Zełenskiego, do której doszło w ten wtorek (28 lipca).
Tak, Lauro, rzeczywiście wygląda to dla Ukrainy coraz lepiej, prawda?
Trzecia opcja: atencja
Najmniej mistyczne (i niestety bardzo prawdopodobne) wyjaśnienie — niektórzy zrobią niemal wszystko dla atencji.
Narzekanie na to, że USA wysyła miliony dolarów pomocy wojskowej dla Ukrainy? Świetny temat pod kontent. Stwierdzenie, że Ukraina roi się od miłośników nazizmu? Kolejny temat. Wyjazd do Ukrainy i siedzenie w schronie podczas nalotów? Również. Głośno się mylić, potem głośno mieć rację, później jeszcze głośniej narzekać, że spotyka ich krytyka — to gotowa maszyna do zarabiania na mediach społecznościowych, jeśli tylko masz na to nerwy.
Najwyraźniej to działa, skoro właśnie o nich piszemy. Przynajmniej Kijów wydaje się wykorzystywać tę sytuację jak najlepiej.
— Laura ma bardzo silną pozycję i duży autorytet, więc mam nadzieję, że wszystko, co zobaczyła na własne oczy, pomoże jej szerzyć prawdę po powrocie do USA — powiedziała w zeszłym tygodniu Tetyana Bereżna, wicepremierka i ministra kultury Ukrainy w rozmowie z agencją AP. — Naprawdę mam nadzieję i wierzę w to, że jej wizyta będzie miała ogromny wpływ na relacje z amerykańską administracją.
Tekst opublikowany w amerykańskim „Newsweeku”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji „Newsweek Polska”.