Karol Nawrocki wygłupiłby się, gdyby do USA poleciał wyłącznie na galę mordobicia zorganizowaną z okazji 80. urodzin Donalda Trumpa. Pałac obudował wizytę w mszę i przy tej okazji w konferencję prasową, a także spotkania z Polonią i w Senacie. Krótka, w świetle kamer, pogawędka z prezydentem USA polskiemu pozwala mówić, że tylko on ma klucz do Trumpa.
„Goła” wizyta na gali mieszanych sztuk walki byłaby dla Karola Nawrockiego klęską, której Pałacowi Prezydenckiemu udało się jednak uniknąć. Nawrocki bowiem dwa razy rozmawiał z Trumpem – raz krótko publicznie, a drugi raz, jak informował prezydencki minister Marcin Przydacz, dłużej w czasie bankietu wydanego z okazji urodzin prezydenta USA.
Relacja z Trumpem, czyli kapitał Nawrockiego
Wprawdzie zabrakło długiej rozmowy prezydentów, ale można się zadowolić 80 sekundami przy powitaniu na gali MMA — z tej rozmowy są nagrania i zdjęcia. Jest więc dowód na, co Nawrocki lubi podkreślać, bliskie relacje obu prezydentów. O drugiej rozmowie mówią współpracownicy prezydenta, ale zdjęć póki co nie ma. To one, spotkania z Trumpem i ich osobiste relacje, mają być — to narracja pałacu — kluczem do Ameryki, którym w Polsce dysponuje jeden jedyny prezydent. Brak choć krótkiej rozmowy, a więc w praktyce minięcie się Nawrockiego i Trumpa, dałby powód do feerii drwin, że nasz prezydent jedynie klaskał u Trumpa, a nie był jego gościem czy partnerem do jakiejkolwiek rozmowy. Pałac uniknął tego, choć granica między porażką a demonstracją osobistej relacji prezydentów była cienka.
Ta wizyta w USA niczego nie załatwi, ale to pielęgnowanie relacji z Trumpem. A ta relacja jest największym kapitałem Nawrockiego w polityce zagranicznej. Ludzie z pałacu mówią wprost, że wiszą na Trumpie. Nawrocki kalkuluje każdy swój ruch, każde słowo, wysłanie swojego reprezentanta, by nie tylko nie narazić się prezydentowi USA, ale mu się przypodobać. Oglądanie mordobicia ku czci prezydenta to nie jest wyrafinowany sposób na świętowanie, ale odrzucenie zaproszenia byłoby ostentacyjnym afrontem. I można godnościowo z niesmakiem kręcić nosem, ale Ameryka innego prezydenta nie ma, a polską racją stanu jest mieć w Białym Domu sojusznika.
Donald Trump i Karol Nawrocki podczas wizyty polskiego prezydenta w Białym Domu, 3 września 2025 r.
Foto: Aaron Schwartz – Pool via CNP / Zuma Press / Reuters
Nawrocki co rusz podkreśla, że ma bardzo dobre relacje osobiste z Trumpem, a rząd w osobach premiera Donalda Tuska i szefa MSZ wicepremiera Radosława Sikorskiego nie ma praktycznie żadnych. Gdy to mówi, w jego słowach pobrzmiewa poczucie wyższości i pobłażliwości wobec premiera i wicepremiera. Podczas tej wizyty w USA demonstracyjnie pokpiwał z Tuska i Sikorskiego — tuż po mszy.
Nawrocki zza oceanu wbija szpile Tuskowi i Sikorskiemu
Po przylocie do USA Nawrocki wziął udział w mszy świętej w parafii Matki Bożej Królowej Polski i św. Maksymiliana Kolbego w Silver Spring w stanie Maryland. Tuż przed kościołem miał konferencję prasową. — Idę się modlić — strofował dziennikarzy przed wejściem. Ale już po mszy odpowiadał na pytania. — Nasz cel strategiczny jest taki: im więcej żołnierzy amerykańskich w Polsce, tym lepiej. Stała obecność żołnierzy amerykańskich jest naszym celem — podkreślał. Zaznaczał, że Trump „bardzo ceni ich osobistą relację, ale też bardzo ceni naród polski”.
Z kolei Tuskowi i Sikorskiemu wbijał szpile. — Jest często problem z antyamerykańską narracją wielu ważnych polityków w Polsce i polskiego rządu. Jest problem z egzekwowaniem tego, co na najwyższym szczeblu politycznym ustalę z Donaldem Trumpem — opowiadał. — Pan minister Sikorski musi sobie zdać sprawę z tego, że polityka, którą prowadzi i która jest wypadkową polityki premiera Donalda Tuska, raczej przeszkadza, niż pomaga. Prezydent nie jest od tego, żeby ocieplać wizerunek premiera czy marszałka — stwierdził Nawrocki. I niby tylko odpowiadał na pytania dziennikarzy, ale umyślnie bardzo zaczepnie wobec rządu. Za plecami prezydenta uśmiechali się europoseł Adam Bielan i prezydencki minister Marcin Przydacz — architekci polityki Pałacu Prezydenckiego na odcinku amerykańskim.
Nawrocki w USA. Nie tylko msza i MMA
W USA Nawrocki sformułował wobec rządu zarzut fundamentalny: że operacyjnie nie dowozi jego ustaleń z Trumpem. Nie znamy przebiegu rozmów operacyjnych strony polskiej i amerykańskiej, choć wiemy, że wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz by się z tym oczywiście nie zgodził. Ludzie prezydenta narzekają jednak, że przez długie miesiące od wrześniowej wizyty Nawrockiego w Białym Domu rząd nie był energiczny w negocjowaniu stałej obecności marines w Polsce.
Aby wizyta w USA nie sprowadziła się tylko do udziału w gali MMA, pałac zorganizował prezydentowi spotkania. W niedzielę była wspomniana msza. Dopiero potem — na zaproszenie jubilata — Nawrocki udał się na zorganizowaną w Białym Domu galę UFC Freedom 250 (to też forma uczczenia 250. rocznicy podpisania Deklaracji Niepodległości). Poniedziałek okazał się już bardziej polityczny, bo wśród planów — spotkanie z liderem senackiej większości Johnem Thunem na Kapitolu. We wtorek z kolei Nawrocki spotka się z przedstawicielami Polonii w Polskim Centrum Jana Pawła II w Clearwater na Florydzie. Bo modlitwa i mordobicie to by było za mało. Najważniejsza – jak mówił prezydencki minister – miała być rozmowa na bankiecie. Po powrocie z USA Karol Nawrocki chce się szybko spotkać z szefem MON, by go pchnąć do szybszych rozmów z Waszyngtonem o zwiększeniu obecności Amerykanów w Polsce – takie wezwanie ministra ma ugruntować przekaz pałacu o .tym, że z Waszyngtony przywozi nie tylko fotografie z Trumpem.