Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Nosze i tlen dla psów. Nowoczesny standard ratownictwa zwierząt w stolicy

Nosze i tlen dla psów. Nowoczesny standard ratownictwa zwierząt w stolicy

1 lutego, 2026
Polkowice. Pożar sklepu Biedronka. Dwaj ratownicy poszkodowani

Polkowice. Pożar sklepu Biedronka. Dwaj ratownicy poszkodowani

1 lutego, 2026
Wojna na Ukrainie. Zełenski o rozmowach trójstronnych. Padły dwie daty

Wojna na Ukrainie. Zełenski o rozmowach trójstronnych. Padły dwie daty

1 lutego, 2026
Wybory w Polsce 2050. Paulina Hennig-Kloska zabrała głos po porażce, Szymon Hołownia milczy

Wybory w Polsce 2050. Paulina Hennig-Kloska zabrała głos po porażce, Szymon Hołownia milczy

1 lutego, 2026
Ile politycy płacą za poparcie Kościoła? „Z tą ziemią ładnie żeśmy wykombinowali, nie?”

Ile politycy płacą za poparcie Kościoła? „Z tą ziemią ładnie żeśmy wykombinowali, nie?”

1 lutego, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Nosze i tlen dla psów. Nowoczesny standard ratownictwa zwierząt w stolicy
  • Polkowice. Pożar sklepu Biedronka. Dwaj ratownicy poszkodowani
  • Wojna na Ukrainie. Zełenski o rozmowach trójstronnych. Padły dwie daty
  • Wybory w Polsce 2050. Paulina Hennig-Kloska zabrała głos po porażce, Szymon Hołownia milczy
  • Ile politycy płacą za poparcie Kościoła? „Z tą ziemią ładnie żeśmy wykombinowali, nie?”
  • Koniec opłat na A4. Wygaśnięcie koncesji Stalexportu – Biznes Wprost
  • Krzyk wytrąca psa z równowagi. Ton głosu ma fizyczny wpływ na jego ciało
  • Rosja. Wyciąg narciarski w Stepanowie zatrzymał się. Na pomoc czekano kilka godzin
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Maria była wziętą menedżerką. „Straciłam mieszkania, długi zostały. Nie miałam wyjścia”
Maria była wziętą menedżerką. „Straciłam mieszkania, długi zostały. Nie miałam wyjścia”
Aktualności

Maria była wziętą menedżerką. „Straciłam mieszkania, długi zostały. Nie miałam wyjścia”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości31 stycznia, 2026
Maria była wziętą menedżerką. „Straciłam mieszkania, długi zostały. Nie miałam wyjścia”

Jedni upadają na starcie, inni na finiszu życia. Po ogłoszeniu upadłości kończą się telefony od windykatorów, znika widmo komornika. Jednak to nie znaczy, że od razu też znikają długi.

  • Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Dziękujemy, że jesteś z nami!

Foto: Newsweek

Obiecywałam sobie: dziś spiszę wszystkie długi. Ale jak tylko siadałam do pisania, zaczynałam płakać i odkładałam to na następny dzień. A następnego znów płakałam — mówi Maria.

Elegancka, włosy blond, kręcone. Niewypłacalna.

Zanim złożyła w sądzie wniosek o upadłość, była menedżerką na dobrym kontrakcie w międzynarodowej firmie ubezpieczeniowej. Mąż, czworo dzieci, mieszkanie na kredyt w dobrej dzielnicy Gdańska. Do tego — jako inwestycja — kawalerka w Sopocie, też na kredyt. Kłopoty zaczęły się po rozwodzie.

Rozeszli się bez szarpaniny, ugodowo, ale po tym ruszyła lawina. — Zostałam z dwoma kredytami hipotecznymi. Dwoje dzieci już się usamodzielniło, ale dwoje było jeszcze w podstawówce, a początkowo mąż nie płacił alimentów — mówi Maria. Do tego wzrosły stopy procentowe, więc i raty. — A jakby tego było mało, moja mama miała udar, po nim kolejny. Leżała sparaliżowana, trzeba było przy niej być, podać leki, umyć, nakarmić. Wynajmowałam opiekunki, ale je wyrzucała. Znajomi mówili: oddaj do ośrodka, nie miałam serca. Zostałam opiekunką mamy, przestałam zarabiać i spłacać kredyty — opowiada.

Doszły pożyczki, weszła windykacja za kredyt, który kiedyś — grzecznościowo — poręczyła kuzynowi, a ten przestał płacić. Najpierw — z powodu rosnącego zadłużenia — przepadła kawalerka w Sopocie. Później mieszkanie w dobrym punkcie Gdańska. Trzeba było się przeprowadzić do wynajmowanego, położonego gorzej, zaledwie 30-metrowego.

— Straciłam mieszkania, a długi wciąż były. Licząc z odsetkami: 200 tys. zł. Nie miałam wyjścia, musiałam ogłosić upadłość — mówi Maria. Składając wniosek w sądzie, musiała zrobić listę, komu i ile jest winna, opisać okoliczności, które doprowadziły do zadłużenia. — Zbierałam się do tego przez miesiąc. Zaczynałam i z płaczem przerywałam, bo jak przypominałam sobie długi, to też od razu rozwód, udary mamy, ponaglenia komorników.

Błagam o pomoc

Pięć lat temu było w Polsce 35 tys. postępowań upadłościowych, większość dotyczyła firm, niecałe 8 tys. to były upadłości konsumenckie, czyli osób fizycznych. W ubiegłym roku postępowań upadłościowych było już ponad 128 tys., z tego 21 tys. konsumenckich. To tak, jakby w rok zbankrutowali wszyscy mieszkańcy miasteczka wielkości Koła. W tym roku może być jeszcze gorzej.

Choć rosną wynagrodzenia — w maju przeciętne miesięczne w sektorze przedsiębiorstw sięgało niemal 8 tys. zł brutto — to jeszcze szybciej rośnie liczba niespłacanych zobowiązań. Jak wynika z Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej, prawie 2,1 mln osób zalega z płatnościami, a wszyscy wpisani do KRD razem są winni wierzycielom 45,8 mld zł. Do tego, jak podaje Biuro Informacji Kredytowej, w tym roku padają rekordy popularności chwilówek — jeszcze nigdy Polacy nie zadłużali się w firmach pożyczkowych aż tak bardzo jak teraz. W samym tylko maju wartość sprzedaży pożyczek pozabankowych przekroczyła 1,8 mld zł.

Wpaść w długi jest łatwo. Wyjście z nich bywa nie lada problemem

Wpaść w długi jest łatwo. Wyjście z nich bywa nie lada problemem

Foto: iStock

Standardowy termin spłaty chwilówki to miesiąc od otrzymania pieniędzy — za każdy dzień zwłoki doliczane są dodatkowe odsetki, więc kto się nie wyrabia ze spłatami, bierze pożyczkę na spłatę pożyczki, a później kolejną pożyczkę na spłatę odsetek od tamtych pożyczek.

— Jeszcze kilka lat temu upadłość dotyczyła osób, które źle zainwestowały — interes, który miał być wielkim sukcesem, okazał się kosztowną porażką albo sytuacja finansowa skomplikowała się w wyniku ciężkiej choroby lub wypadku. Przyczyny niewypłacalności były życiowe — mówi Filip Kozik, doradca restrukturyzacyjny, prezes kancelarii prawnej KL Law Polska.

Teraz bywają przyczyny zadziwiające. Jeden z mężczyzn, który zgłosił się do doradcy, brał chwilówki, żeby korzystać z usług agencji towarzyskich. Zadłużył się na 300 tys. zł. Inny stał się niewypłacalny z powodu dwóch żon, z którymi miał ślub wirtualny — jedna Chinka, druga Koreanka. Z żadną realnie ani razu się nie spotkał, ale czuł się w obowiązku słać im pieniądze na utrzymanie. — Z jednej strony do upadłości doprowadzają się właśnie tacy, a z drugiej są ci, którzy wzięli kredyt hipoteczny i nie wytrzymali podwyżek stóp procentowych oraz rosnących kosztów życia. A także mikroprzedsiębiorcy, których w długi wpędził wzrost kosztów — cen prądu, gazu, podatków, składek na ZUS — tłumaczy Filip Kozik.

Skalę problemu i stany, w jakie wpadają zadłużeni, widać na zamkniętych grupach, które powstały na Facebooku — spanikowani zadłużeni szukają tam podpowiedzi, co robić.

„BŁAGAM O POMOC!!! 1,5 roku temu matka wciągnęła mnie w firmę, po czym wyjechała za granicę, zostawiając mnie samą” — żali się 23-latka z Krakowa (grupa: „Upadłość konsumencka” — porady/forum/dyskusje/przykłady). Nie ma na ZUS, przestała rozliczać się ze skarbówką i z dostawcami, zalega z opłatami za wynajem lokalu. Prosi o rady. „Nie mam co do gara włożyć. Mam depresję, ataki paniki”.

„Jestem w 37. tygodniu ciąży i zaraz rodzę. Nie chcę iść do więzienia” — rozpacza kobieta na grupie „Walka z długami, oddłużenie, pomoc zadłużonym, porady prawne i praktyczne”. W długi wciągnął ją narzeczony. Coś — jak pamięta — podpisywała, coś — jak przyznaje — powinno być dawno spłacone, a spłacone nie jest. Ile i komu zalega? Przestała się orientować. Ma już nie tylko wielu wierzycieli, ale też postępowanie karne.

„Witam, kochani, czy ktoś z was miał wezwanie na policję?” — pyta inna. Bo ma się stawić na przesłuchanie w sprawie niespłacanych chwilówek. Jedni radzą: iść. Inni: nie iść, bo pewnie któryś z wierzycieli robi wszystko, żeby odpowiedziała karnie za wyłudzenie.

Na zamkniętych grupach dla dłużników natykam się na D. — piękna, młoda dziewczyna z małego miasteczka pod Bydgoszczą. Pod zdjęciami, które ma na prywatnym profilu, znajomi piszą, że kwitnie. Tymczasem na zamkniętej grupie szuka rady, jak wyjść z długów. J., który jest zaopatrzeniowcem w dużej sieci stacji paliw, na swoim profilu wygląda jak człowiek sukcesu, na zamkniętej grupie przyznaje, że ma do spłaty 50 tys. zł, nie wie, jak to zrobić. Ł. — pilot, który lata na dalekich trasach — na swoim profilu pozuje na tle samolotu, uśmiechnięty. A na zamkniętej grupie twierdzi, że chce ogłosić upadłość. Ma zaległości w bankach, urzędzie skarbowym, ZUS.

Część grupowiczów podaje dokładnie, ile komu zalega. Jeden do spłaty ma 200 tys. zł, a rentę w wysokości 1800 brutto. Drugi, żeby ogarnąć zadłużenie, powinien co miesiąc przelewać 1500 zł na konto PKO (ma tam do spłacenia 128 tys. zł), kolejne 1500 na konto Pocztowego (wisi im 92 tys.). Do tego musi zaspokoić Supergrosz (zostało mu do spłaty 16 tys.) i Profi (12 tys.), a jeszcze 6100 wziął z Wonga i 3300 z Feniko.

Długi. Jak się ich pozbyć?

Długi. Jak się ich pozbyć?

Foto: 123RF

Inni mają listy wierzycieli jeszcze dłuższe, a na nich jeszcze więcej parabanków. Część już od dawna nie czyta ponaglających pism z pieczątką. Nie otwiera też esemesowych powiadomień od windykatorów. Pierwsze przychodzą już o siódmej rano i nie kończą się wcześniej niż o 19. Do tego są telefony, które strach odebrać.

Lucyna (na chwilówkach, samotna matka ośmioletniej córki) narzeka, że wieczorem pod jej dom podjechał samochód, wysiadło dwóch mężczyzn. A ponieważ gdy budowała dom, zabrakło jej pieniędzy na ogrodzenie — mężczyźni swobodnie podeszli do drzwi i szarpali za klamkę. Drzwi miała zamknięte. „Zaczęli obchodzić dom naokoło, walić kijem w parapety, krzyczeli, że długi trzeba oddać i zmuszą mnie do tego” — relacjonuje Lucyna. Prosi grupowiczów o podpowiedź, co robić. Tylko żeby to nie były rady w rodzaju: następnym razem wezwij policję. Bo ona boi się policji. Boi się, że z powodu długów skończy w więzieniu. Boi się o córkę. Boi się wychodzić z domu.

Skrytki i sejfy

— Człowiek, który ma już dość ciągłych wezwań do zapłaty, windykatorów, komornika, szuka wyjścia. I nagle słyszy: „upadłość”. Chwyta się tego jak nadziei. Wydaje mu się, że upadając, nie ma nic do stracenia — mówi Radosław Chyt z serwisu mamdlugi.pl, na który wchodzą zadłużeni szukający pomocy. Traktują upadłość jak lek na szybkie pozbycie się długów. — Tak jakby ktoś im wmówił, że upadłość jest łatwa, lekka i przyjemna — tłumaczy.

— Zdarza się, że ta sama firma, która najpierw proponuje zadłużonym pomoc w uzyskaniu kolejnych pożyczek, czyli pomaga im się zadłużać, później — gdy już widać, że zadłużony nie jest w stanie udźwignąć rat — proponuje pomoc w upadłości — zauważa mecenas Michał Hajduk, który specjalizuje się w prowadzeniu postępowań upadłościowych i widzi, że na rynku wyrosły jak grzyby po deszczu spółki, które wyczuły interes. Tak jak dawniej powstawały firmy zarabiające na uzyskiwaniu wysokich odszkodowań, później firmy zarabiające na procesach frankowiczów z bankami, tak nagle zaczęło przybywać tych, które chcą zarobić na upadłościach. Za samo złożenie wniosku do sądu biorą kilka tysięcy złotych.

— Zatrudniają pracowników działających jak naganiacze. Dzwonią, namawiają do upadłości, opowiadają o zaletach — tłumaczy mec. Hajduk.

Jedna z największych zalet: po ogłoszeniu upadłości kończą się telefony od windykatorów, znika widmo komornika. Jednak to nie znaczy, że od razu znikają też długi.

— Ogłoszenie upadłości to nie jest oddłużenie. To dopiero wstęp do procedury, często długotrwałej i uciążliwej — tłumaczy mecenas Hajduk.

Sąd zbada okoliczności zadłużenia, a syndyk — majątek upadłego. Niektórzy — zanim wejdzie syndyk — próbują się „przygotować”, ukryć to, co mają.

— Przed złożeniem wniosku przepisują mieszkanie czy dom na kogoś z rodziny, komuś innemu przekazują samochód. Myślą, że w ten sposób „schowają” majątek i upadną, nic nie tracąc — mówi Michał Zielke, kwalifikowany doradca restrukturyzacyjny.

Nie da się nic ukryć. Syndyk sprawdzi, co się działo z majątkiem przed złożeniem wniosku o upadłość — przeanalizuje, czy były darowizny, sprzedaże albo czy upadły nie dostał spadku. Może zlecić komornikowi sprawdzenie rejestru zastawów, rachunków bankowych, sejfów, skrytek, akcji, udziałów. To, co na pięć lat przed upadłością zostało na kogoś przepisane albo przekazane w formie darowizny, zostanie odebrane, włączone do masy upadłości i sprzedane na poczet długów.

W Krakowie wraz z mieszkaniem upadłego Mieczysława M. (42 mkw. na Podgórzu) można kupić jego komórkę lokatorską i miejsce postojowe w podziemnym garażu wraz z prawem do części działek, na których są drogi dojazdowe — wszystko razem za 600 tys. zł. A z majątku upadłej Magdaleny K. syndyk wystawił na sprzedaż udziały w domu w Libertowie gm. Mogilany, kilometr od zakopianki. Do kupienia jest też majątek upadłego Mieczysława A. z Rudy Śląskiej: mieszkanie dwupokojowe, pierwsze piętro, 53 mkw. Rynkowa cena 213 tys. zł, wywoławcza: 181 tys. Upadły miał 14 postępowań egzekucyjnych, poza długami w banku długi w spółdzielni. Mieszkanie — co widać na zdjęciach — wypełnione jest białymi meblami. Dużo szafek, komód, półek, na nich są poukładane rzeczy upadłego, jego żony oraz dziecka.

Często na zdjęciach z mieszkań i domów sprzedawanych przez syndyka widać, że upadli jeszcze w nich mieszkają — w łazience suszy się pranie, w kuchni stoją garnki, czajnik, kubki.

Filip Kozik mówi, że nieruchomości wystawiane na sprzedaż przez syndyków szybko znajdują nabywców. Kusi cena — zazwyczaj niższa niż rynkowa.

Gdy mieszkanie lub dom przejmuje nowy właściciel, to upadły — z uzyskanej ze sprzedaży sumy — dostaje tyle, żeby przynajmniej przez rok mógł wynajmować mieszkanie na wolnym rynku. Czasami wystarcza na dwa lata. — Nie trafia z rodziną na bruk — podkreśla Filip Kozik.

— Jedni znają procedury i wiedzą, czego się spodziewać. Inni są w szoku, nie spodziewali się, że to tak będzie wyglądać, i chętnie by się wycofali, bo choć upadłość już jest ogłoszona, a syndyk już sprzedał ich mieszkanie, oni nadal są z długami. Nie wiedzą, czy zostaną oddłużeni i w jakim stopniu — mówi mec. Hajduk. I dodaje, że w jednych sądach postępowania upadłościowe idą sprawnie, w innych — zanim zapadnie decyzja, czy upadłego oddłużyć — mija kilka lat.

Długi Polaków rosną

Długi Polaków rosną

Foto: 123RF

Upadek na finiszu

W ubiegłym roku najczęściej upadali 40-latkowie. Ale upadło też wiele osób będących dopiero na starcie (1550 miało mniej niż 29 lat). I duża grupa w wieku emerytalnym. Co czwarty miał więcej niż 60 lat, wielu 70-80, był nawet 93-latek. Najstarsi to najczęściej ofiary sprzedawców chwilówek. I ofiary krewnych. — Biorą pożyczkę, bo wnuczek albo siostrzeniec potrzebował pieniędzy i bardzo prosił. Później są prośby o kolejną pożyczkę albo wzięcie kredytu pod hipotekę. Starsze osoby, zmanipulowane, ulegają. Zdarza się też, że zostają słupami — dorosły syn, który postanowił założyć spółkę, wciąga do zarządu matkę, sam zostaje prokurentem, czyli kieruje spółką, ale nie odpowiada za zobowiązania i gdy spółka wpada w długi, to do odpowiedzialności pociąga się matkę — tłumaczy Michał Zielke.

— Sama nigdy w życiu nie wzięłam żadnego kredytu — mówi Grażyna, emerytowana nauczycielka matematyki. Do upadłości doprowadziło ją to, że chciała pomóc przyjacielowi, który zachorował i potrzebował pieniędzy. Firma, w której obiecano mu kredyt w wysokości 300 tys. zł, postawiła warunek: musi mieć opiekuna kredytu.

— I zgodziłam się, to miała być tylko formalność. Tymczasem nie dość, że zrobiło się z tego 400 tys. zł, a firma przelała jedynie część pieniędzy, potrącając sobie astronomiczną prowizję, to okazało się też, że spłatą obciążono i mnie, i jego — opowiada. Miesięczna rata przewyższałaby jej nauczycielską emeryturę. Nie płaciła, zaczęły się telefony od windykatorów. Ze stresu nie mogła jeść ani pić. Gdy weszła w procedurę upadłości, też stres, też problem z przełykaniem. — Nie mam mieszkania na własność, tylko komunalne, więc syndyk nie mógł go sprzedać, ale obszedł całe, obfotografował, sprawdzał, czy coś dałoby się spieniężyć. To było upokarzające — wyznaje. Ostatecznie na sprzedaż wystawił jej samochód — starą toyotę yaris. — Czułam się ofiarą oszustwa, a byłam poddana takim procedurom, jakbym była sprawcą. Poczta wstrzymała całą korespondencję do mnie i wszystkie pisma, ale też prywatne listy i zaproszenia na Dzień Nauczyciela — wszystko szło najpierw do syndyka. Miał wgląd nie tylko w korespondencję, ale też w moje konto, czułam, że przejął kontrolę nad moim życiem — opowiada Grażyna. — Wszystko to razem przeżyłam tak bardzo, że zdrowie mi siadło. Najpierw serce — musieli mi wszczepić rozrusznik. Później — chyba z niejedzenia — zaczęłam mieć kłopoty z jelitami. A teraz rak piersi. Jestem już po jednej operacji, czeka mnie kolejna — opowiada Grażyna. Została oddłużona częściowo, dostała plan spłaty: co miesiąc do oddania 25 proc. emerytury brutto, przez pięć lat.

— Ja mam spłacać przez 6,5 roku, po 350 zł miesięcznie — mówi Maria, która zanim upadła, miała 200 tys. zł długu. Dzięki temu, że zdecydowała się na procedurę upadłości, spłaci tylko 27 300. I będzie wolna. Wszystkim opowiada więc, że upadłość ma sens, ale nikomu nie życzy, żeby się doprowadzał do stanu, w którym już nie będzie innego wyjścia, tylko to. — Wielu wstydzi się, że zbankrutowało. Ja jestem szczera, nie ukrywam, przez co musiałam przejść i ile się napłakałam. Ktoś może pomyśleć: ma za swoje, po co brała kredyty, ja nie biorę. I dobrze — mówi Maria. — Każdy ma swoją drogę. Ja nabałaganiłam i muszę z tym żyć. Ten ktoś był odpowiedzialny i ma fajnie. Tylko pozazdrościć i westchnąć: Boże, jaka byłam głupia, że nie byłam taka mądra jak on.

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
28

07.07.2024

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Ile politycy płacą za poparcie Kościoła? „Z tą ziemią ładnie żeśmy wykombinowali, nie?”

Ile politycy płacą za poparcie Kościoła? „Z tą ziemią ładnie żeśmy wykombinowali, nie?”

Braun chciał pokazać inną twarz Korony. Nie wszystko dało się ukryć [OPINIA]

Braun chciał pokazać inną twarz Korony. Nie wszystko dało się ukryć [OPINIA]

„Widzenie dziecka jest trudne, kiedy patrzymy na nie z góry”

„Widzenie dziecka jest trudne, kiedy patrzymy na nie z góry”

„Jarkowi podobają się moje rysunki”. Nazywa się „bratem” Kaczyńskiego, to u niego zamieszkał prezes

„Jarkowi podobają się moje rysunki”. Nazywa się „bratem” Kaczyńskiego, to u niego zamieszkał prezes

„Gdyby nie KGB, ZSRR nie przegrałby z Amerykanami”. Jak zimna wojna przeniosła się na lód

„Gdyby nie KGB, ZSRR nie przegrałby z Amerykanami”. Jak zimna wojna przeniosła się na lód

Handel dyplomami, korupcja i pranie pieniędzy. Tak działa akademicka ośmiornica

Handel dyplomami, korupcja i pranie pieniędzy. Tak działa akademicka ośmiornica

Wrócili do Polski po sześciu latach. Czują, jakby obudzili się w zupełnie innej rzeczywistości

Wrócili do Polski po sześciu latach. Czują, jakby obudzili się w zupełnie innej rzeczywistości

Opowieść o stalinowskim Związku Radzieckim jak o USA Donalda Trumpa [OPINIA]

Opowieść o stalinowskim Związku Radzieckim jak o USA Donalda Trumpa [OPINIA]

Tragiczna historia Wiktorii z Bytomia. Proces Mateusza H. ujawnia szczegóły

Tragiczna historia Wiktorii z Bytomia. Proces Mateusza H. ujawnia szczegóły

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Polkowice. Pożar sklepu Biedronka. Dwaj ratownicy poszkodowani

Polkowice. Pożar sklepu Biedronka. Dwaj ratownicy poszkodowani

1 lutego, 2026
Wojna na Ukrainie. Zełenski o rozmowach trójstronnych. Padły dwie daty

Wojna na Ukrainie. Zełenski o rozmowach trójstronnych. Padły dwie daty

1 lutego, 2026
Wybory w Polsce 2050. Paulina Hennig-Kloska zabrała głos po porażce, Szymon Hołownia milczy

Wybory w Polsce 2050. Paulina Hennig-Kloska zabrała głos po porażce, Szymon Hołownia milczy

1 lutego, 2026
Ile politycy płacą za poparcie Kościoła? „Z tą ziemią ładnie żeśmy wykombinowali, nie?”

Ile politycy płacą za poparcie Kościoła? „Z tą ziemią ładnie żeśmy wykombinowali, nie?”

1 lutego, 2026

Najnowsze Wiadomości

Koniec opłat na A4. Wygaśnięcie koncesji Stalexportu – Biznes Wprost

Koniec opłat na A4. Wygaśnięcie koncesji Stalexportu – Biznes Wprost

1 lutego, 2026
Krzyk wytrąca psa z równowagi. Ton głosu ma fizyczny wpływ na jego ciało

Krzyk wytrąca psa z równowagi. Ton głosu ma fizyczny wpływ na jego ciało

1 lutego, 2026
Rosja. Wyciąg narciarski w Stepanowie zatrzymał się. Na pomoc czekano kilka godzin

Rosja. Wyciąg narciarski w Stepanowie zatrzymał się. Na pomoc czekano kilka godzin

1 lutego, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.