Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Kraków. Wyniki referendum. Wiadomo, co z Aleksandrem Miszalskim

Kraków. Wyniki referendum. Wiadomo, co z Aleksandrem Miszalskim

25 maja, 2026
Miliony na zakłady i linie produkcyjne. „Różowe złoto” z mleka – Biznes Wprost

Miliony na zakłady i linie produkcyjne. „Różowe złoto” z mleka – Biznes Wprost

25 maja, 2026
Znaleźli prosty sposób na kleszcze. Wyniki jasne – jest ich 99 proc. mniej

Znaleźli prosty sposób na kleszcze. Wyniki jasne – jest ich 99 proc. mniej

25 maja, 2026
Rosja. Niespokojnie na Kremlu, szef wywiadu Estonii wskazuje problemy

Rosja. Niespokojnie na Kremlu, szef wywiadu Estonii wskazuje problemy

25 maja, 2026
Tatry. Wjechał autem na Morskie Oko. Influencer Andrij Hawryliw przeprosił w nagraniu

Tatry. Wjechał autem na Morskie Oko. Influencer Andrij Hawryliw przeprosił w nagraniu

25 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Kraków. Wyniki referendum. Wiadomo, co z Aleksandrem Miszalskim
  • Miliony na zakłady i linie produkcyjne. „Różowe złoto” z mleka – Biznes Wprost
  • Znaleźli prosty sposób na kleszcze. Wyniki jasne – jest ich 99 proc. mniej
  • Rosja. Niespokojnie na Kremlu, szef wywiadu Estonii wskazuje problemy
  • Tatry. Wjechał autem na Morskie Oko. Influencer Andrij Hawryliw przeprosił w nagraniu
  • Kluczowy problem Kaczyńskiego. Ekpsert: to dlatego w partii tak bardzo trzeszczy
  • Wojna w Iranie. Co z porozumieniem z USA? Rubio: Może jeszcze dziś
  • Tanie sposoby na piękne stopy. Domowe metody na pękające pięty – Zdrowie Wprost
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Kluczowy problem Kaczyńskiego. Ekpsert: to dlatego w partii tak bardzo trzeszczy
Kluczowy problem Kaczyńskiego. Ekpsert: to dlatego w partii tak bardzo trzeszczy
Aktualności

Kluczowy problem Kaczyńskiego. Ekpsert: to dlatego w partii tak bardzo trzeszczy

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości25 maja, 2026

Może partie duopolu zauważą, że ich liderzy są coraz większym ciężarem, wymienią ich, a to uruchomi zupełną przebudowę całej sceny politycznej. Bo w istocie nie wiemy, czy PiS i KO będą w stanie przetrwać bez Kaczyńskiego i Tuska — mówi prof. Mikołaj Cześnik.

Newsweek: Mija rok od wyborów prezydenckich, w których wszystkich zaskoczyły wyniki Nawrockiego, Mentzena i Brauna. Ta prawicowa fala odmieniła znacząco scenę polityczną w ostatnich 12 miesiącach?

Mikołaj Cześnik: Mam wątpliwości, czy można mówić o prawicowej fali. Wybory prezydenckie miały miejsce półtora roku po wyborach parlamentarnych, w których na partie popierające rząd Tuska padło ponad 11,5 mln głosów — prawie milion więcej niż w drugiej turze na Karola Nawrockiego. Czy to znaczy, że przed prawicową falą mieliśmy ­lewicowo-liberalną?

Druga tura wskazuje raczej na stan mniej więcej równowagi między dwoma blokami, o wyniku zadecydowały niewielkie różnice, głównie w zdolności do mobilizacji. Moim zdaniem Nawrocki nie wygrał prawicowością, powiedziałbym nawet, że to nie Nawrocki wygrał, lecz Trzaskowski przegrał. Nie tylko w wyniku własnych błędów, ale także działań środowisk, które chcąc pomóc prezydentowi stolicy, zaszkodziły mu. Mam tu na myśli zwłaszcza silnie polaryzacyjne, naznaczone pogardą zachowanie strony liberalnej wobec Nawrockiego, które sprowokowało wielu wyborców, by poprzeć kandydata PiS na złość demonizującym go głosom.

Po roku Mentzenowi i Braunowi udało się utrzymać polityczny kapitał, który zgromadzili w pierwszej turze?

— Obu Konfederacjom udało się zbudować solidne poparcie, zwłaszcza tej Bosaka i Mentzena. Braun trochę dziś przycichł w porównaniu z tym, jak wystrzelił w wyborach prezydenckich, ale ciągle ma poparcie, które można szacować na milion głosów. A w wyborach do Sejmu, przy proporcjonalnej ordynacji i progu 5 proc., milion głosów może mieć fundamentalne znaczenie dla tego, jak rozłożą się mandaty i jakie większości będzie się dało zbudować.

Po prawej stronie największym zwycięzcą rok po wyborach jest bez wątpienia Karol Nawrocki. Jako kandydat był na początku wielką niewiadomą, często zarzucano mu brak rozeznania politycznego, dziś sprawia wrażenie polityka, który sprawnie posługuje się różnymi mechanizmami i ma wiele pomysłów na swoją prezydenturę.

A największym przegranym po prawej stronie jest ojciec zwycięstwa Nawrockiego?

— Nie do końca, bo z punktu widzenia Jarosława Kaczyńskiego bardzo istotne jest to, że w Pałacu Prezydenckim zasiada Nawrocki, a nie Trzaskowski, i jest hamulcowym Tuska. Gdyby nie weta Nawrockiego, rzeczywistość polityczna w Polsce wyglądałaby dziś zupełnie inaczej i niekoniecznie korzystnie dla Kaczyńskiego i jego środowiska.

Jednocześnie widać, że w przeciwieństwie do Andrzeja Dudy Nawrocki nie jest w pełni sterowalny i udało się mu wejść w rolę arbitra zdolnego negocjować między różnymi formacjami prawicy. Prezydent zbudował sobie pozycję niezależnego ośrodka, z którym także po wyborach PiS będzie się musiało liczyć.

Kluczowy problem Kaczyńskiego polega na tym, że zwycięstwo Nawrockiego nie okazało się sondażową trampoliną, nie przełożyło się na wzrosty notowań partii. Wręcz przeciwnie, w okolicach wyborów PiS miało minimalną przewagę nad KO, ale od września to KO ma ciągle wyższą sondażową średnią i ten dystans rośnie. Na słabości PiS zbudowały się obie Konfederacje, sondażowe kłopoty są też głównym powodem tego, że w partii tak bardzo trzeszczy.

Jakie są przyczyny obecnej fragmentaryzacji prawicy?

— Elektorat prawicy zawsze był bardzo zróżnicowany. Na przykład wyborcy Nawrockiego to z jednej strony nobliwe starsze panie z kół Radia Maryja, o tradycjonalistycznych i bogoojczyźnianych przekonaniach, z drugiej — młodzi uczestnicy kibolskich ustawek. PiS w swoich najlepszych momentach było w stanie zintegrować bardzo różnorodne środowiska. W latach 2015-2023 integrację wymuszały wspólne interesy związane ze sprawowaniem władzy i czerpaniem z niej profitów. Dziś, gdy nie ma tego spoiwa, wiele prawicowych środowisk szuka sobie nowego miejsca.

Do tego dochodzą przemiany demograficzne i starzenie się społeczeństwa, wpływ nowych technologii, imigracja z Ukrainy. Wszystkie te procesy bardzo szybko zmieniają nasze społeczeństwo i warunki politycznej gry. Co ma długookresowo większe znaczenie dla kształtu polityki niż to, że rok temu w kampanii dobrze wypadli Mentzen czy Braun.

Podziały na prawicy mogą jej uniemożliwić stworzenie rządu?

— Trudno sobie wyobrazić, by prawica wystawiła wspólną ­listę, być może nie uda się jej nawet z paktem senackim. Ale po następnych wyborach dla wszystkich graczy kluczowe będzie jedno: znaleźć w Sejmie co najmniej 231 głosów za nowym rządem. To, skąd się one wezmą, będzie koniec końców zupełnie drugorzędne. Dlatego nie przywiązywałbym się jakoś szczególnie do obietnic PiS, że nie będzie rządziło z Braunem — 20 lat temu Kaczyński składał podobne obietnice dotyczące koalicji z Samoobroną Leppera i LPR ­Giertycha.

Prawicowy elektorat jest dość karny i często przyjmuje założenie, że liderzy w takich sytuacjach wiedzą, co robią. Tak więc kluczowe będzie to, jak wielu ludzi uzna, że warto poprzeć któryś z komitetów prawicy, by odsunąć Tuska od ­władzy.

A po przeciwnej stronie kto jest największym przegranym roku po wyborach?

— Szymon Hołownia i jego partia.

A nie Trzaskowski? Druga porażka nie wyeliminowała go na dobre z gry o najwyższe cele?

— Nie sądzę. Czasem w polityce trzeba naprawdę długo czekać na swoją szansę. Jak było z Joe Bidenem? Po raz pierwszy stanął do walki o demokratyczną nominację w 1988 r., 20 lat później przegrał walkę o nią z Obamą, po prezydenturę sięgnął dopiero w 2020 r. Nie mówię, że podobna droga czeka teraz Trzaskowskiego, ale jako prezydent Warszawy i zdobywca ponad 10 mln głosów w drugiej turze jest dziś w o wiele lepszej sytuacji niż Hołownia. Skala upadku politycznego projektu Hołowni jest zdumiewająca: miał być trzecią siłą, która przełamie duopol, a dziś praktycznie nie ma już wyborców.

Ma 15 posłów w Sejmie.

— Zobaczymy jak długo, Polska 2050 to dziś tylko szyld, Hołownia nie jest nawet syndykiem masy upadłościowej.

Jaką rolę w załamaniu się jego projektu odegrały wybory prezydenckie?

— Wybory prezydenckie są w Polsce silnie polaryzujące. Co pięć lat, na własne życzenie, fundujemy sobie bardzo drogi zastrzyk polaryzacyjnego jadu i w dodatku świetnie się przy tym bawimy.

Ta polaryzacja w naturalny sposób wzmacnia duopol, który i tak ma istotną zdolność do neutralizowania zagrożeń ze strony trzecich partii. Na pewno więc wybory odegrały tu swoją rolę, ale nie jest tak, że problemy Hołowni zaczęły się od słabej kampanii w 2025 r. Być może gdyby PiS zaczęło słabnąć rok, półtora roku wcześniej, to miałby on jakąś szansę, by przełamać duopol i np. przejąć część rozczarowanego elektoratu PiS.

Trzecią siłą obiecującą to przełamanie nie stała się też Konfederacja.

— Mentzen sprawia wrażenie osoby, która bardzo źle czuje się w sporze KO — PiS i która chciałaby się z niego wypisać. Jednak reakcja jego zaplecza na piwo z Trzaskowskim pokazała, jakie to trudne. Jego obóz polityczny w końcu podjął decyzję o poparciu Nawrockiego w drugiej turze, wpisując się w ten sposób w duopol, podobnie jak Braun i jego formacja.

Konfederacja Korony Polskiej ma pod względem wskaźników społecznych i demograficznych elektorat dość podobny do PiS. Jego poglądy są też dość podobne, tylko w Koronie jest więcej teorii spiskowych, emocji antyukraińskich i antysemickich, a czasami po prostu zwykłego szaleństwa. Gdyby Korona miała innego lidera niż Braun, to bez problemu porozumiałaby się z PiS. Choć gdyby nie ekscentryczny lider, to nie miałaby takiego poparcia.

We współczesnej polityce granica tego, czym jest ekstremum, ciągle się jednak przesuwa. Nigel Farage, kiedyś uchodzący za ekscentryczną, marginalną postać brytyjskiej polityki, dziś może nawet zostać premierem Zjednoczonego Królestwa.

Porażka Trzaskowskiego wzmocniła paradoksalnie Tuska. Premier nabrał nowego wigoru w starciu z Nawrockim.

— Na pewno Tusk jest dziś w swoim obozie jedyną osobą, która w opinii jego zwolenników jest w stanie „zatrzymać zło”. Bo PiS w retoryce obozu rządowego nie jest przedstawiane jako normalny uczestnik procesów demokratycznych, ale jako uosobienie zła. Tak samo mówi się o Braunie. Jednocześnie dziś samodzielny powrót PiS do władzy jest wykluczony, a koalicja nawet z jedną Konfederacją będzie od początku trzeszczała.

Jako sukces przedstawiano także wynik Adriana Zandberga w pierwszej turze. Partia Razem zdołała go skapitalizować?

— Nie mam takiego wrażenia. Partia Razem działa jak pospolite ruszenie w Rzeczypospolitej szlacheckiej, od zrywu do zrywu, przydałoby się jej więcej systematycznej pracy. Rok po wyborach nadal widzimy na lewicy pokoleniowy podział, który ujawnił się w pierwszej turze wyborów prezydenckich. Razem przyciąga młodszy, wielkomiejski, często studencki, dobrze wykształcony elektorat. Z drugiej strony mamy lewicę rządową z wyraźnie starszym elektoratem, w części jeszcze postkomunistycznym. Jednak żadna z tych lewicowych partii nie jest w stanie przyciągnąć na przykład robotników. Badania exit poll pokazują, że jakakolwiek lewica czy lewicowi kandydaci to wśród robotników (w Polsce wbrew pozorom ciągle całkiem licznej grupy) mało popularny wybór. Podobne problemy dotykają partie lewicowe na Zachodzie, ale one, zanim zaczęły tracić poparcie wśród klas ludowych, startowały ze znacznie wyższego poziomu. U nas to załamanie wydarzyło się podczas rządów Leszka Millera, co jest ciekawym paradoksem… Albo dowodem na wyjątkowe partactwo polityczne tamtej ekipy: warto pamiętać, że jako premier Miller proponował podatek liniowy i skrócił o połowę urlopy macierzyńskie — lewica do dziś się po tym nie może podnieść.

Różnice pokoleniowe to dziś istotny czynnik w polskiej polityce. Wiele badań pokazuje, że wśród najmłodszych wyborców największe poparcie ma Konfederacja, wysoko, czasem nawet na drugim miejscu, jest Razem, PiS w ogóle nie dociera do tego elektoratu. Duopol nie odtwarza się w najmłodszym pokoleniu? PiS i KO stają się partiami średniego i starszego pokolenia?

— Bardziej dosadnie możemy powiedzieć, że stają się po prostu partiami dziadersów. I myślę, że w obu formacjach duo­polu są osoby analizujące badania, które dostrzegają ten problem, i będą się pojawiać próby, by jakoś siły reprezentujące młodsze roczniki do duopolu wciągnąć — np. Konfederację po prawej stronie.

Ta rosnąca przepaść z młodszymi wyborcami może zatopić duopol?

— To nie takie proste. Nowe roczniki nabywające prawa polityczne liczą po 300-400 tys. osób, tymczasem roczniki obecnych 40-latków — po 650-700 tys. Dwukrotnie więcej. Kiedyś grupy na różnych etapach cyklu życiowego — 20-latkowie, osoby 40-, 50-letnie, emeryci — były mniej więcej równoliczne, dziś szala bardzo wychyla się w stronę starszych.

Jakie to ma polityczne skutki?

— Coraz większą część elektoratu stanowić będą emeryci. Przejście na emeryturę to moment radykalnie zmieniający nasze oczekiwania wobec państwa i polityki. Istotnej roli nie odgrywają już np. kwestie pracy, relacje na linii pracownicy — pracodawcy, tylko w przypadku tych biedniejszych wysokość emerytur i innych świadczeń socjalnych, w przypadku zamożniejszych bezpieczeństwo ich inwestycji i majątku, którym dysponują. Obie grupy łączy zainteresowanie opieką zdrowotną zdolną odpowiadać na potrzeby osób starszych.

Największe partie, skupiające coraz starszych wyborców, będą więc musiały skupić się na tych kwestiach, a niekoniecznie na tych, które najbardziej interesują młodszych wyborców, np. związanych z pracą i mieszkaniami. Dla elit zarówno PiS, jak i KO bardzo wygodne jest osadzenie się w wiernym, starszym elektoracie, który jest lojalny i zaangażowany, nawet jeśli jego zaangażowanie sprowadza się do tego, że cały dzień obraża się drugą stronę w internecie.

Im bardziej jednak polska polityka będzie tak wyglądać, tym mniej będzie zrozumiała nie tylko dla 20-, ale i 30-latków.

Kto w takim razie może ich politycznie zagospodarować?

— Może wydarzyć się coś zupełnie niespodziewanego. To, że jest potencjał na takie wydarzenie, pokazała choćby internetowa zbiórka Piotra Hanckego vel Łatwoganga, ujawniająca, jakie w Polsce drzemią niesamowite pokłady energii społecznej, której partyjna polityka dziś zupełnie nie potrafi zagospodarować. Dla pokolenia tej wielkiej zbiórki Kaczyński i Tusk są w zasadzie nieistotni — to nawet nie to, że budzą negatywne emocje, dla młodych ludzi oni obaj po prostu mogliby nie istnieć.

Być może ten elektorat zagospodarują Razem i Konfederacja. Może partie duopolu zauważą, że ich liderzy są coraz większym ciężarem, wymienią ich, a to uruchomi zupełną przebudowę całej sceny politycznej. Bo w istocie nie wiemy, czy PiS i KO będą w stanie przetrwać bez Kaczyńskiego i Tuska.

Mikołaj Cześnik

Foto: Uniwersytet SWPS

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
22

24.05.2026

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Kto zdecyduje o pomocy Polsce? Pawlicki: chaos w Waszyngtonie budzi strach

Kto zdecyduje o pomocy Polsce? Pawlicki: chaos w Waszyngtonie budzi strach

Szadkowski: Unia Europejska to świetny produkt, ale nie umie się sprzedać

Szadkowski: Unia Europejska to świetny produkt, ale nie umie się sprzedać

Ratują zwierzęta pod bombami. „Ruszają prawie pod linię zero, do piekła”

Ratują zwierzęta pod bombami. „Ruszają prawie pod linię zero, do piekła”

Życie na styk. „Gdy mam mało zleceń, muszę wybierać – czynsz czy jedzenie”

Życie na styk. „Gdy mam mało zleceń, muszę wybierać – czynsz czy jedzenie”

Jak zakończy się wojna w Iranie? Obie strony twierdzą, że mają szansę na wygraną

Jak zakończy się wojna w Iranie? Obie strony twierdzą, że mają szansę na wygraną

Zwierzęta też potrafią się przyjaźnić. Gdy szympans przegra walkę o władzę, koledzy go pocieszają

Zwierzęta też potrafią się przyjaźnić. Gdy szympans przegra walkę o władzę, koledzy go pocieszają

Gdzie na czerwcówkę? Oto nasze propozycje: pięć nieoczywistych kierunków

Gdzie na czerwcówkę? Oto nasze propozycje: pięć nieoczywistych kierunków

Setki tysięcy dzieci na ślubnym kobiercu. Małżeństwa dzieci są wciąż legalne w większości stanów USA

Setki tysięcy dzieci na ślubnym kobiercu. Małżeństwa dzieci są wciąż legalne w większości stanów USA

Mieszali syrop z winem. Nieświadomi niczego, otrzymywali niemal truciznę

Mieszali syrop z winem. Nieświadomi niczego, otrzymywali niemal truciznę

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Miliony na zakłady i linie produkcyjne. „Różowe złoto” z mleka – Biznes Wprost

Miliony na zakłady i linie produkcyjne. „Różowe złoto” z mleka – Biznes Wprost

25 maja, 2026
Znaleźli prosty sposób na kleszcze. Wyniki jasne – jest ich 99 proc. mniej

Znaleźli prosty sposób na kleszcze. Wyniki jasne – jest ich 99 proc. mniej

25 maja, 2026
Rosja. Niespokojnie na Kremlu, szef wywiadu Estonii wskazuje problemy

Rosja. Niespokojnie na Kremlu, szef wywiadu Estonii wskazuje problemy

25 maja, 2026
Tatry. Wjechał autem na Morskie Oko. Influencer Andrij Hawryliw przeprosił w nagraniu

Tatry. Wjechał autem na Morskie Oko. Influencer Andrij Hawryliw przeprosił w nagraniu

25 maja, 2026

Najnowsze Wiadomości

Kluczowy problem Kaczyńskiego. Ekpsert: to dlatego w partii tak bardzo trzeszczy

Kluczowy problem Kaczyńskiego. Ekpsert: to dlatego w partii tak bardzo trzeszczy

25 maja, 2026
Wojna w Iranie. Co z porozumieniem z USA? Rubio: Może jeszcze dziś

Wojna w Iranie. Co z porozumieniem z USA? Rubio: Może jeszcze dziś

25 maja, 2026
Tanie sposoby na piękne stopy. Domowe metody na pękające pięty – Zdrowie Wprost

Tanie sposoby na piękne stopy. Domowe metody na pękające pięty – Zdrowie Wprost

25 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.