Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Nowy sondaż. Polacy o rządzie Donalda Tuska, miażdżąca ocena

Nowy sondaż. Polacy o rządzie Donalda Tuska, miażdżąca ocena

11 lipca, 2026
Premier mówił o ekshumacjach na Wołyniu. Leśkiewicz komentuje, „bezczelność”

Premier mówił o ekshumacjach na Wołyniu. Leśkiewicz komentuje, „bezczelność”

11 lipca, 2026
Szok w świecie piłki. Nie żyje zawodnik, który dopiero co grał na mundialu

Szok w świecie piłki. Nie żyje zawodnik, który dopiero co grał na mundialu

11 lipca, 2026
Leśnicy żegnają wyjątkowy, umierający las. Pokazali smutne zdjęcia

Leśnicy żegnają wyjątkowy, umierający las. Pokazali smutne zdjęcia

11 lipca, 2026
Rocznica zbrodni wołyńskiej. Szef Ukraińskiego IPN: Przyznajemy, miała miejsce

Rocznica zbrodni wołyńskiej. Szef Ukraińskiego IPN: Przyznajemy, miała miejsce

11 lipca, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Nowy sondaż. Polacy o rządzie Donalda Tuska, miażdżąca ocena
  • Premier mówił o ekshumacjach na Wołyniu. Leśkiewicz komentuje, „bezczelność”
  • Szok w świecie piłki. Nie żyje zawodnik, który dopiero co grał na mundialu
  • Leśnicy żegnają wyjątkowy, umierający las. Pokazali smutne zdjęcia
  • Rocznica zbrodni wołyńskiej. Szef Ukraińskiego IPN: Przyznajemy, miała miejsce
  • Wiek emerytalny w Polsce. Rodacy wskazali najlepszą opcję – Biznes Wprost
  • Niemcy. Pożar na kolei, duże utrudnienia. Służby podejrzewają sabotaż
  • Rocznica „krwawej niedzieli”. „Na Wołyniu doszło do zbrodni, a nie wojny”
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Grażyna Torbicka: Odeszłam z TVP, gdy zaingerowano w mój program
Grażyna Torbicka: Odeszłam z TVP, gdy zaingerowano w mój program
Aktualności

Grażyna Torbicka: Odeszłam z TVP, gdy zaingerowano w mój program

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości11 lipca, 2026

Profil polityczny Telewizji Polskiej był zwykle w mniejszym lub większym stopniu uzależniony od zmieniających się ekip rządzących, ale na ogół nie miało to wpływu na kulturę — mówi Grażyna Torbicka, dyrektorka artystyczna Festiwalu Dwa Brzegi.

Newsweek: Bez czego nie mogłabyś żyć: bez kina czy bez telewizji?

Grażyna Torbicka: Mogłabym żyć bez tego i bez tego. To nie są rzeczy, które warunkują mój wewnętrzny dobrostan.

Odeszłaś z TVP Jacka Kurskiego po 30 latach pracy w telewizji. To była trudna decyzja?

— Nie, to było naturalne w sytuacji, która zaistniała. Oglądałam w domu „Kocham kino”, mój autorski program, i nagle zobaczyłam, że bez konsultacji ze mną została do niego dołączona dyskusja o filmie „Ida” Pawła Pawlikowskiego. Taka ingerencja i takie ograniczanie niezależności dziennikarskiej były dla mnie zaskoczeniem.

Zastanawiam się, jak dziennikarze mogli trwać przez lata w TVP mimo zmieniających się opcji politycznych. Przeżyłaś kilkunastu prezesów, w tym Kwiatkowskiego, Farfała, Wildsteina. Twoje życie w ramach telewizji toczyło się niezależnie od koniunktur politycznych?

— Ty też tego doświadczyłaś, byłaś w telewizji, też miałaś różnych prezesów, więc wiesz doskonale, że profil polityczny Telewizji Polskiej był zwykle w mniejszym lub większym stopniu uzależniony od zmieniających się ekip rządzących, ale na ogół nie miało to wpływu na kulturę. Nie robiłam nigdy programów politycznych. Zajmowałam się kulturą i nigdy nikt nie ingerował w to, jakie tematy mam podejmować.

Nie miałam zbyt wielu prezesów, bo jako etatowy pracownik w telewizji pracowałam niecałe pięć lat. Do współpracy zaprosił mnie prezes Miazek z PSL, który był inspiratorem „Rozmów na koniec wieku”. Zaraz potem przyszedł prezes Robert Kwiatkowski związany z SLD, który chwalił się „Rozmowami…” jako wzorcowym, misyjnym programem. A potem przyszedł prezes Bronisław Wildstein i wymieciono mnie z kultury. Wróciłam za prezesa Juliusza Brauna i zostałam szefową TVP Kultura. Gdy przyszedł prezes Kurski, odeszłam. Wiedziałam, co będzie. Kultura jest polityczna i bywa narzędziem ostrej propagandy. PiS bardzo świadomie jej używało.

— Kultura zawsze może być narzędziem propagandy, oczywiście, ale, jak mówię, nigdy wcześniej nie miałam sytuacji, żeby w jakikolwiek sposób ingerowano w tematy, które podejmuję, czy to w programie „Kocham kino”, który robiłam przez 20 lat, czy w innych moich programach.

To bardzo dużo mówi o tym, co się wydarzyło w TVP za czasów prezesa Kurskiego. Zanim przyszłam do telewizji, obserwowałam cię z zewnątrz jako widz. Zawsze kojarzyłaś się z klasą, z programami na najwyższym poziomie. Ale kiedy pojawiła się telewizja biesiadna, którą zaproponowała Nina Terentiew, miałam poczucie, że to nie jest twój świat.

— No tak, ale też nigdy nie zarzuciłam nurtu, który był dla mnie bardzo ważny, czyli właśnie nurtu poświęconego kulturze. A telewizja biesiadna, jak ją nazwałaś, to jednak była rozrywka na dobrym poziomie, którego gwarancją byli tacy wykonawcy jak Zbyszek Wodecki, Beata Rybotycka, Maryla Rodowicz, Piotr Wójcicki, orkiestra Zbigniewa Górnego i inni. Była między mną a moją szefową, czyli Niną Terentiew, niepisana umowa, że uczestniczę w rozrywkowym profilu Dwójki, ale też mogę robić niszowe „Kocham kino” dla zdecydowanie węższego grona odbiorców.

Czyli spłacałaś kontrybucję, żeby móc robić swoje?

— Tak bym tego nie nazwała. To po prostu była praca. Mogłam się sprawdzić w różnych formułach i jak życie pokazało, umocniłam się w tym, co było mi najbliższe. Dowodem na to 20. edycja Festiwalu Filmów i Sztuki BNP Paribas Dwa Brzegi w Kazimierzu Dolnym, którą będziemy świętować od 1 do 9 sierpnia.

Dwudziesta edycja festiwalu to już coś. Można wymyślić jakieś wydarzenie, tworzyć je na początku z entuzjazmem, ale wytrwać z ambitnym projektem przez dwie dekady — to już jest wyczyn. Takie imprezy przeżywają swoje wzloty i słabsze momenty. Przez 20 lat zmienili się widzowie, kino, sposób odbioru kultury. Zmienialiście formułę na przestrzeni tych dwóch dekad, żeby trafić do nowych odbiorców?

— Od początku założyliśmy, że realizujemy festiwal na wysokim poziomie artystycznym i nie stosujemy taryfy ulgowej wobec widzów. Nasza publiczność z roku na rok się powiększa, co oznacza, że formuła festiwalu się sprawdza. Przez pierwsze lata widzowie bywali zaskoczeni moimi propozycjami, np. gdy zrobiliśmy retrospektywę Carla Theodora Dreyera, ciekawego duńskiego reżysera z przełomu kina niemego i dźwiękowego, nie wszyscy byli przygotowani na taki rodzaj kina, ale esencją Dwóch Brzegów jest zmniejszanie dystansu między artystą a odbiorcą, rozmowa, dzielenie się wrażeniami, emocjami.

Wierzę, że zawsze jest publiczność, która szuka w kulturze czegoś, co jest może trudniejsze, może wymagające chwili zatrzymania, ale w efekcie dające coś na kształt katharsis. Trzymałam ten kurs przez 20 lat w programie „Kocham kino” i trzymam na festiwalu. Zdarza się, że widzowie wychodzą z kina, bo nie rozumieją jakiegoś filmu, jest dla nich za trudny w odbiorze. Ale po roku wracają do Kazimierza i mówią, że ten film siedział w nich przez cały ten czas. Tak więc dojrzewaliśmy z widzami do tego, żeby budować coraz bardziej ambitny program.

Zmieniają się generacje twórców i generacje odbiorców. I siłą rzeczy musisz szukać w rejonach, które rezonują z tym, co dzieje się dzisiaj w ludziach. Przez 20 lat kino bardzo się zmieniło, tym bardziej że mówimy o kinie artystycznym, więc to są naprawdę już zupełnie inne gejzery wyobraźni.

— Nie jestem przekonana, że kino tak bardzo się zmieniło. Najważniejszym wskaźnikiem dla mnie jest wrażliwość i prawda, jaka płynie z kontaktu dzieła sztuki z odbiorcą. Czy to będzie melodramat, czy film z gatunku science fiction, jeśli tam jest prawda emocjonalna, to te dwa brzegi, czyli artysta i widzowie, się spotkają. Kino używa dziś innych środków, ale ważne jest to, żeby artysta używał ich adekwatnie do historii, którą chce opowiedzieć.

Niedawno jeździłam po Polsce z dyrektorem Festiwalu w Cannes i zarazem z dyrektorem Instytutu Braci Lumière w Lyonie Thierrym Frémaux. Zebrał on krótkie filmy zrealizowane przez braci Lumière (wynalazców i pionierów kinematografii) ponad sto lat temu, by pokazać, jak konstruowali obraz, pierwszy, drugi plan, stosowali ujęcia diagonalne, uczyli się, co to znaczy budować opowieść filmową. Do dziś to są główne zasady sztuki filmowej. „Lumière! Przygoda się zaczyna” będzie można obejrzeć w tym roku na Dwóch Brzegach.

Mówisz o technice, o sposobie opowiadania, a ja trochę myślę o tematach. I tak sobie sprawdziłam, że kiedy ty startowałaś z festiwalem, to na przykład Oscara dostał film „Tajemnica Brokeback Mountain”. Piętnaście lat później pojawił się film „Titane” w reż. Julii Ducournau, w którym o przekroczeniach seksualnych, wyjściu poza normę opowiada się zdecydowanie bardziej radykalnie niż w skandalizującym kiedyś „Brokeback Mountain”. Seks z samochodem nie jest czymś oczywistym. Jeśli chodzi o tematykę, o emocjonalną prawdę, to jest dla mnie przewrót kopernikański.

— I znowu powiem: i tak, i nie. Dlaczego przewrót? Może raczej otwarcie, odwaga, bezkompromisowość.

W sztuce, także filmowej, od zawsze pojawiają się zjawiska, które dla wielu będą nie do przyjęcia ze względu na światopogląd lub zasady moralne. Ważne jest, żeby umieć się otworzyć na różne opowieści, nawet na te, które nie są moje. Może nawet te są ciekawsze, bo poszerzają nasze horyzonty. Dla mnie kluczowa jest prawda w filmie. Sztuka filmowa jest tym ciekawsza, im odważniej z niej korzystasz. Jeżeli artysta nie boi się swojej wyobraźni, nie ogranicza się z lęku przed tym, jak jego pomysły zostaną odebrane, to znajdzie swoją widownię.

Kto najodważniej w polskim kinie używa środków filmowych?

— Jeśli mówimy o nieograniczaniu własnej wyobraźni, na pewno to będą Agnieszka Smoczyńska, Tomasz Wasilewski, Janek Komasa, Łukasz Ronduda, Xawery Żuławski. Janek Komasa jest w tym roku na festiwalu bohaterem retrospektywy pod hasłem „Mój wiek XXI”. Chcę prezentować twórców, którzy swoją artystyczną, dojrzałą drogę rozpoczęli w XXI w. Są wciąż młodzi, opisują nasz świat inaczej niż na przykład moje pokolenie, z innym bagażem doświadczeń.

A Wojtek Smarzowski?

— Oczywiście też. Rozmawiałyśmy o zmianie pokoleniowej w kinie, dlatego wymieniłam nazwiska młodszych reżyserek i reżyserów.

Ale jeśli cofniemy się w wiek XX, to oczywiście przychodzi mi na myśl Marek Koterski. Kiedy zobaczyliśmy pierwsze filmy Marka Koterskiego, byliśmy zszokowani. Trzeba było się na chwilę zatrzymać, żeby odnaleźć się w jego spojrzeniu np. w „Dniu świra” i zrozumieć, że czujemy bardzo podobnie jak on.

„Dzień świra” od lat wygrywa rankingi popularności. Pierwszy festiwal Dwa Brzegi otworzyłaś filmem Łukasza Palkowskiego „Rezerwat”, filmem z pogranicza fabuły i dokumentu.

— To był bardzo dobry film i zarazem komunikat dla naszych widzów: to jest nasza droga. Chcemy wam pokazywać niekonwencjonalne debiuty twórców, którzy szukają nowych sposobów opowiadania. Nie poszło jak z płatka, bo kopia dojechała z opóźnieniem. To były czasy, kiedy film przyjeżdżał w wielkich metalowych puszkach i trzeba go było przewinąć na wielką szpulę projektora. Pamiętam doskonale, jak przez 45 minut opowiadałam publiczności różne historie, udając, że wszystko idzie zgodnie z planem. Tymczasem jak na zbawienie czekałam na znak od kino­operatora, że szpula jest na projektorze i możemy ­startować.

Gdybyś miała wskazać film, który najmocniej z tobą został z tych 20 lat, jaki to byłby tytuł?

— Jeśli chodzi o skalę trudności z pokazaniem filmu, to na pewno „Prorok” Jacques’a Audiarda, nagrodzony Złotą Palmą w Cannes. To był rok 2009. Mieliśmy go pokazać na festiwalu absolutnie premierowo i, co więcej, był to film zapisany w cyfrowej kopii DCP (Digital Cinema Package). Oznaczało to, że do Kazimierza Dolnego, w którym nie ma kina, musieliśmy na jeden pokaz sprowadzić projektor DCP. Tak zresztą reklamowaliśmy tamtą edycję festiwalu, że w Kazimierzu Dolnym odbędzie się pierwsza w Polsce cyfrowa projekcja. Wtedy kopie przyjeżdżały zaszyfrowane. Otrzymywałaś tajny klucz do odszyfrowania walizeczki, trzeba było do projektora wprowadzić ten szyfr i przerzucić z walizeczki film do pamięci projektora.

Brzmi jak rozkodowywanie przycisku do bomby atomowej.

— I okazało się, że to jest bomba, tylko z opóźnionym zapłonem. U nas jak zwykle otwarcie odbywa się w sobotę. W piątek wieczorem przyjeżdża walizeczka. Kinooperator uruchamia proces przetworzenia i okazuje się, że klucz, który dostaliśmy, nie pasuje do kopii. Zaczyna się lekka panika. Próbujemy rozszyfrować, o co chodzi, i już wiemy, że zamówiliśmy film francuski bez napisów, a dostaliśmy kopię filmu z napisami angielskimi. W związku z tym klucz nie pasował. Jest piątek wieczorem. Następnego dnia jest 1 sierpnia, w Paryżu wszyscy wyjeżdżają na wakacje. I wtedy przekonałam się, co to znaczy mieć przyjaciół poznanych w związku z tym, że przez lata jeździłam do Cannes i robiłam tam „Kocham kino”. Mój francuski producent pomógł mi dotrzeć do osoby, która musiała zawrócić z drogi na wakacje do paryskiego biura i wygenerować dla nas nowy klucz. Dostaliśmy go chyba około 13 w sobotę. I od razu ruszyło przepisywanie na projektor, które wtedy trwało tak długo jak film, czyli w tym przypadku około trzech godzin. Zdążyliśmy. Takie historie niesamowicie jednoczą zespół.

Który z polskich filmów pokazywanych na festiwalu umieściłabyś na podium z najważniejszymi tytułami 20-letniej historii Dwóch Brzegów?

— To niełatwy wybór, bo to dobre dwie dekady w polskim kinie. Na pewno znalazłby się na nim któryś z filmów Wojtka Smarzowskiego. Na pewno byłby Paweł Pawlikowski, który pokazuje nam kino niezwykle ascetyczne, zminimalizowane i bardzo piękne. Odważne „Płynące wieżowce” Tomka Wasilewskiego ze znakomitymi rolami Bartosza Gelnera i Mateusza Banasiuka oraz „Fuga” Agnieszki Smoczyńskiej z Gabrysią Muskałą. Mogłabym wymieniać jeszcze sporo tytułów.

W tamtym roku zrobiłaś na festiwalu przegląd filmów Krzysztofa Krauzego i Joanny Kos-Krauze, bohaterki reportażu Magdaleny Rigamonti. Z tekstów Rigamonti wynika, że Kos-Krauze, obecnie Krauze de Lendorff, miała dopuszczać się przemocy na planie filmowym, oszustw, gróźb, mistyfikacji. Czy teraz, mając tę wiedzę, zorganizowałabyś przegląd filmów, których była współautorką?

— Bardzo trudna sprawa. To jest przykre, że takie sytuacje zdarzają się w naszej filmowej rzeczywistości. Przede wszystkim jednak nie chciałabym wykreślać twórczości Krzysztofa Krauzego. Cenię jego filmy i uważam, że są ważne dla naszej kinematografii. Nie powinny być ­zapomniane.

Przykładów cancelowania twórców ze względu na ich biografię jest sporo. Pytanie, czy oddzielać sztukę od nagannych zachowań artysty. Wyrzuciłabyś na przykład twórczość Romana Polańskiego?

— Polańskiego bym nie wyrzuciła. Jego zachowanie było absolutnie naganne, ale znamy tę sprawę. Nie zaprzeczał, był w więzieniu, znamy wypowiedzi jego ofiary, wiemy, że zawarł z nią ugodę, że mu wybaczyła. Wydaje mi się, że mam wystarczająco dużo wiarygodnych informacji, by sobie wyrobić pogląd na tę sprawę. I mając tę wiedzę, nie skreślam Romana Polańskiego, nie wyrzucam do kosza jego ­twórczości.

Czy ciebie ktoś kiedyś wyprowadził z równowagi? Jesteś zawsze opanowana, uśmiechnięta, profesjonalna. Czy masz na koncie wybuchy złości, nerwy?

— Tak, ale w czterech ścianach.

Czyli mąż jest twoim odbojnikiem?

— Staram się nie wciągać bliskich w swoje zawodowe problemy, aczkolwiek Adam jest na pewno oparciem. Pomaga mi znieść sytuacje nie do zniesienia.

W naszej pracy jest ich sporo.

— Tak, ale nie można się im dać zjeść. Ja się nie daję.

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Majmurek: Nawrocki podgrzewa emocje w rocznicę rzezi wołyńskiej. Wyborcy prawicy będą zachwyceni

Majmurek: Nawrocki podgrzewa emocje w rocznicę rzezi wołyńskiej. Wyborcy prawicy będą zachwyceni

Ćwiklak: Wyobraźcie sobie, że lądujecie z Ukraińcem w jednym okopie

Ćwiklak: Wyobraźcie sobie, że lądujecie z Ukraińcem w jednym okopie

Varga: Dopóki liberałowie i prawica się tego nie nauczą, Polska pozostanie statkiem pijanym we mgle

Varga: Dopóki liberałowie i prawica się tego nie nauczą, Polska pozostanie statkiem pijanym we mgle

Historyk punktuje błędy polskich polityków wobec Ukrainy. „Wstrzemięźliwość nie jest doceniana”

Historyk punktuje błędy polskich polityków wobec Ukrainy. „Wstrzemięźliwość nie jest doceniana”

Nowa pasja Polaków. „Nie jeżdżę do Grecji nie dlatego, że mnie nie stać”

Nowa pasja Polaków. „Nie jeżdżę do Grecji nie dlatego, że mnie nie stać”

Europejczycy zdemonizowali królową Madagaskaru. Czy naprawdę była „Kaligulą w spódnicy”?

Europejczycy zdemonizowali królową Madagaskaru. Czy naprawdę była „Kaligulą w spódnicy”?

Stankiewicz: Nowy pomysł PiS na sprawę Wołynia. Na razie zbyt ekstremalny

Stankiewicz: Nowy pomysł PiS na sprawę Wołynia. Na razie zbyt ekstremalny

Co się wydarzyło na Wołyniu? „Wydano wyrok śmierci na każdego mieszkającego tam Polaka” [WYJAŚNIAMY]

Co się wydarzyło na Wołyniu? „Wydano wyrok śmierci na każdego mieszkającego tam Polaka” [WYJAŚNIAMY]

Tego lata sztuka rozgrzewa do czerwoności. „Newsweek” poleca najlepsze festiwale

Tego lata sztuka rozgrzewa do czerwoności. „Newsweek” poleca najlepsze festiwale

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Premier mówił o ekshumacjach na Wołyniu. Leśkiewicz komentuje, „bezczelność”

Premier mówił o ekshumacjach na Wołyniu. Leśkiewicz komentuje, „bezczelność”

11 lipca, 2026
Szok w świecie piłki. Nie żyje zawodnik, który dopiero co grał na mundialu

Szok w świecie piłki. Nie żyje zawodnik, który dopiero co grał na mundialu

11 lipca, 2026
Leśnicy żegnają wyjątkowy, umierający las. Pokazali smutne zdjęcia

Leśnicy żegnają wyjątkowy, umierający las. Pokazali smutne zdjęcia

11 lipca, 2026
Rocznica zbrodni wołyńskiej. Szef Ukraińskiego IPN: Przyznajemy, miała miejsce

Rocznica zbrodni wołyńskiej. Szef Ukraińskiego IPN: Przyznajemy, miała miejsce

11 lipca, 2026

Najnowsze Wiadomości

Wiek emerytalny w Polsce. Rodacy wskazali najlepszą opcję – Biznes Wprost

Wiek emerytalny w Polsce. Rodacy wskazali najlepszą opcję – Biznes Wprost

11 lipca, 2026
Niemcy. Pożar na kolei, duże utrudnienia. Służby podejrzewają sabotaż

Niemcy. Pożar na kolei, duże utrudnienia. Służby podejrzewają sabotaż

11 lipca, 2026
Rocznica „krwawej niedzieli”. „Na Wołyniu doszło do zbrodni, a nie wojny”

Rocznica „krwawej niedzieli”. „Na Wołyniu doszło do zbrodni, a nie wojny”

11 lipca, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.