Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Wyższa emerytura dzięki staremu dowodowi osobistemu – Biznes Wprost

Wyższa emerytura dzięki staremu dowodowi osobistemu – Biznes Wprost

25 maja, 2026
Jadowity wąż z jeziora Taal i błyskawiczna ewolucja. To sprawka wulkanu

Jadowity wąż z jeziora Taal i błyskawiczna ewolucja. To sprawka wulkanu

25 maja, 2026
Prezydent Brazylii choruje na nowotwór. Lekarze zabrali głos

Prezydent Brazylii choruje na nowotwór. Lekarze zabrali głos

25 maja, 2026
Prognoza pogody na najbliższy tydzień. Będzie coraz bliżej upału

Prognoza pogody na najbliższy tydzień. Będzie coraz bliżej upału

25 maja, 2026
Dlaczego Raúl Castro wciąż jest dla Kubańczyków autorytetem? „Kolejne administracje USA nie potrafiły tego zrozumieć”

Dlaczego Raúl Castro wciąż jest dla Kubańczyków autorytetem? „Kolejne administracje USA nie potrafiły tego zrozumieć”

25 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Wyższa emerytura dzięki staremu dowodowi osobistemu – Biznes Wprost
  • Jadowity wąż z jeziora Taal i błyskawiczna ewolucja. To sprawka wulkanu
  • Prezydent Brazylii choruje na nowotwór. Lekarze zabrali głos
  • Prognoza pogody na najbliższy tydzień. Będzie coraz bliżej upału
  • Dlaczego Raúl Castro wciąż jest dla Kubańczyków autorytetem? „Kolejne administracje USA nie potrafiły tego zrozumieć”
  • Podwyżki dla medyków od 1 lipca 2026. Ile zarobią lekarze i pielęgniarki? – Biznes Wprost
  • Zatrzymano 63 tony kawy wjeżdżającej do Polski. Była pełna żywych robaków
  • Pożar w Starym Cydzynie. Z ogniem walczy 30 zastępów
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » „Dzieci bogate i aroganckie, rodzice roszczeniowi do granic”. Nauczyciele masowo uciekają
„Dzieci bogate i aroganckie, rodzice roszczeniowi do granic”. Nauczyciele masowo uciekają
Aktualności

„Dzieci bogate i aroganckie, rodzice roszczeniowi do granic”. Nauczyciele masowo uciekają

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości28 maja, 2024

Żądają, krytykują, a czasem nachodzą w domu. Uważają się za ekspertów od edukacji. Przez takich rodziców blisko połowa młodych nauczycieli rozważa odejście z zawodu.

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu nie wyobrażaliśmy sobie, aby rodzice przychodzili do szkoły i w sposób inwazyjny modyfikowali panujące w niej zasady. Teraz to częsta praktyka. Minęły czasy, gdy rodzic ufał nauczycielom i interweniował tylko wtedy, kiedy dziecku działa się krzywda albo było zagrożone powtarzaniem klasy. Dzisiaj często traktuje szkołę jak miejsce, w którym należy wywalczyć sukces wyrażony stopniami – mówi Małgorzata Cydejko, nauczycielka geografii w LO im. Władysława IV w Warszawie.

– I niby dobrze, że rodzic się interesuje dzieckiem, ale jeden zainteresowany cieszy, dwoje też, ale stu już przeraża – dodaje łódzki polonista Dariusz Chętkowski.

– Rodzice zakładają sobie grupę ma Messengerze i tam dyskutują o różnych szkolnych sprawach. A przy okazji się nawzajem nakręcają – dorzuca Violetta Kalka, polonistka w jednej z toruńskich szkół technicznych.

Materiał archiwalny

Foto: Newsweek

Są i tacy nauczyciele, którzy o relacjach z rodzicami nie chcą rozmawiać. – To bardzo delikatny temat – tłumaczą.

Tak się tworzą napięcia

„Czuję się jak frajerka, często wstydzę się przyznać, jaki zawód wykonuję” – wyznała uczestniczka badania „Młodzi nauczyciele odchodzą ze szkoły” przeprowadzonego w 2021 r. w Polsce, Wielkiej Brytanii i Turcji w ramach międzynarodowego projektu Erasmus+ Teacher Drop Out.

Niestety, nie tylko ona tak myśli. Na pytanie, czy rozważają zmianę zawodu, blisko połowa z 828 ankietowanych młodych stażem polskich nauczycieli (49,15 proc.) odpowiedziała: tak. Tłumaczyli, że niskie zarobki nie wystarczają im na godne życie, a poza tym mają zbyt dużo pracy biurokratycznej, która odciąga ich od tego, co najważniejsze – nauczania. I że wbrew powszechnemu przekonaniu nie pracują tylko 18 godzin. Oprócz lekcji mają dyżury w czasie przerw, biorą zastępstwa, muszą sprawdzić prace domowe, ocenić klasówki i odpisać na wiadomości od rodziców.

Badani podkreślali, że to właśnie rodzice są po kiepskich zarobkach najważniejszym powodem, dla którego myślą o odejściu z zawodu. A właściwie ich – jak to określali – roszczeniowość.

– Nauczyciele, zwłaszcza ci pracujący z najmłodszymi dziećmi, często mówili, że są traktowani jak bezpłatna opieka, że rodzice zwalniają się z różnych obowiązków rodzicielskich. Uważają, że gdy ich dziecko wchodzi do przedszkola czy szkoły, placówka ma przejąć wszelką odpowiedzialność za nie. Albo wymagają od nauczycieli kontaktu jeden na jeden, oczekują szybkich postępów w nauce. A jak ich nie ma, winą obarczają nauczyciela, zarzucają mu brak kompetencji. Patrzą na szkołę wyłącznie z perspektywy własnego dziecka, nie uwzględniają tego, że nauczyciel pracuje z całą grupą – tłumaczy współautorka badania prof. Małgorzata Żytko, kierownik Zakładu Wczesnej Edukacji i Kształcenia Nauczycieli Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Warszawskiego.

Nie dziwi się, że dla nauczycieli to duże obciążenie. – Na studiach uczono ich, że powinni uczniów zachęcać do współpracy, dawać samodzielność. A teraz się boją, że ktoś im zarzuci, iż pozwolili dziecku wyjść samodzielnie na korytarz, nie nadzorowali go, narazili na niebezpieczeństwo. A jednocześnie rodzice często nie kształtują u dzieci samodzielności, wyręczają je, co skutkuje bezradnością. Tak się tworzą napięcia między nauczycielami a rodzicami – mówi prof. Żytko.

Dodaje, że nauczyciele mają poczucie, iż nie docenia się ich kompetencji i codziennego nakładu pracy. – Przecież mają wiedzę i doświadczenie, ale społeczeństwo daje im do zrozumienia, że można ich łatwo zastąpić – tłumaczy.

Przypomina wypowiedź jednej z uczestniczek badania, nauczycielki biologii: kiedy mama ucznia zorientowała się, że nauczycielka ma wiedzę i kompetencje, zaproponowała jej pracę w laboratorium. I powiedziała: „Po co będzie się pani za te parę groszy marnować w szkole?”.

Nauczycielka jak niania

Violetta Kalka, która jest administratorką facebookowej grupy Nauczyciel zmienia zawód, czasem aż łapie się za głowę, gdy czyta zamieszczane tam historie. Ktoś pisze, że podjął decyzję, ma dość, odchodzi. „Dzieci z sypialni Warszawy, bogate, aroganckie, rodzice roszczeniowi do granic. Ile człowiek może pozwalać, by po nim skakano?” – pyta. Inni odpowiadają, że mają podobne doświadczenia. I radzą: uciekać!

Czuję się czasem jak profesjonalny kucharz, który dyskutuje z amatorami o przygotowywaniu potraw.

– Najtrudniejszą pracę mają panie w przedszkolu, bo tam dosłownie o wszystko jest awantura. Rodzice śledzą jadłospis i jedni chcą mniej warzyw, a inni więcej. Jedni uważają, że zupy są za rzadkie, inni, że za gęste. Robią awantury, że dziecko pobrudziło ubranie podczas zabawy. Jedni chcą leżakowania, inni nie… Ciężko mają też panie z nauczania początkowego, bo młodzi rodzice bywają bardzo przewrażliwieni – wylicza polonistka.

A już praca w wiejskiej szkole to jej zdaniem dramat. – Moją koleżankę rodzice nachodzili w domu, bo nie zgadzali się z oceną, jaką dała ich dziecku. Pytali, dlaczego je skrzywdziła. Więc w końcu koleżanka ogrodziła się wysokim płotem i udaje, że jej nie ma w domu – opowiada Kalka.

I jeszcze ta nachalność, nieszanowanie granic. Ciągle słyszy od nauczycieli, że rodzice piszą do nich późnym wieczorem albo nawet w nocy, zadają jakieś pytania i oczekują natychmiastowej odpowiedzi. Jeśli jej nie dostają, to mają pretensje o brak kontaktu.

Niektórzy do nauczycieli regularnie wydzwaniają. – W szkole średniej już sami uczniowie hamują rodziców. Mówią: „Mama, nie rób mi siary, nie dzwoń”. Ale w podstawówce rodzice dzwonią z drobiazgami. Pytają nie tylko o oceny, ale także, czy Jasio ma przynieść zieloną, czy czerwoną plastelinę – opowiada polonistka.

– Rodzice małych dzieci często oczekują, że nauczyciel zawiąże sznurówki, sprawdzi, czy zjadło śniadanie, czy czegoś nie zapomniało. W starszych klasach często obarczają nauczycieli winą za wszelkie niepowodzenia dzieci. Syn sobie nie radzi z matematyką czy polskim, to na pewno wina nauczyciela czy nauczycielki. Poza tym jest coraz więcej dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, a rodzice często zamykają na to oczy. Mówią, że szkoła powinna sobie z tym poradzić, bo w domu dziecko nie sprawia żadnych trudności. A jeśli sprawia w szkole, to już problem szkoły. To też jest zarzewie konfliktów – mówi Dorota Łoboda, warszawska radna i prezeska fundacji Rodzice Mają Głos.

Mogą wreszcie pokrzyczeć

Na dodatek każdy oczekuje czegoś innego, każdy ma inny pomysł na szkołę.

– Na zebraniu jeden mówi, że jest za mało ocen, drugi, że powinno być ich mniej. Ktoś chce wycieczek, inny sugeruje, że jest ich za dużo. Jeden wysłałby klasę nad morze, a inny w góry – wylicza Violetta Kalka.

Uważa, że niektórzy wyładowują swoje życiowe frustracje na szkolnych wywiadówkach. Mogą wreszcie pokrzyczeć, porządzić. – Pretensje są o wszystko: o wystrój klasy, program nauczania. Rodzice ingerują w listę lektur, potrafią protestować przeciwko omawianiu „Harry’ego Pottera”, słyszałam, że nawet do „Dynastii Miziołków” mieli zastrzeżenia. Ktoś mówi, że moglibyśmy omawiać inne ważne teksty kultury, ale nie wie, że my jesteśmy ograniczeni podstawą programową. I jeżeli ja tej podstawy nie zrealizuję, to rodzic ma prawo napisać do kuratorium skargę na mnie, że nie przygotowałam ucznia do matury, bo nie omówiłam czegoś – wzdycha Violetta Kalka.

– Czasem rodzic już na pierwszym zebraniu chce decydować, o czym się będzie mówiło, a co przemilczymy. Chętnie podkreśla swoją pozycję zawodową, żeby reszta mogła się zorientować, że pełni jakieś ważne funkcje. Taki rodzic skupia się na autoprezentacji, a nie na informacjach dotyczących dziecka – dodaje Małgorzata Cydejko.

Dariusz Chętkowski zauważył, że Polacy zrobili się bardzo wrażliwi na punkcie swojego rodzicielstwa. Nie chcą, by dzieci oskarżyły ich, że się nimi nie interesują.

– Dawniej to był wstyd dla nastolatka, jeśli rodzic się pojawiał w szkole i wypytywał nauczycieli. Dzisiaj przychodzą rodzice najlepszych uczniów i dyskutują, chwalą się ich osiągnięciami. Niektórym nie wystarcza już nauczyciel, chcą porozmawiać z dyrektorem, z pedagogiem szkolnym czy psychologiem, wszystkiego chcą się dowiedzieć – tłumaczy polonista.

Interesuje się, jak inni nauczyciele prowadzą lekcje, więc często sprawdza na stronach szkół, jakie sprawdziany robią, jakie karty pracy rozdają uczniom. – Widzę, że rodzice też to śledzą, bo na zebraniu potrafią mnie zapytać: a dlaczego nie stosuje pan takiej metody? Na początku myślałem, że są nauczycielami, ale nie. Po prostu zbierali informacje, wiedzą, jakie są tendencje w nauczaniu. Czuję się czasem jak profesjonalny kucharz, który dyskutuje z amatorami o przygotowywaniu potraw i musi się tłumaczyć, dlaczego gotuje w taki, a nie inny sposób – opowiada.

– Poza tym rodzice często starają się wpływać na proces wystawiania ocen. Nie interesuje ich, co się kryje za tą oceną. Zapominają o informacyjnej funkcji ocen, która pozwala dziecku na odpowiednią samoocenę, na tworzenie realnych planów edukacyjnych i zawodowych. Chcą tylko najlepszych stopni i cenzurki z czerwonym paskiem. Czasami nawet sterują dzieckiem tak, by to ono niemalże błagało o ocenę potrzebną do paska – dodaje Małgorzata Cydejko.

– Rodzice nagle stali się ekspertami od nauczania, od wychowywania. Nie mają pojęcia, w jakich warunkach pracujemy, ale mają wyobrażenia, jak powinno być. Są i tacy, którzy nie interesują się swoimi dziećmi. Nauczyciele próbują do nich dotrzeć, zaalarmować, że coś się dzieje, ale odbijają się od ściany. A kiedy na koniec roku jest jedynka, nagle się uaktywniają. I wtedy poruszają niebo i ziemię, z kuratorium włącznie. I zawsze nauczyciel najbardziej obrywa. Ale to też wina systemu, bo jak postawi jedynkę, to musi pisać sprawozdanie. Musi udowodnić, że zrobił wszystko, żeby uczeń tej jedynki nie dostał – mówi Artur Sierawski, który uczy historii w IV LO w Warszawie.

Kamień z serca spadł

Niektórzy przychodzą do szkoły i od progu pytają, gdzie mogą złożyć skargę.

– Bardzo modne są komisje dyscyplinarne. Taki rodzic nie próbuje nawet rozmawiać z dyrekcją i z nauczycielem, tylko od razu składa skargę do komisji, czasem z absurdalnych powodów – dodaje Violetta Kalka.

Pracuje już ćwierć wieku, zna mnóstwo takich sytuacji, ale sama tylko raz, jako młoda nauczycielka, miała problem z rodzicami. – Mama była prawniczką, straszyła mnie paragrafami. Tata, pedagog z wyższej uczelni, pouczał, że wychowanie jest rolą szkoły, a nie rodziny. Oboje nie przyjmowali do wiadomości, że ich dziecko źle się zachowuje. Mówili, że je znieważam, choć tylko próbowałam zasygnalizować problem. Kiedy tego nie robiłam, też były pretensje. Teraz, gdy są jakieś kryzysowe sytuacje, rodzice często przychodzą do szkoły z prawnikami. I nauczyciel jest wtedy na przegranej pozycji – mówi polonistka.

Dorota Łoboda uważa, że większość konfliktów bierze się z niezrozumienia.

– Rodzice zarzucają nauczycielom, że kontakt z nimi jest słaby, że nie mają od nich informacji zwrotnej o dzieciach, że trudno jest się z nimi spotkać poza godzinami, kiedy są w szkole. A wtedy przecież oni pracują. Twierdzą, że nauczyciele w zasadzie nie dają pozytywnych wzmocnień, że jeśli już wzywają rodziców albo piszą coś w Librusie, to zazwyczaj są to nieprzyjemne rzeczy. Rzadko który nauczyciel mówi, że uczeń jest w czymś dobry, a rodzice bardzo potrzebują pozytywnego feedbacku – tłumaczy.

Kiedy z kolei rodzice chcą się zaangażować w życie szkoły, to nauczyciele stawiają opór. Myślą, że to będzie dla nich jakiś dodatkowy obowiązek. – Bo nigdy nie było jasnej rozmowy o tym, jak taka współpraca mogłaby wyglądać – mówi Łoboda, która w Radzie Warszawy jest przewodniczącą Komisji Edukacji.

Ubolewa, że studia nie przygotowują przyszłych nauczycielek i nauczycieli do kontaktów z rodzicami, nie uczą, jak rozbrajać różnego rodzaju konflikty. – A rodzic potrafi być bardzo wymagający, czasem absurdalnie, ale często ma rację, stając po stronie swojego dziecka. I nie można jego troski i zaangażowania traktować jako roszczeniowości – mówi radna.

Przypomina, że przy okazji strajku nauczycielskiego w 2019 r. zorganizowano narady obywatelskie o edukacji. – I tam przy wspólnym stole siadali rodzice, uczniowie i nauczycielki i nauczyciele. Często to był pierwszy raz, kiedy trzy strony mogły powiedzieć, co je boli, czego oczekują. Szkoły, które takie narady zorganizowały, twierdzą, że bardzo im to pomogło. Trudne tematy zostały przegadane i uczestnicy zrozumieli, że nikt nie ma złych intencji – przekonuje.

Małgorzata Cydejko dodaje, że o tych roszczeniowych rodzicach warto myśleć tak, że cokolwiek robią, to z myślą o dobru dziecka, że bardzo je kochają. I że nie można rezygnować z kontaktu nawet z najtrudniejszymi, trzeba ich traktować jak partnerów. Pamięta, jak zaprosiła do szkoły matkę, która wcześniej zalewała ją mailami i nie słuchała żadnych argumentów. – Dopiero kiedy mogłyśmy spokojnie porozmawiać, a ja miałam szansę przedstawić swoje cele wychowawcze, ta pani uświadomiła sobie, że wspieranie syna w pokrętnej i nieuczciwej szkolnej polityce będzie miało fatalny wpływ na jego dorosłe życie – wspomina nauczycielka. – Skutek był taki, że pani, która przyszła do mnie naburmuszona, na koniec rozmowy powiedziała, że teraz wszystko rozumie. Kamień spadł mi z serca.

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
8

19.02.2023

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Dlaczego Raúl Castro wciąż jest dla Kubańczyków autorytetem? „Kolejne administracje USA nie potrafiły tego zrozumieć”

Dlaczego Raúl Castro wciąż jest dla Kubańczyków autorytetem? „Kolejne administracje USA nie potrafiły tego zrozumieć”

Karol Nawrocki sprzeciwił się Kaczyńskiemu. W PiS niedowierzanie [KULISY]

Karol Nawrocki sprzeciwił się Kaczyńskiemu. W PiS niedowierzanie [KULISY]

Zasilanie domów elektrykami to niezwykle atrakcyjna opcja. Pozwala zmniejszyć rachunki

Zasilanie domów elektrykami to niezwykle atrakcyjna opcja. Pozwala zmniejszyć rachunki

Mroczne sekrety przedszkola u zakonnic w Lublinie. „Syn wył z rozpaczy, kiedy wieźliśmy go do sióstr”

Mroczne sekrety przedszkola u zakonnic w Lublinie. „Syn wył z rozpaczy, kiedy wieźliśmy go do sióstr”

„Gdy urodził się Franek, Ola zaczęła mnie irytować”. Nie wszystkie matki kochają swoje dzieci jednakowo

„Gdy urodził się Franek, Ola zaczęła mnie irytować”. Nie wszystkie matki kochają swoje dzieci jednakowo

Żyć długo to jedno. Żyć dobrze – to sztuka

Żyć długo to jedno. Żyć dobrze – to sztuka

30-latki uczą się macierzyństwa. „Chcą wskaźników jak ze świata korporacji”

30-latki uczą się macierzyństwa. „Chcą wskaźników jak ze świata korporacji”

Agata myślała, że to menopauza, a okazało się, że jest w ciąży. „Co ja ludziom powiem”

Agata myślała, że to menopauza, a okazało się, że jest w ciąży. „Co ja ludziom powiem”

Sara jadła po 500 kalorii dziennie. Widziała, że matka jest z niej dumna

Sara jadła po 500 kalorii dziennie. Widziała, że matka jest z niej dumna

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Jadowity wąż z jeziora Taal i błyskawiczna ewolucja. To sprawka wulkanu

Jadowity wąż z jeziora Taal i błyskawiczna ewolucja. To sprawka wulkanu

25 maja, 2026
Prezydent Brazylii choruje na nowotwór. Lekarze zabrali głos

Prezydent Brazylii choruje na nowotwór. Lekarze zabrali głos

25 maja, 2026
Prognoza pogody na najbliższy tydzień. Będzie coraz bliżej upału

Prognoza pogody na najbliższy tydzień. Będzie coraz bliżej upału

25 maja, 2026
Dlaczego Raúl Castro wciąż jest dla Kubańczyków autorytetem? „Kolejne administracje USA nie potrafiły tego zrozumieć”

Dlaczego Raúl Castro wciąż jest dla Kubańczyków autorytetem? „Kolejne administracje USA nie potrafiły tego zrozumieć”

25 maja, 2026

Najnowsze Wiadomości

Podwyżki dla medyków od 1 lipca 2026. Ile zarobią lekarze i pielęgniarki? – Biznes Wprost

Podwyżki dla medyków od 1 lipca 2026. Ile zarobią lekarze i pielęgniarki? – Biznes Wprost

25 maja, 2026
Zatrzymano 63 tony kawy wjeżdżającej do Polski. Była pełna żywych robaków

Zatrzymano 63 tony kawy wjeżdżającej do Polski. Była pełna żywych robaków

25 maja, 2026
Pożar w Starym Cydzynie. Z ogniem walczy 30 zastępów

Pożar w Starym Cydzynie. Z ogniem walczy 30 zastępów

25 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.