Koalicja Obywatelska wdrożyła zarządzanie kryzysowe na najwyższych szczeblach. Radny Dawid Kacprzyk jest pierwszą polityczną ofiarą afery, którą sam wywołał. Ale na pewno nie ostatnią. W partii plotkuje się nawet o rozwiązaniu warszawskich struktur. A to nie koniec, bo w KO są pewni, że będą wyciekać kolejne szczegóły. — Teraz nie ma co się rozczulać. Trzeba zrobić porządek — mówi jeden z polityków partii.

Premier Donald Tusk tym razem naprawdę się wściekł. Dawid Kacprzyk, o którego istnieniu do zeszłego tygodnia nie miał pojęcia, okazał się bombą z opóźnionym zapłonem. W dodatku taką, która wybuchła w bardzo niekorzystnym dla KO momencie. Oczywiście, że radny z Ursusa to nie jest pierwszoplanowa postać polityczna i trudno nawet udawać, że miał on znaczenie dla partii. Tym większa jest wściekłość Tuska.

— Żeby to był jeszcze ktoś! — zżyma się dość nieelegancko na radnego z Ursusa jeden z polityków KO.

Trudno się dziwić. Cała partia zbiera cięgi z powodu działalności polityka nawet nie 15., a 150. rzędu. W większości przypadków radnego politycy KO rzeczywiście nie znają, a o jego istnieniu dowiedzieli się kilka dni temu. Ten medal ma też jednak drugą stronę. W opisywanym przez Zero saloniku dla VIP-ów ktoś bywał. Do pana radnego Kacprzyka ktoś dzwonił, mówiąc „jakiś taki niewyraźny jestem/jakaś taka niewyraźna jestem”. I otrzymywał/otrzymywała pomoc w trybie błyskawicznym. Od większości naszych rozmówców z KO słyszymy: „szkoda, że nie podali nazwisk”.

— Teraz to już nie ma zmiłuj, serio. Przecież skoro te nazwiska są znane, to wyciekną. Nie dziś to jutro, nie jutro to za miesiąc, nie ze szpitala to z prokuratury. Teraz to już nie ma co się rozczulać. Trzeba po prostu zrobić porządek — bardzo nerwowo podsumowują całą aferę nasi rozmówcy z KO. Problem może się pojawić, jeśli okaże się, że w Szpitalu Południowym leczyli się naprawdę prominentni politycy warszawskiej KO.

Premier publicznie zapowiada, że sprawa ma być wyjaśniona do spodu — sprawy związane z łamaniem prawa mają trafić do prokuratury. Sprawy związane z łamaniem dobrych obyczajów — pod sąd partyjny. Tusk doskonale wie, jak zabójcza potrafi być taka historia i musi zrobić wszystko, żeby nie była początkiem lawiny, która pochłonie mu partię i odda władzę w ręce PiS.

Dlatego premier od razu wyszedł z propozycjami zmian w prawie, które mają sprawić, że lekarz nie będzie wyłącznie „na papierze” pracował w trzech szpitalach czy przychodniach. Albo że nie będzie pracował w prywatnej służbie zdrowia w czasie, kiedy powinien być na dyżurze w państwowej jednostce.

To zagranie ma polityczny sens, bo wyborców denerwują zarobki lekarzy. Ale to nie może być koniec. Premier, lider KO, musi pokazać, że w jego partii nie ma miejsca dla tych, którzy chcą nadużywać władzy i organizują sobie specjalne traktowanie w szpitalnym „saloniku dla VIP-ów”. Musi kogoś publicznie ściąć.

W sejmowych kuluarach pojawiły się informacje o tym, że rozwiązana może nawet zostać warszawska struktura partii. To byłaby „opcja atomowa”, bo Warszawa to bastion partii. Nawet Donald Tusk, kiedy rozwiązana została sopocka struktura lata temu, przeniósł się politycznie do Warszawy, żeby stąd startować w wyborach. To nie tylko najbardziej prestiżowa lista, ale także miejsce, z którego PO/KO zdobywa za każdym razem najwięcej mandatów. W dodatku na czele partii w stolicy stoi sekretarz generalny całej formacji, Marcin Kierwiński. To nie jest Kraków, w którym trzeba było całkiem niedawno zrobić porządek i dla przykładu wprowadzić swoją komisarz.

Rozwiązanie struktur partii w stolicy może mieć bardzo daleko idące konsekwencje dla wewnętrznej stabilności w KO. Ale jest oczywiście druga strona medalu. Jeśli robić porządek, to jak najszybciej. Za rok o tej porze będziemy w środku kampanii wyborczej. Wtedy będzie już po prostu za późno. Sprawę radnego-lekarza-milionera trzeba posprzątać teraz. Kontrola wysłana do szpitala przez ratusz już zaowocowała — poza zwolnieniem Dawida Kacprzyka z pracy — doniesieniem do prokuratury. To zapewne nie koniec, bo — jak słyszymy od niektórych polityków KO — na SOR Szpitala Południowego działo się bardzo wiele rzeczy, które będą wychodzić na światło dzienne. I nie pomogą partii wygrzebać się z afery.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version