Dokładnie rok temu prezydent Rosji Władimir Putin wydawał się mieć wszystkie atuty w rękach. Dziś Ukraina zdaje się mieć przewagę w wojnie i polityczną inicjatywę. Ale eksperci przestrzegają, że rzeczywistość wygląda inaczej niż wiele medialnych relacji. I wskazują liczne zagrożenia dla Ukrainy w najbliższych miesiącach — od braków w obronie przeciwrakietowej po pomoc Korei Północnej dla Rosji.
W sierpniu 20225 r. po trzech i pół roku wyczerpującej wojny przeciw Ukrainie i niemal całkowitej izolacji Władimir Putin doprowadził do historycznego spotkania Donaldem Trumpem. Mało tego, prezydent USA miał wtedy głęboko sceptyczny, a niekiedy wręcz wrogi stosunek do wspólnego frontu Zachodu w obronie Kijowa.
Spektakularny powrót Donalda Trumpa na scenę polityczną w wielu aspektach utwierdził Putina w przekonaniu o kruchości solidarności transatlantyckiej. Teraz rosyjski przywódca miał okazję bezpośrednio przedstawić swoje racje w symbolicznym miejscu — na Alasce, dawnej rosyjskiej kolonii, gdzie żaden gospodarz Kremla wcześniej nie postawił stopy.
John Bolton, doświadczony amerykański dyplomata, który pełnił funkcję doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego podczas pierwszej kadencji Trumpa, tuż po szczycie uznał, że „Putin wyraźnie wygrał”, osiągając „większość swoich celów” bez konieczności składania konkretnych zobowiązań.
Uściśnięto dłonie, rozpoczęto nowe rozmowy pod patronatem USA, a część analityków przewidywała całkowite wstrzymanie amerykańskiej pomocy dla Ukrainy. Jednak mimo całej symboliki i politycznego znaczenia tego spotkania dla Moskwy, to, co nastąpiło później, trudno uznać za przełom.
Władimir Putin i Donald Trump po powitaniu na lotnisku w bazie wojskowej Elmendorf-Richardson w Anchorage na Alasce
Foto: Kevin Lamarque / Reuters
— Moim zdaniem to był ważny szczyt z rosyjskiego punktu widzenia — powiedział Bolton „Newsweekowi”, wspominając spotkanie w jego rocznicę. — [Dziś] nie powiedziałbym, że Putin wyszedł z niego jako zwycięzca. Raczej przetrwał politycznie kolejny dzień w relacjach z Trumpem, co było istotne.
Co więcej, jak wskazał Bolton, „największa” zmiana w ostatnim roku zaszła na polu walki, gdzie ukraińskie ataki na infrastrukturę w głębi Rosji ponownie podważyły wizję nieuchronnego zwycięstwa Moskwy, która — według niego — zdominowała sposób myślenia Trumpa i jego specjalnego wysłannika Steve’a Witkoffa w pierwszym roku tej administracji.
— Oczywiście nie twierdzę, że Rosja nie może jeszcze wygrać — dodał Bolton — ale nie sądzę, by ktokolwiek mógł dziś wiarygodnie uzasadnić, że rosyjskie zwycięstwo jest nieuniknione.
Dlaczego szczyt na Alasce wyglądał jak triumf Władimira Putina?
Choć szczyt na Alasce nie przyniósł Putinowi wymiernych korzyści, samo spotkanie było ogromnym sukcesem w jego staraniach o odzyskanie wpływów na arenie międzynarodowej. I, co równie ważne, w przedefiniowaniu relacji z Trumpem.
Putin wykorzystał okazję, by budować na stosunkowo dobrych relacjach z czasów pierwszej kadencji Trumpa. Ich dynamika wydawała się mieć jeszcze większy potencjał przy drugim podejściu.
Rozdrażniony Trump zaczął kierować ostrą retorykę wobec tradycyjnych sojuszników USA w Europie, oskarżając ich o podążanie za tym samym liberalnym nurtem, który krytykował u swoich demokratycznych przeciwników w kraju. Jego zarzuty nie odbiegały daleko od narracji Moskwy o upadającym globalistycznym porządku Europy.
— Szczyt na Alasce był ważnym sygnałem przemiany w relacjach amerykańsko-rosyjskich — powiedział „Newsweekowi” Iwan Timofiejew, dyrektor generalny rosyjskiego think tanku Russian International Affairs Council z Moskwy. — Podczas gdy administracja prezydenta Bidena z zasady odrzucała jakikolwiek realny dialog po wybuchu konfliktu zbrojnego Rosji z Ukrainą, podejście prezydenta Trumpa było diametralnie inne.
— Jednak taka zmiana miała szerszy kontekst. Prezydent Trump i jego współpracownicy przemyśleli relacje z Europą i Ukrainą przynajmniej na poziomie retorycznym. Nowa koncepcja była znacznie bardziej pragmatyczna i opierała się na bilansie zysków i strat w stosunkach z sojusznikami i partnerami. W przypadku Rosji sam fakt wspólnego szukania rozwiązań głównych problemów, w tym kwestii ukraińskiej, był postępem.
Nawet jeśli — jak wskazuje Timofiejew — „stracono szanse” na pełniejsze odprężenie w relacjach USA-Rosja, „już sam fakt, że negocjacje i rozmowy trwały tak długo, był osiągnięciem samym w sobie”.
Do dziś widoczne podobieństwa w spojrzeniu Trumpa i Putina na geopolitykę wielkich mocarstw stanowią klucz do rosyjskiej interpretacji szczytu.
— Najważniejsze, co Rosja twierdzi, że wyniosła z tego spotkania, to porozumienie ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie kształtu światowego porządku — powiedział „Newsweekowi” Keir Giles, ekspert Chatham House ds. Rosji i Eurazji.
To podejście bywa w rosyjskich mediach określane jako „Duch Anchorage”. Giles opisuje je jako koncepcję, według której „pożądanym stanowiskiem Stanów Zjednoczonych jest wycofanie się z globalnej obecności i koncentracja na Zachodniej Półkuli”.
— To w pełni wpisuje się w rosyjskie wyobrażenia, że świat powinien być podzielony na strefy wpływów, gdzie USA pilnują własnego podwórka, a Rosja ma wolną rękę w swoim, czyli zwłaszcza w Europie Środkowej i Wschodniej — tłumaczy Giles.
Z drugiej strony, relacje Trumpa z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim nie mogły być gorsze. Ich wzajemna niechęć sięgała słynnego skandalu z pierwszej kadencji. W rozmowie z prezydentem Ukrainy Trump miał wtedy grozić wstrzymaniem dostaw broni dla Kijowa, jeśli ten nie rozpocznie śledztwa korupcyjnego przeciwko rodzinie Bidena. Tamta rozmowa i groźby doprowadziły do pierwszego impeachmentu Trumpa przez Izbę Reprezentantów w 2019 r.
Licząc na nowy początek podczas drugiej kadencji Trumpa, Zełenski zamiast tego otrzymał publiczną naganę w lutym 2025 r. w Gabinecie Owalnym. Przebieg tamtego spotkania zszokował nawet część Republikanów i wydawał się zwiastować koniec wsparcia z Waszyngtonu dla Kijowa.
Przygotowany przed spotkaniem w Anchorage 28-punktowy plan Białego Domu nie wzbudził zaufania wśród zwolenników Ukrainy. Zakładał zamrożenie linii frontu, oddanie przez Ukrainę terenów już zajętych przez Rosję — około jednej piątej terytorium sprzed wojny — a także zobowiązanie Kijowa do ograniczenia liczebności armii i rezygnacji z aspiracji do członkostwa w NATO.
Spotkanie na Alasce zbiegło się też z nową falą rosyjskiej ofensywy. Po długim okresie stagnacji i ogromnych strat po obu stronach, Rosjanie stopniowo zaczęli zdobywać kolejne pozycje, wykorzystując nowe taktyki dostosowane do realiów wojny dronów i korzystając z niedoboru ukraińskich żołnierzy do przełamywania linii obronnych.
Ołeksij Haran, profesor Narodowego Uniwersytetu Kijowsko-Mohylańskiego, stwierdził, że Ukraińcy mają na określenie tzw. „Ducha Anchorage” własne określenie — „smród Anchorage”.
Trump i jego ludzie się pomylili. Ukraina okazała się o wiele bardziej oporna
Obecnie Rosja wciąż pozostaje groźna i ma przewagę, ale jej niezdolność do przełożenia tego na ostateczny sukces osłabiła jej pozycję, podczas gdy Ukraina i europejscy sojusznicy zaciekle starali się powstrzymać pełny zwrot USA.
Haran docenił partnerów Ukrainy, w tym Europę, Kanadę i Japonię, za to, że „udało im się przekonać Trumpa, by nie okazał słabości” podczas forsowania 28-punktowego planu.
Zwrócił jednak uwagę, że i amerykańska administracja odegrała rolę w możliwości wywarcia dodatkowej presji na Rosję.
— Jest sporo krytycznych głosów wobec Trumpa, ja również do nich należę, ale dane wywiadowcze nadal trafiają do Ukrainy. To naprawdę bardzo ważne — powiedział Haran „Newsweekowi”. — A Europejczycy kupują amerykańską broń dla Ukrainy. To nie jest za darmo, ale wsparcie wciąż płynie.
Ostatni szczyt NATO w Ankarze okazał się szczególnie znaczący, gdy Ukraina otrzymała nowy pakiet wojskowy i finansowy o wartości 81 mld dol. od państw europejskich i Kanady.
Ukraińska kampania dronów dalekiego zasięgu zwróciła uwagę na zaplecze Rosji. Straty dla Kremla idą w miliardy dol., nasilają się kryzysy paliwowe, a gospodarka jest w kiepskim stanie. Sondaże wskazują na malejące poparcie społeczne — według badania Centrum Lewady opublikowanego w zeszłym miesiącu, poparcie dla rosyjskiego przywódcy spadło do najniższego poziomu od początku wojny 24 lutego 2022 roku, osiągając 74 proc.
Tymczasem Trump wydaje się tracić cierpliwość wobec przedłużającej się sytuacji.
— Myślę, że [Zełenski] chce zawrzeć porozumienie i wierzę, że Putin też, choć, jak pewnie zauważyliście, panuje tam wiele niechęci — powiedział Trump podczas posiedzenia gabinetu 31 lipca, komentując najnowszą sytuację. — Prezydent Putin wydaje się bardzo niechętny do ustępstw. Nikt nie chce ustępować, ale obaj będą musieli pójść na pewne kompromisy.
Andriej Kortunow, członek Russian International Affairs Council, uważa, że oczekiwania Trumpa wobec Ukrainy i jej europejskich sojuszników nie wytrzymały zderzenia z rzeczywistością przy stole negocjacyjnym.
— Wydaje się, że na początku swojej drugiej kadencji Donald Trump nie docenił odporności ukraińskiej armii i państwa, a także determinacji najważniejszych państw europejskich do dalszego militarnego i finansowego wsparcia Kijowa — mówi Kortunow.
— Rok temu Trump mógł sądzić, że strona ukraińska będzie musiała zaakceptować każdy plan, który uda mu się wynegocjować z Władimirem Putinem. Jednak przez ostatni rok ani ukraińscy przywódcy, ani ich europejscy partnerzy nie wykazali większej elastyczności w kwestii warunków potencjalnego porozumienia.
A ponieważ USA zmieniają strategię, by najpierw osiągnąć porozumienie z Kijowem, a dopiero potem przekonywać Moskwę, Kortunow przewiduje, że ze strony Kremla również nie należy spodziewać się większych ustępstw.
— Bardzo mało prawdopodobne jest, by prezydent Putin dokonał jakichkolwiek istotnych zmian w stanowisku zaprezentowanym rok temu w Anchorage — mówi Kortunow. — W Moskwie nie ma poczucia, że sytuacja na froncie przechyliła się na korzyść Ukrainy — Rosja kontynuuje ofensywę, choć powoli.
— To oznacza, niestety, że dziś jesteśmy wciąż daleko od zakończenia konfliktu.
Czy Putin naprawdę osiągnął szczyt możliwości?
Po roku od historycznego spotkania Trumpa i Putina w Anchorage po obu stronach konfliktu trudno o optymizm.
Giles tuż po szczycie nazwał go „katastrofą dla Ukrainy i Europy”. Dziś ostrzega, że narracje o politycznym i wojskowym odwróceniu ról w konflikcie i przewadze Kijowa opierają się na „niepełnych relacjach” medialnych.
— Mimo entuzjazmu po nagraniach z płonącymi w Rosji rafineriami, a później magazynami Wildberries, są inne wydarzenia, które mogą okazać się znacznie groźniejsze dla Kijowa. To np. niedobór amunicji do systemów obrony przeciwlotniczej, dostawy północnokoreańskich rakiet balistycznych, uszkodzenia infrastruktury ciepłowniczej i energetycznej. W czasie nadchodzącej zimy te czynniki razem będą jeszcze większym wyzwaniem dla Ukrainy — mówi Giles.
Putin może także rozszerzyć mobilizację — pojawiają się doniesienia, że po wrześniowych wyborach parlamentarnych w Rosji możliwy jest pobór nawet pół miliona nowych żołnierzy.
Jeśli chodzi o stanowisko Białego Domu, Giles podkreśla, że „za każdym razem, gdy administracja Trumpa wydaje się formułować wypowiedzi korzystne dla bezpieczeństwa Europy, bardziej wyważone w ocenie Rosji i Ukrainy, entuzjazm jest przesadzony, bo te nadzieje były już wielokrotnie zawodzone”.
Analitycy zgodnie wskazują, że niejednoznaczność komunikatów administracji USA utrudnia ocenę, czy poglądy Trumpa na temat wojny w Ukrainie rzeczywiście ewoluowały.
Wybuch nowej wojny na Bliskim Wschodzie, rozpoczętej 28 lutego przez USA i Izrael przeciwko Iranowi — zaledwie kilka dni po czwartej rocznicy rosyjskiej inwazji na Ukrainę — jeszcze bardziej zachwiał konsekwencją Białego Domu w zobowiązaniu do zakończenia najkrwawszego konfliktu w Europie od czasów II wojny światowej.
Bolton przestrzega, że takie rozproszenie uwagi może ostatecznie działać na korzyść Putina, który wciąż liczy na długofalowe zwycięstwo.
— Wydaje mi się, że obecnie brak uwagi [USA] może jeszcze bardziej sprzyjać Rosji, jeśli Ukraina faktycznie ma tak poważne braki w rakietach przechwytujących, o jakich mówi Zełenski — powiedział Bolton. — Wszyscy bardzo się martwią, że jeśli nie znajdziemy gdzieś kolejnych rakiet Patriot, Ukraina znajdzie się w poważnych tarapatach.
Putin nie osiągnął szczytu możliwości. „Wszyscy bardzo się martwią”
— Więc to nie Putin jest dziś w gorszej sytuacji z powodu braku zainteresowania. To raczej Ukraina, z wielu powodów, jest tutaj stroną przegraną.

