Takich zasobów tracić nie można – oświadczył sekretarz komisji ds. bezpieczeństwa narodowego, obrony i wywiadu parlamentu Ukrainy Roman Kostenko. Po 20 miesiącach starań Rosja po raz pierwszy zlikwidowała w Ukrainie amerykańską wyrzutnię rakietową M142 Himars.

W tym tygodniu pojawiło się wideo pokazujące jeden z 39 kijowskich HIMARS-ów (M142 High Mobility Artillery Rocket System) zniszczony w wyniku rosyjskiego uderzenia rakietowego w pobliżu Nykanoriwki we wschodnim obwodzie donieckim, na zachód od linii frontu i mniej więcej w równej odległości od zdobytych miast Awdijiwka i Bachmut.

Wyrzutnie HIMARS stały się symbolem upartego i wyrafinowanego oporu Kijowa wobec rosyjskiej inwazji, a także symbolem udanej współpracy wojskowej NATO-Ukraina. Od czasu ich pojawienia w Ukrainie w czerwcu 2022 r. były głównym celem dla Moskwy.

Mimo że Rosja twierdziła, że wiele HIMARS-ów zostało zniszczonych, wideo z tego tygodnia wydaje się pierwszą faktyczną stratą.

Zniszczenie systemu rakietowego wywołało zaniepokojenie na Ukrainie, co nie jest zaskakujące, biorąc pod uwagę kluczową rolę, jaką zespoły HIMARS odgrywają w celowaniu w ważne rosyjskie punkty dowodzenia, węzły logistyczne i koncentracje wojsk.

Roman Kostenko, sekretarz komisji ds. bezpieczeństwa narodowego, obrony i wywiadu parlamentu Ukrainy wezwał do przeprowadzenia śledztwa.

— Wycelowanie takiego Iskandera zajmuje dużo czasu — powiedział Kostenko „Ukraińskiej Prawdzie”, odnosząc się do typu rosyjskiego pocisku balistycznego, który uważa się za odpowiedzialny za trafienie w HIMARS-a.

— Niech eksperci zbadają, dlaczego tak się stało — powiedział Kostenko.

Pomimo tej głośnej straty, Ukraina nadal ma wiele działających wyrzutni HIMARS. W rzeczywistości bardziej palącym zmartwieniem dla Kijowa jest to, czy będzie miał dla nich wystarczającą ilość amunicji. Rakiety HIMARS wszystkich zasięgów należą do amunicji, która utknęła w Waszyngtonie z powodu partyzanckiego impasu.

Strata ta może być sygnałem ostrzegawczym dla Ukraińców i ich amerykańskich partnerów.

— Oznacza to, że wojna wciąż trwa, więc musimy uważać — powiedział „Newsweekowi” Iwan Stupak, były oficer Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, a obecnie doradca komisji bezpieczeństwa narodowego, obrony i wywiadu ukraińskiego parlamentu.

Wygląda na to, że atak został przeprowadzony przy wsparciu drona z dużej wysokości.

— Z jednej strony jest to oznaka rosyjskich możliwości, ale z drugiej strony jest to brak wyrafinowanych stacji radarowych po stronie ukraińskiej — powiedział Stupak. — Brakuje również systemów przeciwlotniczych na pierwszej linii frontu, aby zabezpieczyć nasze wojska lądowe.

— Od czasu do czasu widzimy dowody na to, że rosyjskie drony rozpoznawcze latają nad terytorium Ukrainy — dodał Stupak.

Pavel Luzin, rosyjski analityk wojskowy i wizytujący naukowiec w Fletcher School of Law and Diplomacy, powiedział „Newsweekowi”, że w zniszczeniu pierwszego HIMARS-a najciekawsze jest to, że zajęło moskiewskim wojskom tak dużo czasu.

— To ciekawe, że HIMARS przetrwał tak długo. To wielki sukces. W tym samym czasie Rosja straciła setki MLRS (wieloprowadnicowych systemów rakietowych) i tysiące haubic — mówi Luzin.

Luzin zasugerował, że Pentagon nie będzie zbytnio zaniepokojony.

— Ukraińcy uczą się także, jak lepiej chronić swoje HIMARS-y — zakończył Luzin.

Tekst opublikowany w amerykańskiej edycji „Newsweeka”. Tytuł, lead i skróty od redakcji „Newsweek Polska”.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version