Rozległe, ukryte na pustyni w Nowym Meksyku ranczo należące do Jeffreya Epsteina do dziś skrywa wiele tajemnic. Tak anonimowi ludzie, jak i konkretni funkcjonariusze policji donosili o znajdującej się na terenie posiadłości „podejrzanej” stodole oraz o kobietach pochowanych na pobliskich wzgórzach.

O nadużyciach, do jakich miało dochodzić na ranczu Jeffreya Epsteina, amerykańskie służby wiedziały przez lata. Podobnie jak o innych posiadłościach, w tym prywatnej wyspie na Karaibach i w kamienicy na Manhattanie. Doniesienia były wprawdzie badane, ale nigdy w pełni. Dopiero teraz, po opublikowaniu przez Departament Sprawiedliwości USA milionów akt dotyczących sprawy Epsteina ranczo zaczęło przyciągać uwagę, na jaką zasługuje.

Epstein kupił Zorro Ranch na początku lat 90. W posiadłości o powierzchni ponad 3 tys. hektarów znajduje się rezydencja, prywatny pas startowy i lądowisko dla helikopterów. Ranczo było znacznie bardziej odizolowane niż domy Epsteina w Nowym Jorku, na Florydzie czy Wyspach Dziewiczych.

Największą tajemnicą Zorro Ranch są tak naprawdę działania, które nigdy nie zostały podjęte. W szczytowym momencie dochodzenia w 2019 r., a więc chwilę przed samobójstwem Epsteina w nowojorskim areszcie, w któym czekał na proces, służby federalne przeszukały jego kamienicę na Manhattanie, rezydencję w Palm Beach i karaibską wyspę. Tymczasem Zorro Ranch w Nowym Meksyku na południowy wschód od Santa Fe pozostało nietknięte. Przedstawiciele stanu twierdzą, że federalni prokuratorzy poprosili ich o wstrzymanie śledztwa, by uniknąć równoległych postępowań, co zamroziło działania wyjaśniające na szczeblu lokalnym.

Na razie nie wiadomo, co śledczy mogli przeoczyć. Niektóre z ofiar Epsteina — w tym Annie Farmer, która złożyła takie zeznania — twierdzą, że były przewożone i wykorzystywane właśnie na ranczu. To rodzi zasadnicze pytania o możliwą skalę przestępstw. Ile ofiar zostało przewiezionych do Nowego Meksyku? Kiedy? I kto, jeżeli w ogóle, był zamieszany w ten proces?

Dzienniki lotów prywatnych odrzutowców Epsteina były dowodami w innych dochodzeniach, bo samoloty te transportowały ofiary na teren różnych jego posiadłości. Do dziś nie ujawniono jednak żadnych rejestrów gości odwiedzających Zorro Ranch, mimo że obiekt miał własny pas startowy.

Nie można też wykluczyć, że z biegiem czasu dowody się zatarły. W 2023 r. spadkobiercy Epsteina sprzedali ranczo, a na jego terenie rozpoczęły prace remontowe. Obecnym właścicielem posiadłości jest rodzina Dona Huffinesa, byłego senatora i republikanina kandydującego na stanowisko kontrolera stanu Teksas, który zapowiada, że zamieni Zorro w chrześcijański ośrodek o nazwie San Rafael Ranch. Choć nowi właściciele deklarują pełną współpracę z organami ścigania, utracone dowody mogą być już nie do odzyskania.

Niepokojące doniesienia dotyczące rancza w Nowym Meksyku pojawiły się wraz z upublicznieniem akt Epsteina. W anonimowym mailu wysłanym w 2019 r. do lokalnego dziennikarza radiowego, który omawiał sprawę rancza, znalazła się informacja, że „na polecenie Epsteina na wzgórzach koło Zorro pochowano dwie cudzoziemki”. Jak twierdził nadawca wiadomości, kobiety „zginęły w wyniku uduszenia podczas brutalnego seksu z elementami fetyszyzmu”.

Z kolei w mailu wysłanym w 2019 r. do FBI emerytowany policjant stanowy z Nowego Meksyku do FBI napisał o „podejrzanej” stodole znajdującej się na ranczu. „Stodoła jest podejrzana, ponieważ ma komin oraz drzwi garażowe przypominające śluzę. [DANE FUNKCJONARIUSZA] obawia się, że na terenie może znajdować się ukryty piec do spalania zwłok. Za stodołą postawiono starą przyczepę z lat 70., co zdaniem policjanta narusza przepisy hrabstwa Santa Fe. Na posesji widywano wielu znanych ludzi. [DANE FUNKCJONARIUSZA] słyszał pogłoski, że to miejsce służyło do przywożenia dziewczyn rekrutowanych przez Epsteina, ale nie ma żadnych dowodów potwierdzających te twierdzenia” — czytamy w wiadomości.

Do tej pory nie upubliczniono żadnych dowodów, które potwierdzałyby podejrzenia z maili. Władze Nowego Meksyku, które nadzorują wznowione śledztwo, podkreślają, że wiele z najbardziej drastycznych zarzutów pozostaje nieudowodnionych, a oni skupiają się na sprawdzonych zeznaniach i dokumentacji.

Jednak pojawienie się tych oskarżeń w upublicznionych aktach pokazuje, jak mało wiadomo o tym, co naprawdę działo się w Zorro Ranch, i jak lata ciszy pozwoliły wypełnić luki pogłoskami.

Fascynację tajemnicami Zorro Ranch podsycają także amatorzy wykorzystujący technologię LiDAR i zdjęcia satelitarne. Jeden z użytkowników facebookowej grupy LiDAR and Aerial Archaeology opublikował film, na którym pokazał okrągłe „zagłębienie” odkryte pod powierzchnią terenu rancza. „Zrobiłeś w tej sprawie więcej niż FBI” — czytamy w jednym z komentarzy, który zdobył już ponad cztery tysiące polubień.

Technologia LiDAR pozwala wyłapać subtelne różnice w ukształtowaniu terenu, jednak nie jest w stanie określić ich przyczyny, daty powstania czy przeznaczenia bez przeprowadzenia prac specjalistów w terenie. W krajobrazie kształtowanym przez hodowlę, erozję i dekady prac budowlanych nietypowe formy nie muszą być niczym podejrzanym. Co więcej, Nowy Meksyk ma bogatą historię archeologiczną związaną z historią rdzennych Amerykanów.

Jednak rozprzestrzenianie się tych obrazów w internecie obrazuje szersze zjawisko: kiedy brakuje wiarygodnych odpowiedzi, prowadzone w mediach społecznościowych śledztwa zajmują miejsce oficjalnych ustaleń, podsycając ciekawość i podejrzenia.

W 2026 r. władze Nowego Meksyku w końcu zajęły się wieloletnimi pytaniami dotyczącymi rancza Epsteina. Po analizie wcześniej utajnionych materiałów federalnych prokurator generalny stanu wznowił śledztwo. Jak stwierdził, „ustalenia zawarte w dotychczas nieupublicznionych aktach FBI wymagają dalszego zbadania”.

Śledczy z Nowego Meksyku przeprowadzili już pierwsze oficjalne przeszukanie Zorro Ranch. To działania, na które według dostępnych informacji FBI nigdy się nie zdecydowało. Departament Sprawiedliwości Nowego Meksyku oświadczył, że prokuratorzy będą „na bieżąco informować opinię publiczną, wspierać osoby pokrzywdzone i podążać za faktami, dokądkolwiek one prowadzą”.

Stanowi ustawodawcy powołali także ponadpartyjną „komisję prawdy” z uprawnieniami do wzywania świadków, która ma zbadać, co wydarzyło się na ranczu i dlaczego wcześniejsze dochodzenia utknęły w martwym punkcie. Urzędnicy podkreślają, że nowe dochodzenie prowadzone będzie w oparciu na zeznania pokrzywdzonych i dokumentach. Wszystko to, aby znaleźć odpowiedzi na nurtujące opinię publiczną pytania.

Władze przyznały, że z racji śmierci Epsteina w 2019 r. i upływu kilku lat możliwości ustaleń są ograniczone. Jednak stworzenie rzetelnej dokumentacji — choćby niepełnej — jest kluczowe zarówno dla ofiar, jak i odzyskania zaufania społecznego.

Wiele osób może uznać, że do sprawy Zorro Ranch powrócono zdecydowanie za późno. Pierwsze zatrzymanie Epsteina pod zarzutem przestępstw seksualnych miało miejsce w 2006 r., jednak w 2008 r. milioner zawarł na Florydzie ugodę z prokuraturą, a więzienie opuścił po 13 miesiącach.

Niektórzy twierdzą, że gdyby władze już wtedy podjęły bardziej zdecydowane działania — m.in. przeszukując wszystkie jego posiadłości — można by zapobiec dalszym nadużyciom i ocalić kluczowe dowody.

Obecne dochodzenie może pomóc ujawnić zaniedbania, wskazać osoby umożliwiające przestępstwa i wyciągnąć konsekwencje cywilne lub instytucjonalne. Nie doprowadzi jednak do tego, czego pragnęło wiele ofiar— procesu, podczas którego milioner odpowiedziałby za wszystkie przestępstwa, których się dopuścił.

W tym sensie tajemnica Zorro Ranch jest nierozerwalnie związana z większą tragedią — spóźniona sprawiedliwość może w rzeczywistości okazać się jej zaprzeczeniem. Ofiary Epsteina zasługują jednak na usłyszenie prawdy. A to, co wydarzyło się w posiadłości, jest istotnym elementem wciąż niepełnej układanki.

Tekst opublikowany w amerykańskim „Newsweeku”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji „Newsweek Polska”.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version