Czy ktoś jeszcze pamięta ten tandem, który miał odświeżyć oblicze polskiej polityki i wysłać na zieloną trawkę inny tandem, który przeszło ćwierć wieku organizuje polityczną wyobraźnię polskiej gawiedzi?
Tak, tak, mówię o Bosaku i Mentzenie, którzy wspólnie startowali w wyborach parlamentarnych i wspólnie zdecydowali, że to Mentzen wystartuje w walce o prezydenturę Polski. Dziś po tamtym zgranym duecie nie ma śladu. Panowie na co dzień ze sobą właściwie nie rozmawiają. Wymiana zdań następuje od wielkiego dzwonu, kiedy następuje szczególna potrzeba, ale w ostatnim czasie takich momentów było niewiele.
Małżeństwo z rozsądku
Nie ma wspólnego knucia, planowania strategii ani doraźnej taktyki. Nie ma wspólnych wystąpień na konferencjach prasowych ani innych inicjatyw, które miałyby przypomnieć wyborcom, że panowie Bosak i Mentzen grają do jednej bramki. Gdyby porównać tę relację do małżeństwa, można powiedzieć, że okres miodowy nasz polityczny duet ma za sobą, a obecnie jest w fazie małżeństwa z rozsądku.
Żyją obok siebie, pilnując, by zanadto nie wchodzić sobie w drogę. Rozwodu nie biorą, bo nie opłaca się to żadnej ze stron. Szczególnie w sytuacji, gdy za płotem rośnie w siłę sąsiad, który tylko patrzy, by podebrać im głosy. Konfederacja buksuje. Na antyukraińskiej retoryce rosną Grzegorz Braun z jego Konfederacją Korony Polskiej i prezydent Karol Nawrocki. To zresztą łączy Bosaka i Mentzena z Jarosławem Kaczyńskim i jego partią PiS. Choćby nie wiem jak Bosak z Mentzenem do spółki z Morawieckim podbijali antyukraiński bębenek, na tym polu bardziej wiarygodni są Braun z Nawrockim. Ich niechęć do Ukrainy i Ukraińców jest szczera i niczym niezmącona. Co z tego, że Morawiecki mówi dziś, że Polska zrobiła dobry interes, wysyłając na początku pełnoskalowej wojny zardzewiałe czołgi Ukraińcom, by oni w zamian przelewali za nas krew, gdy internet jest pełen wypowiedzi byłego premiera z PiS z 2022 r., gdy wzywa do niesienia pomocy napadniętym sąsiadom i utyskuje na ociągających się Niemców.
Bycie podróbką w polityce nie popłaca
Po co antyukraiński elektorat miałby głosować na PiS i Konfederację, gdy ma na podorędziu Brauna i jego „obywatelskie patrole”, legitymujące Ukraińców na ulicach polskich miast? Ani Bosaka z Mentzenem, ani Morawieckiego z Czarnkiem i Kaczyńskim nie stać na to, by aż tak pójść po bandzie. Są skazani na to, by być cieniem Brauna czy prezydenta Nawrockiego.
O tym, że bycie podróbką w polityce nie popłaca, przekonał się już Rafał Trzaskowski, który jako pierwszy w kampanii prezydenckiej 2025 r. wezwał do odebrania ukraińskim uchodźcom przebywającym w Polsce 800 plus. Trzaskowski głosów Konfederacji wiele nie zyskał, wybory przegrał, a jego hasło twórczo rozwinęła populistyczna prawica.
Dziś to Braun z poparciem sięgającym niemal 10 proc. dyktuje politykę w kwestiach migrantów. Jeśli do wyborów klimat antyukraińskiej nagonki się utrzyma, może się okazać, że trudno będzie wyobrazić sobie po wyborach ewentualną koalicję PiS i Konfederacji bez posłów Brauna. Na obecność w rządzie samego Brauna, oczywistego antysemity, nie zgodzą się nigdy Amerykanie, a jak wiadomo to, co mówią politycy spod znaku MAGA, traktowane jest w kręgach PiS jak Biblia. Jednak w Konfederacji panuje przekonanie, że jeśli na horyzoncie zamajaczy wizja Brauna w koalicji rządzącej, będzie to wielki prezent dla koalicji 15 października.
Tusk z kolegami będą mogli zakrzyknąć: „Braun ante portas!” i mobilizować swoich wyborców. Niezależnie od niedociągnięć tego rządu i oczywistych zaniechań mogą dostać prolongatę władzy na kolejne cztery lata.
Części Konfederacji, szczególnie ta mentzenowska, taki scenariusz uważa za możliwy. Nie jest tajemnicą, że Mentzen Kaczyńskiego nie cierpi, zresztą z wzajemnością, a rządy PiS wspomina z obrzydzeniem jako rajd skrajnych socjalistów, rozdających kasę na prawo i lewo i rujnujących budżet państwa. Większy apetyt na władzę mają narodowcy Bosaka, ale i oni obawiają się, czy Kaczyński nie zje ich na przystawkę, jak niegdyś Leppera i Giertycha. Po takiej konsumpcji, która przebiega zwykle dość widowiskowo, z użyciem służb specjalnych, mogliby się już nie podnieść. Może lepiej więc poczekać jeszcze jedną kadencję w opozycji, aż Tusk i Kaczyński zupełnie stracą rezon i odejdą na emeryturę. Chyba że lejce na prawicy jeszcze przed wyborami przejmie Nawrocki.
Renata Grochal jest publicystką Programu III Polskiego Radia, współtwórczynią podcastu politycznego „Strefa Wpływów” oraz współprowadzącą program „Trójkąt Polityczny” w TVP Info.