Karol Nawrocki w nagraniu z 7 maja przypomniał o swojej deklaracji, kiedy był jeszcze kandydatem na prezydenta. Chodzi o podjęcie działań hamujących negatywne skutki wynikające z polityki Europejskiego Zielonego Ładu. W związku z tym do Senatu został złożony wniosek o przeprowadzenie referendum ws. implementacji założeń unijnej polityki klimatycznej. Miałoby się ono odbyć 27 września. Według głowy państwa „Senat stanie teraz przed ważnym wyborem”.
Pytanie brzmiałoby: „Czy jest Pan/Pani za realizacją unijnej polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?”. Na karcie do głosowania miałyby się znaleźć również wyjaśnienia. Udzielenie odpowiedzi „tak” wiązałoby się z sześcioma punktami. Pierwszy to „wprowadzenie od 2028 r. opłat za emisję CO2 od ogrzewania budynków węglem i gazem oraz paliw do samochodów osobowych (ETS2)”.
Karol Nawrocki ogłosił referendum. Znamy uzasadnienie i co będzie na karcie oprócz pytania
Dalej wymieniono: objęcie właścicieli budynków obowiązkiem kosztownej termomodernizacji wynikającym z tzw. dyrektywy budynkowej, ograniczenie sprzedaży nowych samochodów osobowych z silnikiem spalinowym od 2035 r.; wzrost kosztów dla przemysłu, w wyniku stopniowego wygaszania darmowych uprawnień do emisji oraz nałożenie na rolnictwo dodatkowych obciążeń związanych z produkcją rolną i zwierzęcą.
Ostatni punkt dotyczy „poniesienia przez Polskę łącznych kosztów polityki klimatycznej szacowanych na 3,5 biliona złotych do 2040 r”.. Zaznaczenie „nie” oznaczałoby zobowiązanie do trzech punktów, w tym „aktywnego działania w ramach UE na rzecz zablokowania regulacji klimatycznych, których koszty są zbyt wysokie dla polskich obywateli, polskiej gospodarki oraz polskiego rolnictwa”.
Tak Karol Nawrocki tłumaczy chęć przeprowadzenia referendum. „Oderwanie od realiów”
Kolejne dwa dotyczą „wynegocjowania dla Polski, z właściwymi organami Unii Europejskiej, wyjątków i zwolnień, które ochronią polski przemysł i obywateli przed obciążeniami polityki klimatycznej, a także wprowadzenia systemu finansowej ochrony przed kosztami polityki klimatycznej, który powinien objąć gospodarstwa domowe, przedsiębiorstwa, w szczególności przemysł i rolnictwo”.
Uzasadnienie referendum liczy 10 stron. Czytamy w nim m.in., że „ochrona środowiska nie może być prowadzona w oderwaniu od realiów ekonomicznych, poziomu rozwoju państwa, ani jego bezpieczeństwa”. Zwrócono też uwagę, że „Unia Europejska odpowiada obecnie za około 6-7 proc. światowych emisji gazów cieplarnianych, podczas gdy zdecydowana większość emisji generowana jest poza jej granicami”.
Jakie będą skutki?
W podpunkcie dotyczącym „istoty pytania referendalnego oraz skutków prawnych” zapewniono, że nie chodzi tutaj o „stosunek obywateli do ochrony środowiska, a głos przeciwko realizacji tej polityki nie oznacza sprzeciwu wobec członkostwa Polski w UE”. W rozdziale dotyczącym „kontekstu globalnego” zwrócono uwagę, że „unijne emisje spadły o ok. 35 proc. między 1990 a 2024 r., a globalne wzrosły o 63 proc”..
W puncie o wpływie kosztów energii na gospodarkę i obywateli przywołano raport, zgodnie z którym „europejskie przedsiębiorstwa płacą 2-3 razy za energię elektryczną i 4-5 razy więcej za gaz niż przedsiębiorstwa w USA”. W kolejnym rozdziale wymieniono, że skutkami polityki klimatycznej są dotknięte gospodarstwa domowe, właściciele nieruchomości, rolnictwo oraz przemysł energochłonny i jej pracownicy. Wspomniano także o ograniczeniu sprzedaży aut spalinowych od 2035 r.














