Sprawa mieszkania w Gdańsku, które nabył Karol Nawrocki za — jak on sam twierdzi — pomoc dla mężczyzny w podeszłym wieku, jest uznawana w PiS za problem. Nie taki, że kandydat PiS gdzieś złamał prawo, ale że wysadzi im ta historia końcówkę kampanii w powietrze. Bo kandydat PiS i jego sztab ciągle się będą musieli się tłumaczyć.

Rozmówca z PiS: — Ta sprawa daje pole do czepiania się Nawrockiego. Jak się nie obrócimy, to dupa zawsze z tyłu.

Inni nasi rozmówcy z PiS są zgodni: sprawa mieszkania zaczęła dominować w kampanii, przykrywa wszystko inne. Z perspektywy Nowogrodzkiej jest źle, a to dopiero początek, bo sprawa opisywana przez Andrzeja Stankiewicza i Jacka Harłukowicza w Onecie jest rozwojowa. Do wyborów zostały niespełna dwa tygodnie – to i dużo, i mało. Historia z mieszkaniem może dożyć do 18 maja, a może wybrzmieć i się skończyć szybciej, na co właśnie liczą w PiS.

Sztabowiec PiS: — Komunikacyjnie to jest groźne. Jedna narracja jest taka: o! Nawrocki wykorzystał staruszka i przejął jego mieszkanie. A druga: o! Nawrocki ma kolejnego kumpla z marginesu!

Obawa na Nowogrodzkiej jest taka, że sztab i sam kandydat PiS będą się w końcówce kampanii wciąż tłumaczyli ze sprawy tego mieszkania, historii pana Jerzego, a każda odpowiedź tylko napędzi kolejne pytania. I tak aż do końca kampanii.

Rozmówca z PiS: — Prawnie to jest czyste, ale komunikacyjnie grzęźniemy w tej historii. Będziemy się bawić do wyborów w tłumaczenia i tak stracimy czas. Musimy jakoś się przed tymi zarzutami bronić, ale nie tak, aby ta obrona przykryła końcówkę kampanii.

Już od rana sprawą mieszkania Nawrockiego zajmował się sztab PiS. Sam kandydat stara się wydobyć swoje oświadczenie majątkowe z Sądu Najwyższego, by je publicznie pokazać. A to tylko początek historii.

Kłopotliwe dla PiS jest to, że Karol Nawrocki mówił w debacie „Super Expressu”, że ma jedno mieszkanie, tymczasem ma dwa. Nawrocki przekonywał, że jest za podatkiem katastralnym (choć wcześniej mówił, że jest przeciw), ale od trzeciego mieszkania — a ma dwa. Kłopotliwe jest to, że kupił to mieszkanie nie od dewelopera czy na rynkowych zasadach z rynku wtórnego, ale — wedle jego i jego sztabu zapewnień — w zamian za opiekę nad jego wcześniejszym właścicielem, po czym stracił z nim kontakt, a ten się potem odnalazł w Domu Pomocy Społecznej. Kłopotliwe jest to, czy Nawrocki faktycznie się nim zajmował, czy ta opieka sprowadzała się opłacania rachunków za mieszkanie, które lokator sprzedał potem Nawrockiemu.

Pan Jerzy, a więc człowiek, którym Nawrocki miał się opiekować, nie jest aniołem. Mieszkał w kawalerce sąsiadującej z rodzinnym mieszkaniem Nawrockiego, gdzie obecnie mieszka jego matka. Problemy z alkoholem i zatargi z prawem. — Pijaczek, menel — mówią o nim ludzie z PiS. Wedle informacji, jakie przekazały władze Gdańska, pan Jerzy znajduje się w DPS-ie od kwietnia 2024 r. Wykupił on od miasta za 10 proc. wartości mieszkanie komunalne, a po upływie pięciu lat — gdy mógł je sprzedać — sprzedał Nawrockiemu.

Pan Jerzy miał kłopoty z alkoholem i — wedle relacji, które znamy — czasami się awanturował, a nawet — jak informowała rzeczniczka sztabu PiS — wszedł w konflikt z prawem.

Jak mówią w PiS, nadzieja ich w tym, że konkurencja polityczna „przegrzeje” sprawę mieszkania Nawrockiego.

Co ciekawe, już miesiące temu pojawiły się na Nowogrodzkiej dyskusje, czy nie spróbować jakoś samodzielnie zwodować historii tego mieszkania, uprzedzając media i opakowując od razu w narrację o opiekuńczości Nawrockiego. Ale nie zdecydowano się na to. Nie podjęto próby kontrolowanego zdetonowania kłopotliwej historii. Dziś sztab za to płaci. W sztabie PiS dobrze wiedzą, że teraz sprawa się rozlewa w niekontrolowany sposób i to w krytycznym czasie kampanii.

Wedle naszych informacji, na sztabie PiS krytykowano pierwsze oświadczenie (z 30 kwietnia), które wydała Emilia Wierzbicki, rzeczniczka sztabu PiS. Pisała ona wtedy: „Wszystkie informacje o posiadanych mieszkaniach dr Karol Nawrocki zawierał od lat w oświadczeniach majątkowych. Wszystkie informacje były też przedmiotem informacji przedkładanych służbom udzielającym certyfikaty dostępu do informacji niejawnych i owocowały zawsze przyznaniem najwyższych klauzul bezpieczeństwa. Z tytułu posiadania nieruchomości rodzina Nawrockich nie uzyskuje żadnych dochodów. Mieszkanie jest w dyspozycji osoby, którą od wielu lat, jeszcze jako działacz społeczny w gdańskiej dzielnicy Siedlce, jako jedyny opiekował się dr Karol Nawrocki”.

— Ono było po prostu złe. Drugie oświadczenie też było słabe — utyskuje rozmówca z Nowogrodzkiej.

Jednocześnie sztab PiS przyjął linię, że to służby — to ABW, która sprawdzała Karola Nawrockiego w „wirówce” przy okazji przyznawania mu poświadczenia dostępu do informacji tajnych — polują na Nawrockiego. Tak mówią otwarcie politycy PiS. Europoseł PiS i sztabowiec Adam Bielan mówi wprost w wywiadach, że to służby stoją za atakiem na Nawrockiego.

Z kolei Andrzej Śliwka i Anna Gembicka z PiS ogłosili, że ruszą — jak ogłaszali — z kontrolą w KPRM, gdzie mieści się biuro ministra koordynatora służb specjalnych. Jak przekazali, zdecydowali się na takie kroki, ponieważ w ich opinii „służby we współpracy z politykami PO” atakują popieranego przez PiS kandydata na prezydenta.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version