Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Kanada. Mark Carney reaguje na politykę Trumpa. „Nie będę osładzać wyzwań”

Kanada. Mark Carney reaguje na politykę Trumpa. „Nie będę osładzać wyzwań”

20 kwietnia, 2026
Prognoza pogody na poniedziałek. Deszczowo na całym południu

Prognoza pogody na poniedziałek. Deszczowo na całym południu

20 kwietnia, 2026
Moment, w który w PiS coś pękło. „Kaczyński ma przekonanie, że Morawiecki chce go zdradzić”

Moment, w który w PiS coś pękło. „Kaczyński ma przekonanie, że Morawiecki chce go zdradzić”

20 kwietnia, 2026
Czternasta emerytura 2026 – kto dostanie niższą wypłatę – Biznes Wprost

Czternasta emerytura 2026 – kto dostanie niższą wypłatę – Biznes Wprost

20 kwietnia, 2026
Wiktorów. Śmiertleny wypadek na A2. Zderzenie ciężarówek, utrudnienia

Wiktorów. Śmiertleny wypadek na A2. Zderzenie ciężarówek, utrudnienia

20 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Kanada. Mark Carney reaguje na politykę Trumpa. „Nie będę osładzać wyzwań”
  • Prognoza pogody na poniedziałek. Deszczowo na całym południu
  • Moment, w który w PiS coś pękło. „Kaczyński ma przekonanie, że Morawiecki chce go zdradzić”
  • Czternasta emerytura 2026 – kto dostanie niższą wypłatę – Biznes Wprost
  • Wiktorów. Śmiertleny wypadek na A2. Zderzenie ciężarówek, utrudnienia
  • Pedro Sanchez chce zerwania umowy UE z Izraelem. „Nie zgadzamy się z działaniami”
  • Co się stało z etosem polskiego kolejarza? Kiedyś chodziło o mundur, dziś ważne jest coś innego
  • Faktury korygujące w KSeF coraz większym problemem przedsiębiorców – Biznes Wprost
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Norwegia miała być rajem, ale Filip jest sfrustrowany. „Każdy patrzy na mnie z góry”
Norwegia miała być rajem, ale Filip jest sfrustrowany. „Każdy patrzy na mnie z góry”
Aktualności

Norwegia miała być rajem, ale Filip jest sfrustrowany. „Każdy patrzy na mnie z góry”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości26 października, 2025

– Nigdy nie byłem u siebie i nie będę. Do szału doprowadza mnie, że ze względu na moje pochodzenie z góry patrzy na mnie każdy norweski burak. Szef usłyszał ostatnio, że rozmawia w pracy po polsku, i zakazał mu tego – mówi Filip, który mieszka w Norwegii od 12 lat. Chętnie wróciłby do Polski, ale jego była partnerka nie chce. – Jesteśmy tu tanią siłą roboczą, mamy się zamknąć i pracować. Musiałbym chyba zmienić nazwisko, ale pomogłoby to tylko, gdybym się nie odzywał – przyznaje Polak.

Barnaba włóczył się po świecie, aż wylądował na podłodze poniemieckiego schronu naprzeciwko katedry w Trondheim. Polski ksiądz – też wędkarz – poczęstował go kanapką z krewetkami, ­pogadali o rzekach łososiowych, wzięli materac i wrzucili do bunkra. Barnaba chwilę tak pomieszkał, ale szybko zamienił schron na strych w mieszkaniu starej Filipinki, którą poznał w kościele. W mig znalazł pracę w restauracji – kończył studia kucharskie – zarobił, ile chciał, i pojechał na kilka miesięcy do Indii, a kiedy wrócił do Polski bez grosza, przypomniał sobie o Trondheim. I jego zatokach, gdzie ryb jest tyle, że mądry wędkarz będzie miał co robić przez dwa wieki. Głupi wyjałowi okolicę w dwa lata.

– Trzeba mieć świadomość zwyczajów konkretnych gatunków i presji, którą wywieramy na przyrodę – tłumaczy Barnaba 12 lat później, patrząc przez wielkie okno na unoszące się nad zatoką płatki śniegu.

W drugim oknie widać dom sąsiadów, a dokładnie ich duży pokój, bo nie powiesili zasłon. Barnaba też nie powiesił. Dobry protestant nie ma nic do ukrycia, a dobry imigrant rozumie, że łatwiej żyć, próbując wtopić się w otoczenie, poza tym zasłony zbierają kurz. – Trondheim to najbardziej konserwatywne miasto w całym kraju. Tutejsi Norwegowie słyną z tego, że są zamknięci, staromodni i egoistyczni – mówi Barnaba.

Dawna stolica kraju leży głęboko w fiordzie i pamięta czasy wikingów. Suma opadów jest tu w sam raz, da się uprawiać rolę, a to w Norwegii nie byle co, tylko 3 proc. kraju się do tego nadaje. Dookoła przemysł ciężki i spożywczy, trochę stoczni, wiele w chińskich rękach.

W tygodniu ulice pełne są tesli i pick-upów, w weekendy i święta z garaży wyjeżdżają amcary (auta z amerykańskim rodowodem). Amerykanie stacjonują po drugiej stronie fiordu, jest na nich moda, zawsze była, transfer kulturowy docierał tu bez ograniczeń od połowy XIX w., kiedy Norwegowie schodzili z pól na pokłady transatlantyków. Dziś w USA 4,5 mln osób ma norweskie korzenie, to tylko milion mniej niż wszystkich ludzi w Norwegii i dokładnie tyle, ile jest w niej rodowitych Norwegów.

Pozostały milion to imigranci, prawie co piąta osoba nie jest stąd, najwięcej przyjechało Polaków, ponad 110 tys. Wielu z nich sprowadziło się do Trondheim 15-20 lat temu, kiedy miasto rozrastało się w szybkim tempie w dużej mierze dzięki Polakom.

Życie w kolorowym domu

Barnaba z Helą przed rokiem kupili jeden z kolorowych domów we wsi leżącej pół godziny od miasta. Poznali się w kuchni, on jest z małej wsi w Beskidzie Żywieckim, a ona z Trójmiasta.

Żyje im się spokojnie, musieli tylko przyzwyczaić się do lokalnych oczywistości. Zdarza się, że sąsiadki zamiast na popołudniową herbatę skrzykują się na polowania, z których wracają czasem z reniferami i patroszą je pod domami. W zimie sypnie śniegiem i żeby przejechać, trzeba robić tunele.

Hela, z wykształcenia filolożka rosyjska, od kilku miesięcy szuka pracy, Barnaba montuje urządzenia grzewcze, dużo jeździ po okolicy. – To kraj farmerów i rybaków, biedaków i wieśniaków, którzy stracili kontakt z dawnym życiem, kiedy odkryto ropę – uważa Barnaba. – Zupełnie odlecieli, świadomość nie nadążyła za zmianami na ich kontach. Postawili wielkie domy, zaparkowali na podjeździe dwie tesle, kupili trzy domki letniskowe i jacht, a dalej jedzą mielone z ziemniakami i nie wyobrażają sobie, żeby ktoś mył po nich gary albo sprzątał dom.

On natomiast nie wyobrażał sobie życia w Polsce i pracy w hotelu za 1300 miesięcznie, a takie perspektywy widział dla siebie kilkanaście lat temu, kiedy postanowił wyjechać z domu. Helę zawsze ciągnęło do skandynawskiej przyrody, miała tu siostrę, przyleciała w 2012 r. na weekend z małą walizką. Wracać nie zamierza. – Nie zniosłabym chyba w Polsce tego ciśnienia, tutaj żyje się wolniej – mówi Hela.

Barnaba nazywa Norwegię swoim domem, ale gdyby mógł cofnąć czas, to spróbowałby zamieszkać raczej w Danii. Napisał o tym niedawno znajomej, która w Polsce czuła się jak chomik w kołowrotku, dobijały ją odsetki kredytu, tęskniła za przygodą i pomyślała o emigracji.

Prosiła o rady, wyliczył kilka plusów i sporo minusów życia w Norwegii: skandalicznie drogi dostęp do towarów i usług, niestabilna waluta (minus 40 proc. w 12 lat), wściekłe zimno przez dziewięć miesięcy w roku, praca raczej dla wykwalifikowanego personelu w branżach usługowej i budowlanej, mniej w produkcyjnej czy rolniczej, brak możliwości zatrudnienia w korporacji, bo nie ma ich tu za wiele z powodu wysokich kosztów.

– Napisałem jej też, że strasznie męczą się w Norwegii ci, którzy na wskroś przesiąknęli Polską i próbują ją tu odtwarzać. Jeśli ktoś myśli się przenieść, to musi pamiętać, że lokalsi niezbyt często chcą się szczerze integrować, a przyjezdnych nie lubi się z założenia, traktuje z góry. Mamy wiele szklanych sufitów. Bajka o otwartych głowach ludzi wolnego świata na co dzień mocno zderza się z rzeczywistością imigranta – mówi Barnaba.

– Angielski znają nawet babcie. Mimo wieku słuch mają znakomity. „Przecież słyszę, że mówisz inaczej, twój język jest połamany, skąd pochodzisz?” – opowiada Hela.

I jeszcze ten norweski greenwashing. – Norwegia ma duży udział OZE w mikście, ale według rządzących wciąż za mały, więc postanowili przegrodzić tamami bezcenne rzeki, którymi migrują ryby. Znam te miejsca i nie potrafię wyobrazić sobie nadchodzącej masakry i tego, jak zmieni się przyroda, gdy wybudują tam hydroelektrownie.

Przez ostatnie 50 lat Norwegia strzegła swoich rzek, które uważano za jedne z najbardziej dzikich w Europie. Jednak miesiąc temu norweski parlament cofnął ochronę. Regulacje mają dotknąć ok. 390 rzek, wśród nich uchodzącą niedaleko Trondheim Gaulę. – Kiedy wyjeżdżałem z Polski, Trondheim kojarzyło mi się ze skokami narciarskimi i właśnie z Gaulą – mówi Barnaba.

Decyzja została podjęta przy szczątkowych konsultacjach społecznych, bez solidnych raportów o oddziaływaniu na środowisko i debaty o jej długoterminowych skutkach. A także mimo podpisu, który rząd Norwegii złożył dwa lata temu pod porozumieniem Kunming-Montreal, obligującym ten kraj do ochrony 30 proc. powierzchni ziemi i wód. Niewystarczający okazał się również fakt, że stawki za prąd w Norwegii są jednymi z niższych w Europie.

Poprawność polityczna i PR

– Norwegowie są mistrzami PR i poprawności politycznej. Reklamują się jako zielony kraj, ale bogacą dzięki ropie – Filip robi krok w bok, przepuszczając faceta zjeżdżającego z dużą prędkością na biegówkach. – Norweski Oljefondet to największy fundusz inwestycyjny na świecie. Skupuje ziemię w Afryce pod uprawy soi, czym wszczyna wojny, bo jedno plemię traci miejsce dla bydła, a inne dostęp do świeżej wody. Niedługo nie będę mógł wjechać swoim starym dieslem do centrum Trondheim, a Norwegia jak gdyby nigdy nic wydobywa sobie ropę, którą smrodzi cały świat – dodaje.

Wystarczy pół godziny jazdy samochodem, by z ­200-tysięcznego Trondheim przenieść się w góry pełne tras do narciarstwa biegowego. Zbliża się wieczór i mała śnieżyca, ale co chwilę zza zakrętu pojawiają się kolejni narciarze.

Filip często przyjeżdża tu z córką i znajomymi z Polski. Biorą namiot i wędrują przez kilka dni, rozbijając się w dowolnym miejscu, byle 150 m od zabudowań. – Przyroda jest według Norwegów dobrem narodowym i nie można ograniczać do niej dostępu – mówi Filip i dodaje, że to jedna z niewielu rzeczy, które jeszcze lubi w tym kraju.

Skończył turystykę i rekreację, studiował prawo, wyjechał na etapie absolutorium, w Trondheim miał znajomego, a korona norweska – dobry kurs. Był koniec kwietnia, zamierzał zostać do września, 12 lat temu. Za śmieszne pieniądze wynajął pokój, robił sushi, po pracy imprezował z resztą obsługi, dwa pierwsze lata zapamiętał jako niekończące się wakacje. Poznał dziewczynę, kupili mieszkanie na przedmieściach, rata wynosiła tyle, co wynajem, urodziła im się córka. – Moja partnerka rozmyśliła się i odeszła. Zostałem tu wyłącznie dla dziecka. Przez lata nie mogłem przeżyć, że mimo dwóch kierunków studiów jestem zwykłym robolem – opowiada Filip.

Na papierze wszystko wygląda dobrze – 82 proc. Norwegów uważa, że imigranci wnoszą istotny wkład w życie kraju, a 84 proc. nie miałoby problemu, gdyby ich dzieci chciały poślubić przyjezdnych. To deklaracje. Bo już z eksperymentu przeprowadzonego między 2016 a 2018 r. wynikało, że ludzie z obco brzmiącym nazwiskiem mają w Norwegii o 25 proc. mniej szans, aby ktoś zaprosił ich na rozmowę o pracę. Niedawno ci sami badacze sprawdzili, które mniejszości są najbardziej dyskryminowane. Rozesłali prawie 3 tys. CV, w których wymyślony kandydat miał ukończoną szkołę i doświadczenie w pracy w Norwegii. Podania różniło tylko nazwisko. Wysyłali je do prywatnych firm oferujących pracę m.in.: recepcjonisty, elektryka, hydraulika, stolarza, fryzjera czy pracownika biurowego.

Kiedy nazwisko kandydata brzmiało jak z Europy Wschodniej, szanse na zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną spadały o 20 proc. Jeszcze gorzej wypadały nazwiska z Bliskiego Wschodu, Azji Południowej i Afryki – szanse spadały o 50 proc., a najgorzej mieli ci, którym badacze dopisali w CV wolontariat w szkole muzułmańskiej – odpowiadano im na ogłoszenia 65 proc. rzadziej niż ludziom z norweskimi nazwiskami.

– Nie jestem u siebie i nigdy nie będę – mówi Filip. – Do szału doprowadza mnie, że ze względu na moje pochodzenie z góry patrzy na mnie każdy norweski burak.

Szef usłyszał ostatnio, że rozmawia w pracy po polsku, i zakazał mu tego. – Jesteśmy tu tanią siłą roboczą, mamy się zamknąć i pracować. Musiałbym chyba zmienić nazwisko, ale pomogłoby to tylko, gdybym się nie odzywał. Mówię dobrze po norwesku, ale zdradza mnie akcent – przyznaje Filip i dodaje, że zna też inną odsłonę polskiej emigracji, za wszelką cenę próbującą wtopić się w otoczenie. – Kolega mieszka obok Polaków, którzy sami nie mówią biegle po norwesku, ale w domu posługują się wyłącznie tym językiem i nie uczą dzieci polskiego.

Chętnie wróciłby do Polski, ale jego była partnerka nie chce. – Siedzi sobie na socjalu i jest jej dobrze – Filip opowiada, że wśród jego znajomych trudniej znaleźć kogoś, kto pracuje, niż korzystającego ze świadczeń od państwa. – Idziesz do lekarza, mówisz, że wypaliłeś się zawodowo, i dostajesz zwolnienie. Po paru latach możesz pomyśleć o przekwalifikowaniu się, za które zapłaci ci państwo. Mój kolega już trzeci rok siedzi na socjalu, państwo daje mu pieniądze na życie i płaci za szkoły – opowiada Filip.

Na koniec 2023 r. z systemu świadczeń socjalnych korzystało w Norwegii ponad 150 tys. osób (wzrost o 14 proc. do 2022 r.). Prawie połowa to migranci. 55 tys. osób deklarowało, że to ich główne źródło dochodu. Średnia kwota pomocy wynosiła 12 tys. koron (ok. 4400 zł).

– Przy całym tym narzekaniu na Norwegię zauważam pozytywy – przyznaje Filip. – Jestem w stanie spłacać kredyt. Zauważamy jednak wszyscy, że przez ostatnie lata ceny poszły mocno do góry.

Kolejny plus – nikomu się tu nie śpieszy, w piątki ludzie głównie życzą sobie miłego weekendu. – Dlaczego sobie kogoś nie znajdę? Norweska dziewczyna nie umówi się z Polakiem – mówi Filip.

Norwegia to już nie jest raj obiecany

– Po prostu trzeba się trochę postarać, ale przyznam, że moja żona jest mało norweska – Adam dorzuca do rosołu marchewkę, a jego syn bawi się w kuchni klockami Lego.

Kilka lat temu kupili z żoną 100-metrowy dom na przedmieściach Trondheim. Na początku płacili 11 tys. koron kredytu, dziś prawie dwa razy tyle. Ona pracuje w banku, on jest współwłaścicielem dwóch restauracji, ale na rachunki zarabia, gotując u kogoś innego. – Ogłaszamy właśnie upadłość, bo koszty ubezpieczenia za pracowników są tak wysokie, że ledwo nam starcza, a konkurencja w Trondheim ogromna. Trafiliśmy na stare budynki, pojawiły się szczury, nie stać nas na porządny remont – tłumaczy Adam, dodając, że Norwegia to już nie jest raj obiecany. – Gdybym dziś wyjeżdżał, to bardziej opłacałoby mi się chyba do Niemiec – mówi.

Jednak mimo problemów, kontynuuje Adam, i tak co miesiąc ludzi stać na nowy telewizor i telefon, i to nawet jeśli w pracy jest kiepsko. – Nikt cię nie zwolni, bo takie prawo, musiałby chyba przyłapać cię na kradzieży, nawet jak pijany przyjdziesz, dostaniesz tylko reprymendę – opowiada Adam.

Teściowe od razu go zaakceptowali, ale mieszkają w Bergen, tam podobno ludzie są ufniejsi niż w Trondheim. Mieli wcześniej sąsiadów Polaków i chwalili ich za pracowitość.

Niedługo czas się pakować. Adam popłynie z synem na Lofoty, bilety stawia babcia, która ma już prawie 90 lat i mieszka w domu pomocy społecznej. Trzeba posprzątać jej trzypiętrowy dom i wystawić na sprzedaż.

Na wakacje mieli lecieć na Gran Canarię, ale żona nie chciała, powiedziała, że za dużo tam Norwegów. – Nie lubi swoich za mentalność. Kiedy wsiada się tu z wózkiem do autobusu, nikt nie ustąpi miejsca. Brakuje życzliwości – uważa Adam.

Norwegowie nie narzekają

Julien S. Bourrelle w książce „The Social Guidebook to Norway” porównał Norwegów do dzikich kotów. – Musisz podchodzić do nich bardzo powoli, ostrożnie wyciągając rękę, inaczej się spłoszą – Stefan nalewa sobie kawy.

Wychowuje w Trondheim trójkę dzieci, poznał się z norweskimi rodzicami ich kolegów, często rozmawiają w szkole, ale kiedy pyta, czy może umówiliby się w weekend na obiad, skonsternowani Norwegowie nagle zmieniają temat. – Zbliżanie się potrafi trwać latami. Są bardzo oszczędni w przyjaźni. My szybko zaczynamy się kumplować, ale potem zaniedbujemy relacje. Sam nie wiem, co lepsze – zastanawia się Stefan.

Po studiach przez sześć lat mieszkał w Irlandii, ale miał dość pogody. Odłożył pieniądze i ruszył w roczną podróż dookoła świata – zwiedził Amerykę Południową, Azję, Nepal, Nową Zelandię. Przez pół roku uczył angielskiego w Tajlandii, w końcu wrócił do Polski. Próbował organizować studentom rejsy po Mazurach, a z ówczesną partnerką otworzyli dwie restauracje. – Przez trzy lata pracowałem po 25 godzin na dobę przez osiem dni w tygodniu, wkładałem w to nerwy i energię, czego nie było widać po zarobkach. Kiedy urodziło nam się drugie dziecko, stwierdziliśmy, że sprzedajemy biznes i wyjeżdżamy – wspomina, że najlepiej rokowały wtedy: Kanada, Australia i Norwegia. – Wybraliśmy kraj leżący najbliższej.

Dziś jest szefem kuchni w restauracji w centrum Trondheim. Ceni sobie norweską przyrodę, codzienne życie pozbawione cech wyścigu oraz opiekę, którą państwo roztacza nad mieszkańcami. – Żyje się tu całkiem bezstresowo, a w Polsce walczyło się od pierwszego do pierwszego. A tu nieważne, czy jesteś sprzątaczką, czy pracujesz na zmywaku, wszystko się jakoś spina – dodaje Stefan.

Podoba mu się, że Norwegowie nie narzekają na swój kraj, ale nie ma przekonania, że spędzi tu emeryturę. – Pielęgnuję znajomości z dzieciństwa i studiów. Jeszcze nie znalazłem paczki norweskich znajomych. Gdybym w Polsce miał podobne warunki do życia, prawdopodobnie już bym wrócił – mówi.

Emerytury w Trondheim nie wyobraża sobie Filip. – Niby mogą mi ją wysyłać do Polski w złotówkach, ale po złodziejskim przeliczniku. Żeby dostawać przelewy w koronach, trzeba tu mieszkać przynajmniej pół roku i dwa dni. Dlatego kempingi pod Trondheim zapełniają się w ciepłych miesiącach. Norwegowie przyjeżdżają po swoje pieniądze, a kiedy robi się ciemno i zimno, wracają w ciepłe kraje – opowiada Filip.

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
16

14.04.2025

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Moment, w który w PiS coś pękło. „Kaczyński ma przekonanie, że Morawiecki chce go zdradzić”

Moment, w który w PiS coś pękło. „Kaczyński ma przekonanie, że Morawiecki chce go zdradzić”

Co się stało z etosem polskiego kolejarza? Kiedyś chodziło o mundur, dziś ważne jest coś innego

Co się stało z etosem polskiego kolejarza? Kiedyś chodziło o mundur, dziś ważne jest coś innego

Witamina D może chronić przed demencją. Te suplementy są kluczowe dla zdrowia po 50-tce

Witamina D może chronić przed demencją. Te suplementy są kluczowe dla zdrowia po 50-tce

Efekt „rakiety” i „pióra” wpływa na ceny paliw. „Europa jest w szczególnie trudnej sytuacji”

Efekt „rakiety” i „pióra” wpływa na ceny paliw. „Europa jest w szczególnie trudnej sytuacji”

Ozempic nie działa na wszystkich tak samo. Nowe badanie wskazuje na kluczową kwestię

Ozempic nie działa na wszystkich tak samo. Nowe badanie wskazuje na kluczową kwestię

Mąż Martyny wywiózł ich córkę do innego miasta. „SMS-em mi oświadczył, że się ze mną rozwodzi, że Julki już nie zobaczę”

Mąż Martyny wywiózł ich córkę do innego miasta. „SMS-em mi oświadczył, że się ze mną rozwodzi, że Julki już nie zobaczę”

Szadkowski: w PiS nie ma już złudzeń. Czarnek powie wszystko, co mu się opłaci

Szadkowski: w PiS nie ma już złudzeń. Czarnek powie wszystko, co mu się opłaci

Donald Trump zleca publikację dokumentów o UFO. Czy życie pozaziemskie istnieje?

Donald Trump zleca publikację dokumentów o UFO. Czy życie pozaziemskie istnieje?

Jak to możliwe, że nikt nie zatrzymał Jankowskiego? „Ta parafia była salonem politycznym III RP”

Jak to możliwe, że nikt nie zatrzymał Jankowskiego? „Ta parafia była salonem politycznym III RP”

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Prognoza pogody na poniedziałek. Deszczowo na całym południu

Prognoza pogody na poniedziałek. Deszczowo na całym południu

20 kwietnia, 2026
Moment, w który w PiS coś pękło. „Kaczyński ma przekonanie, że Morawiecki chce go zdradzić”

Moment, w który w PiS coś pękło. „Kaczyński ma przekonanie, że Morawiecki chce go zdradzić”

20 kwietnia, 2026
Czternasta emerytura 2026 – kto dostanie niższą wypłatę – Biznes Wprost

Czternasta emerytura 2026 – kto dostanie niższą wypłatę – Biznes Wprost

20 kwietnia, 2026
Wiktorów. Śmiertleny wypadek na A2. Zderzenie ciężarówek, utrudnienia

Wiktorów. Śmiertleny wypadek na A2. Zderzenie ciężarówek, utrudnienia

20 kwietnia, 2026

Najnowsze Wiadomości

Pedro Sanchez chce zerwania umowy UE z Izraelem. „Nie zgadzamy się z działaniami”

Pedro Sanchez chce zerwania umowy UE z Izraelem. „Nie zgadzamy się z działaniami”

20 kwietnia, 2026
Co się stało z etosem polskiego kolejarza? Kiedyś chodziło o mundur, dziś ważne jest coś innego

Co się stało z etosem polskiego kolejarza? Kiedyś chodziło o mundur, dziś ważne jest coś innego

20 kwietnia, 2026
Faktury korygujące w KSeF coraz większym problemem przedsiębiorców – Biznes Wprost

Faktury korygujące w KSeF coraz większym problemem przedsiębiorców – Biznes Wprost

20 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.