Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Projekt Wolność” w cieśninie Ormuz. Rozgrywka wokół irańskiej „linii ognia

Projekt Wolność” w cieśninie Ormuz. Rozgrywka wokół irańskiej „linii ognia

4 maja, 2026
Matura 2026, język polski. To pytanie mogło sprawić problem. Są wątpliwości

Matura 2026, język polski. To pytanie mogło sprawić problem. Są wątpliwości

4 maja, 2026
Tomasz Fornal o maturach. Zabawna uwaga ze strony reprezentanta Polski – Siatkówka – Sport Wprost

Tomasz Fornal o maturach. Zabawna uwaga ze strony reprezentanta Polski – Siatkówka – Sport Wprost

4 maja, 2026
Ceny ofertowe mieszkań. Pierwsze dane za kwiecień 2026 – Biznes Wprost

Ceny ofertowe mieszkań. Pierwsze dane za kwiecień 2026 – Biznes Wprost

4 maja, 2026
Są zakazane w Polsce od trzech lat. Restauracje nadal ich używają

Są zakazane w Polsce od trzech lat. Restauracje nadal ich używają

4 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Projekt Wolność” w cieśninie Ormuz. Rozgrywka wokół irańskiej „linii ognia
  • Matura 2026, język polski. To pytanie mogło sprawić problem. Są wątpliwości
  • Tomasz Fornal o maturach. Zabawna uwaga ze strony reprezentanta Polski – Siatkówka – Sport Wprost
  • Ceny ofertowe mieszkań. Pierwsze dane za kwiecień 2026 – Biznes Wprost
  • Są zakazane w Polsce od trzech lat. Restauracje nadal ich używają
  • Paweł Kozanecki poszukiwany. List gończy za adwokatem „od trumny na kółkach”
  • Napięcie w cieśninie Ormuz. Iran informuje o ostrzale, USA zaprzeczają
  • Opłata reprograficzna. Posłowie PiS grzmią: Zmiany niezgodne z konstytucją
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Policja pokazuje zdjęcia kobiety zrobione przez ojca – śpiącej, w bieliźnie. „Szok był ogromny”
Policja pokazuje zdjęcia kobiety zrobione przez ojca – śpiącej, w bieliźnie. „Szok był ogromny”
Aktualności

Policja pokazuje zdjęcia kobiety zrobione przez ojca – śpiącej, w bieliźnie. „Szok był ogromny”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości3 czerwca, 2025

Dla mnie ojciec już nie istnieje – mówi Caroline Darian, autorka książki „I już nigdy nie nazwę cię tatą”, córka Dominique’a Pelicota – przestępcy seksualnego, którego proces wstrząsnął nie tylko Francją.

Newsweek: Proces Dominique’a Pelicota i innych oskarżonych w Awinionie trwał kilka miesięcy. Jak to było przebywać tak długo na jednej sali z tymi wszystkimi mężczyznami, którzy gwałcili pani matkę?

Caroline Darian: Trudno było przejść przez to wszystko, gdy siedzieliśmy razem w przestrzeni wielkości chusteczki do nosa. Szczerze mówiąc, odczuwałam ten proces jako jeszcze jedną z prób, którym nas poddano, dalszemu upokarzaniu ofiar. Byliśmy zmuszeni spotykać się z oskarżonymi na co dzień. Regularnie wpadaliśmy na siebie na korytarzach, podczas przerw na kawę, w toalecie. Wszędzie. Wielu z nich patrzyło na mnie podczas procesu jak na obiekt seksualny.

Jest pani zadowolona z wyroku?

– Nie. Ponad połowa oskarżonych została skazana na mniej niż 10 lat. To krócej niż średni wyrok we Francji za gwałt bez okoliczności obciążających. Upiekło im się… Zauważyłam też, że niektórzy sędziowie wolą mówić o „stosunkach seksualnych bez zgody” zamiast o gwałcie. Ta niechęć do używania właściwych słów pokazuje jak wiele jeszcze przed nami.

Ale proces jakoś pani pomógł? Dzięki niemu czuje się pani lepiej?

– Nie otrzymałam odpowiedzi, których szukałam. Dominique był sądzony w tym sądzie za czyny popełnione przeciwko Gisèle, mojej matce. Nie chciał przyznać się do czynów dotyczących innych ofiar w naszej rodzinie. Nie mogę uznać tego za satysfakcjonujące.

Było tak, jakby moja sprawa w tym sądzie nie istniała. To dla mnie straszne. Zresztą nawet mamie nie opowiedział całej historii. Do dzisiaj nie wiemy, ilu mężczyzn przychodziło ją gwałcić i kiedy to się ­zaczęło.

Z prawdą byłoby pani lepiej?

– Bez prawdy nie można odbudować siebie, prawda stanowi część tego procesu.

W pani książce jest scena, w której policja pokazuje zdjęcia kobiety zrobione przez ojca – śpiącej, w bieliźnie. Dopiero policjant powiedział, że to właśnie pani jest na tych zdjęciach.

– Szok był tak wielki, że przeżyłam efekt dysocjacji. Jakbym nie widziała, kto jest na fotografiach. I wtedy policjant powiedział: „Proszę spojrzeć na to znamię na policzku… to na pewno pani”. Dopiero wówczas dotarła do mnie prawda… Leżałam na lewym boku, jak moja matka na wszystkich zdjęciach zrobionych przez ojca. Jedno z miejsc, w których je zrobiono, poznaję. Drugiego nie.

A gdy pani zdała sobie sprawę, że to na pewno pani…

– To był straszny szok. Przeżyłam załamanie. Wiem, że mnie odurzył, prawdopodobnie w celu wykorzystania seksualnego.

Niedawno złożyła pani do prokuratury dokumenty w tej sprawie, domagając się kolejnego procesu. Są tam materiały znalezione przez śledczych, które nie zostały przedstawione w Awinionie.

– Nie otrzymałam jeszcze odpowiedzi z biura prokuratora. Czekam na decyzję.

A co z pani ojcem? Co pani czuje wobec człowieka, którego nazywa Dominique.

– Nie mam ojca. Dominique wciąż żyje, ale w moim sercu i w głowie jest martwy i pogrzebany. Nie jest człowiekiem, którego znałam. To ostateczna zdrada – być zdradzoną przez ojca. Kiedy dowiedziałam się o tym, co nam zrobił, moje fundamenty runęły. Straciłam część siebie, straciłam część swojej tożsamości. Nie można sobie wyobrazić takiego smutku i takiej samotności. Trudno jest być córką największego przestępcy seksualnego ostatnich lat. A jednocześnie córką jego ofiary. Jeśli jeszcze kiedykolwiek go zobaczę, będzie to miało związek wyłącznie z innym procesem dotyczącym naszej rodziny.

W pewien sposób on jednak istnieje. W książce są sceny, w których uczy panią jeździć na rowerze czy nartach.

– To było wcześniejsze życie. Życie, którego już nie ma.

Ale czasami do pani wraca?

– Już nie.

Podczas procesu próbowała pani zmusić go do wyznania prawdy – żeby powiedział, co pani zrobił.

– Czekałam na to, ale bez skutku. Była jakaś część mnie, która miała nadzieję, że dowiem się wszystkiego. Byłam naprawdę zdeterminowana, żeby zmusić go do uznania faktów. To dla mnie porażka. Przez cztery miesiące procesu nie zrobił nic poza unikami.

Dlaczego? Ponieważ był przyzwyczajony do manipulowania innymi? A może nawet dla niego to było zbyt potworne?

– Dlatego że przyznaje się do czegoś tylko wtedy, gdy jest przyparty do muru, gdy nie ma innego wyboru. Nie może przyznać, że popełnił kazirodztwo, bo zniszczyłoby to wizerunek, jaki sam sobie stworzył. Dlatego upiera się, że nigdy nie dotknął dzieci ani wnuków. On kłamie. Osobą, która mogłaby spróbować skłonić go do wyznania prawdy, jest moja matka, ale ona nie chciała. Jestem też pewna, że jego działalność przestępcza rozpoczęła się znacznie wcześniej, niż udowodniono.

Przecież nie budzisz się pewnego dnia i postanawiasz: „Zamierzam odurzyć moją żonę narkotykami i dać ją zgwałcić przez dziesiątki mężczyzn”. Wcześniejsze zbrodnie nie zostały jeszcze wyjaśnione.

Po raz pierwszy został złapany w 2010 r., gdy robił kobietom obsceniczne zdjęcia w supermarkecie. Nie było wtedy żadnego śledztwa. Są też poszlaki, że ponad 20 lat temu mógł zamordować młodą kobietę z agencji nieruchomości. Czy komuś z rodziny przyszło do głowy, kim naprawdę jest Dominique Pelicot?

– Teraz widzę wszystko inaczej. Myślę, że wiele rzeczy nam umknęło, ale jak mogliśmy sobie coś takiego wyobrazić? Nie mieliśmy dysfunkcyjnej rodziny ani brutalnego ojca. Wręcz przeciwnie. Nie mogliśmy sobie wyobrazić niewyobrażalnego. A on był oszustem. Miał dwie twarze: człowieka rodzinnego oraz seksualnego drapieżnika i pilnował, żeby te dwa oblicza nigdy się nie skrzyżowały. Wszystko, co robił, robił metodycznie, z premedytacją. I wiedział, że najważniejsze jest, aby nikt go nie podejrzewał.

Można zrozumieć, kiedy ktoś ma chwilę szaleństwa, nagle staje się zły. W tym wypadku jednak trwało to latami. Zastanawiała się pani, jak to możliwe, że można być jednocześnie dobrym ojcem i potworem?

– Zastanawiałam się, ale nie potrafię udzielić sensownej odpowiedzi. Jest tym, kim jest. Przestępcą. To wszystko. Nie wierzę, że jego skłonności można wyleczyć. Zawsze będzie stanowił zagrożenie. Powinien umrzeć w więzieniu.

Próbował się z panią skontaktować, prosił z więzienia o pomoc.

– Odcięłam się od tego, mówiąc, że jest manipulatorem, kłamcą, który wciąż próbuje mieć nad nami jakąś władzę. Od razu zobaczyłam, czym to grozi.

Pani matkę gwałcono przez lata. Miała liczne zaburzenia osobowości i poważne problemy z pamięcią. Zakładano, że ma demencję albo wczesny etap alzheimera.

– Żaden lekarz nie postawił innej diagnozy. Miała też wiele problemów ginekologicznych. Nikt jednak nie podejrzewał wykorzystywania seksualnego, co z pewnością nie jest oczywistym wnioskiem w przypadku kobiety w tym wieku.

Często powtarzałam sobie, że gdybym wtedy wiedziała to, co wiem teraz, lepiej zinterpretowałabym jej ciągłe omdlenia, szybką utratę wagi, nieustanne zaburzenia snu. Czasami brzmiała przez telefon, jakby była pijana. Kiedy zapytałam ją, jaki mamy dzień, nie miała pojęcia.

Pani matka jest ofiarą strasznej zbrodni, jednak podczas procesu można było zobaczyć, jak niezwykle silną jest osobą. Doradzano jej, by wszystko odbyło się bez publiczności, ale dążyła do tego, by był to proces publiczny, relacjonowany przez media. Zaskoczyło to panią?

– Ani trochę. To ta sama osoba, którą zawsze znałam: która nie okazuje swoich uczuć, bardzo dostojna, dyskretna i silna. Jestem naprawdę dumna z mojej mamy. I z tego, że postanowiła upublicznić ten proces. Ona otworzyła drzwi. Wskazała drogę innym ofiarom przemocy seksualnej. Powiedziała im, że nie są już same. Dla mnie jest bohaterką…

Każdego dnia wchodziła do sądu z setkami dziennikarzy, była obserwowana przez wszystkich, upokarzana przez adwokatów obrony. Przez cztery miesiące konfrontowała się z 51 oskarżonymi i nawet się nie wzdrygnęła. Nie ma wielu kobiet w jej wieku, które byłyby w stanie zachować dystans, pozostać tak silne.

W książce pojawiają się oznaki, że rozumie pani te wydarzenia w inny sposób niż matka. Niedawno przyznała pani, że od jakiegoś czasu niemal nie macie ze sobą kontaktu.

– To prawda, nie rozmawiamy prawie wcale.

Jeśli mogę zapytać, jaki jest powód?

– Nie możemy sobie nawzajem pomóc w odbudowaniu siebie.

Myśl, że ja również byłam ofiarą, jest dla niej z pewnością nie do zniesienia. Z przyczyn emocjonalnych nie jest w stanie spojrzeć prawdzie w oczy. I jest to dla mnie trudne. Nie potrafię tego ująć ­inaczej.

A ja też nie mogę pomóc jej. Po prostu tak jest. Wszyscy starają się radzić sobie z tym, co się stało, jak potrafią. Trzeba to uszanować. Szanuję jej wybory, a ona szanuje moje.

Nie wiem, jak zadać to pytanie, ale po prostu je zadam: czy po czymś takim można mieć tak zwane normalne życie?

– Wszystko, co można zrobić, to próbować. Ale ogólnie jest nieco lepiej niż wcześniej.

Gdy w czyimś życiu zdarza się coś strasznego, większość ludzi reaguje tak samo: staramy się zapomnieć. Czy pani też czasami chciała o tym wszystkim zapomnieć, mówiąc sobie: cóż, nie mam już ochoty do tego wracać? Choćby z obawy, że pani życie zostanie zredukowanego do tego przerażającego epizodu.

– Nie mam poczucia, że moje życie zostało zredukowane do tych wydarzeń. Wręcz przeciwnie, ponieważ staram się robić coś pożytecznego dla społeczności. Założyłam stowarzyszenie M’endors Pas, które walczy z przemocą farmakochemiczną.

Jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia. Mamy we Francji wiele ofiar i nie chodzi tylko o kobiety – również mężczyźni i dzieci, które padły ofiarą gwałtu pod wpływem leków. Odurzenie bardzo często ma miejsce w domu, sprawcą są członkowie rodziny lub osoby, które ofiara dobrze zna. To dotyczy blisko połowy ofiar. Przed aresztowaniem Dominique’a nie miałam o tym pojęcia. Wiedziałam oczywiście o pigułce gwałtu na randce, w nocnych klubach i barach, ale nie wiedziałam, że jest to o wiele bardziej rozpowszechnione i często dzieje się w domu przy użyciu leków z rodzinnej apteczki: środków przeciwbólowych czy uspokajających.

Jak na co dzień działa pani stowarzyszenie? Jak ofiary się z wami kontaktują?

– Mamy stronę internetową, jesteśmy obecni na portalach społecznościowych i ludzie kontaktują się z nami, gdy potrzebują informacji, mają wątpliwości. Z reguły kierujemy ich do centrum referencyjnego ds. agresji przy użyciu leków (CRAFS). Pracują tam farmakolodzy specjalizujący się w przestępczości farmakologicznej, z którymi współpracujemy od samego początku.

Prowadzimy rozmowy z instytucjami służby zdrowia o testach w szpitalach publicznych w celu udowodnienia przemocy farmakochemicznej. Nie każde laboratorium szpitalne jest obecnie w stanie to zrobić. We współpracy z władzami chcemy również szkolić personel medyczny, bo często objawy pozostają nierozpoznane lub są nieprawidłowo interpretowane – tak jak w przypadku mojej matki. Jedynym sposobem na zmianę sytuacji jest pomoc ofiarom w zebraniu dowodów w odpowiednim czasie.

To problem, który istnieje również w Polsce, ale nie mówimy o nim zbyt wiele. Co przede wszystkim należałoby zmienić?

– Ofiary muszą być świadome, że coś takiego może się zdarzyć, a przede wszystkim muszą o tym mówić głośno. Często ofiary są „zamurowane w milczeniu”, a jeśli mają jakiekolwiek wątpliwości, powinny je zgłosić i mieć pewność, że ich sytuacja zostanie szybko rozpoznana.

Co dało pani najwięcej siły i odwagi w tych strasznych latach? Co pomogło pani najbardziej?

– Syn, mąż, rodzeństwo – moja rodzina. A potem – wraz z utworzeniem mojego stowarzyszenia – walka z przemocą ­farmakochemiczną.

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
23

01.06.2025

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Eco Studio
ELECTRO – SYSTEM

Eco Studio ELECTRO – SYSTEM

5 Unexpected Things About Living in Greenland – B1

5 Unexpected Things About Living in Greenland – B1

„Newsweek” w pakiecie Onet Premium. Ostatnia szansa na zakup w niższej cenie

„Newsweek” w pakiecie Onet Premium. Ostatnia szansa na zakup w niższej cenie

Gdzie w Europie żyje się najlepiej? Duży awans polskiego miasta [RANKING]

Gdzie w Europie żyje się najlepiej? Duży awans polskiego miasta [RANKING]

„Miś” wszedł na ekrany kin 45 lat temu. Stanisław Bareja wiedział, jaką siłę może mieć śmiech

„Miś” wszedł na ekrany kin 45 lat temu. Stanisław Bareja wiedział, jaką siłę może mieć śmiech

Morawiecki zaszachuje i Kaczyńskiego, i Tuska? Prof. Dudek: to realny scenariusz

Morawiecki zaszachuje i Kaczyńskiego, i Tuska? Prof. Dudek: to realny scenariusz

Half of Women Polled Have Emotionally Withdrawn From Dating – B1

Half of Women Polled Have Emotionally Withdrawn From Dating – B1

Koalicjant Donalda Tuska gra z prezydentem? „Niebywałe, że się nabierają”

Koalicjant Donalda Tuska gra z prezydentem? „Niebywałe, że się nabierają”

Pokoleniowa wolta na rynku pracy. „Młodzi nie chcą być managerami. To się już nie opłaca”

Pokoleniowa wolta na rynku pracy. „Młodzi nie chcą być managerami. To się już nie opłaca”

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Matura 2026, język polski. To pytanie mogło sprawić problem. Są wątpliwości

Matura 2026, język polski. To pytanie mogło sprawić problem. Są wątpliwości

4 maja, 2026
Tomasz Fornal o maturach. Zabawna uwaga ze strony reprezentanta Polski – Siatkówka – Sport Wprost

Tomasz Fornal o maturach. Zabawna uwaga ze strony reprezentanta Polski – Siatkówka – Sport Wprost

4 maja, 2026
Ceny ofertowe mieszkań. Pierwsze dane za kwiecień 2026 – Biznes Wprost

Ceny ofertowe mieszkań. Pierwsze dane za kwiecień 2026 – Biznes Wprost

4 maja, 2026
Są zakazane w Polsce od trzech lat. Restauracje nadal ich używają

Są zakazane w Polsce od trzech lat. Restauracje nadal ich używają

4 maja, 2026

Najnowsze Wiadomości

Paweł Kozanecki poszukiwany. List gończy za adwokatem „od trumny na kółkach”

Paweł Kozanecki poszukiwany. List gończy za adwokatem „od trumny na kółkach”

4 maja, 2026
Napięcie w cieśninie Ormuz. Iran informuje o ostrzale, USA zaprzeczają

Napięcie w cieśninie Ormuz. Iran informuje o ostrzale, USA zaprzeczają

4 maja, 2026
Opłata reprograficzna. Posłowie PiS grzmią: Zmiany niezgodne z konstytucją

Opłata reprograficzna. Posłowie PiS grzmią: Zmiany niezgodne z konstytucją

4 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.