Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Rosja. Nagranie przejazdu kolumny na Kreml wzbudziły spekulacje. Czy był tam Putin?

Rosja. Nagranie przejazdu kolumny na Kreml wzbudziły spekulacje. Czy był tam Putin?

20 kwietnia, 2026
Spór wewnątrz PiS. Morawiecki odpowiedział Jakiemu: Ma jakieś problemy ze mną

Spór wewnątrz PiS. Morawiecki odpowiedział Jakiemu: Ma jakieś problemy ze mną

20 kwietnia, 2026
„Nie zarabiasz kilkunastu tysięcy? Coś z tobą nie halo”. 20-latki są coraz bardziej nieszczęśliwe

„Nie zarabiasz kilkunastu tysięcy? Coś z tobą nie halo”. 20-latki są coraz bardziej nieszczęśliwe

20 kwietnia, 2026
Transplantacja i co dalej? Warsztaty dla pacjentów i rodzin – Zdrowie Wprost

Transplantacja i co dalej? Warsztaty dla pacjentów i rodzin – Zdrowie Wprost

20 kwietnia, 2026
Ambasador Ukrainy w Polsce o ludobójstwie na Wołyniu. Mocna reakcja ws. Szuchewycza i Bandery – Wprost

Ambasador Ukrainy w Polsce o ludobójstwie na Wołyniu. Mocna reakcja ws. Szuchewycza i Bandery – Wprost

20 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Rosja. Nagranie przejazdu kolumny na Kreml wzbudziły spekulacje. Czy był tam Putin?
  • Spór wewnątrz PiS. Morawiecki odpowiedział Jakiemu: Ma jakieś problemy ze mną
  • „Nie zarabiasz kilkunastu tysięcy? Coś z tobą nie halo”. 20-latki są coraz bardziej nieszczęśliwe
  • Transplantacja i co dalej? Warsztaty dla pacjentów i rodzin – Zdrowie Wprost
  • Ambasador Ukrainy w Polsce o ludobójstwie na Wołyniu. Mocna reakcja ws. Szuchewycza i Bandery – Wprost
  • Problemy z płatnościami kartą i BLIK-iem. Co wiadomo o awarii? – Biznes Wprost
  • Atak USA na Morzu Karaibskim. „Śmiercionośny atak kinetyczny”, są ofiary
  • Ten pałac przebudowano na wzór Windsoru. Otaczał go 250-hektarowy park
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Przebierają się i napadają na mieszkania. „To nie był przypadek”
Przebierają się i napadają na mieszkania. „To nie był przypadek”
Aktualności

Przebierają się i napadają na mieszkania. „To nie był przypadek”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości25 października, 2025

Najpierw przebrani za policjantów mężczyźni ukradli w Warszawie milion złotych. Kolejny milion zrabowali w podwarszawskiej Kobyłce. A potem był jeszcze jeden napad, tym razem w Wielkopolsce. Czy policja połączy wreszcie te sprawy?

  • Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Dziękujemy, że jesteś z nami!

Foto: Newsweek

Nie mam nadziei, że odzyskam pieniądze. Chciałabym tylko się dowiedzieć, co tak naprawdę się stało — mówi Polina. Bez końca odtwarza wydarzenia z tamtego dnia, zastanawia się, kto wiedział, że akurat wtedy w mieszkaniu będzie tak duża suma. Współlokatorka? Znajomy właściciel busa, którym właśnie przyjechała z ­Ukrainy do Polski? Mówiła mu, że planuje kupić mieszkanie, przewozi transzami pieniądze. — Wiedział, gdzie mieszkam, ale nie znał dokładnego adresu — 21-latka kręci głową. — A może pani w banku, z którą rozmawiałam o tym, jak wpłacić całą sumę? Ona miała moje dane — zastanawia się głośno.

Pokaż narkotyki

Kiedy opowiada o napadzie, używa słowa „uderzenie”. Pamięta wszystkie szczegóły: to był chłodny listopadowy wieczór, niemal dokładnie rok temu. W wynajętej kawalerce w bloku przy ulicy Bagno w centrum Warszawy, niedaleko Pałacu Kultury i Nauki, były we trzy: Polina, jej mama oraz współlokatorka, Białorusinka. Kiedy ktoś zadzwonił, to właśnie ona podeszła do drzwi. Zerknęła przez wizjer, to był kurier firmy dostarczającej jedzenie. Powiedział, że ma zamówienie dla pani Poliny. Nie widziała go dobrze, bo stał bokiem, naciągnął na głowę kaptur.

— Ja akurat dzwoniłam do brata, miał tego dnia urodziny. Siedziałam z telefonem w łazience, bo mieszkanie było małe, a chciałam spokojnie porozmawiać. Koleżanka weszła i pyta, czy coś zamawiałam. Zdziwiłam się, podeszłam do wizjera i pytam: do kogo pan jest? A on, że ma dostawę dla pani Poliny. Poprosiłam, żeby zostawił ją pod drzwiami. Odwrócił się i poszedł — opowiada dziewczyna.

Mama okradzionej bohaterki pokazuje siniaki pozostałe po napadzie

Mama okradzionej bohaterki pokazuje siniaki pozostałe po napadzie

Foto: Archiwum prywatne

Potem wydarzenia potoczyły się szybko. Najpierw do drzwi załomotała jakaś kobieta, mówiła, że potrzebuje pomocy. Przestraszyły się, nie chciały jej otworzyć. Nalegała, tłumaczyła, że jest sąsiadką. Współlokatorka chciała od razu dzwonić na policję, ale przekonały ją, że to nic strasznego. I wtedy pod drzwiami pojawili się oni: sześciu zamaskowanych mężczyzn.

— Krzyczeli, że są z policji, ­kazali otwierać. Dzwonili, pukali, naciskali klamkę. Patrzę przez wizjer, a tam stoją ludzie w mundurach, wysocy i postawni. Pokazują pismo, mówią, że mają nakaz przeszukania. Mama kręci głową, żeby nie otwierać, ale ja uznałam, że skoro mają nakaz, to nie mam wyjścia. Jestem w obcym kraju, nie robię niczego nielegalnego, poza tym wtedy jeszcze miałam pełne zaufanie do policyjnego munduru.

Weszli, czterech policjantów, jeden w zielonym ubraniu, jakby pogranicznik i ten dostawca jedzenia. — Pytają, która z nas to Polina, bo jest podejrzana o sprzedawanie narkotyków i alkoholu — wspomina.

Zaczęli przeszukiwać szafki w kuchni i łazience, cały czas pytali, gdzie są narkotyki. Kiedy poprosiła, by się wylegitymowali, któryś błysnął jej przed oczami jakąś blachą. I znowu: pokaż narkotyki. Sprzedajesz alkohol? Masz dużą ilość ­gotówki?

Siniaki, które pozostały po napadzie

Siniaki, które pozostały po napadzie

Foto: Archiwum prywatne

To nie policjanci

Miała, w różnych walutach, wartości około 1 mln zł. — Jeden z nich mówi: pokaż mi te pieniądze. Nie rozumiałam, co się dzieje, ale pokazałam, nie miałam przecież nic do ukrycia. Popatrzył, oddał mi torebkę i powiedział: schowaj, to nas nie obchodzi, szukamy narkotyków. Wrzuciłam torebkę do szafy, a ten mężczyzna ciągnie mnie do kuchni, usadza na sofie i dalej wypytuje — opowiada ­Polina.

Tego momentu nigdy nie zapomni. Mama, pułkownik ukraińskiej Straży Granicznej na emeryturze, mówi nagle z przerażeniem: to nie są policjanci! Polina sięga po telefon, chce zgłosić napad, ale jeden z napastników odbiera jej aparat, wykręca rękę. — Zaczynam krzyczeć, mama też. Jeden z nich zakłada jej kajdanki, potem mnie przykuwa do mamy. Koleżanka już wcześniej została skuta i wrzucona do łazienki, słyszałam, jak krzyczy i płacze. Nas też ten człowiek próbował tam wepchnąć i zamknąć drzwi, ale mama wstawiła w szparę stopę i rękę. On nie odpuszczał, prawie połamał jej palce. Wrzeszczałam, żeby przestał. Nagle puścił drzwi i uciekł — opowiada dziewczyna.

Ruszyły za nim. Złapały go, nim wydostał się na klatkę schodową. Prysnął im w twarz gazem pieprzowym i uciekł po schodach. Próbowały go gonić, ale ledwie widziały, oślepione gazem. Polina pukała do sąsiadów, żaden nie otworzył. — Spotkałyśmy na schodach jakichś państwa, dali nam wodę do przemycia oczu i zadzwonili na policję. Za kilka minut zapukali do drzwi policjanci, tym razem prawdziwi — opowiada Polina. Zdążyła już sprawdzić: pieniądze zniknęły.

Kto wiedział?

Funkcjonariusz, który zrobił notatkę z wezwania, opisał mieszkanie tak: wszędzie leżą porozrzucane rzeczy, przewrócone krzesła, wyczuwalny jest zapach gazu pieprzowego. W środku trzy kobiety, wszystkie roztrzęsione i zapłakane. Na zdjęciach zrobionych przez policyjnych techników widać, że mama Poliny na rękach i nogach ma fioletowo­‑zielone ślady po biciu i szarpaniu, opuchnięte palce.

Przesłuchanie trwało prawie do rana. Co robiły przed napadem, z kim się spotykały, komu mówiły o przywiezionych z Ukrainy pieniądzach. Czy na pewno zadeklarowały je na polskiej granicy, domagali się dokumentów. Trzeba im było tłumaczyć, że mama sprzedała mieszkania w Ukrainie, poza tym przeszła na emeryturę, więc dostała odprawę i w całości przekazała ją córce jako darowiznę.

Wiele razy musiały, minuta po minucie, odtwarzać dzień przed napadem. Akurat przyjechały do Warszawy z kolejną w ostatnich miesiącach transzą pieniędzy. Dotarły do mieszkania nad ranem, współlokatorka jeszcze spała. Kiedy wstały, jej już nie było, poszła do pracy. Przeliczyły wszystkie banknoty i włożyły je do reklamówki. Chciały pójść do banku, żeby je wymienić na złotówki i wpłacić.

— Mama uznała jednak, że lepiej najpierw zgłosić to w urzędzie skarbowym. A tam mówią, że jeśli przywiozłam do Polski gotówkę, to muszę zapłacić 7 proc. podatku. Szybko wyliczyłyśmy, że to 15 tys. dol., zabraknie mi na mieszkanie — opowiada Polina.

Znajomego, który pracował w nieruchomościach, poprosiła o kontakt do osoby, która zna się na kwestiach podatkowych. Obiecał, że popyta. Potem napisał, że znalazł kogoś, podał namiar. — Od razu zadzwoniłam do banku, chciałam wpłacić pieniądze na konto, a potem tylko donieść dokumenty. Pani, z którą wcześniej rozmawiałam, powiedziała jednak, że już za późno, zaprasza następnego dnia — opowiada.

Pojechały jeszcze z mamą na prawą stronę Wisły, żeby obejrzeć mieszkanie, które zamierzała kupić. Wróciły tuż przed godz. 20. Kilkanaście minut później pojawili się przebierańcy. Na monitoringu widać, że przyjechali samochodem marki Volkswagen, zostawili go pod blokiem, na przejściu dla pieszych. Szybko odnalazły się też iPhone’y należące do Poliny i jej współlokatorki, lokalizacja pokazała, że są gdzieś w okolicach placu Bankowego. Leżały na torach tramwajowych przy Marszałkowskiej. Napastnicy zostawili po sobie ślad: dwie pary kajdanek i rzekomy nakaz przeszukania. Po polsku, z pieczątką.

To musieli być Polacy

Jakiś czas później Polina zapytała sąsiadkę, dlaczego pukała do drzwi, prosząc o pomoc. Fałszywi policjanci pokazali jej odznaki, powiedzieli, że prowadzą śledztwo w sprawie dwóch rosyjskich przemytniczek. Uwierzyła.

— Policja długo sprawdzała tego znajomego, do którego dzwoniłam po numer doradcy podatkowego. Prosiłam, by sprawdzili też kobietę z banku, z którą prowadziłam korespondencję. Powiedzieli, że ją przesłuchali i wszystko jest w porządku. Ale w aktach nie ma śladu po takim przesłuchaniu — twierdzi dziewczyna. Rozpytywała znajomych Ukraińców, oni pytali Gruzinów i Czeczenów. Może ktoś słyszał o napadzie? Nikt jednak nie słyszał. Powiedzieli jej tylko, że gdyby to zrobił ktoś ze Wschodu, toby go znaleźli i zmusili do oddania pieniędzy.

I kiedy już traciła nadzieję, że cokolwiek uda się ustalić, gruchnęła wiadomość: w podwarszawskiej Kobyłce czterech zamaskowanych mężczyzn wtargnęło do domu stojącego przy ruchliwej drodze. Podali się za funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego Policji, spryskali psy gazem pieprzowym, skuli i zakneblowali domowników — małżeństwo w średnim wieku. Przeszukali dom, ukradli złoto i gotówkę. Też ok. 1 mln zł.

Polinie udało się znaleźć kontakt do małżeństwa z Kobyłki. Byli wciąż w szoku, na lekach uspokajających, ale zgodzili się porozmawiać. Przebieg napadu był łudząco podobny: przebierańcy od progu oświadczyli, że mają nakaz przeszukania, podejrzewają, że właściciele trzymają w domu pieniądze z nielegalnych źródeł. Nawet samochód mieli taki sam i znowu zostawili go tuż przy przejściu dla pieszych, zmienili tylko rejestrację. A ich ofiary do końca były przekonane, że to prawdziwi policjanci.

Lista zaniechań

— Myślałam, że policja połączy obie sprawy, więc przy okazji moje śledztwo przyspieszy. Ale miesiąc później, wczesną wiosną, dostałam pismo o umorzeniu dochodzenia — mówi dziś. Złożyła zażalenie. Jej ówczesny pełnomocnik argumentował, że śledczy nie przesłuchali kluczowych świadków: partnera współlokatorki, właściciela busa, który wiózł Polinę i jej mamę do Warszawy, oraz pracownicy banku. A przecież wszyscy oni mogli wiedzieć, że w mieszkaniu była tego dnia ogromna suma pieniędzy. I dlaczego — pytał adwokat — śledczy nie próbowali ustalić, czy coś łączy napad w Kobyłce i ten z ulicy ­Bagno?

— My uzupełniamy to zażalenie o kwestie dotyczące tego, że policja szybko zaprzestała czynności związanych z monitoringiem, twierdząc, że sprawcy znaleźli się w przestrzeni, w której kamer nie ma. Bardzo często obszar poszukiwań jest znacznie szerszy, a tutaj tego zaniechano — tłumaczy mecenas Tymoteusz Paprocki, który teraz reprezentuje Polinę i jej matkę. Nie przekonuje go również twierdzenie prokuratury, że organy ścigania nadal prowadzą tzw. działania operacyjne oraz „na bieżąco kontaktują się z innym jednostkami policji i prokuratury w zakresie wymiany informacji o sprawach o podobnym modus operandi”. Takich spraw — jak wyjaśniał w odpowiedzi na zażalenie prokurator Marek Kozicki — jest więcej, jedną z nich prowadzi Prokuratura Okręgowa w Katowicach. Chodzi o niemal identyczny napad, do jakiego doszło miesiąc po Kobyłce w śląskim Mikołowie. Tam przebierańcy podający się za CBŚP obezwładnili cztery osoby i ukradli 600 tys. zł.

— Będę wnosił o to, aby prokuratura zapoznała się z tymi innymi sprawami. Nie rozumiem, dlaczego to dotychczas nie zostało zrobione — mówi mecenas Paprocki. Uważa, że to spore zaniedbanie śledczych. — Zwykle w podobnych sytuacjach ściąga się akta innych spraw, patrzy się, jakie dane zostały zabezpieczone na miejscu przestępstwa, jak się zachowywali sprawcy. Zdarza się, że w tych drugich aktach jest wyraźne zdjęcie albo jakiś charakterystyczny znak, dzięki któremu można rozpoznać któregoś ze sprawców i połączyć dwa przestępstwa. Nie przekonuje mnie argumentacja, że w innych miejscach w kraju toczą się postępowania, więc jak coś by wyszło, to nasze postępowanie będzie wznowione. Należało wcześniej zweryfikować te kwestie — tłumaczy adwokat.

— Ta sprawa pomimo umorzenia jest cały czas operacyjnie analizowana. Nie wiemy, kto to był, nie wiemy, kto to zrobił. Nie jesteśmy też w stanie powiedzieć, czy ta sprawa łączy się z napadem na dom w Kobyłce, bo ta miejscowość nie leży już we właściwości miejscowej naszego okręgu — mówi rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Antoni Skiba. Dodaje, że takich napadów w ostatnich dwóch latach na terenie Warszawy było bardzo dużo, głównie obcokrajowcy zza wschodniej granicy tracili w napadach bardzo duże kwoty — setki tysięcy dolarów, euro. — Zatrzymaliśmy kilka miesięcy temu dużą grupę Gruzinów, którzy zajmowali się napadami, wpadł między innymi herszt gruzińskiego półświatka, tzw. wor w zakonie — mówi prokurator Skiba. Proceder ustał na kilka miesięcy, ale w ostatnim tygodniu doszło do ponownego napadu na warszawskim Ursynowie. Możliwe, że miejsce jednej rozbitej grupy zajęła inna.

Kto za tym stał

Za to z Wielkopolski przychodzi sensacyjna wiadomość: dosłownie kilka dni temu antyterroryści zatrzymali sześć osób podejrzanych o napad na dom w Kępnie w maju tego roku. Przebieg wydarzeń był niemal identyczny: sprawcy zapukali przed szóstą rano, oświadczyli, że są z policji, i ­pokazali nakaz przeszukania. Potem zakuli domowników w kajdanki i splądrowali mieszkanie. Ich łupem padła biżuteria i metale szlachetne wartości ponad 200 tys. zł.

Na razie nie wiadomo, czy wszystkie te sprawy jakoś się ze sobą łączą. Polina wciąż ma nadzieję, że dowie się, kto stał za „uderzeniem”. — I my, i państwo z Kobyłki odnieśliśmy wrażenie, że napastnicy mieli kiedyś do czynienia ze służbami mundurowymi. Moja mama pół życia spędziła w Straży Granicznej, wie, jak się zachowują funkcjonariusze — mówi. Mecenas Paprocki nie chce formułować tak ostrych sądów. — Ale mając na uwadze zuchwałość tego przestępstwa, precyzję, z jaką zostało zaplanowane i przeprowadzone, można postawić pytanie, skąd u sprawców takie doświadczenie — mówi. On też uważa, że należałoby przesłuchać wszystkich, którzy mogli wiedzieć o tym, że w domu przy ulicy Bagno jest tak dużo gotówki. — Ten wątek został mocno zaniedbany, a przecież informacja o pieniądzach musiała skądś wyciec. To nie był przypadek.

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

„Nie zarabiasz kilkunastu tysięcy? Coś z tobą nie halo”. 20-latki są coraz bardziej nieszczęśliwe

„Nie zarabiasz kilkunastu tysięcy? Coś z tobą nie halo”. 20-latki są coraz bardziej nieszczęśliwe

Ten pałac przebudowano na wzór Windsoru. Otaczał go 250-hektarowy park

Ten pałac przebudowano na wzór Windsoru. Otaczał go 250-hektarowy park

W Bułgarii rośnie nowy Orban? Niepokojące wyniki dla Polski [OPINIA]

W Bułgarii rośnie nowy Orban? Niepokojące wyniki dla Polski [OPINIA]

Moment, w który w PiS coś pękło. „Kaczyński ma przekonanie, że Morawiecki chce go zdradzić”

Moment, w który w PiS coś pękło. „Kaczyński ma przekonanie, że Morawiecki chce go zdradzić”

Co się stało z etosem polskiego kolejarza? Kiedyś chodziło o mundur, dziś ważne jest coś innego

Co się stało z etosem polskiego kolejarza? Kiedyś chodziło o mundur, dziś ważne jest coś innego

Witamina D może chronić przed demencją. Te suplementy są kluczowe dla zdrowia po 50-tce

Witamina D może chronić przed demencją. Te suplementy są kluczowe dla zdrowia po 50-tce

Efekt „rakiety” i „pióra” wpływa na ceny paliw. „Europa jest w szczególnie trudnej sytuacji”

Efekt „rakiety” i „pióra” wpływa na ceny paliw. „Europa jest w szczególnie trudnej sytuacji”

Ozempic nie działa na wszystkich tak samo. Nowe badanie wskazuje na kluczową kwestię

Ozempic nie działa na wszystkich tak samo. Nowe badanie wskazuje na kluczową kwestię

Mąż Martyny wywiózł ich córkę do innego miasta. „SMS-em mi oświadczył, że się ze mną rozwodzi, że Julki już nie zobaczę”

Mąż Martyny wywiózł ich córkę do innego miasta. „SMS-em mi oświadczył, że się ze mną rozwodzi, że Julki już nie zobaczę”

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Spór wewnątrz PiS. Morawiecki odpowiedział Jakiemu: Ma jakieś problemy ze mną

Spór wewnątrz PiS. Morawiecki odpowiedział Jakiemu: Ma jakieś problemy ze mną

20 kwietnia, 2026
„Nie zarabiasz kilkunastu tysięcy? Coś z tobą nie halo”. 20-latki są coraz bardziej nieszczęśliwe

„Nie zarabiasz kilkunastu tysięcy? Coś z tobą nie halo”. 20-latki są coraz bardziej nieszczęśliwe

20 kwietnia, 2026
Transplantacja i co dalej? Warsztaty dla pacjentów i rodzin – Zdrowie Wprost

Transplantacja i co dalej? Warsztaty dla pacjentów i rodzin – Zdrowie Wprost

20 kwietnia, 2026
Ambasador Ukrainy w Polsce o ludobójstwie na Wołyniu. Mocna reakcja ws. Szuchewycza i Bandery – Wprost

Ambasador Ukrainy w Polsce o ludobójstwie na Wołyniu. Mocna reakcja ws. Szuchewycza i Bandery – Wprost

20 kwietnia, 2026

Najnowsze Wiadomości

Problemy z płatnościami kartą i BLIK-iem. Co wiadomo o awarii? – Biznes Wprost

Problemy z płatnościami kartą i BLIK-iem. Co wiadomo o awarii? – Biznes Wprost

20 kwietnia, 2026
Atak USA na Morzu Karaibskim. „Śmiercionośny atak kinetyczny”, są ofiary

Atak USA na Morzu Karaibskim. „Śmiercionośny atak kinetyczny”, są ofiary

20 kwietnia, 2026
Ten pałac przebudowano na wzór Windsoru. Otaczał go 250-hektarowy park

Ten pałac przebudowano na wzór Windsoru. Otaczał go 250-hektarowy park

20 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.