Poprosiłam kobiety przyjmujące leki na odchudzanie, by opowiedziały mi o emocjach związanych z ujawnianiem tego faktu. Wiele mówiło o wstydzie. To swoista „kara” za odchudzanie „na skróty”.

Mam koleżankę, która jest zachwycająca, bezpośrednia i najwyraźniej nie potrafi zachować swoich opinii dla siebie. Odkąd ją znam, otwarcie mówiła, że próbuje schudnąć. Ciągle wypróbowywała nowe diety i ograniczała jedzenie. Jej wysiłki były widoczne.

A potem, dość nagle, stała się bardzo szczupła.

Jednocześnie przestała mówić o sposobach, jakie stosowała, by zrzucić wagę.

Nie mam pojęcia, czy brała Ozempic, Wegovy, Zepbound czy inny lek na odchudzanie i nigdy jej o to nie zapytałam. Jej historia medyczna to jej sprawa. Jednak przemiana była na tyle wyraźna, że zaczęłam się zastanawiać, czy to nie lek z grupy GLP-1 odegrał w tym rolę. Jej nietypowe milczenie najbardziej przykuło moją uwagę.

Tymczasem w moim domu obserwowałam zjawisko odwrotne. Mój mąż od ponad pół roku przyjmuje Zepbound i schudł ponad 13 kg — ciągle o tym wszystkim opowiada. Ktoś mówi mu, że wygląda szczuplej, a on od razu wyjaśnia, dlaczego. Inna osoba pyta, co robił, a on natychmiast pokazuje gest dawania sobie zastrzyku w brzuch.

Czasem mówię mu, że nie musi zaczynać każdej rozmowy od tej informacji. Nie krępuje mnie to, że bierze leki i sama potrafię o tym opowiedzieć znajomym. Mimo to jakaś część mnie myśli: „Czy naprawdę wszyscy muszą o tym wiedzieć?”.

Ten kontrast popchnął mnie do małego, nienaukowego śledztwa: czy kobiety rzeczywiście rzadziej niż mężczyźni przyznają się do stosowania GLP-1? I jeśli tak, to dlaczego?

Zadałam to pytanie na Reddicie, na forum Ozempic, prosząc kobiety przyjmujące te leki, by opowiedziały mi o emocjach związanych z ujawnianiem tego faktu. Odpowiedzi pojawiły się natychmiast i były podzielone.

Niektórzy zgłaszali się chętnie do rozmów i pisali do mnie, chcąc wyjaśnić, dlaczego mówią wszystkim, że biorą te leki. Inni chcieli dokładnie wytłumaczyć, dlaczego tego nie robią.

Jedna kobieta napisała na Reddit, że celowo przyznaje się do brania leków, bo chce się zmierzyć z własnym poczuciem wstydu. Potem dodała: — Bo oczywiście się tego wstydzę. Czuję się, jakbym poniosła porażkę.

Inna żałowała, że powiedziała o tym znajomej. W jej oczach to, że schudła, przestało być „zasłużone”. Jeszcze inna była jednoznaczna: — Nigdy nie powiedziałabym o tym przyjaciołom ani nawet rodzinie.

Były też kobiety takie jak Meranda Hall.

Hall, 34-latka z Nowego Jorku, pracująca w administracji kancelarii prawnej, opowiedziała mi, że brała Wegovy, Ozempic, a obecnie Mounjaro, od początku leczenia GLP-1 w 2023 r., dzięki czemu schudła 65 kg.

Nie ma najmniejszego zamiaru tego ukrywać.

— Nie mam problemu z mówieniem o zażywaniu GLP-1 i utracie 65 kg — powiedziała Hall „Newsweekowi”.”Newsweekowi”. Zapytana, czy uważa, że zażywanie leków to oszustwo, odpowiedziała krótko: — Nie rywalizuję z nikim, by oszukiwać.

Mężczyźni, z którymi rozmawiałam, utrudniali wyciągnięcie prostych wniosków na temat różnic między płciami.

Chris Owens, 52-letni tłumacz języka migowego z Columbus w stanie Ohio, powiedział „Newsweekowi”, że od maja 2024 r. bierze Zepbound i schudł 70 kg. Podobnie jak mój mąż, nie robił nic, by to ukryć.

— Byłem bardzo otwarty w kwestii stosowania GLP-1 — powiedział Owens. Opisuje też swoje doświadczenia publicznie w mediach społecznościowych.

Reakcje te szybko obaliły moją początkową teorię, jednocześnie czyniąc temat jeszcze ciekawszym.

Nie ma mocnych dowodów, że kobiety częściej ukrywają stosowanie GLP-1 niż mężczyźni. To, co wyłania się z rozmów z kobietami i z coraz liczniejszych badań, to walka o coś bardziej fundamentalnego. Gdy ktoś chudnie, dlaczego wciąż pytamy, czy „zasłużył” na tę zmianę?

Leki GLP-1 stworzyły szczególną pułapkę społeczną. Te preparaty mogą powodować znaczną utratę wagi. Naukowcy coraz częściej zauważają jednak, że ludzie oceniają to, jak ktoś schudł.

W badaniu z 2026 r., w którym wzięło udział 1313 osób w dwóch eksperymentach, fikcyjną postać, która schudła dzięki GLP-1, oceniano gorzej niż osobę, która schudła dzięki diecie i ćwiczeniom. W pierwszym eksperymencie uczestnicy także mniej chętnie chcieli się zadawać z osobą stosującą GLP-1 niż z kimś, kto w ogóle nie schudł.

W innym eksperymencie z bieżącego roku z udziałem 402 czarnoskórych i białych kobiet z nadwagą lub otyłością, analizowano przekonanie, czy kobieta biorąca GLP-1 „poszła na skróty” lub „oszukała, by schudnąć”.

Taki stygmat pojawia się też w rozmowach z prawdziwymi pacjentami. W badaniu opublikowanym w 2026 r. w „JAMA Network Open” pacjenci przyjmujący GLP-1 opowiadali o stygmatyzacji, zwłaszcza gdy lek był stosowany na odchudzanie, a nie na cukrzycę.

Oto dziwny paradoks ery GLP-1.

Stygmatyzujemy ludzi za nadwagę, a potem znów ich osądzamy, kiedy korzystają ze skutecznego leczenia, by schudnąć.

Margarita Uricoechea, 63-letnia emerytowana inwestorka i deweloperka z Waszyngtonu, należy zdecydowanie do tych, którzy mówią wszystkim. Opowiedziała mi, że zaczęła od Ozempicu, potem stosowała Mounjaro i schudła z 87 do ok. 73 kg.

Kiedy ludzie komentują zmianę, Uricoechea nie unika tematu.

— Wiele osób zauważyło, że wyglądam znacznie lepiej — powiedziała „Newsweekowi”. — Natychmiast mówię, że stosowałam zastrzyki.

Jednocześnie odrzuca myślenie, że to leki zrobiły całą robotę. Uricoechea opisała intensywny program ćwiczeń: sześć treningów w tygodniu, joga, trening siłowy i zmiany w diecie. — Te leki nie działają, jeśli nie zmienisz swoich nawyków — dodała.

Jej odpowiedź trafia w sedno sporu wokół GLP-1: założenie, że zastrzyk wyklucza wysiłek, może być dokładnie tym, czego niektórzy użytkownicy nie znoszą i co sprawia, że inni nie chcą o tym mówić.

Pytanie o różnice między płciami jest trudniejsze do rozstrzygnięcia.

Hall przyznała, że niektóre kobiety mogą czuć presję związaną z wagą, ale ona jej nie miała. — Nigdy osobiście nie czułam żadnej presji — powiedziała. Sama określa się jako „bardzo neutralna wobec własnego ciała” i nawet po utracie 65 kg nie postrzega się jako szczupła.

Jej historia komplikuje prosty obraz, którego szukałam. Może kobiety nie są naturalnie bardziej zawstydzone, zażywając GLP-1? Może po prostu poruszają się w kulturze, która od dekad uznaje ich ciała — i sposoby, w jakie je zmieniają — za temat do publicznego osądu?

Odpowiedzi z Reddita wielokrotnie wracały do tego rozróżnienia.

Jedna z komentujących — która pisała, że nigdy nie powiedziałaby o tym znajomym ani rodzinie — stwierdziła, że na kobiety biorące leki patrzy się jak na te, które robią to z powodu próżności, nie dla zdrowia. Inna napisała, że informuje tylko lekarzy i mamę. Z innymi w zasadzie nie rozmawia o leczeniu. Dodała, że przyjaciółki i tak pewnie się domyślają. Jeszcze inna uważa, że wszystko zależy od odbiorcy: unika mówienia osobom, które są oceniające, i raczej nie mówi naturalnie szczupłym.

Te historie nie mogą dowieść różnicy między płciami. Jednak pokrywają się z badaniami, które pokazują, że metoda utraty wagi zmienia sposób, w jaki oceniamy osobę, która ją zrzuciła.

To prowadzi do tego, co można nazwać „problemem zasłużenie szczupłej sylwetki”.

Dr Rachel Goldman, psycholożka specjalizująca się w terapii poznawczo-behawioralnej i zmianie nawyków zdrowotnych, powiedziała „Newsweekowi”, że pojęcie „zasłużonego” odchudzania bardzo mocno wiąże się z psychologicznym sednem stygmy GLP-1.

— Ludzie często inaczej podchodzą do efektu, w zależności od tego, czy uważają, że ktoś na niego „zapracował” — wyjaśnia. Ktoś, kto mówi, że zmienił dietę, ćwiczył i ciężko pracował, opisuje zachowania, które wpisują się w kulturowe wyobrażenie, jak „powinno” wyglądać odchudzanie. Leki mogą ten obraz zaburzać, bo ludzie boją się, że efekt zostanie uznany za „mniej zasłużony albo mniej prawdziwy”.

Przez pokolenia kobiety chłonęły przekaz, że utrata wagi świadczy o samodyscyplinie. Pominięty deser, poranny trening, mniejsza porcja, a w końcu rozmiar sukienki stają się widocznym dowodem silnej woli.

GLP-1 komplikują tę narrację, bo farmakologicznie zmieniają apetyt i sytość. Informacja o leku może więc zmienić to, jak obserwatorzy ocenią to samo ciało: zanim dowiedzą się o leku, utrata wagi wygląda na efekt dyscypliny. Potem niektórzy widzą już tylko drogę na skróty.

Choć ciało się nie zmieniło, zmienia się przypisana mu historia.

Doświadczenia Chrisa Owensa z Ohio pokazują też, że myślenie o „zasłudze” dotyczy nie tylko kobiet. Opowiada „Newsweekowi”, że zanim zaczął brać Zepbound, chudnięcie zawsze wymagało ogromnego wysiłku. — Tylko wtedy mogłem „zasłużyć” na utratę wagi, bo to była ciężka praca — mówił. — Najczęściej miałem poczucie, że muszę „zasłużyć” na jedzenie poprzez ćwiczenia, żeby zrównoważyć kalorie. Po rozpoczęciu leczenia zrozumiałem, czym jest normalny głód i sytość — wcześniej tego nie znałem.

To poważne utrudnienie dla teorii płci: presja wyglądu u kobiet może być inna lub silniejsza, ale język moralny wokół wagi — dyscyplina, powściągliwość, zasługi, oszukiwanie — dotyka również mężczyzn.

Oczywiste jest również ryzyko patrzenia na każdą osobę, która nie mówi o lekach, jak na kogoś zawstydzonego.

Leki na receptę to informacja medyczna, więc nikt nie ma obowiązku przedstawiać znajomym, współpracownikom czy rodzinie zawartości apteczki tylko dlatego, że efekty są widoczne.

Goldman jasno rozgranicza prywatność i tajemnicę.

— Każdy może powiedzieć: „To moja sprawa medyczna i nie muszę się tym dzielić”. I to jest zupełnie zdrowa granica — tłumaczyła „Newsweekowi”. Kluczowe jest to, czy wybieramy prywatność, czy czujemy się zmuszeni do milczenia ze strachu, że inni uznają, iż „poszliśmy na skróty” albo „nie daliśmy rady sami”. — To dwie zupełnie różne sytuacje — dodała.

FDA zatwierdziła Zepbound do leczenia przewlekłej nadwagi w 2023 r. dla dorosłych spełniających określone kryteria zdrowotne, przy czym zaleca się jednocześnie dietę o obniżonej kaloryczności i zwiększoną aktywność fizyczną.

Traktowanie ujawniania leków jako obowiązku tworzy kolejną natrętną regułę wokół wagi: kiedyś ludzie czuli się uprawnieni do komentowania czyjegoś ciała, teraz mogą czuć się uprawnieni do wiedzy, jak dokładnie to ciało się zmieniło.

Moja własna reakcja na otwartość męża może należeć do tej kategorii. Nie wstydzę się, że bierze Zepbound. Nie uważam też jednak, by każda rozmowa o jego wadze musiała zawierać całą historię medyczną.

Hall widzi to inaczej, Uricoechea mówi o tym otwarcie, niektóre respondentki z Reddita pilnie strzegą tej informacji. Jedna z nich zmusza się wręcz, by powiedzieć to na głos, bo właśnie to ją krępuje.

Te różnice sprawiają, że trudno sprowadzać kwestię ujawniania do wstydu, a tym bardziej tylko do różnic między płciami.

Moje śledztwo zaczęło się od podejrzenia wobec kobiet, a skończyło pytaniem dotyczącym wszystkich.

Dowody, jakie znalazłam, nie potwierdzają, że kobiety częściej ukrywają stosowanie GLP-1 niż mężczyźni. Pokazują raczej, że ludzie surowiej oceniają odchudzanie z pomocą leków niż przypisywane diecie i ćwiczeniom.

Kobiety, które odpowiedziały na mojego posta na Reddicie, zdawały się żyć na dwóch przeciwnych biegunach tej prawidłowości. Część od razu odrzuca stygmat i mówi o lekach otwarcie. Inne przekonały się, że przyznanie się może prowadzić do bolesnych zarzutów — próżności, lenistwa, ocen, czy sukces jest cokolwiek wart.

Pytanie, na które badacze mogą teraz odpowiedzieć, jest proste: czy wśród osób stosujących GLP-1 kobiety rzeczywiście rzadziej niż mężczyźni ujawniają, że biorą leki? A jeśli tak, to czy decyduje o tym wstyd, prywatność, strach przed oceną, czy coś innego?

Sprzeczność kulturowa jest widoczna: leki odchudzające dały milionom ludzi nową medyczną drogę do szczupłej sylwetki. A jednocześnie wciąż działa w nas stary odruch oceniania. Tym razem sposobu, w jaki tę drogę przeszli.

Może moja koleżanka brała taki lek, a może nie. Hall chętnie powie, że je brała. Mój mąż być może zdradzi to, zanim zdążycie zapytać. Ale dlaczego jakakolwiek z tych informacji zmienia nasz osąd o osobie, która stoi przed nami?

Po dekadach powtarzania kobietom, by schudły, era Ozempicu stawia trudniejsze pytanie: Czy naprawdę chcieliśmy, żeby kobiety były szczuplejsze — czy raczej by udowodniły, że ciężko na szczupłą sylwetkę pracowały?

Tekst opublikowany w amerykańskim „Newsweeku”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji „Newsweek Polska”.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version