Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Rosja nie zaatakuje NATO? Wywiad Estonii ujawnia plany Moskwy

Rosja nie zaatakuje NATO? Wywiad Estonii ujawnia plany Moskwy

12 lutego, 2026
Włodzimierz Czarzasty komentuje RBN. „Nie udzielił nikomu głosu”

Włodzimierz Czarzasty komentuje RBN. „Nie udzielił nikomu głosu”

12 lutego, 2026
Izraelski prawnik o losie Palestyńczyków: tego nie da się „odzobaczyć”

Izraelski prawnik o losie Palestyńczyków: tego nie da się „odzobaczyć”

12 lutego, 2026
Rachunki za ogrzewanie wpędzą Polaków w problemy finansowe? Zaskakujący sondaż – Biznes Wprost

Rachunki za ogrzewanie wpędzą Polaków w problemy finansowe? Zaskakujący sondaż – Biznes Wprost

12 lutego, 2026
Włosi sięgnęli po niego podczas igrzysk w Cortinie. U nas to rzadkość

Włosi sięgnęli po niego podczas igrzysk w Cortinie. U nas to rzadkość

12 lutego, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Rosja nie zaatakuje NATO? Wywiad Estonii ujawnia plany Moskwy
  • Włodzimierz Czarzasty komentuje RBN. „Nie udzielił nikomu głosu”
  • Izraelski prawnik o losie Palestyńczyków: tego nie da się „odzobaczyć”
  • Rachunki za ogrzewanie wpędzą Polaków w problemy finansowe? Zaskakujący sondaż – Biznes Wprost
  • Włosi sięgnęli po niego podczas igrzysk w Cortinie. U nas to rzadkość
  • Tajwan. Prezydent Lai Ching-te o możliwym ataku Chin
  • Pogoda na tłusty czwartek. Mocne ocieplenie razem z gołoledzią
  • To był wielki skandal końca XIX w. Tak bywalec salonów stał się życiowym rozbitkiem
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Obejrzałam reportaż Kanału Zero z Rosji. Jeden fragment poważnie mnie zaniepokoił [OPINIA]
Obejrzałam reportaż Kanału Zero z Rosji. Jeden fragment poważnie mnie zaniepokoił [OPINIA]
Aktualności

Obejrzałam reportaż Kanału Zero z Rosji. Jeden fragment poważnie mnie zaniepokoił [OPINIA]

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości12 lutego, 2026

Oglądając materiał Marii Wiernikowskiej (Kanał Zero) z Królewca, mogę sobie wiele sobie dopowiedzieć. Miałam okazję dobrze poznać to miejsce, napisałam o nim książkę. Wiem, czego nie widać w kadrze. Trudno mi jednak zrozumieć, dlaczego ta audycja zawiera tak ostentacyjne lokowanie wrogiej Polsce rosyjskiej propagandy. Bo inaczej nie da się nazwać przywoływania reakcji Putina na polskie groźby, których nigdy nie było.

Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Dziękujemy, że jesteś z nami!

Foto: Newsweek

Czy jest coś zdrożnego w podróży do Rosji? Zwłaszcza jeśli ma ona walor poznawczy? Od kilku lat żyjemy w atmosferze nowej żelaznej kurtyny. Może nam się wydawać, że przejścia graniczne są zamknięte na cztery spusty, wszystkie więzy zostały przecięte, a drogi przegrodzone zaporami przeciwczołgowymi. Ale mimo trwającej od kilku lat pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę, mimo licznych rosyjskich aktów sabotażu wymierzonych w Polskę, mimo sterowanych z Moskwy cyberataków i kampanii dezinformacyjnych wcale nie jest tak, że Polskę od Rosji odgradza jakiś mur nie do przejścia.

Punkty kontroli granicznej są czynne, odbywa się przez nie ruch. Ludzie jeżdżą, funkcjonują połączenia autobusowe z Warszawy i Gdańska do Królewca i z powrotem. Moi znajomi, którzy z nich korzystają, mówią, że autobusy są pełne. Co prawda Rosjanom w naszą stronę jest trudniej, bo przejścia z obwodem królewieckim nie obsługują podróżnych z wizami turystycznymi. Korzystać z nich może kilka kategorii osób, przede wszystkim te, które mają prawo pobytu w UE. Za to w drugą stronę jest naprawdę łatwo. W rosyjskim konsulacie można zrobić wizę i do Rosji pojechać, podobnie zresztą do Białorusi. I ludzie, polscy obywatele, jeżdżą. Jeżdżą, bo mają powód, jeżdżą z ciekawości, jeżdżą, bo odwiedzają rodzinę, jeżdżą, bo mieszkają w Rosji. Tak, w Rosji mieszkają Polacy i nikt ich codziennie nie opluwa na ulicy. Też mają rosyjskie karty sim i konta w rosyjskich bankach. Tak ich życie rzuciło, każda historia inna, nie oceniam.

Dlaczego dziennikarze nie jeżdżą do Rosji?

Rekomendacje polskiego MSZ odradzają podróże do takich państw jak Rosja i Białoruś. Ludzie mają jednak wolną wolę, swoje motywacje i potrzeby. Jeśli biorą na siebie potencjalne ryzyka i czują się w Rosji bezpiecznie, to nie widzę powodu, żeby takie osoby potępiać. Nie potępiam więc też Marii Wiernikowskiej, że zdecydowała się do Rosji pojechać. Co nie znaczy, że należy traktować jej podróż bezkrytycznie, bo jej reportaż rodzi wiele pytań.

Najpierw trzeba jednak odpowiedzieć na pytanie zasadnicze: dlaczego dziennikarze w ostatnich latach do Rosji nie jeżdżą? Odpowiedź jest prosta: bo nie ma takiej instancji, która zapewniałby im tam bezpieczeństwo, o swobodzie wykonywania zawodu nie wspominając. Bo redakcje nie są w stanie uzyskać dla nich akredytacji, co w normalniejszych czasach było przedmiotem długiej i żmudnej procedury. Bo obawiają się, że nawet przy wzorowym zachowaniu, jeśli coś pójdzie nie tak i komuś nadepną na odcisk, to zetkną się z rosyjskim aparatem przymusu. Obawiają się, znając historie innych dziennikarzy, że zostaną wzięci na zakładnika, by posłużyć potem jako waluta, którą zapłaci się za wypuszczenie jakiegoś rosyjskiego szpiega odsiadującego wyrok na Zachodzie. A w najgorszym razie obawiają się, że zostaną zatrzymani, niesłusznie oskarżeni, np. o szpiegostwo i zgniją w rosyjskim więzieniu. I słusznie zakładają, że w takiej sytuacji nikt im nie pomoże.

Moim zdaniem, drugorzędna jest kwestia motywacji Wiernikowskiej i redakcji, dla której pracuje. Rozumiem, że zważyli szanse i ryzyka, ustalili cel i zakładam, że wykupili ubezpieczenie podróżne.

Szybka wiza sporo mówi

Ciekawiej moim zdaniem spojrzeć na to z drugiej strony. Z Rosji wypchnięto wszystkie niezależne media. Wielu rosyjskich dziennikarzy, nawet będąc na emigracji, dostało w kraju zarzuty karne. Redakcje, które pracują zza granicy, opierają się na pracy miejscowych dziennikarzy, którzy pracują nieoficjalnie, starając się nie zwracać na siebie uwagi. W kraju działa rozległy system cenzury i kontroli sfery informacyjnej. To, że ekipa Kanału Zero została wpuszczona, a może nawet zaproszona do Rosji — Wiernikowska chwali się, że wizę dostała w cztery dni, a to nie jest standardowy termin — że pominięto dla niej procedurę akredytacji, sporo mówi nam o tym, jak ta redakcja i jej reporterka są postrzegane w Rosji.

Ta wielka podróż w głąb Rosji od początku ma wycieczkowy, turystyczny rys, co bardzo razi, jeśli widz spodziewał się rasowego reportażu. Pewna redaktorka powiedziała mi kiedyś, że jeśli dostaje reportaż, zaczynający się od rozmowy z taksówkarzem, to dalej już nawet nie czyta. Zazwyczaj ten taksówkarz to pierwsza osoba spotkana po przyjeździe reportera do danego kraju, osoba, która wiezie go z dworca lub lotniska. Wiernikowska ten rytuał odhacza szybciej, jeszcze w Warszawie. Kiedy słyszy akcent taksówkarza, który wiezie ją spod domu na dworzec autobusowy, to przechodzi na rosyjski i zagaja kierowcę: „Rosja się zaczyna?”. Trudno to zrozumieć. Gdzie się Rosja zaczyna? W tej taksówce, bo taksówkarz nie mówi najlepiej po polsku? Brzmi to dość złowróżbnie, przyznacie sami. Okazuje się, że taksówkarz jest z Baku i jego rosyjski też nie jest wiele lepszy niż polski.

Dalej jest rytualne narzekanie na czas trwania kontroli granicznej, odkrywanie pełnych sklepowych i bazarowych półek, wizyta w restauracji, gdzie dania mają w nazwie przymiotnik „ukraiński”. Tam Wiernikowska zastanawia się, czy w ukraińskie są jeszcze pierogi ruskie, ale nie rozwija tej refleksji. Nie wiemy, o co jej chodzi. Czy tą wizytą w „ukraińskiej” restauracji w centrum miasta chce pokazać, że Rosjanie nie są uprzedzeni do Ukraińców, a komentarz sugeruje, że Ukraińcy mają problem? W czwartym roku wojny, kiedy rosyjskie rakiety próbują doprowadzić do katastrofy humanitarnej w Kijowe, odcinając ludziom prąd i ogrzewanie przy siarczystych mrozach, chyba naprawdę nie jest trudno zrozumieć, że Ukraińcy stracili do Rosjan serce, prawda?

Skąd ukraińska knajpa w rosyjskim mieście? To bardzo łatwo wytłumaczyć. Lokal, gdzie kelnerzy chodzą w koszulach stylizowanych na wiejskie rubaszki, bardzo dobrze symbolizuje miejsce, jakie Rosjanie wyznaczają ukraińskiej tożsamości i kulturze. Ukraińskość według Rosjan to nic więcej niż folklor, zarezerwowany dla sfery rozrywki, dla gorzałki i kiełbasy. Ta restauracja to klasyczna reprezentacja rosyjskich kolonialnych wyobrażeń. To one tak naprawdę doprowadziły do wojny. (A swoją drogą pierogi ruskie to polski, nie ukraiński wynalazek).

Jak turystyczny folder

Właściwie do każdego fragmentu reportażu Wiernikowskiej można dodać takie addendum, wyjaśniając to, na co patrzymy. Na początku np. katolicki ksiądz skarży się, że nie może swoim rosyjskim samochodem wjechać do Polski, więc granicę przekracza na rowerze. Ani on, ani reporterka nie tłumaczą, że zakaz wjazdu zarejestrowanych w Rosji samochodów jest wynikiem sankcji nałożonych przez Unię Europejską na Rosję za atak na Ukrainę. Oglądając ten materiał, często można odnieść wrażenie, że Polska, Litwa czy ogólnie Europa się na Rosjan uwzięły i z jakiś niezrozumiałych przyczyn celowo uprzykrzają im życie.

Ten wydźwięk filmu Wiernikowskiej razi boleśnie, podobnie jak te jego fragmenty, które bardziej przypominają turystyczny folder. Wizyta na łodzi podwodnej, wycieczka po mieście z przewodnikiem, rozmowa z cyfrowym Kantem, kupowanie pocztówek na stoisku z pamiątkami – gdzie reporterka więcej opowiada o sobie i swoim przyjacielu, niż się dowiaduje od rozmówczyni – radość przy mierzeniu czapek uszanek. Na Syberii czekam na pokaz futer.

W rozmowach z ludźmi Wiernikowska pyta o wojnę, to trzeba jej oddać. Te wypowiedzi dają wgląd w stan rosyjskiej mentalności w czwartym roku pełnoskalowej wojny przeciwko Ukrainie. Niestety nie pokazują jednak nic nowego. Kwestią dyskusyjną jest to, czy reporterka nie jest w tych rozmowach wystarczająco asertywna. Skoro robi reportaż w trudnych warunkach, w miejscu, gdzie panuje skrajnie niski poziom zaufania, to może ta postawa jest uprawniona. Z szerokim uśmiechem Wiernikowska słucha, że wojna to sprawka polityków i tych, którzy na niej zarabiają, a zwykli ludzie — w domyśle my — nie ma z wojną nic wspólnego. Słucha o niecnych zamiarach Francuzów i Anglików wobec Rosji i o tym, że „dajcie spokój z tą wojną, my wyzwalamy, a nie napadamy”. Dużo też słyszy o pokojowych intencjach Rosji i zawiera nawet taki symboliczny pokój, podając sobie paluszek z jednym z bohaterów. Cringe? To chyba nie jest to słowo.

Dwa nurty pokazywania Rosji

To, w jaki sposób polscy reporterzy opowiadają o Rosji — a są tego setki tomów i setki kilometrów nagranych taśm — doczekało się niemniej licznych metaanaliz. W tym gatunku polskiego pokazywania Rosji wyróżniają się dwa silne nurty. Jeden to egzotyzacja, eksponowanie tego, co w Rosji szczególne, wręcz niesamowite, zgodnie z rosyjskim autostereotypem o Rosji, której „nie da pojąć się rozumem” i „tajemniczej rosyjskiej duszy”. Drugi to normalizacja, odkrywanie raz na jakiś czas, że Rosja to normalny kraj, bo są tam sklepy, ludzie mają telefony, chodzą normalnie ubrani i w ogóle się od nas niewiele różnią. W tym drugim często panuje demaskatorski ton, że wszystko jest inaczej, niż myśleliście.

Żaden z tych nurtów nie oddaje całej złożoności sytuacji społecznej i politycznej w Rosji. Za to oba są bardzo korzystne z punktu widzenia rosyjskiej propagandy. Pierwszy implikuje, że Rosja jako kraj niezwykły i nadzwyczajny wymaga stosowania innych reguł, że jej działania — na przykład atakowanie sąsiednich krajów — wynikają z jakichś szczególnych uwarunkowań i należy je uznać. Drugi nurt łagodzi i oswaja, pokazuje Rosję jako kraj jak każdy, taki, którego nie trzeba się obawiać, z którym można robić interesy, utrzymywać relacje.

Ostatnio rosyjska propaganda aktywnie wspiera ten drugi nurt. Od pewnego czasu w sieciach społecznościowych można znaleźć sporo filmików, których autorami są obcokrajowcy mieszkający w Rosji. Zachwalają kraj zamieszkania, podkreślają, że jest bezpieczny i bogaty, że nie żałują, że tu przyjechali. A ostatnio, co zauważyła polska opinia publiczna, obserwujemy wysyp pozornie demaskatorskich reportaży podróżnych z Rosji i Białorusi, które skupiają się na tym, że jest fajnie, jest normalnie, jest tak jak u nas, choć u nas mówi się… no właśnie? Co się mówi? Nie przypominam sobie, by nasz medialny czy polityczny mainstream robił to, co robi z upodobaniem białoruska propaganda, czyli opowiadał o skrajnej biedzie w Białorusi, czy przesadzał w opisach bieżącej sytuacji w Rosji, no może nie licząc chorób Putina. W Rosji rozwija się bowiem poważny kryzys ekonomiczny, a Marii Wiernikowskiej radziłabym nie sądzić o tym na podstawie uginających się stoisk na bazarze. W ogóle nie radziłabym diagnozować rosyjskiej gospodarki w Królewcu, który jako eksklawa o strategicznym znaczeniu jest zasypywany pieniędzmi dla utrzymania stabilności.

Czy to, że w kaliningradzkich sklepach są towary, a ludzie mają po dwie ręce i dwie nogi coś zmienia dla polsko-rosyjskich relacji? Czy to sprawia, że Rosja nie jest jednak agresorem, który napadł na sąsiedni niepodległy kraj? Czy skoro w Królewcu są atrakcje turystyczne, to Rosja nie jest krajem, którego armia popełnia zbrodnie wojenne? Czy to, że ludzie spotykani na ulicy nie gryzą, zmienia fakt, że rosyjska polityka wobec Polski jest wroga? Że to kraj, gdzie niszczy się polskie miejsca pamięci, atakuje polskiego konsula na ulicy? Że to kraj, gdzie polski obywatel, porwany przez okupacyjne wojska w Ukrainie umiera w areszcie?

Jeśli ktoś naprawdę z dużą odwagą pojechał do Rosji, to była to Maja Wolny, pisarka i reporterka, która odbyła długą podróż po tym kraju krótko po wybuchu pełnoskalowej wojny. Jej książkowy reportaż pt. „Pociąg do imperium” w pogłębiony sposób przekazuje atmosferę, która zapanowała w Rosji w 2022 r., można w nim znaleźć dużo ciekawsze rozmowy, obserwacje i refleksje autorki. Maja Wolny wróciła z tej podróży z zakazem wjazdu do Rosji i Białorusi na 20 lat. Ciekawe, z czym wróci Wiernikowska.

Groźby bez pokrycia

Nie jestem fanką przypisywania intencji wypowiedziom innych osób, ale w reportażu Wiernikowskiej są fragmenty dziwne i niepokojące. Choćby ten, gdy mówi o rakietach, które z Królewca do Warszawy doleciałyby w minutę, półtorej. Albo gdy bredzi coś o groźbach, na które zareagował ostatnio Putin podczas dorocznej konferencji prasowej. Trudno się oprzeć wrażeniu, że autorka reportażu mówi o tym z pewną perwersyjną antycypacją.

— To tu mogłaby się zacząć trzecia wojna światowa — mówi Wiernikowska, chwaląc jednocześnie walory krajobrazowe północnej Polski, przez którą jedzie do Królewca. — To gdzieś tutaj ten przesmyk suwalski niedługo będzie — dodaje i po paru sekundach reflektuje się. — Znaczy, mam nadzieję, nie będzie.

W tym momencie pojawia się grafika eksponująca granicę polsko-litewską.

— O tu jest ten przesmyk, na razie tylko na mapie — komentuje Wiernikowska.

Na razie. Uff. Mnie jednak najbardziej zaniepokoił fragment, gdzie Wiernikowska przytacza wypowiedź Putina z grudnia 2025 r., z corocznej konferencji, podczas której przez kilka godzin prezydent Rosji odpowiada na skrzętnie dobrane pytania. We fragmencie wybranym przez Wiernikowską, Putin mówi o hipotetycznym zagrożeniu dla rosyjskiej kontroli nad Królewcem. Stwierdza, że w takiej sytuacji wojna będzie eskalować do niesłychanego poziomu.

Zanim jednak te słowa padną, Wiernikowska podprowadza temat: „Ktoś podrzucił pytanie o groźby ze strony Polski i Litwy, że zablokujemy rosyjską enklawę”.

Tymczasem pytanie, na które odpowiadał Putin, brzmiało dokładnie tak: „Jaka mogłaby być ewentualna reakcja Rosji w przypadku ewentualnej blokady obwodu kaliningradzkiego, jeśli oczywiście ktoś w Europie wpadnie na taki pomysł?”. O jakich groźbach ze strony Polski i Litwy mówi zatem Wiernikowska? Ani w pytaniu do Putina, ani w jego odpowiedzi nie wymieniono konkretnych krajów, nie pojawiło się też słowo „groźby”. Słusznie, bo Polska i Litwa żadnych takich gróźb pod adresem Rosji i jej eksklawy nie kierują. Są one jedynie wytworem i stałym motywem rosyjskiej propagandy, znanym zresztą jeszcze sprzed 2014 r. Nie wiem, dlaczego Wiernikowska i jej redakcja dopuszcza się takiego przekłamania, tworząc wrażenie, że Polska i Litwa to jakieś awanturnicze agresywne kraje, które prowokują Rosję do wojny.

Oglądając materiał Wiernikowskiej z Królewca, mogę sobie wiele sobie dopowiedzieć. Miałam okazję dobrze poznać to miejsce, napisałam o nim książkę. Wiem, czego nie widać w kadrze. Jednak ciężko mi zrozumieć, czemu ta audycja, poza lokowaniem produktów, zawiera tak ostentacyjne lokowanie wrogiej Polsce rosyjskiej propagandy.

***

Paulina Siegień jest autorką wydanej w 2021 r. książki „Miasto bajka. Wiele historii Kaliningradu”, za którą otrzymała Nagrodę Conrada

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Izraelski prawnik o losie Palestyńczyków: tego nie da się „odzobaczyć”

Izraelski prawnik o losie Palestyńczyków: tego nie da się „odzobaczyć”

To był wielki skandal końca XIX w. Tak bywalec salonów stał się życiowym rozbitkiem

To był wielki skandal końca XIX w. Tak bywalec salonów stał się życiowym rozbitkiem

Ada sama wychowuje syna. „Muszę go zabierać wszędzie. Siedzi i słucha rozmów dorosłych”

Ada sama wychowuje syna. „Muszę go zabierać wszędzie. Siedzi i słucha rozmów dorosłych”

Co z zasadniczą służbą wojskową? Tylko jedno rozwiązanie wydaje się odpowiednie [OPINIA]

Co z zasadniczą służbą wojskową? Tylko jedno rozwiązanie wydaje się odpowiednie [OPINIA]

Napięta atmosfera na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego. „Wyglądało źle. A nawet bardzo źle”

Napięta atmosfera na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego. „Wyglądało źle. A nawet bardzo źle”

Jak pączki trafiły na polskie stoły? „Opisuje je traktat cukierniczy Radziwiłów z XVII w.”

Jak pączki trafiły na polskie stoły? „Opisuje je traktat cukierniczy Radziwiłów z XVII w.”

Relacja z właścicielem może wpływać na poziom inteligencji psa. Nowe badanie

Relacja z właścicielem może wpływać na poziom inteligencji psa. Nowe badanie

Rada Bezpieczeństwa Narodowego. Koalicja szykuje „opcję atomową” [KULISY]

Rada Bezpieczeństwa Narodowego. Koalicja szykuje „opcję atomową” [KULISY]

Został po nim tylko mem. A chciał być Ziobro jak Tommy Lee Jones [OPINIA]

Został po nim tylko mem. A chciał być Ziobro jak Tommy Lee Jones [OPINIA]

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Włodzimierz Czarzasty komentuje RBN. „Nie udzielił nikomu głosu”

Włodzimierz Czarzasty komentuje RBN. „Nie udzielił nikomu głosu”

12 lutego, 2026
Izraelski prawnik o losie Palestyńczyków: tego nie da się „odzobaczyć”

Izraelski prawnik o losie Palestyńczyków: tego nie da się „odzobaczyć”

12 lutego, 2026
Rachunki za ogrzewanie wpędzą Polaków w problemy finansowe? Zaskakujący sondaż – Biznes Wprost

Rachunki za ogrzewanie wpędzą Polaków w problemy finansowe? Zaskakujący sondaż – Biznes Wprost

12 lutego, 2026
Włosi sięgnęli po niego podczas igrzysk w Cortinie. U nas to rzadkość

Włosi sięgnęli po niego podczas igrzysk w Cortinie. U nas to rzadkość

12 lutego, 2026

Najnowsze Wiadomości

Tajwan. Prezydent Lai Ching-te o możliwym ataku Chin

Tajwan. Prezydent Lai Ching-te o możliwym ataku Chin

12 lutego, 2026
Pogoda na tłusty czwartek. Mocne ocieplenie razem z gołoledzią

Pogoda na tłusty czwartek. Mocne ocieplenie razem z gołoledzią

12 lutego, 2026
To był wielki skandal końca XIX w. Tak bywalec salonów stał się życiowym rozbitkiem

To był wielki skandal końca XIX w. Tak bywalec salonów stał się życiowym rozbitkiem

12 lutego, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.