Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Wojna na Ukrainie. Ukraina się wyludnia. Demograf ujawnił liczby

Wojna na Ukrainie. Ukraina się wyludnia. Demograf ujawnił liczby

15 lutego, 2026
Buzuje w Polsce 2050. Pełczyńska-Nałęcz: Część ludzi nie uznaje wyniku wyborów

Buzuje w Polsce 2050. Pełczyńska-Nałęcz: Część ludzi nie uznaje wyniku wyborów

15 lutego, 2026
Wojna na Ukrainie. Rosyjski żołnierz zdezerterował do Ukrainy. Wskazał punkt zwrotny

Wojna na Ukrainie. Rosyjski żołnierz zdezerterował do Ukrainy. Wskazał punkt zwrotny

15 lutego, 2026
ZIO 2026. Władimir Semirunnij medalistą olimpijskim. Ukraińcy oburzeni – Włochy 2026 – Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026 – Sport Wprost

ZIO 2026. Władimir Semirunnij medalistą olimpijskim. Ukraińcy oburzeni – Włochy 2026 – Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026 – Sport Wprost

15 lutego, 2026
Wielka akcja USA. Tankowiec przewoził nielegalną ropę, wysłano żołnierzy

Wielka akcja USA. Tankowiec przewoził nielegalną ropę, wysłano żołnierzy

15 lutego, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Wojna na Ukrainie. Ukraina się wyludnia. Demograf ujawnił liczby
  • Buzuje w Polsce 2050. Pełczyńska-Nałęcz: Część ludzi nie uznaje wyniku wyborów
  • Wojna na Ukrainie. Rosyjski żołnierz zdezerterował do Ukrainy. Wskazał punkt zwrotny
  • ZIO 2026. Władimir Semirunnij medalistą olimpijskim. Ukraińcy oburzeni – Włochy 2026 – Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026 – Sport Wprost
  • Wielka akcja USA. Tankowiec przewoził nielegalną ropę, wysłano żołnierzy
  • Pogoda. Ponad 20 stopni mrozu. Alerty IMGW dla dziewięciu województw
  • Zgrzyt na linii Rosja – Azerbejdżan. Bliski sojusznik oskarża Moskwę
  • Kamil Stoch o Kacprze Tomasiaku. Te słowa chwytają za gardło – Włochy 2026 – Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026 – Sport Wprost
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Jaka jest Marta Nawrocka? „Przybrała pozę Świętej Matki Narodu””
Jaka jest Marta Nawrocka? „Przybrała pozę Świętej Matki Narodu””
Aktualności

Jaka jest Marta Nawrocka? „Przybrała pozę Świętej Matki Narodu””

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości15 lutego, 2026

Polska para prezydencka: on aktywny, ona cicha. On z przodu, ona kilka kroków z tyłu. — Teraz bardzo się starają wypchnąć ją do przodu, bo Marta Nawrocka to wręcz ideał nowej kobiety prawicy. Mądra, ambitna, z wzorową rodziną. Przybrała pozę Świętej Matki Narodu. Na razie to działa, przynajmniej na swoich — mówi osoba, która zna kulisy pałacu prezydenckiego.

  • Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Dziękujemy, że jesteś z nami!

Foto: Newsweek

Gdańszczanie rozkładają ręce: nie znają Marty Nawrockiej. I nawet nie znają nikogo, kto mógłby ją znać. — Nasze bańki informacyjno­‑życiowe są kompletnie różne, nie ma elementów wspólnych. Żadnych — tłumaczą.

— O Karolu pisaliśmy od dawna, o niej nigdy. Nawet nie wiedziałem, jak wygląda. Po raz pierwszy zobaczyłem ją, kiedy szła z mężem głosować w wyborach prezydenckich — opowiada gdański dziennikarz. Inny przyznaje, że wielu szukało informacji na temat żony Karola Nawrockiego, ale bez powodzenia.

— Pracowała w Krajowej Administracji Skarbowej, a to jest instytucja, której funkcjonariusze raczej nie chwalą się tym, co robią — dodaje kolejny.

KAS też nie odpowiada na pytania o przebieg kariery Marty Nawrockiej i akcje, w których brała udział. Wiadomo więc tylko tyle, ile napisano w oficjalnym biogramie na stronie prezydent.pl: przepracowała w skarbówce 18 lat, zajmowała się kontrolą przemysłu naftowego, spirytusowego i zwalczaniem nielegalnego hazardu.

I jeszcze to, co sama opowiada przy różnych okazjach: że jest wysportowana (z biało-czerwoną flagą w ręku wbiegła na Giewont), że kocha tańczyć (przez kilka lat chodziła do szkoły baletowej w Gdańsku) i zawsze znajduje czas na ulubione rolki. Ma starszego brata i dużo zawdzięcza swoim babciom, które zajmowały się nią, kiedy była dzieckiem, a potem opiekowały się także jej dziećmi. I że po przeprowadzce do Warszawy nadal sama pierze i często gotuje dla rodziny. Bo ta rodzina jest dla niej wszystkim. „Bez niej nie byłoby mnie” — deklaruje.

Marta i Karol Nawroccy podczas spotkania noworocznego z przedstawicielami Kościołów i związków wyznaniowych oraz mniejszości narodowych i etnicznych w Polsce

Marta i Karol Nawroccy podczas spotkania noworocznego z przedstawicielami Kościołów i związków wyznaniowych oraz mniejszości narodowych i etnicznych w Polsce

Foto: Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.pl

Ani słowa za dużo

— Oficjalna wersja jest właśnie taka: fajna, miła, ciężko pracująca osoba, która na dodatek wychowuje trójkę dzieci. Ostoja Karola. Nawroccy konsekwentnie trzymają się tej wersji. Od nich nigdy żadne rzeczy nie wyciekają, pełna dyskrecja. I to od samego początku pracy Nawrockiego w Instytucie Pamięci Narodowej, potem w Muzeum II Wojny Światowej i znowu w IPN. Oboje byli przewidujący, unikali sytuacji, które można by przeciwko nim wykorzystać. To pomagało Nawrockiemu piąć się po kolejnych szczeblach kariery — mówi człowiek mocno osadzony w prawicowej polityce.

Uważa, że to duży sukces prezydenta: ma żonę, która jest wobec niego stuprocentowo lojalna. — O ile wokół niego zawsze było sporo kontrowersji od czasu, gdy zastąpił prof. Pawła Machcewicza w Muzeum II Wojny Światowej i zaczął dokonywać tam kontrowersyjnych zmian, o tyle media nigdy nie poruszały tematu żony. Słyszę o niej tylko same peany i to również od ludzi, którzy mają inne poglądy niż Nawrocki — mówi. Sam podsumowuje Martę Nawrocką tak: miła, kompetentna osoba, która nie powie ani jednego słowa za dużo.

Chwalił ją też prezes Jarosław Kaczyński. Mówił, że ma silny atut: „piękną opowieść o rodzinie”. Tę opowieść wielokrotnie wykorzystywano w kampanii prezydenckiej, najważniejszy był w niej wątek Daniela, syna Marty z pierwszego związku. Urodziła go, mając zaledwie 17 lat.

Nastoletnia mama poznała przyszłego męża, który był wtedy studentem historii i ultrasem Lechii Gdańsk. Szybko się pobrali, a Karol Nawrocki przysposobił chłopca i dał mu nazwisko. — Kocha go, wychował go na porządnego człowieka — twierdzi dawny znajomy.

W biogramie Nawrockiej jest jeszcze informacja, że studiowała na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego. Próbuję się dowiedzieć, czy skończyła uczelnię i o czym pisała pracę magisterską, ale ani służby prasowe pałacu prezydenckiego, ani sekretariat wydziału prawa na UG nie odpowiadają.

Kątem u teściowej

O wiele rozmowniejsi są mieszkańcy robotniczej dzielnicy Siedlce. Tam Marta jest tą miłą dziewczyną, która wyszła za chłopaka stąd, Karola. I przez kilka lat, zanim kupili własne mieszkanie kilometr dalej, mieszkała u jego mamy: ona z mężem i małym synkiem z poprzedniego związku w jednym pokoju, a w drugim starsza pani Nawrocka z siostrą Karola Niną. Ludzie wciąż pamiętają, że kiedy Marta jeździła po okolicy rowerem z koszykiem na zakupy, zawsze pomachała im ręką.

Marta Nawrocka (z lewej) i podpułkownik Dorota Bołotowicz (z Dowództwa Garnizonu Warszawa) podczas uroczystości przyjęcia zwierzchnictwa przez prezydenta Karola Nawrockiego nad Siłami Zbrojnymi RP

Marta Nawrocka (z lewej) i podpułkownik Dorota Bołotowicz (z Dowództwa Garnizonu Warszawa) podczas uroczystości przyjęcia zwierzchnictwa przez prezydenta Karola Nawrockiego nad Siłami Zbrojnymi RP

Foto: Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl

Na Siedlcach jest kawiarnia Caffe Aktywni, która zatrudnia młode osoby z niepełnosprawnościami. Serwują kawę, herbatę i domowe ciasta. Jak wynika z oficjalnej biografii, Nawrocka od lat wspiera Fundację Świat Wrażliwy, która prowadzi kawiarnię. — To prawda — mówi Jolanta Rychlik, szefowa fundacji. Wspólnie organizowały w dzielnicy festyny, wydarzenia sportowe i kulturalne. — Marta Nawrocka jest otwartą, mądrą, wrażliwą kobietą. Zawsze powtarza, że jeśli uda się pomóc choć jednej osobie, to już jest wielki sukces — tłumaczy Rychlik. Odpowiedzi wysyła mailem i upewnia się, że będą ­autoryzowane.

Co do Karola Nawrockiego zdania na Siedlcach są podzielone. Jedni opowiadają, że był zakapiorem, którego sąsiedzi się bali, a drudzy są z niego dumni. Mówią, że był grzeczny, zawsze się kłaniał. Po śmierci ojca przejął jego obowiązki. — Czuł się odpowiedzialny za młodszą siostrę i za mamę, która była introligatorką i nie zarabiała fortuny. Karol już wtedy uprawiał boks i grał w piłkę nożną, więc zgłosił się do pracy w ochronie. To tam poznał różnych wytatuowanych łobuzów i bandytów. I gdzie mu kazano stać na bramce, tam stał, na przykład w Grand Hotelu. Zarabiał pieniądze i przynosił matce. A jednocześnie studiował, potem zrobił doktorat, udzielał się społecznie, był u nas w dzielnicy radnym. Zresztą oboje z Martą dużo rzeczy robili społecznie. To są zaangażowani katolicy, żyją zgodnie z tym, co mówi Kościół — tłumaczy z przejęciem starszy mężczyzna, który twierdzi, że zna rodzinę Nawrockich od lat. Przekonuje, że te wszystkie okropne rzeczy, jakie mówią o prezydencie, to bzdura.

— Wie pani, jaki jest Gdańsk, to kolebka PO. Dlatego ­robili wszystko, by Karola zdeprecjonować — mówi. Kiedy pytam o słynną kawalerkę pana Jerzego, irytuje się, nie wolno wierzyć w plotki. Pana Jerzego znał, to był pijak, ludzkie dno. — Siedział przy sklepie spożywczym i wołał, by mu piwo kupować. A Karol z dobrego serca chciał mu pomóc — tłumaczy.

Musiała wiedzieć

Opinie na temat intencji Nawrockiego rozkładają się zgodnie z poglądami politycznymi, ale pewne jest jedno: w 2011 r. pomógł Jerzemu Ż. wykupić 28-metrowe mieszkanie od miasta Gdańsk z 90-procentową bonifikatą. Mieszkanie zostało wycenione na 120 tys. zł, więc do wykupienia wystarczyło 12 tys. Nawrocki osobiście wpłacił całą sumę w banku. Kiedy Jerzy Ż. był już formalnym właścicielem kawalerki, Karol i Marta Nawroccy podpisali z nim umowę przedwstępną na jej zakup. Ustanowili się również pełnomocnikami staruszka.

Kiedy minął pięcioletni okres, w którym nie można było sprzedać mieszkania bez utraty bonifikaty, sfinalizowali operację, podpisując u notariusza umowę sami ze sobą: z jednej strony jako kupcy, a z drugiej sprzedający, działający w imieniu Jerzego Ż. W akcie notarialnym wpisano, że zapłacili za mieszkanie 120 tys. zł, ale dociskany przez dziennikarzy w czasie kampanii wyborczej Karol Nawrocki przyznał, że pieniędzy nie przekazał jednorazowo, lecz wypłacał je w ratach, przez ostatnie kilkanaście lat. W ten sposób — tłumaczył — pomagał schorowanemu człowiekowi.

Zupełnie inną historię opowiedziała dziennikarzom Onetu opiekunka pana Jerzego z ramienia opieki społecznej: żył w nędzy, bez prądu i ogrzewania. A Nawroccy, mimo że przejęli jego mieszkanie, wcale się nim nie interesowali. Opiekunka twierdziła, że napisała maila do Muzeum II Wojny Światowej, którym kierował wtedy Nawrocki, alarmując, że w środku zimy senior żyje w wychłodzonym i ciemnym mieszkaniu. Odpowiedzi nie dostała.

— Pana Karola czasem widziałam, ale pani Marty nie — mówi kobieta, która wychodzi z klatki dwupiętrowego bloku, w którym na poddaszu mieszkał pan Jerzy, na zastawione samochodami podwórko. Więcej nie powie, za dużo już było zamieszania wokół tej sprawy.

— Rodzinny dom Nawrockiego jest tuż za rogiem. Nawet jeżeli on sam był tak bardzo zajęty pracą w Warszawie, że nie mógł pomagać panu Jerzemu, mógł o to poprosić siostrę czy matkę. Albo żonę, która przecież musiała o wszystkim wiedzieć, skoro podpisywała się na dokumentach — dodaje osoba, która zna pana Jerzego. Pamięta, że zanim zaczął cierpieć na demencję, starał się dbać o mieszkanie. Było biedne, ale wysprzątane, on sam też czyściutki, choć nawet nie miał pralki.

Mężczyzna trafił w końcu do domu pomocy społecznej, a Karol Nawrocki dowiedział się o tym dopiero od dziennikarzy. Miasto Gdańsk zapowiedziało wtedy, że będzie się domagać od niego zwrotu kosztów pobytu pana Jerzego w DPS. To prawie 100 tys. zł rocznie.

Kiedy pytam o to rzecznika prasowego prezydenta miasta, Daniel Stenzel odpowiada, że nic się nie zmieniło od czasu, gdy Polacy dowiedzieli się o całej sprawie. Upewniam się, czy to oznacza, że miasto nie zażądało zwrotu pieniędzy za utrzymanie pana Jerzego, czy jednak zażądało, ale ich nie dostało?

— Tak, wysłaliśmy informację o pobycie, kosztach i zapytanie o chęć współfinansowania, wraz ze standardowym wzorem umowy — odpowiada rzecznik.

— Rozumiem, że odpowiedzi nie było? — dopytuję.

— Tak, tak — potwierdza Daniel Stenzel.

Marta Nawrocka podczas spotkania z przedstawicielkami klubów Federacji Stowarzyszeń Amazonki w związku z Polskim Dniem Walki z Rakiem Piersi

Marta Nawrocka podczas spotkania z przedstawicielkami klubów Federacji Stowarzyszeń „Amazonki” w związku z Polskim Dniem Walki z Rakiem Piersi

Foto: Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.pl

Granice lojalności

Pytam Martę Nawrocką, czy uważa, że sprawa kawalerki pana Jerzego została ostatecznie wyjaśniona. Za radą Żakliny Skowrońskiej, która jest odpowiedzialna za wizerunek pierwszej damy i jej kontakty z mediami, wysyłam pytania mailem. Nie dostaję odpowiedzi. Nie dowiem się więc, co była funkcjonariuszka KAS, która zwalczała przestępczość, czuła, widząc męża na zdjęciach w towarzystwie osób z gdańskiego półświatka. Czy w domu toczyły się na ten temat rozmowy? Czy jej lojalność wobec męża ma granice? Czy jest sytuacja, w której powiedziałaby publicznie: „z tym się nie zgadzam”? Nie wiadomo również, czy żona prezydenta uważa, że powinna zabierać głos w sprawach dotyczących praw kobiet.

Pewne jest natomiast, że z powodzeniem realizuje misję ocieplania wizerunku męża, mocno nadszarpniętego sprawą kawalerki, ale także doniesieniami o udziale w kibolskich ustawkach. — Paradoksalnie podczas kampanii wyborczej większość zagrożeń dla wizerunku Nawrockich została zneutralizowana. A w Polsce swoi i tak wszystko wybaczą, a inni będą krzyczeć, nawet kiedy to nie ma znaczenia — mówi osoba z otoczenia pałacu prezydenckiego.

Po wyborczym zwycięstwie męża Marta Nawrocka poinformowała, że przechodzi na mundurową emeryturę. Błyskotliwej kariery nie zrobiła. Dlaczego? Służby prasowe pałacu prezydenckiego nie odpowiadają na to pytanie.

— Pani Marta przed odejściem z KAS pełniła służbę w stopniu rachmistrza. Może to dziwić, biorąc pod uwagę jej 18-letnie doświadczenie i obszar, w którym pełniła służbę. Wynika to z opóźnień awansowych, jakie są w Służbie Celno-Skarbowej — mówi Joanna Krzyżanowska ze Związkowej Alternatywy w Krajowej Administracji Skarbowej.

Była na każde zawołanie

Wokół pracy Nawrockiej w KAS krąży wiele plotek. W szczycie kampanii na platformie X pojawił się wpis, z którego wynikało, że w 2020 r. umorzyła śledztwo w sprawie przemytu papierosów i alkoholu znanemu bandycie z Gdańska. Kiedy rozpętała się dyskusja, zaprotestowała Agata Jagodzińska, przewodnicząca Związkowej Alternatywy w KAS. Napisała, że to ordynarny fake news.

— Śledztwa umarza prokuratura, a ewentualne kontrole celno­‑skarbowe naczelnik urzędu, a nie funkcjonariusz w stopniu rachmistrza jak pani prezydentowa — tłumaczy dziś Jagodzińska. — Marta Nawrocka zajmowała się zwalczaniem handlu nielegalnymi towarami i kontrolowaniem salonów gier z automatami. Zatrzymywała przemytników, stawiała im zarzuty za przestępstwa skarbowe, nieraz musiała siłowo wchodzić do jakiegoś lokalu, stosować środki przymusu bezpośredniego — mówi działaczka związkowa.

Zirytował ją komentarz w mediach społecznościowych, z którego wynikało, że prezydentowa to słodka dziunia. — Jak można tak powiedzieć o kobiecie, która mając małe dziecko, dostała się do Służby Celno-Skarbowej i to do takiego działu, gdzie czasem trzeba w nocy wstawać, żeby jechać na realizację, zająć automaty do gry. Funkcjonariusze tacy jak ona są wyszkoleni z obsługi broni, walk wręcz oraz samoobrony. To nie jest dziunia, tylko kobieta, która ogarniała dom i służbę, była na każde zawołanie i realizowała czasem niebezpieczne zadania — mówi Agata Jagodzińska.

Nie chce natomiast oceniać tego, co Marta Nawrocka wiedziała o kawalerce pana Jerzego oraz jakie dokumenty podpisała i dlaczego. — Musiałabym zapoznać się z dokumentami, bo na ten moment można bazować tylko na doniesieniach medialnych — mówi przewodnicząca związku.

Joanna Krzyżanowska dodaje, że weryfikacja kandydatów do służby jest surowa: są sprawdzani w ewidencjach, rejestrach i kartotekach m.in. policji czy Straży Granicznej. Funkcjonariusze muszą też dostać tzw. poświadczenie bezpieczeństwa, czyli dokument upoważniający do pracy z materiałami tajnymi, ściśle tajnymi i poufnymi. W tym celu wypełniają szczegółową ankietę bezpieczeństwa. — Co roku składamy oświadczenia majątkowe, a co dwa lata podlegamy ocenie okresowej. Jest u nas biuro inspekcji wewnętrznej, tak samo jak w policji. Więc gdyby były jakieś wątpliwości dotyczące przestrzeni zawodowej pani Marty, zostałyby sprawdzone. Sam fakt przyjęcia do służby nie oznacza dowolności działania: system przewiduje stałe mechanizmy kontroli i weryfikacji — tłumaczy.

Ideał kobiety prawicy

Jak Marta Nawrocka radzi sobie w roli pierwszej damy? — Jest wycofana i przestraszona — mówi osoba, która widziała ją podczas oficjalnych spotkań. Odniosła wrażenie, że wolałaby nie brać w nich udziału, nie wie, jak się zachować. I nie ma wokół siebie ludzi, którzy mogliby jej doradzić.

— Jej podporą jest Żaklina Skowrońska, dziennikarka TVP Info w czasach PiS. To fajna dziewczyna, chociaż stoi też za jej niezbyt trafionymi poradami stylistycznymi — tłumaczy osoba, która zna kulisy pałacu prezydenckiego.

Parę prezydencką widzi tak: on aktywny, ona cicha. On z przodu, ona kilka kroków z tyłu. — Teraz bardzo się starają wypchnąć ją do przodu, bo Marta Nawrocka to wręcz ideał nowej kobiety prawicy. Mądra, ambitna, z wzorową rodziną. Agata Duda mało mówiła, ale jak już się odzywała, to w takim dominującym stylu. A Nawrocka przybrała pozę Świętej Matki Narodu. Na razie to działa, przynajmniej na swoich — mówi.

— Nie ma sensu naśladowanie poprzedniczek, trzeba być po prostu sobą. I myślę, że w porównaniu zwłaszcza z Agatą Kornhauser-Dudą ona wydaje się bardziej autentyczna, spontaniczna i swojska. I to ludziom może się podobać — uważa Sergiusz Trzeciak, ekspert ds. marketingu politycznego, autor książki „Drzewo kampanii wyborczej 2.0, czyli jak wygrać wybory”.

Zaskoczyła tylko raz, gdy latem ubiegłego roku spotkała się w Tarnobrzegu z kobiecymi drużynami piłki nożnej, a potem wystąpiła w spocie promocyjnym przygotowanym przez PZPN. Razem z Ewą Pajor, napastniczką Barcelony, i Robertem Lewandowskim przekonywała, że zorganizowanie w Polsce kobiecych mistrzostw Europy w piłce nożnej w 2029 r. byłoby inspiracją dla tysięcy dziewczynek. Wzbudziła powszechne uznanie, nawet konserwatyści nie protestowali.

x.com

— Sport jest bezpiecznym tematem, w który można się angażować. Zwłaszcza że pani Nawrocka będzie pewnie chciała odkleić się od tematów polaryzujących opinię publiczną i zająć się takimi neutralnymi politycznie. Powinna nadal wspierać męża, ale budować własny wizerunek — mówi Sergiusz Trzeciak.

Murem za mężem

Nawrocka zarejestrowała już Fundację Pierwszej Damy Blisko Ludzkich Spraw i ogłosiła, że będzie się zajmować m.in. walką z hejtem i przemocą w internecie. Ale kiedy w styczniu 132 ekspertów zaapelowało do niej o interwencję u małżonka i poparcie ustawy wprowadzającej przepisy unijnego Aktu o usługach cyfrowych (DSA), odpowiedziała wymijająco. Najpierw przyznała, że jej rodzina wiele razy mierzyła się z hejtem, a potem wyjaśniła, że ocena przedkładanych prezydentowi aktów prawnych nie leży w jej kompetencjach. Ten, za którym nie chciała się wstawić, umożliwiałby blokowanie w mediach społecznościowych treści zawierających m.in. mowę nienawiści i groźby karalne. Prezydent Nawrocki go zawetował.

— Mnie się wydaje, że ona tęskni za pracą, którą miała. Powiedziała mi, że lubiła wstawać o czwartej rano, zakładać kominiarkę, brać pistolet i wychodzić na akcje — opowiada Wiktor Słojkowski, który zrobił z Martą Nawrocką wywiad dla magazynu „Viva!”. Odniósł wrażenie, że to fajna osoba, bezproblemowa. — Kilka razy podkreślała, że jeżeli ktoś będzie mówił źle o jej mężu, stanie za nim murem. Jest bardzo dumna z tego, że stworzyła rodzinę — mówi dziennikarz. — Normalna laska, którą życie postawiło w dziwnej sytuacji, a ona próbuje się w niej odnaleźć.

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Szadkowski: mocno poturbowany „postkomunista” stał się ulubieńcem Polaków [OPINIA]

Szadkowski: mocno poturbowany „postkomunista” stał się ulubieńcem Polaków [OPINIA]

Majmurek: Nawrocki zmienił ton.  Zadziałał nacisk Amerykanów? [OPINIA]

Majmurek: Nawrocki zmienił ton. Zadziałał nacisk Amerykanów? [OPINIA]

Arek zrozumiał, że na starość grozi mu bieda. Ma do siebie pretensje. „Straciłem 20 lat”

Arek zrozumiał, że na starość grozi mu bieda. Ma do siebie pretensje. „Straciłem 20 lat”

Mają 40 lat i orientują się, że to ostatnia chwila na oszczędzanie. „Za dużo szło na pierdoły”

Mają 40 lat i orientują się, że to ostatnia chwila na oszczędzanie. „Za dużo szło na pierdoły”

Znany ginekolog: to ja jestem pro-life, to ja ratuję kobiety, a nie Kaja Godek

Znany ginekolog: to ja jestem pro-life, to ja ratuję kobiety, a nie Kaja Godek

Żyli razem krótko i nieszczęśliwie. Trudna miłość w międzynarodowych parach

Żyli razem krótko i nieszczęśliwie. Trudna miłość w międzynarodowych parach

Tu kultura jest codziennością. Bielsko-Biała może być wzorem dla reszty Polski

Tu kultura jest codziennością. Bielsko-Biała może być wzorem dla reszty Polski

Amerykański historyk: Jelcyn chciał do NATO, Putin planował rewanż

Amerykański historyk: Jelcyn chciał do NATO, Putin planował rewanż

Matka za tłumaczenia kupiła dwa mieszkania. A dla Moniki lukusem jest kawa na mieście

Matka za tłumaczenia kupiła dwa mieszkania. A dla Moniki lukusem jest kawa na mieście

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Buzuje w Polsce 2050. Pełczyńska-Nałęcz: Część ludzi nie uznaje wyniku wyborów

Buzuje w Polsce 2050. Pełczyńska-Nałęcz: Część ludzi nie uznaje wyniku wyborów

15 lutego, 2026
Wojna na Ukrainie. Rosyjski żołnierz zdezerterował do Ukrainy. Wskazał punkt zwrotny

Wojna na Ukrainie. Rosyjski żołnierz zdezerterował do Ukrainy. Wskazał punkt zwrotny

15 lutego, 2026
ZIO 2026. Władimir Semirunnij medalistą olimpijskim. Ukraińcy oburzeni – Włochy 2026 – Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026 – Sport Wprost

ZIO 2026. Władimir Semirunnij medalistą olimpijskim. Ukraińcy oburzeni – Włochy 2026 – Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026 – Sport Wprost

15 lutego, 2026
Wielka akcja USA. Tankowiec przewoził nielegalną ropę, wysłano żołnierzy

Wielka akcja USA. Tankowiec przewoził nielegalną ropę, wysłano żołnierzy

15 lutego, 2026

Najnowsze Wiadomości

Pogoda. Ponad 20 stopni mrozu. Alerty IMGW dla dziewięciu województw

Pogoda. Ponad 20 stopni mrozu. Alerty IMGW dla dziewięciu województw

15 lutego, 2026
Zgrzyt na linii Rosja – Azerbejdżan. Bliski sojusznik oskarża Moskwę

Zgrzyt na linii Rosja – Azerbejdżan. Bliski sojusznik oskarża Moskwę

15 lutego, 2026
Kamil Stoch o Kacprze Tomasiaku. Te słowa chwytają za gardło – Włochy 2026 – Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026 – Sport Wprost

Kamil Stoch o Kacprze Tomasiaku. Te słowa chwytają za gardło – Włochy 2026 – Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026 – Sport Wprost

15 lutego, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.