Są takie książki, które pokazują, że sztuka nie musi być elitarna. Opowieść o artystach może być tak naprawdę opowieścią o naszym życiu, naszych wyborach, uwrażliwiać nas na codzienność. „Kompas rzeźby. 114 polskich artystek i artystów” działa właśnie w ten sposób. Jak przechadzka po galerii z przewodnikiem, który nie narzuca interpretacji, ale potrafi zatrzymać nas w odpowiednim momencie.
Warto dawkować sobie teksty powoli, najlepiej przy jednoczesnym śledzeniu twórczości opisywanych artystów. To książka, którą można potraktować jak spacer — trochę bez planu, trochę z ciekawości, dokąd zaprowadzi.
Ten album nie próbuje uporządkować świata rzeźby ani ustawić go w wygodnej hierarchii. Raczej pokazuje, jak bardzo ten świat jest dziś różnorodny. Od klasycznych materiałów po efemeryczne instalacje, od form niemal ascetycznych po rozbudowane narracje. Od kamienia, drewna i brązu, przez stal, szkło i ceramikę, po tworzywa sztuczne, światło, dźwięk czy działania efemeryczne. Jedni artyści budują formy niemal surowe, inni konstruują całe narracje przestrzenne. Inspiracje są równie szerokie: od historii i mitologii, przez doświadczenia osobiste, po kulturę internetu. U Doroty Hadrian punktem wyjścia staje się ciało i doświadczenie macierzyństwa, bardzo fizyczne i jednocześnie uniwersalne. U Karoliny Jarzębak współczesność przepuszczona jest przez język sieci — wpisy z forów, absurdalne komentarze, emoji, które zaczynają działać jak współczesne pismo obrazkowe.
Jeden wspólny niepokój
Zastanawialiście się kiedyś, co może być ekscytującego w fantazyjnie zawiniętej skórce cytryny albo skrzypiącej główce kapusty? Dlaczego takie obiekty mogą być sztuką — i dlaczego potrafią w nas coś otworzyć? Zazwyczaj w galeriach przechodziłam obok takich obiektów obojętnie, mówiąc: „nic mi to nie robi”. Aż do teraz. Na nowe interpretacje otworzył mnie rozdział albumu o pracach Pawła Czekańskiego. U niego to właśnie codzienność staje się punktem wyjścia i zachęca do zabawy skojarzeniami. Nagle okazuje się więc, że cytryna może być początkiem rozmowy o tym, „jak rozwiązywać nabrzmiałe globalne problemy, nad którymi pochyla się niejedna tęga głowa. Na przykład rosnący na świecie problem głodu można by zahamować poprzez alternatywną wizję rozmnażania żywności”.
Spod tych różnych estetyk i tematów przebija jeden wspólny niepokój. Katastrofa klimatyczna nie jest tu odległą wizją, ale czymś, co już kształtuje wyobraźnię artystów. W pracach wraca obraz świata po końcu — pozbawionego roślinności, wymagającego od człowieka nowych sposobów przetrwania. U Jarzębak przybiera to formę futurystycznych „malowideł jaskiniowych” — memów zapisanych na tkaninach, jakby były śladem po cywilizacji, która przetrwała tylko we fragmentach. U innych to bardziej dosłowne wizje rozpadu i wypalenia. Niezależnie od formy pytanie pozostaje podobne: co zostanie i kim wtedy będziemy.
„Kompas rzeźby” działa więc nie tylko jak przewodnik po sztuce, ale też jak zapis problemów współczesności. Sprawdzi się na prezent, dla samych siebie też. Nie jako prosty coffee table book, chociaż na stoliku też prezentuje się pięknie.
„Kompas rzeźby” Kama Zboralska
Foto: artinfo.pl





