Wciąż nie wiadomo, gdzie przebywa były wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski. Wiele wskazuje natomiast, że rozpoczął współpracę z niewielką waszyngtońską uczelnią Institute of World Politics (IWP). Powiązania tej instytucji mogą przyprawić o zawrót głowy. Są tu ludzie amerykańskich tajnych służb, głosiciele skrajnych poglądów, współpracownicy Trumpa i przedstawiciele polskiej prawicy związani m.in. z Mateuszem Morawieckim czy Antonim Macierewiczem — piszą w książce „TrumPolacy” Adam Sokołowski i Robert Krawczyk.
Marcin Romanowski długo ukrywał się przed prokuraturą na Węgrzech, ale obecnie miejsce jego pobytu nie jest znane. Być może przebywa już w USA, podobnie jak jego były szef Zbigniew Ziobro. Na pewno wiadomo, że profil byłego wiceministra i zastępcy Zbigniewa Ziobry pojawił się na stronie internetowej Institute of World Politics. Ma tam być wykładowcą Centrum Studiów Międzymorza, zarządzanego przez polskiego profesora Marka Chodakiewicza. Choć IWP wygląda dość niepozornie, to nie jest to przypadkowe miejsce.
Poniżej publikujemy fragmenty rozdziału książki „TrumPolacy” poświęcony Institute of World Politics.
Marek Chodakiewicz to prawicowy historyk. Prawdopodobnie najszerzej kojarzony jest ze swoich prac „odkłamujących” historię Holokaustu. Jego najbardziej znanym dziełem, liczącym 2 000 stron, jest dwutomowa książka „Jedwabne. Historia prawdziwa”, w której Chodakiewicz odrzuca udział Polaków w mordzie na żydowskiej ludności miasteczka. Nie wdając się w szczegóły, można powiedzieć, że teza ta jest dość wątpliwa. Współautorami księgi są redaktor naczelny korwinistycznego „Najwyższego Czasu!” Tomasz Sommer oraz reżyserka smoleńskiego kultu Ewa Stankiewicz. Takie zestawienie autorów nie powinno dziwić, jeśli się weźmie pod uwagę umiejscowienie Chodakiewicza na mapie polskiej prawicy.
Chodakiewicz od lat pisze regularnie w propisowskim (acz formalnie po prostu reprezentującym klasę pracującą) „Tygodniku Solidarność”, ściśle pisowskim tygodniku „Sieci” braci Karnowskich, centroprawicowej „Rzeczpospolitej” oraz wspomnianym już „Najwyższym Czasie!”. By zapoznać się z jego głównymi myślami na tematy historyczne, społeczne i geopolityczne, można sięgnąć na przykład po zbiór jego tekstów z przełomu pierwszej i drugiej dekady XXI wieku zatytułowany „Między Wisłą a Potomakiem”. Tom wydało prawicowe wydawnictwo Patria Media, należące do związanego z PiS-em publicysty Adama Chmieleckiego, książkę zaś otwiera podpisana przez niego notka „od wydawcy” ze specjalnymi podziękowaniami dla Sebastiana Bojemskiego, jednego z „harcerzy Mateusza Morawieckiego”, do którego zaraz wrócimy. Właściwe wprowadzenie napisał z kolei Sławomir Cenckiewicz, jeden z głównych pisowskich technologów historycznych. Cenckiewicz wspomina z uznaniem, że w latach 90. Chodakiewicz kształtował intelektualnie jego i innych „kontrrewolucjonistów”, a swoje słowa opatruje pełnym narodowego uniesienia cytatem. Chodakiewicz zrewanżował mu się w 2011 r. tekstem „Cenckiewiczalia”, w którym chwalił młodszego kolegę za podtrzymywanie rewolucyjnego zapału.
[…]
W 1982 r., w trakcie stanu wojennego, Marek Chodakiewicz wyjechał na studia do USA. Okoliczności, w jakich dostał wizę, były dość dziwne. W książce „Katastrofa posmoleńska. Kto rozbił Polskę” Grzegorz Rzeczkowski opisuje je szczegółowo i sugeruje, że młody Chodakiewicz mógł w rzeczywistości wyjechać przy wsparciu PRL-owskich służb. Niezależnie od tego, czy tak było, trafił pod opiekę polskich emigrantów, małżeństwa Zakrzewskich, do których jeszcze wrócimy. Przez lata pracował na różnych amerykańskich uczelniach, ostatecznie w 2001 r. uzyskując doktorat na Uniwersytecie Columbia. Dwa lata później zaczęła się jego kariera w Institute of World Politics.
Marek Chodakiewicz podczas spotkania w Instytucie Wymiaru Sprawiedliwości w Warszawie w lipcu 2023 r.
Foto: Albert Zawada / PAP
Czym jest Institute of World Politics w Waszyngtonie?
Institute of World Politics (IWP) to mało znana amerykańska szkoła podyplomowa. Mieści się w centrum Waszyngtonu, w niewielkiej zabytkowej kamienicy, która w latach 70. przez krótki czas należała do sowieckiej ambasady. Na stałe pracuje w niej tylko 41 osób, a studiuje ok. 130. W rankingach wypada raczej mizernie, według rankingu EduRank obecnie zajmuje 1 983. miejsce na prawie 2 500 amerykańskich uczelni. Ma jednak dość wąsko sprecyzowany obszar zainteresowań. Dzieli się na ledwie trzy jednostki: Centrum Bezpieczeństwa Energetycznego i Dyplomacji, Centrum Kultury i Wolności oraz… Centrum Studiów nad Międzymorzem. W ramach tego ostatniego działa Katedra Studiów Polskich im. Kościuszki. Kieruje nią właśnie Chodakiewicz. Wśród akademików Centrum jest także Lucja Swiatkowski Cannon — w 2016 r. stojąca na czele organizacji „Amerykańska Polonia za Donaldem Trumpem”, a w 2020 r. współkierująca nią.
Katedra Kościuszki została założona w 1998 r. przy Uniwersytecie Wirginii dzięki staraniom American Institute of Polish Culture (AIPC). Po dekadzie Instytut przeniósł katedrę do IWP i zasilił kwotą miliona dolarów. Na czele stanął Chodakiewicz. Instytutem zaś od lat 70. kieruje polska działaczka polonijna, milionerka i filantropka Lady Blanka Rosenstiel, z domu Wdowiak. AIPC co roku organizuje Polonaise Ball, swoje główne wydarzenie fundraisingowe. Chodakiewicz jest stałym bywalcem tej imprezy, zresztą na balu od lat pojawia się wielu gości z Polski. W czasach rządów PiS-u bywało na nim wielu ludzi polskiej prawicy, m.in. właściciel tygodników „Do Rzeczy” i „Wprost” Michał Lisiecki, Adam Bielan, Antoni Macierewicz czy premier Mateusz Morawiecki, który podczas jednego z wydarzeń dostał nawet Złoty Medal.
Nie byłoby w tym nic niezwykłego — ot, znana organizacja polonijna ufundowała polską katedrę na prywatnym uniwersytecie — gdyby nie fakt, że IWP jest od lat związany zarówno z amerykańskimi służbami, jak i z katolickimi republikanami. Uczelnię w 1990 r. założył John Lenczowski, były główny doradca prezydenta Reagana do spraw sowieckich. Swoją bibliotekę przekazał uczelni William Casey, dyrektor CIA za rządów Reagana. A jego córka i zięć regularnie wspierają IWP sporymi dotacjami. Z kolei Grzegorz Rzeczkowski w „Katastrofie posmoleńskiej”, powołując się na swoich rozmówców, przypomina jeszcze jedno nazwisko, które łączy się z instytutem — dawnego wieloletniego szefa kontrwywiadu CIA Jamesa Jesusa Angletona, a właściwie jego ludzi. Wszyscy trzej — Lenczowski, Casey i Angleton — to katolicy, co w zdominowanych przez protestantyzm Stanach Zjednoczonych nie jest wcale oczywiste.
W materiałach samego IWP można przeczytać, że jednostka specjalizuje się w dziedzinach wywiadu, bezpieczeństwa narodowego i polityki zagranicznej. Wśród organizacji współpracujących widać wyraźną reprezentację instytucji konserwatywnych, religijnych, a także zajmujących się bezpieczeństwem i związanych z amerykańskimi służbami. Znajdziemy tu więc Association of Former Intelligence Officers (Stowarzyszenie Byłych Oficerów Wywiadu, którego Lenczowski od lat jest członkiem), związaną z republikanami Council for National Policy, szereg organizacji zajmujących się wywiadem, akademię West Point oraz Departament Stanu. Do tego przynajmniej dwa chrześcijańskie uniwersytety oraz jeden jezuicki, Loyola University Maryland.
Ludzie Donalda Trumpa i Institute of World Politics
W miarę jak Trump zaczął na poważnie wchodzić w republikańską orbitę, okazywało się, że wokół IWP działa wielu bardzo kontrowersyjnych ludzi związanych albo z Trumpem, albo z Rosjanami, albo i z Trumpem, i z Rosjanami. Wieloletnim członkiem Rady Powierniczej był na przykład Erik Prince. Prince to były oficer Navy SEALs oraz założyciel prywatnej firmy paramilitarnej Blackwater (obecnie, po trzykrotnej zmianie nazwy, funkcjonującej jako Constellis). Agencja zyskała ponurą sławę podczas wojny w Iraku, gdzie była prywatnym podwykonawcą dla amerykańskiej armii i CIA. We wrześniu 2007 r. na placu Nisour w Bagdadzie pracownicy Blackwater otworzyli ogień do cywilów, zabijając 17 osób i raniąc kolejne 20. Po wieloletnim procesie skazano czterech pracowników agencji. Donald Trump ułaskawił ich w grudniu 2020 r., tuż przed oddaniem władzy.
Erik Prince już w 1990 roku zatrudnił się jako stażysta w biurze wieloletniego republikańskiego kongresmana Dany Rohrabachera, a później zbierał środki na jego kampanię. Rohrabacher jest politykiem otwarcie prorosyjskim, bywa wręcz nazywany „ulubionym kongresmanem Putina”. Zna się z założycielem IWP Johnem Lenczowskim jeszcze z czasów administracji Reagana, w 2016 roku Lenczowski publicznie polecał go nawet na stanowisko sekretarza stanu. Z IWP Rohrabachera łączy także lobbysta Paul Behrends, jego wieloletni współpracownik, również zasiadający w Radzie Powierniczej instytutu.
Prince był współpracownikiem Steve’a Bannona, popierał więc oczywiście wyborczy wysiłek Trumpa w 2016 r., wpłacając na jego kampanię kilkaset tysięcy dolarów. Był też jednym z tych ludzi z otoczenia Trumpa, którzy spotykali się z Rosjanami. W raporcie Roberta Muellera poświęcono kilka stron na szczegółowy opis spotkania, jakie Prince odbył w styczniu 2017 r. na Seszelach z Rosjaninem Kiriłłem Dmitrijewem. W raporcie jednoznacznie wskazano, także na podstawie zeznań samego Prince’a, że Rosjanie chcieli tą drogą ustanowić dodatkowy kanał kontaktu z administracją Trumpa. Pomysł nie był głupi, gdyż rodzona siostra Prince’a to Betsy DeVos, nominowana w lutym 2017 r. na stanowisko sekretarza edukacji. Funkcję tę piastowała przez całą kadencję Trumpa.
Z IWP związany był także gen. Michael Flynn. Aż do 2014 r. Flynn budował świetną karierę wojskową, którą zwieńczyła posada szefa Agencji Wywiadu Obronnego (Defence Intelligence Agency, DIA). W 2011 r. otrzymał na IWP tytuł „doktora honoris causa” z dziedziny prawa. Jeszcze w październiku 2015 r. przemawiał na gali 25-lecia uczelni, otrzymując przy okazji medal z rąk córki wspomnianego Williama Caseya. Mniej więcej wtedy z Flynnem zaczęło się dziać coś dziwnego, a przynajmniej wtedy dowiedziała się o tym opinia publiczna. Niektórzy podnoszą bowiem, że dziwne kontakty Flynna z Rosjanami zaczęły się już w grudniu 2013 r., gdy będąc jeszcze na urzędzie, odwiedził kwaterę GRU.
W grudniu 2015 r. wziął pieniądze za udział w innym bankiecie — zorganizowanym w Moskwie z okazji dziesięciolecia kremlowskiej propagandowej stacji Russia Today. Siedział wówczas przy jednym stole z samym Putinem. Na początku 2016 r. został nieformalnym doradcą Trumpa na czas kampanii. Już po wyborach oficjalnie nominowano go na stanowisko 24. doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego. Jak donosił brytyjski „Guardian”, zarówno amerykańscy, jak i brytyjscy oficerowie wskazywali wtedy na rosyjskie koneksje Flynna. Nawiązywał i podtrzymywał nieformalne kontakty z rosyjskim ambasadorem Siergiejem Kisliakiem, i kłamał potem na ten temat śledczym z FBI. Ostatecznie odszedł ze stanowiska po ledwie 22 dniach, skłócony ze społecznością wywiadowczą i opuszczony przez Trumpa.
Grudzień 2020 r. Były Doradca ds. Bezpieczeństwa Narodowego Michael Flynn przemawia na wiecu sympatyków Donalda Trumpa
Foto: JIM LO SCALZO / PAP/ EPA
W grudniu 2017 r. Flynn przyznał się do składania fałszywych zeznań specjalnemu prokuratorowi Robertowi Muellerowi. Przed sądami reprezentowała go osobista prawniczka Trumpa Sidney Powell. Ostatecznie Trump ułaskawił go w listopadzie 2020 r.
[…]
Kolejną ciekawą osobą, o której trzeba napisać kilka słów w kontekście IWP, jest Sebastian Gorka, jeden z wykładowców Katedry Kościuszki kierowanej przez Chodakiewicza. Urodzony w Wielkiej Brytanii Węgier, w latach 90. przeprowadził się nad Dunaj, a tam zaczął działać po skrajnie prawicowej stronie sceny politycznej. Przez jakiś czas doradzał Viktorowi Orbánowi, ale, jak sam potem wspominał, szybko się do niego zniechęcił. Po czym skręcił bardziej na prawo. Już w 2002 r. węgierskie służby odmówiły Gorce przyznania certyfikatów bezpieczeństwa do pracy w parlamentarnej komisji śledczej. Na fali protestów w 2006 r. Gorka wszedł m.in. do Węgierskiego Komitetu Narodowego („Magyar Nemzeti Bizottság”), pełniąc w nim funkcję tłumacza i rzecznika prasowego. Wśród założycieli Komitetu był László Toroczkai, ówczesny lider antysemickiego, skrajnie nacjonalistycznego i postulującego rewizję granic Ruchu Młodzieżowego 64 Komitatów. Następnie Gorka założył własną partię, Nową Koalicję Demokratyczną (UDK), wraz z dwoma politykami Jobbiku: Attilą Bégánym i wiceprezesem Jobbiku Tamásem Molnárem, z którym współpracował już od kilku lat. Równolegle pisał do portalu Magyar Demokrata, publikującego teksty antysemickie i negujące Holokaust. Naczelny pisma, András Bencsik, wkrótce powołał do życia otwarcie faszyzujący ruch Węgierskiej Gwardii („Magyar Gárda”), który dostał poparcie Gorki i jego UDK. Gwardia była zamieszana m.in. w morderstwa na węgierskich Romach i została zdelegalizowana po zaledwie dwóch latach. Gdy ruch delegalizowano, Gorka go zacięcie bronił.
W 2008 r. Gorka wraz z pochodzącą z USA żoną wyjechali do Stanów Zjednoczonych. Katharine Gorka, z domu Cornell, to krewna Thomasa Saundersa III, który w czasie ich przeprowadzki za ocean kieruje… Heritage Foundation. Gdy Saunders wspiera finansowo Teda Cruza — Gorka krytykuje Trumpa. Gdy Saunders zmienia front — Gorkowie zaczynają Trumpowi doradzać. W międzyczasie wiążą się ze Steve’em Bannonem. Gdy Donald Trump wygrywa w 2016 r., Sebastian Gorka zajmuje stanowisko zastępcy asystenta (Deputy Assistant to the President), a Katharine zostaje doradczynią szefa kadr w Departamencie Bezpieczeństwa Krajowego (Department of Homeland Security, DHS), z którego później przechodzi na stanowisko rzeczniczki prasowej Urzędu Celnego i Ochrony Granic (U.S. Customs and Border Protection, CBP).
[…]
Sebastian Gorka odszedł z administracji wraz ze Steve’em Bannonem latem 2017 r. Zaczął pracować w prawicowych mediach, zaczynając od Fox News, a kończąc na jeszcze skrajniejszym Newsmax TV. W międzyczasie rozpowszechniał teorie spiskowe o „ukradzionych wyborach”, za co jego kanał został zbanowany na platformie YouTube. Pojawił się także, zresztą obok Chodakiewicza, u Michała Rachonia w pisowskiej TVP. Poza tym zaangażował się mocno w działania Alliance Defending Freedom (ADF), jednego z największych chrześcijańskich think tanków, dążącego do delegalizacji aborcji i stosunków homoseksualnych. Wpływy ADF sięgają aż do amerykańskiego Sądu Najwyższego, a byłym członkiem ruchu jest spiker Izby Reprezentantów Mike Johnson.
Sebastian Gorka jest bliskim doradcą Donalda Trumpa i pracuje w Białym Domu
Foto: FRANCIS CHUNG / POOL / PAP/ EPA
[…]
Najbardziej spektakularnym przykładem rosyjskich powiązań IWP jest jednak Peter Debbins. Urodzony w 1975 r., już pod koniec lat 90. nawiązał współpracę z rosyjskim wywiadem wojskowym GRU. Relację utrzymywał przez lata, pracując równolegle jako wojskowy ekspert do spraw rosyjskich. W randze kapitana służył w Korei Południowej, Niemczech i Azerbejdżanie. W 2005 r. Debbins przeszedł do sektora prywatnego i pracował w Rosji, Ukrainie, Azerbejdżanie i Armenii. Zdaje się, że to właśnie praca na południowym Kaukazie była dla Rosjan szczególnie interesująca. W 2015 r. Debbins ukończył studia magisterskie na IWP, po czym zaczął prowadzić na uczelni wykłady dotyczące cyberbezpieczeństwa i modernizacji armii rosyjskiej. Był także instruktorem w projekcie IWP Cyber Intelligence Initiative. W sierpniu 2020 r. zatrzymano go pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji. Przyznał się do winy. Z więzienia ma wyjść dopiero w 2033 r.
Tajemnicza uczelnia w Waszyngtonie. Jak wyjaśnić powiązania IWP?
Trudno jednoznacznie wyjaśnić rolę Institute of World Politics i niepokojącą liczbę rosyjskich wątków łączących się z tą uczelnią. Spytaliśmy o to Grzegorza Rzeczkowskiego, który jako pierwszy przedstawił tę akademię polskiej opinii publicznej. Zarówno Rzeczkowski, jak i kilku dziennikarzy i publicystów obserwujących to środowisko w sieci zgodzili się, że trudno mówić o jakiejś ekspozyturze rosyjskiego wywiadu. Bardziej skłaniają się ku tezie, którą Rzeczkowski przedstawił w „Katastrofie posmoleńskiej”: że IWP kierują ludzie reprezentujący specyficzną frakcję amerykańskich służb. Są to konserwatywni katolicy, republikanie wywodzący się z resortów siłowych z czasów Reagana, zorientowani na Europę Środkowo-Wschodnią (świadczy o tym nawet struktura IWP), uważający, że wrogiem Ameryki nie była Rosja, tylko sowiecki komunizm. Tak liczne rosyjskie powiązania w otoczeniu IWP mogą być więc efektem przekonania kierownictwa uczelni, że „z Rosją trzeba rozmawiać”. To by się zgadzało z ustaleniami Anny Gielewskiej i Marcina Dzierżanowskiego, autorów biografii Antoniego Macierewicza. Dziennikarze powołują się w niej na anonimowego dyplomatę, według którego zdaniem Johna Lenczowskiego Rosja nie stanowi dla USA zagrożenia.
Niezależnie od tego, jak jest w rzeczywistości, IWP z Chodakiewiczem na pokładzie szybko nawiązało związki z polską prawicą. Już w 2005 r., a więc jeszcze zanim Chodakiewicz dostał własną katedrę, w instytucie pojawiła się trójka byłych działaczy „Solidarności”, która na stronie uczelni została przedstawiona jako jej „założyciele” (founders). Byli to Anna Walentynowicz, Krzysztof Wyszkowski oraz Antoni Macierewicz. Można to uznać za zapowiedź pielgrzymek, które do IWP będą później odbywać ludzie związani z PiS-em. A w szczególności z Macierewiczem i szerzonym przez niego kultem smoleńskim.
Tomasz Sommer, redaktor naczelny „Najwyższego Czasu!” i współautor książki o Jedwabnem, wielokrotnie prowadził wykłady na IWP, a w 2013 r. został w końcu pracownikiem badawczym (research fellow) w Katedrze Kościuszki Chodakiewicza, z którym już wtedy od lat współpracował. W tej samej jednostce zatrudnienie znalazła także Maria Juczewska, doktorantka Akademii Sztuki Wojennej w Warszawie i tłumaczka „Rewolucji amerykańskiej” Lee Edwardsa, weterana amerykańskiego konserwatyzmu oraz profesora IWP. Przedmowę do książki napisał Marek Jan Chodakiewicz, a wydał związany z Ordo Iuris Ośrodek Analiz Cegielskiego. Patronatem medialnym objęły ją m.in. IPN, TVP Historia, TV Republika, „Do Rzeczy” i „Gazeta Polska”.
W instytucie często gościł także Sebastian Bojemski, bliski człowiek Michała Dworczyka, jeden z „harcerzy Morawieckiego”, PR-owiec, a później także wiceprezes koncernów Lotos Paliwa i MOL Polska. Chodakiewicz, co ciekawe, nazwał go przedstawicielem IWP na Polskę. Obaj należą do Związku Żołnierzy NSZ. Żona Bojemskiego, Dorota Bojemska, dwukrotnie kandydowała z list PiS-u do Sejmu, współtworzyła Strategię Demograficzną 2040 w pisowskim Ministerstwie Rodziny, a ostatecznie sama objęła tekę ministry w tzw. przejściowym rządzie Mateusza Morawieckiego w 2023 r.
Innym absolwentem i okazjonalnym wykładowcą IWP jest Piotr Trąbiński, kolejny z „harcerzy” Mateusza Morawieckiego, odpowiedzialny za postawienie krzyża na Krakowskim Przedmieściu w kwietniu 2010 r. W 2010 r. stypendystą IWP — z rekomendacji Chodakiewicza i dzięki środkom Polonii — został Paweł Zyzak, związany z PiS-em historyk, pracownik kancelarii Mateusza Morawieckiego, a także autor krytycznej wobec Lecha Wałęsy pracy magisterskiej, napisanej pod okiem bliskiego Nowogrodzkiej profesora Andrzeja Nowaka. Zatrudnienie na IWP znalazł też Paweł Styrna, późniejszy przewodniczący upolitycznionej neo-KRS, zaangażowany w propagowanie pisowskich narracji na temat katastrofy smoleńskiej. Poza tym na stypendium załapała się także Karolina Pawłowska, wtedy szefowa działu międzynarodowego współpracującego z rządem PiS-u Ordo Iuris. Staż na amerykańskiej uczelni odbył też jej ówczesny mąż, Paweł Pawłowski, również związany ze środowiskiem Ordo Iuris. Paweł Pawłowski to jedna z trzech osób, które dodatkowo łączą IWP z Warsaw Institute (nie mylić z Warsaw Enterprise Institute). Pawłowski przez kilka lat zajmował stanowisko przewodniczącego rady fundacji WI. Drugą taką osobą jest inny jej członek, a potem także prezes zarządu, Krzysztof Kamiński, absolwent kursu na IWP. Trzecią zaś — Łukasz Strzelecki, należący do organu nadzorczego… absolwent IWP.
Warsaw Institute to think tank zajmujący się geopolityką i zaangażowany w inicjatywę Trójmorza, którą Chodakiewicz promuje od lat, a która po 2015 r. stała się elementem pisowskiej doktryny w polityce zagranicznej. Pierwszym prezesem jednostki był poseł Solidarnej Polski i PiS-u Janusz Kowalski. Co istotne, fundację finansowano m.in. z Narodowego Instytutu Wolności. Jest więc osobowo i finansowo związana ze Zjednoczoną Prawicą.
[…]
Szkoła polskiej prawicy. Morawiecki, Macierewicz i bliskie związki z Institute of World Politics
Wracając do Institute of World Politics, w marcu 2016 r. jednostkę odwiedził prezydent Andrzej Duda, co jest dość dziwne, biorąc pod uwagę niszowość uczelni. Tym dziwniejsze zaś, że prezydentowi towarzyszyli nie tylko ludzie z jego kancelarii (Krzysztof Szczerski, Marek Magierowski, Witold Dzielski i Marcin Kędryna), ale także ówczesny ambasador w USA Ryszard Schnepf, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch, wiceminister spraw zagranicznych Marek Ziółkowski oraz… wiceminister obrony narodowej Tomasz Szatkowski. Ze strony instytutu na spotkaniu obecny był oczywiście Marek Jan Chodakiewicz, a także John Lenczowski, dziekan Mackubin Thomas Owens oraz Aldona Wos, pochodząca z Polski ambasadorka USA w Estonii, obecnie pełniąca obowiązki prezeski IWP. Nawiasem mówiąc, Aldona Wos w 2017 r. znalazła się w administracji Trumpa, a pod koniec jego pierwszej kadencji była rozważana na stanowisko ambasadorki w Kanadzie. Tak liczna ekipa, reprezentująca KPRP, MSZ i MON to rzecz dość kuriozalna, zważywszy, że IWP jest uczelnią mało prestiżową.
W trakcie spotkania dyskutowano o stosunkach polsko-amerykańskich, które w tamtym czasie rzeczywiście kwitły, szczególnie na polu smoleńskiego kultu krzewionego przez Antoniego Macierewicza. Grzegorz Rzeczkowski w „Katastrofie posmoleńskiej” opisuje szczegółowo liczne powiązania ludzi IWP z propagatorami teorii zamachowych Macierewicza. Na stronie IWP nadal bez problemu można znaleźć liczne teksty kwestionujące ustalony przebieg katastrofy z 10 kwietnia 2010 r. Jeden z wykładowców IWP, emerytowany oficer CIA Eugene Poteat, wielokrotnie, w tym w mediach braci Karnowskich, powielał tezy o zamachu. Teorię tę powtarzał, m.in. na portalu niezalezna.pl, także amerykański generał Walter Jajko, pracujący jako profesor IWP. W 2014 r. Katedrę Kościuszki z wykładem podważającym ustalenia przyczyn katastrofy odwiedził dr Kazimierz Nowaczyk, stary przyjaciel Macierewicza, jeden z jego „smoleńskich ekspertów”, w 2017 r. mianowany przewodniczącym jego podkomisji. Zamachową teorię powielał w pisowskich mediach także sam John Lenczowski. A w grudniu 2014 r. Macierewicz, powołując się na jego rzekome ustalenia, zażądał od Prokuratora Generalnego odebrania śledztwa prokuraturze wojskowej.
W 2015 r. z wykładem poświęconym Smoleńskowi wystąpił w Katedrze Kościuszki także Chris Cieszewski — kolejny „ekspert” Antoniego Macierewicza, a prywatnie wujek Chodakiewicza. Sam Chodakiewicz również podważał wiarygodność śledztwa podczas prowizorycznego wykładu, który wygłosił w 2012 r. w namiocie „Solidarnych 2010” Ewy Stankiewicz, jednej z głównych promotorek teorii zamachowej.
Ludzie IWP uwiarygadniali kłamstwo smoleńskie, a w ich stronę płynęły państwowe pieniądze. W 2019 r. dziennikarze Onetu odkryli, że Polska Fundacja Narodowa do promocji wizerunku Polski za granicą zatrudniła firmę PR-ową White House Writers Group. W ciągu kilkunastu miesięcy firma ta dostała ok. 5,5 mln zł za stworzenie profili w mediach społecznościowych, które obserwowało dosłownie kilkadziesiąt osób. Okazało się, że 120 tys. dolarów rocznie plus zwrot kosztów zarabia na tym sama siostra Marka Chodakiewicza, Anna Wellisz. Z kolei prawie 100 tys. zł zarobiła Monika Jabłońska-Chodakiewicz, jego żona. Na przelew załapał się też wspomniany już Paweł Styrna, który w ciągu półtora roku zainkasował ponad 150 tys. zł. Warto wspomnieć, że szefem Polskiej Fundacji Narodowej był wówczas Maciej Świrski, wierny działacz PiS-u. A prywatnie stary przyjaciel Chodakiewicza.
[…]
Powyższa sieć i natłok nazwisk mogą przyprawić o zawrót głowy. Nie należy jej jednak ignorować. IWP od lat jest łącznikiem między republikanami i radykalizującym się ruchem konserwatywnym a różnymi odłamami polskiej prawicy, od skrajnych korwinistów i braunistów, po mainstreamowy PiS. Jednocześnie jest uczelnią ściśle współpracującą z amerykańskimi służbami, od których zależy nasze bezpieczeństwo. Tym bardziej niepokój może budzić fakt, że świadomie pielęgnowano na niej smoleńską dezinformację. Oraz że zdecydowanie zbyt wielu jej pracowników ma związki z Rosją lub ruchami głoszącymi radykalne, niekiedy faszystowskie hasła.
[…]
Fragment książki „TrumPolacy. Kto w Polsce czeka na drugą amerykańską rewolucję” Adama Sokołowskiego i Roberta Kowalczyka, autorów Podcastu Dezinformacyjnego wydanej przez wydawnictwo Word Audio Publishing International
Okładka książki „TrumPolacy. Kto w Polsce czeka na drugą amerykańską rewolucję”
Foto: Word Audio Publishing International / Materiał prasowy





