Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Raków Częstochowa ma nowego trenera. Mocne trzęsienie ziemi! – Ekstraklasa – Sport Wprost

Raków Częstochowa ma nowego trenera. Mocne trzęsienie ziemi! – Ekstraklasa – Sport Wprost

4 maja, 2026
Obowiązkowa rejestracja najmu krótkoterminowego od 2026 – co trzeba wiedzieć? – Biznes Wprost

Obowiązkowa rejestracja najmu krótkoterminowego od 2026 – co trzeba wiedzieć? – Biznes Wprost

4 maja, 2026
Rzadki ptak drapieżny w Polsce. Kaniuk zwyczajny robi wrażenie

Rzadki ptak drapieżny w Polsce. Kaniuk zwyczajny robi wrażenie

4 maja, 2026
USA: Rudy Giuliani trafił do szpitala. Donald Trump zabrał głos

USA: Rudy Giuliani trafił do szpitala. Donald Trump zabrał głos

4 maja, 2026
USA wycofują żołnierze z Niemiec. Polska prowadzi rozmowy

USA wycofują żołnierze z Niemiec. Polska prowadzi rozmowy

4 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Raków Częstochowa ma nowego trenera. Mocne trzęsienie ziemi! – Ekstraklasa – Sport Wprost
  • Obowiązkowa rejestracja najmu krótkoterminowego od 2026 – co trzeba wiedzieć? – Biznes Wprost
  • Rzadki ptak drapieżny w Polsce. Kaniuk zwyczajny robi wrażenie
  • USA: Rudy Giuliani trafił do szpitala. Donald Trump zabrał głos
  • USA wycofują żołnierze z Niemiec. Polska prowadzi rozmowy
  • Morawiecki zaszachuje i Kaczyńskiego, i Tuska? Prof. Dudek: to realny scenariusz
  • PZU kupuje MetLife Ukraina. Przejęcie wzmocni pozycję grupy w Europie Środkowo-Wschodniej – Biznes Wprost
  • Rosja. Władimir Putin obawia się zamachu stanu. Wzmożono środki bezpieczeństwa
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Bieszczady z historią ukrytą pod ziemią. „Nagle do nas dotarło, że jesteśmy w czyjejś kuchni”
Bieszczady z historią ukrytą pod ziemią. „Nagle do nas dotarło, że jesteśmy w czyjejś kuchni”
Aktualności

Bieszczady z historią ukrytą pod ziemią. „Nagle do nas dotarło, że jesteśmy w czyjejś kuchni”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości7 czerwca, 2025

Zabraliśmy się do pracy i po chwili wygrzebaliśmy z wykrotu zachowane prawie w całości, choć doszczętnie przeżarte przez rdzę, naczynie z dużym uchem, pozostałości metalowego garnka i jeszcze parę innych rzeczy, których nie udało nam się rozpoznać. Nagle do nas dotarło, że jesteśmy w czyjejś kuchni. Publikujemy fragment książki „Bieszczady. Dla tych, którzy lubią chodzić własnymi drogami”.

Ta opowieść ma początek, ale nie ma końca. Tak naprawdę podobnie jest z każdą opowieścią, tyle że zazwyczaj ciągnące się w nieskończoność skutki zdarzeń na zawsze pozostają w cieniu. Trudno jest dostrzec coś, co się nie mogło wydarzyć, ogarnąć pustą przestrzeń, która pozostała po nieistniejących już możliwościach, trudno jest widzieć rzeczy, których nie ma.

Zabójstwo nie wymazuje z czasu tylko jednego człowieka. Wraz z nim znika cała, jeszcze przed chwilą możliwa, rzeczywistość. Wszystkie przyszłe wątki, zwroty akcji, zdarzenia nagle przestają istnieć w przestrzeni tego, co możliwe, tak samo jak gałęzie i liście, które już nie wyrosną z pnia ściętego drzewa. I tylko czasem – tak jak w tym wypadku – cisza woła głośniej niż wszystkie cerkiewne dzwony. Przynajmniej dla tych, którzy potrafią słuchać.

Opowieść zaczyna się marcową nocą 1947 roku. Oddział Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) dowodzony przez sotennego Chrina opuszcza swoją kryjówkę na masywie Chryszczatej i rozpoczyna kilkugodzinny marsz w kierunku Baligrodu. Celem jest droga z Baligrodu do Cisnej, którą właśnie tego dnia rano ma przejeżdżać wojskowy transport.

Kto doniósł Chrinowi o transporcie? Tego raczej nigdy się już nie dowiemy, a szkoda, bo właśnie ta informacja mogłaby rzucić nowe światło na całą nieprostą sprawę.

Zaopatrzenie dla Komendy Wojsk Ochrony Pogranicza w Cisnej jest dla Chrina warte o wiele większego wysiłku niż tylko długi nocny marsz. Sotnia jest w opłakanym stanie, ludzie wyczerpani, głodni, nękani przez choroby, potrzebują żywności, lekarstw, broni, nawet ubrań, bo i te już zaczęły się rozpadać. To już ostatnie chwile UPA, ale Chrin jeszcze o tym nie wie. Albo wie, tylko wciąż nie chce uwierzyć.

Generał wyrusza w drogę

Rankiem z Baligrodu do Cisnej rzeczywiście wyjeżdżają trzy samochody. Jednak wbrew informacjom, które otrzymał Chrin, nie jest to zaopatrzenie dla wopistów. Co więcej, wyjazd jest kompletnie niespodziewany. Jeszcze kilka godzin wcześniej nikt go nie przewidywał, więc żaden informator sotni po prostu nie mógł o nim wiedzieć. Decyzję podjął – tego samego ranka – przebywający na inspekcji w Baligrodzie drugi wiceminister obrony narodowej generał Karol Świerczewski. A wiceministrowi nie można się sprzeciwiać. Samochody ruszają, choć dowódca miejscowego batalionu zbiera się na odwagę i próbuje przemówić generałowi do rozsądku.

Później stara się zatrzymać Świerczewskiego jeszcze przypadek. Jeden z samochodów psuje się i zostaje przy drodze tuż za Baligrodem. Jednak i wtedy generał nie zawraca. Jedzie dalej, wprost w zasadzkę upowców, którzy właśnie zdążyli zająć pozycje na wzgórzu pod Jabłonkami. Jego śmierć od ukraińskich pocisków da początek łańcuchowi zdarzeń, które doprowadzą do zupełnego spustoszenia Bieszczadów.

Trudno zaprzeczyć – potyczka pod Jabłonkami była jednym z tych bardziej zaskakujących zwrotów akcji, tego rodzaju, gdy pozornie całkiem nieprawdopodobne zdarzenia stanowią idealną pożywkę dla domysłów. Mityczne pojmowanie rzeczywistości, zgodnie z którym nic nie dzieje się przypadkowo i wszystko musi być koniecznie dziełem, jeśli nie woli Nieba, to przynajmniej człowieka, jest głęboko zakorzenione w umysłowości niektórych ludzi. Niespodziewany wyjazd do Cisnej, samochód, który stanął tuż za Baligrodem i dołączył do dwóch pozostałych już w trakcie potyczki, wreszcie sotnia Chrina, która zjawiła się we właściwym miejscu i czasie – wszystko to razem od samego początku wydawało się podejrzane. Prawda, Świerczewski nie miał zwyczaju trzeźwieć i ten marcowy ranek nie był wyjątkiem, ale to może wytłumaczyć tylko jego zadziwiającą decyzję o wyjeździe na inspekcję do najdalej wysuniętego na południe posterunku, jakim była Cisna, nic poza tym.

Przypadki po prostu się zdarzają. Badające sprawę śmierci generała komisje, z których jedną powołało wojsko, a drugą bezpieka, nie doszły do niczego. A przynajmniej w tej drugiej winnych szukały naprawdę ponure kreatury, którym i dębowy stół przyznałby się do niepopełnionych grzechów. Jedną z nich był Józef Różański (Goldberg), słynny z bestialskich metod stosowanych w śledztwach. Pięć lat później o udział w zamachu na generała oskarżono podpułkownika Jana Gerharda, który pod Jabłonkami siedział w samochodzie obok Świerczewskiego. To już jednak całkiem inna opowieść, tak samo jak o wiele późniejsze zabójstwo autora Łun w Bieszczadach.

Już następnego dnia po śmierci generała Świerczewskiego Biuro Polityczne Polskiej Partii Robotniczej podjęło decyzję o przystąpieniu do akcji pod kryptonimem „Wisła”. I, w przeciwieństwie do opisywanych poprzednio zdarzeń, nie był to zbieg okoliczności. Dzięki wypadkom pod Jabłonkami planowaną już wcześniej czystkę etniczną na południowych rubieżach kraju można było przedstawić w całkiem nowym świetle. Represje skierowane przeciw rusińskiej mniejszości zyskały nagle uzasadnienie – stały się konieczne do ostatecznej rozprawy z Ukraińską Powstańczą Armią, która wskutek wysiedlenia miejscowej ludności miała zostać ostatecznie pozbawiona zaopatrzenia. Prawda jest taka, że stosunek sił między UPA a polskim wojskiem był wówczas wprost miażdżący. W akcję „Wisła” zaangażowane były dziesiątki tysięcy żołnierzy. Ukraińska Powstańcza Armia na terenie Polski liczyła wówczas niecałe dwa tysiące ludzi. Wycieńczonych i głodnych, choć nadal zdolnych do walki.

W październiku tego samego roku podobną akcję przesiedleńczą o kryptonimie „Zachód” przeprowadzą Sowieci, wywożąc w głąb Związku Radzieckiego ponad siedemdziesiąt tysięcy Ukraińców. Fakt, że przesiedleniom po polskiej stronie początkowo nadano kryptonim „Wschód”, nie wydaje się pozbawiony znaczenia.

W akcji „Wisła” nie szło jedynie o wykorzenienie pozostałej (po wcześniejszych wysiedleniach) na południowo-wschodnim pograniczu powojennej Polski ludności rusińskiej. Celem było zniszczenie społeczności bojkowskiej i łemkowskiej wraz z ich kulturami, obyczajami, pamięcią… Rozproszenie ich w taki sposób, by rusińska tożsamość roztopiła się bez żadnego śladu w żywiole ziem odzyskanych. Była to akcja kształtowana na ściśle stalinowską modłę. Ludzkość dorobiła się odpowiedniej nazwy dla takich poczynań całkiem niedawno. Dziś określa się je jako etnobójstwo albo ludobójstwo kulturowe.

W praktyce akcja „Wisła” oznaczała przesied­lenie prawie stu pięćdziesięciu tysięcy ludzi. Nie tylko grekokatolików, posługujących się na co dzień językiem rusińskim czy deklarujących ukraińską narodowość, co wcale nie zawsze musiało iść w parze. Wysiedlano rodziny mieszane, a niekiedy również Polaków, którzy żyli w sąsiedztwie skazanym przez ludową władzę na zagładę. Palono wsie i cerkwie, by wysiedleni wiedzieli, że nie mają dokąd wracać, i osiedlano ich w rozproszeniu, by zatrzeć wspólną pamięć. Użyte przez dowodzącego akcją generała Stefana Mossora określenie, mówiące o ostatecznym rozwiązaniu problemu ukraińskiego w Polsce, wydaje się – chyba jednak wbrew woli autora – bardzo trafione.

Bieszczady i cień generała

Generał Karol Świerczewski, warszawiak z Woli, bolszewik z wyboru, upiorny wytwór strasznych czasów, które rodziły pokrewne mu kreatury w nadmiarze, spoczął w grobie na miesiąc przed rozpoczęciem akcji „Wisła”. Jednak jakoś trudno oprzeć się wrażeniu, że to właśnie jego cień padł tamtej wiosny na Bieszczady. Jego śmierć ułatwiła tylko ukrycie zbrodni – nie była dla jej popełnienia ani warunkiem koniecznym, ani wystarczającym. A jednak nie da się jej w tej opowieści pominąć, wymazać z wątku.

W Jabłonkach nie ma dziś czego oglądać. Pomnik generała z przerażającą kamienną maską znikł z krajobrazu już kilka lat temu. Trudno powiedzieć, dlaczego aż tak długo straszył. Wszystko, co można zrobić, to wpaść w chwilę zadumy w miejscu, gdzie zaczyna się fabuła. Fabuła z początkiem, ale bez zakończenia.

Jednak dla takich rozmyślań istnieją miejsca o wiele bardziej wymowne. Kiedyś, dawno temu, wybraliśmy się na półwysep Werlas. Przed wojną istniała tam wieś Horodek, licząca ponad sto chałup. Horodek wysiedlono i spalono podczas akcji „Wisła”. Później jego dużą część pochłonęły wody Zalewu Solińskiego. Dziś teren porasta bukowy las, a jedyny ślad po Horodku to cerkwisko – miejsce, gdzie niegdyś stała cerkiew. Pozostały po niej podmurówka i przycerkiewny cmentarzyk.

Bywaliśmy tutaj i wcześniej, jednak od naszych ostatnich odwiedzin musiała przejść nad Horodkiem jakaś potężna burza, bo tu i tam z wykrotów wystawały korzenie powalonych drzew. Z niedowierzaniem stwierdziłem, że na jednym z takich korzeni tkwi – przebity nim na wylot – płaski przedmiot przypominający obręcz. Po oczyszczeniu z błota okazało się, że to duża fajerka. Zabraliśmy się z Anią do pracy i po chwili wygrzebaliśmy z wykrotu zachowane prawie w całości, choć doszczętnie przeżarte przez rdzę, naczynie z dużym uchem, pozostałości metalowego garnka i jeszcze parę innych rzeczy, których nie udało nam się rozpoznać. Nagle do nas dotarło, że jesteśmy w czyjejś kuchni.

Ania sięgnęła po aparat i zrobiła zdjęcie. Wiele lat później znalazło się w książce Krzysztofa Potaczały o akcji „Wisła”. Przed nami nikt chyba nie miał tyle szczęścia, by zajrzeć w czas przeszły przez rozdarcie, które uczyniła sama natura.

Kim byli nasi gospodarze? W czyjej kuchni stanęliśmy jako nieproszeni goście? Co ich spotkało potem? Pytania bez odpowiedzi. Pozostaje zaduma nad opowieścią, z której znamy tylko początek.

Fragment książki „Bieszczady. Dla tych, którzy lubią chodzić własnymi drogami” Adriana Markowskiego wydanej przez Prószyński i S-ka. Tytuł, lead i skróty od redakcji „Newsweeka”. Książkę można kupić tutaj.

Okładka książki „Bieszczady. Dla tych, którzy lubią chodzić własnymi drogami”

Foto: Prószyński i S-ka

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Morawiecki zaszachuje i Kaczyńskiego, i Tuska? Prof. Dudek: to realny scenariusz

Morawiecki zaszachuje i Kaczyńskiego, i Tuska? Prof. Dudek: to realny scenariusz

Half of Women Polled Have Emotionally Withdrawn From Dating – B1

Half of Women Polled Have Emotionally Withdrawn From Dating – B1

Koalicjant Donalda Tuska gra z prezydentem? „Niebywałe, że się nabierają”

Koalicjant Donalda Tuska gra z prezydentem? „Niebywałe, że się nabierają”

Pokoleniowa wolta na rynku pracy. „Młodzi nie chcą być managerami. To się już nie opłaca”

Pokoleniowa wolta na rynku pracy. „Młodzi nie chcą być managerami. To się już nie opłaca”

Odpuszczali dzieciom, teraz są zdesperowani. „Usunęłam wszystko z pokoju syna”

Odpuszczali dzieciom, teraz są zdesperowani. „Usunęłam wszystko z pokoju syna”

Dlaczego Karol Nawrocki mówi o konstytucji? Są dwa powody [OPINIA]

Dlaczego Karol Nawrocki mówi o konstytucji? Są dwa powody [OPINIA]

Samospełniająca się przepowiednia Donalda Tuska? Premier bardzo ryzykuje [OPINIA]

Samospełniająca się przepowiednia Donalda Tuska? Premier bardzo ryzykuje [OPINIA]

Więzienie Łukaszenki odebrało jej najlepsze lata. „Oczekiwano, że się przyznam”

Więzienie Łukaszenki odebrało jej najlepsze lata. „Oczekiwano, że się przyznam”

Marlena stworzyła toksyczną relację z chatbotem. „Doszło do opisu zbliżeń”

Marlena stworzyła toksyczną relację z chatbotem. „Doszło do opisu zbliżeń”

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Obowiązkowa rejestracja najmu krótkoterminowego od 2026 – co trzeba wiedzieć? – Biznes Wprost

Obowiązkowa rejestracja najmu krótkoterminowego od 2026 – co trzeba wiedzieć? – Biznes Wprost

4 maja, 2026
Rzadki ptak drapieżny w Polsce. Kaniuk zwyczajny robi wrażenie

Rzadki ptak drapieżny w Polsce. Kaniuk zwyczajny robi wrażenie

4 maja, 2026
USA: Rudy Giuliani trafił do szpitala. Donald Trump zabrał głos

USA: Rudy Giuliani trafił do szpitala. Donald Trump zabrał głos

4 maja, 2026
USA wycofują żołnierze z Niemiec. Polska prowadzi rozmowy

USA wycofują żołnierze z Niemiec. Polska prowadzi rozmowy

4 maja, 2026

Najnowsze Wiadomości

Morawiecki zaszachuje i Kaczyńskiego, i Tuska? Prof. Dudek: to realny scenariusz

Morawiecki zaszachuje i Kaczyńskiego, i Tuska? Prof. Dudek: to realny scenariusz

4 maja, 2026
PZU kupuje MetLife Ukraina. Przejęcie wzmocni pozycję grupy w Europie Środkowo-Wschodniej – Biznes Wprost

PZU kupuje MetLife Ukraina. Przejęcie wzmocni pozycję grupy w Europie Środkowo-Wschodniej – Biznes Wprost

4 maja, 2026
Rosja. Władimir Putin obawia się zamachu stanu. Wzmożono środki bezpieczeństwa

Rosja. Władimir Putin obawia się zamachu stanu. Wzmożono środki bezpieczeństwa

4 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.