Kubek z fusów po espresso, krem z wytłoczyn winogron i smartfon, który po jednej usterce nie ląduje w koszu. Model „weź, wyprodukuj, wyrzuć” staje się dziś symbolem obciachu i marnotrawstwa.
Jeszcze kilkanaście lat temu wizja kupna nowego sprzętu, gdy akurat używany się psuł, cieszyła konsumentów. Dziś wzrost cen i świadomość, jak wiele produktów po krótkim czasie trafia do śmieci, zmieniły podejście do zakupów. Coraz wyraźniej widać trend stawiania na rzeczy trwałe i naprawialne. Aż 80 proc. z nas sprawdza przy zakupie, czy sprzęt przetrwa próbę czasu i czy w serwisie nie usłyszymy, że „taniej będzie kupić nowy” („The Future of Repair Report 2026”). 8 na 10 Europejczyków deklaruje też gotowość zapłacenia więcej za produkt łatwy w naprawie i przyjazny recyklingowi. Efekt jest jeden: rosnąca presja na firmy, by realnie podjęły wyzwanie gospodarki obiegu zamkniętego.
Według raportu „Skalowalność rozwiązań GOZ w biznesie” (Stena Recycling, SGH, Rekopol) firmy z polskiego podwórka zapuszczają się w świat GOZ, ale niestety większość z nich poprzestaje na etapie projektów pilotażowych. Dzieje się tak, mimo że biznes dostrzega korzyści rozwiązań GOZ. Przedsiębiorcy wskazywali przede wszystkim na obniżenie kosztów i wzrost przychodów. Dostrzegli też większą konkurencyjność, „poprawę relacji z klientami” i wzmocnienie wizerunku firmy społecznie odpowiedzialnej.
Tymczasem kluczem do trwałych zmian jest skalowalność. Idealnym przykładem jest polskie Foodsi. Zaczęło się w 2019 roku od warszawskiego pomysłu na ratowanie nadwyżek jedzenia z restauracji i sklepów. Projekt sprawdził się na stołecznym rynku i twórcy aplikacji postawili na skalowanie: weszli do kolejnych miast, włączyli do współpracy tysiące nowych punktów i podbili serca milionów użytkowników. Efekt? Pod koniec 2023 roku udało się uratować 3 mln porcji jedzenia. Dziś Foodsi jest jedną z głównych aplikacji less waste. I dowodem na to, że GOZ to doskonałe paliwo dla nowoczesnego, zyskownego biznesu.
Kiedy GOZ bywa wyzwaniem?
Aleksandra Surdykowska, Head of Marketing Communications & ESG Stena Recycling
Choć pilotaże rozwiązań gospodarki obiegu zamkniętego (GOZ) często kończą się sukcesem, rzadko stają się trwałym elementem strategii firm. Na drodze stoją bariery finansowe, regulacyjne, a nawet organizacyjne. Kluczowym wyzwaniem pozostaje trudność w precyzyjnym oszacowaniu efektów i opłacalności innowacyjnych projektów na ich wczesnym etapie. Do tego zwykle wyprzedzają one obowiązujące prawo, co utrudnia wypracowanie ujednoliconych standardów zarówno w skali lokalnej, jak i krajowej. Dla wielu organizacji hamulcem staje się również wewnętrzny opór przed zmianą nawyków.
Obserwujemy jednak pozytywny trend. W ciągu ostatniej dekady doszło do zmiany nastawienia biznesu do GOZ. Firmy wdrażają te modele nie tylko z pobudek ekologicznych, ale przede wszystkim dlatego, że dostrzegają realne zyski i stabilność łańcuchów dostaw.




