Muzułmanie w Polsce kończą ramadan modlitwą przed meczetem w Gdańsku, na co polska prawica natychmiast reaguje, wzbudzając falę hejtu w mediach społecznościowych. Wyłącznie dlatego, że mamy kampanię wyborczą, a temat imigrantów z krajów muzułmańskich to tradycyjny element politycznej walki o głosy.

Zdjęcia z Gdańska obiegają prawicowe profile w mediach społecznościowych. Dla wielu widok modlących się muzułmanów w Polsce to powód do pisania postów ze słowami takimi, jak „przerażające” albo „musimy to zatrzymać”.

Dość szybko tę narrację podchwytują politycy prawicy, łącząc sporą liczbę wiernych zgromadzonych przed gdańskim meczetem z paktem migracyjnym i oczywiście polityką obecnego rządu. Co prawda Donald Tusk wielokrotnie mówił, że Polska nie zamierza brać na siebie opieki nad kolejnymi uchodźcami, ale to akurat nie ma znaczenia dla polityków PiS czy Konfederacji.

x.com

Janusz Kowalski, dawniej Solidarna Polska, teraz PiS, napisał: „meczet w Gdańsku. To się dzieje naprawdę. Trzeba to zatrzymać, zanim nie będzie za późno”. Dalej hasztagi RuchObronyGranic i StopNielegalnejMigracji. Post zniknął, bo poseł chyba zorientował się, że w swojej kampanijnej narracji posunął się dwa kroki za daleko.

Dokładnie dwa, bo po pierwsze przewodniczącym muzułmańskiej gminy wyznaniowej w Gdańsku jest Olgierd Chazbijewicz, polski tatar, którego rodzina jest bardzo związana z Prawem i Sprawiedliwością. Ojcem Olgierda jest Selim Chazbijewicz nominowany przez ministra Witolda Waszczykowskiego na ambasadora w Kazachstanie i Kirgistanie. Chazbijewicz był nie tylko ambasadorem za rządów PiS, ale także kandydatem partii w wyborach do Senatu i Sejmu. Brał też udział w kilku rozdaniach samorządowych, choć karierę polityczną — bez powodzenia — zaczynał w Ruchu Odbudowy Polski Jana Olszewskiego. Jest również autorem „Ody do Jarosława Kaczyńskiego”.

„Niby zwycięski Chrobry wzmacniasz państwo nasze. Ty, który od nowa polską godność wskrzeszasz. Jak orzeł ponad skałą wzlatujesz i zawsze to Ty masz rację, Ty na pomoc spieszysz” — pisał Chazbijewicz senior.

Meczet w Gdańsku działa od 35 lat, a obchody końca ramadanu odbywają się co rok, również w okresie rządów PiS. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego i niepokojącego. Na stronach gdańskiej muzułmańskiej gminy wyznaniowej i w mediach społecznościowych można znaleźć wiele zdjęć z różnych uroczystości. Dlaczego wcześniej politycy PiS i Konfederacji nie czuli zagrożenia? Bo koniec ramadanu nie przypadał w środku kampanii wyborczej.

Drugi powód skasowania wpisu przez Janusza Kowalskiego? Poseł napisał o nielegalnej migracji, pokazując muzułmanów, z których większość jest w Polsce legalnie. W końcu to za rządów PiS pracownicy z krajów muzułmańskich przyjeżdżali do Polski w dużej liczbie. W samym tylko 2022 r. wydano im 136 tys. pozwoleń na pracę. To nie oznacza, że PiS nagle zacznie przejmować się faktami. Ta narracja będzie nadal stosowana, bo już postu o Szczecinie z przypadkowymi ludźmi na przystanku autobusowym poseł Kowalski nie usunął.

x.com

Co więcej, powstał Ruch Obrony Granic, którego założycielem jest Robert Bąkiewicz, ale PiS zapewnia mu pełne wsparcie. Na polsko-niemieckiej granicy znaleźli się politycy tej partii wysokiego szczebla na czele z Mariuszem Błaszczakiem. Protestują przeciwko budowie Centrów Integracji Cudzoziemców i „przerzucaniu” uchodźców z Niemiec do Polski. Aż dziwne, że protestują teraz, skoro decyzja o budowie Centrów zapadła za rządów PiS w 2021 r., a w 2022 r. zbudowano pierwsze pilotażowe CIC. KE za rządów partii Kaczyńskiego zatwierdziła plan budowy centrów w całej Polsce, w sumie 49. Dzisiaj politycy PiS jeżdżą po Polsce i przyklejają kartki z napisem „Centrum Integracji Cudzoziemców” na drzwiach biur posłów z Koalicji Obywatelskiej.

Jeśli chodzi o odsyłanie uchodźców z Niemiec do Polski, to ważne są dwie sprawy. Po pierwsze, jak wyliczył Konkret24, do tej pory większość przywożonych z Niemiec migrantów to Polacy przebywający w Niemczech nielegalnie.

W poprzednich latach Niemcy także odsyłali do Polski migrantów. W 2023 r. — za rządów PiS — ponad 1500 osób. Czym innym są zawrócenia, czyli sytuacje, w których osoba chcąca wjechać do Niemiec nie jest na teren tego kraju wpuszczana i nie przekracza granicy polsko-niemieckiej. Takich sytuacji jest zdecydowanie więcej (prawie 10 tys. w 2024 r.) od czasu, gdy Niemcy zamknęli granicę. Większość przypadków to Ukraińcy.

PiS pierwszy raz wypuścił spot o imigrantach w 2018 r. Sprawdził się, więc zrobił podobny ponownie na wybory europejskie w 2024 r. Teraz mamy kolejną odsłonę tej samej narracji. Wzbudzanie strachu, podbijanie emocji, lęk przed obcym, odwołanie się do instynktów zamiast do faktów. Zawsze tak było.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version