35-letni Mateusz J. usłyszał w piątek (30 sierpnia) zarzuty dotyczące między innymi znęcania się ze szczególnym okrucieństwem i pozbawienia wolności 30-letniej Małgorzaty. Mężczyzna przez około pięć lat miał przetrzymywać kobietę w niewielkiej komórce stodoły znajdującej się na posesji jego rodziny w Gaikach pod Głogowem (województwo dolnośląskie). Przez wszystkie te lata miał jednocześnie ograniczać jej dostęp do wody i jedzenia, bić ją, torturować oraz gwałcić. Mateusz J. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Sąd zadecydował o zastosowaniu wobec niego trzymiesięcznego aresztu tymczasowego. Grozi mu do 25 lat więzienia. Więcej na ten temat w artykule: „Przez pięć lat więził i gwałcił kobietę. Rodzice mówią, że nic nie wiedzieli. 'Dobry chłopak'”.

Zobacz wideo Moczydłowski: Niedołężność organów ścigania mocno mnie dziwi

Horror w Gaikach. Przez lata była więziona i gwałcona. Wyjawiła prawdę podczas wizyty w szpitalu

Sprawa wyszła na jaw, ponieważ we wtorek (27 sierpnia) Mateusz J. po raz kolejny zabrał Małgorzatę do szpitala. – Po raz pierwszy zawiózł ją tam ze złamaną ręką, później ze złamaną nogą. Za trzecim razem pojechał do szpitala w Nowej Soli, gdzie ta pani urodziła jego dziecko, które oddała od razu do adopcji. I teraz trafiła do szpitala już z wyrwanym, z bardzo mocno uszkodzonym barkiem, gdzie ratowano jej rękę. Na szczęście to się udało, z tego, co wiem – opowiadał „Faktowi” Łukasz Kaźmierczak, dziennikarz portalu myGlogow.pl, który nagłośnił zdarzenie. Podczas tej ostatniej wizyty Małgorzata postanowiła wyjawić, co się stało. W efekcie lekarze powiadomili o sprawie policję.

W sobotę (31 sierpnia) Ewa Todorov, rzeczniczka Głogowskiego Szpitala Powiatowego, przekazała „Faktowi”, że 30-latka jest w stanie ogólnym dobrym. Została jej udzielona pomoc psychologiczna oraz otrzymała od placówki odzież i najpotrzebniejsze rzeczy. Rzeczniczka przekazała, że kobieta mogłaby już zostać wypisana, ale obecnie nie ma gdzie się udać i do kogo zwrócić. Szpital poszukuje dla niej pomocy instytucjonalnej. W międzyczasie pozostanie na oddziale.

30-latka nie ma gdzie się udać. „Nie wyobraża sobie, żeby wróciła do domu rodzinnego”

W rozmowie z Łukaszem Kaźmierczakiem 30-latka utrzymywała, że na początku faktycznie była zakochana w poznanym przez internet Mateuszu J. Dziennikarz przekazał „Faktowi”, że aby dołączyć do mężczyzny w Głogowie, zostawiła w Lesznie dwójkę dzieci z poprzedniego związku, które mają teraz siedem i dziewięć lat. Rodzice kobiety wychowują je jako rodzina zastępcza. Małgorzata odrzuca jednak możliwość powrotu do domu rodzinnego. – Rozstała się niepokojowo ze swoją matką. Bardzo się z nią pokłóciła. Myśli, że jej matka nie chce jej znać. (…) Powiedziała, że nie wyobraża sobie, żeby wróciła do domu rodzinnego, bo nie jest to chyba możliwe, bo bardzo pokłóciła się z matką. Tak to wybrzmiało – relacjonował Kaźmierczak.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version