Wiele kompetencji, które pozwoliły mierzyć się z problemami w przeszłości, będzie także cennych w przyszłości, więc rolą dorosłych jest przekazywanie młodym doświadczenia poprzednich pokoleń. Żeby jednak mieć szansę w przyszłości, muszą oni wyjść poza to, co już znane. A to oznacza dbałość o różnorodność doświadczeń i źródeł ich zdobywania. Bo to jedyny sposób ochrony przed tym, co może nadejść.
Ludzkie mózgi, ich wielkość, złożoność, gęstość neuronowej sieci, wszystko, co stanowi o naszej sile i wyjątkowości, ma swoje źródło w społecznym charakterze gatunku. Nasi przodkowie doskonalili działanie w grupach i wykorzystywanie dostosowania grupowego. Opiera się ono na zasadzie, którą można streścić w zdaniu: granica kompetencji jednostki nie jest granicą jej możliwości. Ta pozorna sprzeczność znika, jeśli zrozumiemy, że siłą grupy jest wymiana informacji. Wystarczy, że jedna osoba ma wiedzę lub umiejętność, żeby cała grupa mogła korzystać z dobrodziejstw jej posiadania. Warunkiem są jednak współdziałanie, wzajemne zrozumienie i komunikacja. To właśnie doskonalenie tych cech powodowało, że mózg stawał się coraz bardziej złożony — każda z tych cech wymaga złożonych zachowań, a więc dużych możliwości przetwarzania informacji. Duże mózgi mamy głównie dlatego, że nasi przodkowie postawili na doskonalenie współpracy.
Najnowszy Newsweek Psychologia już w sprzedaży!
Foto: Materiały prasowe
Jak w mózgu zapisują się nasze kompetencje
Mimo to ewolucyjna gra w informację genetyczną zachodzi zbyt wolno, żeby wyjaśnić nasz sukces na tle innych gatunków. Rzecz w tym, że zmiany, jakie zachodzą w genach, są tym wolniejsze, im wolniej rozmnażają się organizmy, a człowiek ma wyjątkowo długi cykl reprodukcyjny. Na znaczące zmiany w puli genowej całych populacji trzeba by w naszym przypadku czekać dziesiątki tysięcy lat. A to zbyt długo, żeby nasz gatunek zasiedlił praktycznie wszystkie możliwe do zamieszkania rejony Ziemi w kilkadziesiąt tysięcy lat, a właśnie tego udało się nam dokonać.
Nasz sekret tkwi w czymś, co nie było samo w sobie wynikiem działania doboru naturalnego, ale ostatecznie wynikało z jego efektu, czyli w naszych ogromnych mózgach. To dzięki nim przenieśliśmy proces adaptacji do zmieniających się warunków środowiska na nowy poziom. Stworzyliśmy złożone zbiory cennych przystosowawczo informacji, przekazywanych z pominięciem genów. Są nimi nasze kultury.
Jeśli tak na nie spojrzymy, możemy zauważyć, że informacje, które zapisują nasze mózgi w czasie życia, wiązane w odpowiednie zestawy i działające w odpowiedni sposób, stają się ostatecznie kompetencjami, podstawą naszego radzenia sobie z wyzwaniami świata. Widoczna tu analogia z działaniem informacji genetycznej nie musi być przypadkowa. Być może w nowym środowisku działają podobne mechanizmy.
Błyskawiczna, w porównaniu z genami, dystrybucja informacji zawartych w kulturze wyjaśnia także niespotykane tempo przystosowania. Nowe rozwiązania pojawiają się i utrwalają w środowisku społecznym praktycznie natychmiast. Daje to ogromne możliwości. Wystarczy spojrzeć na świat wokół nas, żeby zrozumieć wartość i potencjał takiego rozwiązania.
W doskonale działającym mechanizmie różnorodność kompetencji, podobnie jak różnorodność genetyczna w populacjach wszystkich organizmów żywych, zapewnia maksymalny poziom bezpieczeństwa w przyszłości. Problemy, które jeszcze się nie pojawiły, mogą być rozwiązane jedynie poprzez zastosowanie rozwiązań, które powstały przypadkiem, jako produkt różnorodności. Świetnie to opisuje François Jacob, pisząc w „Grze możliwości”, że różnorodność jest jedynym sposobem ochrony przed tym, co może nadejść. Ograniczając różnorodność, ryzykujemy, ponieważ zmniejszamy prawdopodobieństwo pojawienia się dzisiaj rozwiązań, które przydadzą się dopiero w przyszłości.
Karol Darwin, próbując wyjaśnić działanie doboru naturalnego, odwoływał się do sytuacji, która ma miejsce w hodowli. Wyobraźmy sobie, że obserwujemy jakąś pożądaną przez nas cechę rośliny albo zwierzęcia. Odpowiednio krzyżując osobniki, możemy spowodować, że w kolejnych pokoleniach odsetek organizmów posiadających tę cechę wzrośnie. Dobór naturalny działa podobnie, warunki środowiska stanowią tu analog hodowcy. Istnieje jednak zasadnicza różnica. Hodowla polega na wzmacnianiu jednej lub kilku cech, które ktoś uznał za cenne z jakiegoś powodu. Inne cechy nie są istotne. Z kolei dobór naturalny uwzględnia wszystkie aspekty funkcjonowania w środowisku. Efektem hodowli będą organizmy posiadające wzmocnioną cechę, na której zależy hodowcy, ale co z pozostałymi cechami? Czy takie organizmy, gdyby je pozostawić w ich naturalnym środowisku, bez wsparcia hodowcy, mogłyby sprawnie funkcjonować? Doświadczenie uczy, że jest to najczęściej trudne lub niemożliwe.
Jak doświadczenia budują kompetencje
A teraz pomyślmy o ludzkich kompetencjach. Nabywamy je, przyswajając informacje. Z neurobiologicznej perspektywy sieci neuronowe naszych mózgów zapisują je w postaci śladów pamięciowych. Każde doświadczenie zmienia w pewnym stopniu stan sieci. Te wpisy są podstawą rozumienia świata, a nawet więcej — są naszym wewnętrznym światem. Gromadząc doświadczenie, budujemy między innymi sposoby rozwiązywania problemów. Tworzymy zestawy kompetencji. Nie są one zapewne sumą doświadczeń, związki tego, co przeżywamy, czytamy, czujemy, z naszymi możliwościami są złożone i wymykają się jednoznacznym opisom nauki. Jednak jeśli doświadczenie buduje wewnętrzny świat, jest także źródłem naszych kompetencji.
Młody człowiek zdobywa je głównie poprzez relacje z innymi ludźmi. Staramy się przekazać mu własne doświadczenie, czuwamy nad jego rozwojem, myślimy o jego przyszłości.
Doświadczenie pokolenia nadaje kształt kulturze. Obejmuje ono, między innymi, rozwiązania wszystkich problemów, jakie dotąd udało się rozwiązać, i zbiory kompetencji niezbędnych do tego celu. Nie zawiera jednak, z oczywistych powodów, gotowych rozwiązań problemów, które dopiero mogą się pojawić. Jeśli więc zapytamy o konkretne kompetencje, jakie mogłyby zapewnić bezpieczeństwo w świecie przyszłości, to jesteśmy wobec tak postawionego pytania bezradni.
Jeśli założymy, że znamy odpowiedź, nasze działania będą przypominać działania hodowcy. Zapewne będziemy w stanie stworzyć warunki, w których kompetencje uznane przez nas za kluczowe staną się własnością większości młodych ludzi. Będziemy tworzyć sytuacje, w których nasi podopieczni sprawdzą wielokrotnie ich wartość. Docenimy ich za to, nagrodzimy możliwością pójścia dalej, sięgania do kolejnych, coraz głębszych pokładów naszego doświadczenia.
Inwestycja we wspólną przyszłość
Środowiskiem życia młodych ludzi będzie społeczeństwo przyszłości. Bez wątpienia wiele kompetencji, które pozwoliły mierzyć się z problemami w przeszłości, będzie także cennych w przyszłości. Każda kultura posiada fundamenty, bez których nie może istnieć. Rolą rodziców, wychowawców, nauczycieli, każdego dorosłego jest przekazywanie doświadczenia poprzednich pokoleń. Żeby jednak mieć szansę w przyszłości, kolejne pokolenia muszą wyjść poza to, co już znane. Może więc pytanie o to, jakie kompetencje będą potrzebne młodym ludziom w przyszłości, jest tylko częścią tego, co powinno być obszarem naszych starań.
Z tego punktu widzenia dbałość o kompetencje przyszłości nie oznacza ich kreowania. Oznacza dbałość o różnorodność doświadczeń, wielość źródeł ich zdobywania. Wymaga zachowania możliwie szerokiego obszaru aktywności poza pełną kontrolą dorosłych, przestrzeni, w której doświadczenie ma szansę tworzyć odpowiedzi na nieistniejące pytania. Takie aktywności mogą wydawać się stratą czasu, mogą być potencjalnie niebezpieczne i trudne do zniesienia. Uporządkowany świat reguł i zaleceń jest prostszy i bez wątpienia bardziej bezpieczny. Jednak stawiając na pełne bezpieczeństwo w teraźniejszości, zmniejszamy szansę na bezpieczną przyszłość. Może więc nasze obawy o kondycję młodych ludzi, o ich kompetencje w przyszłości, nasza troska o nich to inwestycja we wspólną przyszłość?
dr Marek Kaczmarzyk — profesor UŚ, biolog, neurodydaktyk i memetyk, nauczyciel i wykładowca. Teoretyk edukacji i pisarz. Autor artykułów i książek z zakresu biologicznych kontekstów kształcenia. Najważniejsze z nich to: „Synapsy społeczne”, „Strefa napięć. Historia naturalna konfliktu z nastolatkiem”, „Potrzeba obecności” oraz „Obcy na planecie dorosłych”. Proponuje spojrzenie na edukację przez pryzmat najnowszych osiągnięć neurobiologii. Od kilkunastu lat prowadzi wykłady i szkolenia, w których udział wzięło dotąd ponad 100 tys. osób. W grudniu 2020 r. ukazała się jego pierwsza powieść „Adam”, w planach kolejna pt. „Stary”



