Pałac Prezydencki szuka powodów, by prezydent nie odebrał od Macieja Berka ślubowania jako sędziego Trybunału Konstytucyjnego.
Kandydaturę Berka wcześniej musi przegłosować Sejm. Berek do niedawna był najbliższym współpracownikiem premiera Donalda Tuska w rządzie i jego „prawniczym mózgiem”.
— Nawrocki powinien jechać twardo — mówią w Prawie i Sprawiedliwości. Oczekiwania Nowogrodzkiej są takie, aby prezydent nie autoryzował wejścia Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego.
Rząd chce odbić Trybunał
Wejście Berka do TK ma w zamyśle szefa rządu oznaczać przełom w Trybunale. Dzięki Berkowi większość w TK mają uzyskać sędziowie wybrani przez Sejm obecnej kadencji, przejąć kontrolę nad Trybunałem, doprowadzić do odebrania Bogdanowi Świeczkowskiemu immunitetu, którego uchylenia chce prokuratura, i postawić mu zarzuty w sprawie stosowania Pegasusa, a docelowo nawet doprowadzić do usunięcia Świeczkowskiego ze składu TK.
Donald Tusk sam uznał, że kandydowanie Berka do TK jest „nieestetyczne”, ale dodawał też, że nie będzie „ciotuleńką”, która się cofnie. Premier chce przeforsować kandydaturę Berka bez względu na krytykę ze strony pojedynczych osób z koalicji i byłych prezesów TK oraz części prawników. W koalicji rządzącej są głosy sprzeciwu, słychać je w Nowej Lewicy, a także w Polsce 2050, wątpliwości wyrażał też klub Centrum.
Tusk nie ma gwarancji, że w Sejmie znajdzie się większość bezwzględna potrzebna do wyboru Berka na sędziego Trybunału. Jest to jednak prawdopodobne — liczyć się może każdy pojedynczy głos. Głosowanie może się odbyć już w ten piątek na trwającym właśnie posiedzeniu Sejmu.
Premier nie mógł posłać do TK zawodnika cięższej wagi politycznej. To Berek był architektem polityki rządu wobec Trybunału, autorem uchwał Sejmu w tej sprawie. Po wyborze przez Sejm miałby dokończyć dzieło odbijania TK z rąk nominatów PiS.
Dla PiS oraz Karola Nawrockiego ma znaczenie, czy Berek złoży ślubowanie przed prezydentem. Sędziów TK, którzy nie złożyli takiego ślubowania, PiS i pałac określają mianem „nibysędziów” i „uzurpatorów”, a więc nie uznają ich orzeczeń.
Jeśli prezydent odbierze ślubowanie Berka osobiście, to wówczas autoryzuje jego wejście do TK i nie będzie mógł w przyszłości odmawiać uznania orzeczeń. To rzecz istotna zwłaszcza dla PiS, które chce przejąć władzę w 2027 r. i nie chce, aby TK uniemożliwiał rządy prawicy.
Z pałacu płyną sygnały, że prezydent może odmówić przyjęcia ślubowania od Berka. Jednak samo to, że Berek przeszedłby z rządu do TK, nie może być powodem odmowy.
Nawrocki odmówi ślubowania?
Ministrowie z pałacu publicznie zaczęli podważać samą możliwość, by Berek kandydował na sędziego TK. — Trzeba będzie zweryfikować, czy pan Berek w ogóle ma kompetencje do tego, w sensie ustawowym, bo ustawa mówi wprost, że musi być profesorem albo sędzią z wieloletnim doświadczeniem albo zdaje się adwokatem, co najmniej 10-letnim zdaje się doświadczeniem (…). Nie wiem, czy pan Berek, no był politykiem, startował chyba z PO, był teraz ministrem, nie słyszałem, żeby był profesorem ani nie słyszałem, aby był sędzią, ani nie słyszałem, aby był przez 10 lat adwokatem. To trzeba będzie oczywiście weryfikować. Jeśli się okaże, że nie spełnia ta kandydatura przesłanek ustawowych, to trzeba będzie znaleźć wyjście — stwierdził Marcin Przydacz w TV Republika.
Podobnie mówił rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz. Stwierdził, że choć w tej chwili trudno przesądzić, jaka będzie decyzja prezydenta, bo kandydatura Berka nie była jeszcze głosowana przez Sejm, to są wobec Berka wątpliwości z uwagi na jego CV. — Są poważne wątpliwości co do jego formalnych kompetencji związanych ze sprawowaniem (funkcji sędziego TK — red.). On nie jest doktorem habilitowanym, jest doktorem, nie wiadomo, czy pełnił funkcję radcy prawnego tak długo, jakby zakładały to przepisy prawa — mówił Leśkiewicz.
Zgodnie z ustawą z 2016 r. o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego sędzią TK może zostać osoba, która „wyróżnia się wiedzą prawniczą oraz spełnia wymagania niezbędne do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego Sądu Najwyższego lub sędziego Naczelnego Sądu Administracyjnego”. Ale ważne są też inne zapisy: kandydaci na sędziów SN i NSA, a więc także TK, muszą spełniać wymóg posiadania 10-letniego stażu na stanowisku sędziego, prokuratora, prezesa, wiceprezesa lub radcy Prokuratorii Generalnej albo 10-letniego stażu w zawodzie adwokata, radcy prawnego lub notariusza.
W PiS i pałacu podnoszą, że Maciej Berek jest radcą prawnym od mniej niż 10 lat. We wniosku o powołanie Berka koalicjanci napisali, że radcą jest od 2001 r., a w latach 2022-2023 prowadził kancelarię radcy prawnego. W pozostałym okresie miał wykonywać zawód radcy prawnego, ale na podstawie umów cywilnoprawnych.
To może być powód dla prezydenta, aby odmówić przyjęcia ślubowania od Berka, a przynajmniej do zwlekania z przyjęciem tego ślubowania. A jeśliby Berek złożył ślubowanie, tak jak inne cztery osoby wybrane przez Sejm na sędziów TK, nie w obecności prezydenta, ale z formułą „wobec prezydenta”, to Nawrocki uzna to za rezygnację z wyboru na sędziego TK.
Największy wpływ na prezydenta w sprawach prawnych, takich jak Trybunał Konstytucyjny i Sąd Najwyższy, ma Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta. To prawnik i były prokurator. Bogucki był architektem poprzednich decyzji w sprawie osób wybranych przez Sejm na sędziów TK. Nawrocki nie odebrał ślubowania od czterech z nich, a od trzech już tak. Bogucki jest w swoich wypowiedziach stosunkowo ostrożny.
W sierpniu tuż po ogłoszeniu, że Berek będzie kandydował do TK, Bogucki mówił: — Jeżeli zachowane zostaną procedury, to wydaje się, że wybór Macieja Berka do TK może być ważny, ale nie wiem, czy Włodzimierz Czarzasty potrafi te procedury odpowiednio przeprowadzić, bo już raz pokazywał, że ma z tym problemy.
W najświeższych wypowiedziach Bogucki nie przesądza o ważności ewentualnego wyboru Berka na sędziego TK. — Tak jak koordynował politykę rządu pan Berek w samej radzie ministrów, teraz na polecenie Donalda Tuska, jeżeli takie głosowanie będzie skuteczne, będzie nadzorował politykę rządu tylko już w TK, a tam polityki nie powinno być — mówił Bogucki. Ważne w tych słowach jest wtrącenie: „jeżeli takie głosowanie będzie skuteczne”.




