Ociekający złotem Dubaj stał się jednym z najbardziej wyrazistych zwierciadeł współczesności. Koszmarnie wyglądają w nim zwłaszcza polscy influencerzy i influencerki.

„Z jednej strony można czuć strach z powodu sytuacji, ale z drugiej strony system obrony ZEA jest imponujący. I widząc to, jak działa, można poczuć się bezpiecznie, pomimo zagrożeń” — pisze na Instagramie lilmasti, obserwowana przez 1,4 mln osób.

To jeden z wielu wpisów polskich celebrytów, celebrytek, influencerów i influencerek, którzy od kilku dni prześcigają się w udowadnianiu, że Dubaj, mimo wojny na Bliskim Wschodzie, jest wciąż bezpiecznym miejscem. W tym samym tonie wypowiadają się Agnieszka Włodarczyk, Marcelina Zawadzka i inni obserwowani przez miliony ludzi. Wygląda to tak, jakby gwiazdy dostały od kogoś briefy (w polityce powiedzielibyśmy: przekazy dnia) — te wpisy są zbyt podobne, by mógł to być przypadek.

Wszystko to w czasie, gdy tysiące Polek i Polaków zastawia się nad przełożeniem/odwołaniem wyjazdów do krajów Zatoki Perskiej bądź planujących podróż, zakładającą przesiadkę w jednym z tych krajów.

Wiadomo, dlaczego celebryci tak kochają Dubaj. Wystarczy 5 tys. obserwujących w mediach społecznościowych, by w zamian za relację z pobytu dostawać w ZEA darmowe posiłki, zabiegi, miejsca w hotelach. A jeśli zdobędziesz wizę rezydencką, udowodnisz, że przebywasz w Dubaju przez pół roku i spełnisz kilka innych warunków, to jeszcze zostaniesz tamtejszym rezydentem podatkowym. Co w praktyce oznacza, że nie płacisz podatków w ogóle. Tym niewielkim kosztem Dubaj przez lata zapracował na miano turystycznej atrakcji i wizerunek raju na Ziemi.

Celebryci i celebrytki swoimi rolkami i relacjami zakrywali prawdę o kraju systemowo stosującym tortury, w którym związki nieheteronormatywne są zakazane przez prawo, a maksymalną karą za jego złamanie jest śmierć. Zjednoczone Emiraty Arabskie nie mają nic wspólnego z rajem. To dyktatura, szorująca dno w rankingach praw człowieka i wolności mediów.

Dziś ci sami influencerzy, zamiast przestrzegać przed realnym niebezpieczeństwem, powtarzają emiracką propagandę.

Jest w tych obrazkach nagrywanych nad basenem pewna prawda o współczesności: kiedyś za rozpowszechnianie informacji odpowiadały media. Kontrolowane, działające według pewnych reguł, narzucające na siebie pewne ograniczenia, świadome odpowiedzialności przed użytkownikami, starające się zrozumieć i opisywać rzeczywistość. Dziś ich rolę przejmują ludzie, którzy kierują się wyłącznie logiką kliku i zysku. Nie wiedzą nic o otaczającym ich świecie, nie starają się nawet go zrozumieć, są gotowi przehandlować nawet bezpieczeństwo innych dla pieniędzy.

— Totalnie nie wiedzieliśmy. Nie śledzimy mediów, szczególnie w ostatnim okresie, który był dla nas dość intensywny. Nasz TikTok to są głównie ogłoszenia ciąż. Tak, dokładnie, więc totalnie nie wiedzieliśmy, co się dzieje. Tak byśmy nie przylatywali tutaj, gdybyśmy wiedzieli, że sytuacja jest tak napięta — tłumaczył niedługo po ataku USA na Iran jutuber Jawor, który przyleciał do Dubaju z ciężarną partnerką.

Stare media miały i mają mnóstwo wad. Ale koniec końców bilans ich działalności — z perspektywy społecznej — był pozytywny. Sami odpowiedzmy sobie na pytanie, co do naszej wspólnoty wnoszą bezrefleksyjnie influencerzy i influencerki gotowi promować absolutnie wszystko, uważający, że nie mają żadnej odpowiedzialności społecznej.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version