Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Jak rozpoznać demencję u psa? Pomoże tych kilka znaków ostrzegawczych

Jak rozpoznać demencję u psa? Pomoże tych kilka znaków ostrzegawczych

13 lipca, 2026
Niebezpieczeństwa w lesie. Jak uniknąć spotkań z dziką zwierzyną podczas spaceru z psem?

Niebezpieczeństwa w lesie. Jak uniknąć spotkań z dziką zwierzyną podczas spaceru z psem?

13 lipca, 2026
Strach w Szpitalu Południowym. Lekarz: jaki wstyd, cała Polska o nas mówi

Strach w Szpitalu Południowym. Lekarz: jaki wstyd, cała Polska o nas mówi

13 lipca, 2026
Do pracy samochodem służbowym wlicza się do czasu pracy. TSUE wydał wiążący wyrok – Biznes Wprost

Do pracy samochodem służbowym wlicza się do czasu pracy. TSUE wydał wiążący wyrok – Biznes Wprost

13 lipca, 2026
Naturalne sposoby na pozbycie się ślimaków z ogrodu

Naturalne sposoby na pozbycie się ślimaków z ogrodu

13 lipca, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Jak rozpoznać demencję u psa? Pomoże tych kilka znaków ostrzegawczych
  • Niebezpieczeństwa w lesie. Jak uniknąć spotkań z dziką zwierzyną podczas spaceru z psem?
  • Strach w Szpitalu Południowym. Lekarz: jaki wstyd, cała Polska o nas mówi
  • Do pracy samochodem służbowym wlicza się do czasu pracy. TSUE wydał wiążący wyrok – Biznes Wprost
  • Naturalne sposoby na pozbycie się ślimaków z ogrodu
  • Korčula w ogniu – akcja gaśnicza strażaków na chorwackiej wyspie
  • Po fali upałów nagle zniknęły. Nawet naukowcy nie mogą ich znaleźć
  • Lasy w Polsce pękają w szwach od grzybów. Te mapy pokazują, gdzie teraz są
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Strach w Szpitalu Południowym. Lekarz: jaki wstyd, cała Polska o nas mówi
Strach w Szpitalu Południowym. Lekarz: jaki wstyd, cała Polska o nas mówi
Aktualności

Strach w Szpitalu Południowym. Lekarz: jaki wstyd, cała Polska o nas mówi

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości13 lipca, 2026

Najpierw był Kacprzyk, potem sprawa prosektorium. A jak myśleliśmy, że to już koniec, to się okazało, że pomylono zarodki podczas in vitro — mówi jeden z pracowników Szpitala Południowego w Warszawie. A zdaniem ekspertów podobnych placówek jest w Polsce wiele. Bo chory jest cały system.

Mamy taki żart, że jeszcze doktor Dawid wróci do nas na białym koniu jako ten, dzięki któremu polska ochrona zdrowia została naprawiona — mówi pracownik Warszawskiego Szpitala Południowego.

Ale tak naprawdę — dodaje — nikomu nie jest do śmiechu, ludzie mają dość tej afery. Zamiast pracować, przygotowują dokumenty dla kontrolerów. Tych z ratusza, Ministerstwa Zdrowia, NFZ, PIP, Naczelnej Izby Lekarskiej, a osobno jeszcze dla prokuratury, która prowadzi dwa śledztwa. Nie wiedzą, w co ręce włożyć. I jeszcze ci dziennikarze, którzy wystają przed szpitalem, zaczepiają, próbują się czegoś dowiedzieć.

— Jaki wstyd, cała Polska o nas mówi — szepcze jeden z lekarzy. Inny przeprasza, nie chce o aferze rozmawiać, rozłącza się. Pielęgniarka stanowczo odmawia: w robocie jest teraz ciężko, mówienie o tym wszystkim tylko by ją dobiło. Służby prasowe szpitala też nie odpowiadają na pytania, co się tam wydarzyło.

— Najpierw był Kacprzyk, potem doktor Jędrzejewski, jeszcze później ta sprawa ze szpitalnym prosektorium. A jak myśleliśmy, że to już koniec, to się okazało, że pomylono zarodki podczas in vitro. I nie wiadomo, co jeszcze wyjdzie — wylicza pracownik szpitala.

Coś idzie nie tak

Wychodzić zaczęło w czerwcu, gdy portal Zero.pl opublikował serię tekstów o młodziutkim koordynatorze SOR w Warszawskim Szpitalu Południowym. Wynikało z nich, że 29-letni Dawid Kacprzyk, dzielnicowy radny Koalicji Obywatelskiej i do niedawna przewodniczący młodzieżówki KO Nowa Generacja, w oświadczeniu majątkowym ujawnił, że na „świadczeniu usług medycznych” zarobił w ubiegłym roku 1,6 mln zł.

Już sama kwota robiła wrażenie, a na dodatek okazało się, że Kacprzyk nie ma jeszcze specjalizacji, dopiero ją robi. Z jego grafików wynikało, że tylko w Południowym przepracował w 2025 r. średnio 331 godzin w miesiącu, czyli niemal 11 godzin dziennie, także w weekendy. A w tym samym czasie współpracował jeszcze z trzema innymi stołecznymi szpitalami.

Kacprzyk skorygował 33 faktury, które wystawił Szpitalowi Południowemu, i przelał na jego konto ponad 500 tys. zł. 80 tys. zwrócił Szpitalowi Bródnowskiemu. Poprosił też o zawieszenie w prawach członka Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie. Szybko zrezygnował z członkostwa w partii i złożył mandat radnego.

— Nie żal mi go. To karierowicz, potrafił być chamski dla ludzi — mówi aktywista z Ursusa. Uważa, że w tekstach na temat młodego lekarza brakuje ważnej informacji: w czasie, gdy rzekomo był na dyżurze, występował również w telewizji, a to przecież narażenie życia i zdrowia pacjentów. Warto by też zgłębić — sugeruje — kto politycznie stał za Kacprzykiem. Nie był to warszawski baron KO Marcin Kierwiński, który uciął jego marzenia o starcie do Sejmu czy rady miasta, a na otarcie łez pozwolił mu kandydować do Rady Dzielnicy Ursus. Kacprzyk zdobył mandat i stał się jednym z najbardziej aktywnych radnych. — Kiedy odbierał dyplom lekarski, sam burmistrz pisał na Facebooku: „Mamy lekarza w Ursusie”. Po wybuchu afery post zniknął — mówi działacz.

A afera dopiero się rozkręcała, bo już kilka dni później portal Zero.pl ujawnił, że politycy KO oraz członkowie ich rodzin byli przyjmowani na SOR Szpitala Południowego poza kolejnością. Kacprzyk miał dla nich zorganizować salonik VIP, w którym mogli czekać na wizyty u specjalisty. Warszawski ratusz wyjaśnił, że pomieszczenie nie należało do SOR, lecz do przyszpitalnego Warszawskiego Centrum Chirurgii Kręgosłupa. Kacprzyk został zwolniony, a prezydent Rafał Trzaskowski odwołał zarząd Szpitala Południowego. Dwa tygodnie później do dymisji podały się dwie wiceprezydentki: Renata Kaznowska i Aldona Machnowska-Góra. Pierwsza odpowiadała w ratuszu za zdrowie i edukację, a druga m.in. za kulturę, ale zasiadała w radzie nadzorczej szpitala.

Karetki pod oddziałem ratunkowym Warszawskiego Szpitala Południowego

Foto: Agencja SE, East News

— Jeżeli ktoś nie pilnuje podlegającej mu placówki i bywa tam wtedy, kiedy trzeba przeciąć wstęgę, to się tak kończy. Trzeba jeździć na pierwszą linię, spotykać się z ludźmi, wyłapywać problemy w zalążku. A tu musiano zlekceważyć pierwsze sygnały, że coś idzie nie tak — uważa osoba od lat związana z ochroną zdrowia w Warszawie.

Nie dali się złapać

Po pierwszych artykułach ludzie byli dość ucieszeni, bo Kacprzyk miał w szpitalu opinię gbura — mówi pracownik. Zaznacza jednak, że pacjentów podobno traktował dobrze, bardzo o nich dbał. Od innej osoby słyszę taką historię: karetka przywiozła na SOR motocyklistę po wypadku z urazem mózgu. W Południowym nie ma neurochirurgii, więc Kacprzyk obdzwonił szpitale, żeby znaleźć taki, w którym zrobią szybko operację. Znalazł, uratował temu człowiekowi życie. Sami pacjenci wystawiają lekarzowi dobre oceny. Na forum Świat Przychodni chwalą, że to „świetnie przygotowany do pracy specjalista z dużą wiedzą”, dziękują za szybką pomoc. „To jest lekarz, nie doktor” — piszą.

Bronią go również koledzy z SOR. „Jest bardzo dobrym i merytorycznym lekarzem” — przekonywali w liście, pod którym podpisało się kilkunastu medyków, niektórzy przybili nawet pieczątki. Twierdzili też, że w szpitalu nigdy nie było „mitycznego saloniku VIP dla polityków”, a sam Kacprzyk tylko organizował pracę SOR: pilnował grafików, dbał o obsadę dyżurów, w razie czyjejś nieobecności organizował zastępstwo. Oddziałem kierował dr Adam Macech. Kiedy proszę go o rozmowę, wysyła SMS, że jest na urlopie, wraca za tydzień.

— Oczywiście salonik VIP jako taki nie istnieje. Istnieje natomiast zjawisko, które polega na tym, że do każdego, kto pracuje w ochronie zdrowia albo zajmuje jakieś wysokie stanowisko, zgłaszają się z prośbą o pomoc ludzie, którzy chcą przyspieszyć zabieg czy skrócić kolejkę do badania. To jest nagminne, nie znam środowisk ani osób, które z tego rodzaju mechanizmów nie próbowały korzystać. Pytanie oczywiście o skalę i o to, czy taka pomoc wyjdzie na jaw. Czasem wychodzi, ale najczęściej jednak nie. Takich Kacprzyków jest bardzo wielu, tylko po prostu nie dali się złapać — mówi ekspert ds. ochrony zdrowia.

Skuteczny odwet

Kiedy już wydawało się, że emocje wokół Szpitala Południowego zaczynają wygasać, na scenę wkroczył dr Emil Jędrzejewski, były ordynator oddziału chirurgii. W Kanale Zero powiedział, że „salonik VIP to nic” w porównaniu z tym, co działo się na SOR. „Tam ginęli ludzie, bo ktoś się uczył” — twierdził. Opowiadał, że były sytuacje, gdy pacjenci wychodzili do łazienki, a po kilku godzinach znajdowano ich martwych, lekarze wykonywali tomografię zmarłym, by sfałszować dokumentację medyczną. Przekonywał, że o wszystkim informował ówczesną dyrektorkę szpitala, jednego z członków rady nadzorczej oraz prezydenta Trzaskowskiego: wysłał mu wiadomości na WhatsAppie i oficjalne pismo.

Chirurg Emil Jędrzejewski w drodze do prokuratury

Chirurg Emil Jędrzejewski w drodze do prokuratury

Foto: Fot. Wojciech Olkuśnik/East News

Dwa miesiące później dr Jędrzejewski stracił pracę w szpitalu, twierdził, że dlatego, iż zgłaszał nieprawidłowości. Szpital odpowiedział, że powód zwolnienia był inny: lekarz wszczynał konflikty, próbował wyłudzić kilkaset tysięcy złotych. Jędrzejewski ripostował, że to szpital jest mu winny ponad milion złotych.

— Doktor Jędrzejewski miał zagwarantowany w umowie procent od zysków wypracowanych przez jego oddział, system na to pozwala. Problem polega na tym, że zauważono nieprawidłowości w rozliczeniach i między szpitalem a Jędrzejewskim powstał spór o pieniądze. Nałożyły się na to interesy Jędrzejewskiego oraz Kacprzyka. Każdy z nich chciał zarobić, panowie się pokłócili. Nie ma prostej oceny: szlachetny Jędrzejewski i złodziej Kacprzyk. Kacprzyk był jednak działaczem KO i wiedział, że dla polityków jest gwarantem tego, że mogą się do niego zgłosić i być przyjęci do szpitala szybciej. Uważał, że da mu to nietykalność i być może przyspieszy karierę. A że był młody i niedoświadczony, robił to w sposób dosyć toporny, więc ludzie nie omieszkali na niego donieść — mówi ekspert ds. ochrony zdrowia.

Dodaje, że nie należy lekceważyć tego, co mówi chirurg. — Trzeba jednak zastanowić się, ile z tego, co opowiadał, jest rzetelną obserwacją, a ile żądzą odwetu i zaszkodzenia reputacji szpitala oraz nielubianego kolegi. Zresztą udało mu się: pan Kacprzyk ma złamaną karierę, cały zarząd szpitala, który się z nim procesował, jest odwołany, dwie wiceprezydentki straciły stanowisko. Z punktu widzenia skuteczności działań odwetowych dr Jędrzejewski osiągnął spektakularny sukces — tłumaczy ekspert. Widział statystyki śmiertelności pacjentów na polskich SOR, dane ze Szpitala Południowego były mniej więcej na podobnym poziomie co w innych placówkach. — Więc niesprawiedliwa jest teza, że tam była szczególna patologia — dodaje.

Doktor Emil Jędrzejewski, który teraz pracuje w Powiatowym Centrum Zdrowia w Otwocku, został przesłuchany w prokuraturze w charakterze świadka. Jego pełnomocnik powiedział później, że „sprawa jest poważna i miejscami szokująca”.

— Wypowiedzi pana doktora Jędrzejewskiego doprowadziły do nagonki na mojego klienta, który jest teraz nazywany doktorem Mengele i uznany praktycznie za ludobójcę — mówi mecenas Jacek Dubois, pełnomocnik Dawida Kacprzyka. Jego zdaniem konflikt obu lekarzy wyglądał tak: Kacprzyk chciał, by podlegający Jędrzejewskiemu chirurdzy zjawiali się na SOR, gdy ich wzywał do pacjentów, a ordynator odmawiał, bo nie będzie mu dzieciak mówił, co ma robić. — Nie będę z mojego klienta robił anioła, bo prawdopodobnie część zarzutów wobec niego okaże się prawdziwa, ale na pewno nie to, że przez niego umierali ludzie — twierdzi mecenas Dubois. Zastrzega, że opiera się na oświadczeniach lekarzy z SOR, jakie od nich dostał, wszystkie przekazał prokuraturze. Jego klient czeka na wezwanie na przesłuchanie, na razie jest cisza.

Pieniądze wyciekają

— Nie zdziwiłabym się, gdyby podobne mechanizmy, które zadecydowały o niezwykłej karierze lekarza Dawida Kacprzyka, występowały także w innych miejscach. Dlaczego? Gdyż cechą naszego systemu ochrony zdrowia jest zatrważająca kapitulacja państwa jako regulatora i nadzorcy. I to nie zaczęło się wczoraj, tylko już wtedy, kiedy wraz z reformą systemu pod koniec ubiegłego wieku wprowadzono reguły quasirynkowe. Zawarto w nich pewne założenia, które wymagają bardzo sprawnego aparatu państwa, żeby nie prowadziły do patologii. Jeżeli chcemy mieć konkurencję w ochronie zdrowia, to musi być ona ściśle regulowana. I wtedy, jak Holandia, możemy narzucić podmiotom jasne zasady działania, monitorować je i uzyskać niezły efekt. Tyle że za duże pieniądze, szczególnie w przeliczeniu na mieszkańca. Natomiast jeśli wprowadzamy mechanizmy rynkopodobne bez odpowiednio silnej regulacji i egzekucji, bardzo łatwo produkujemy patologie — mówi dr Maria Libura, ekspertka ds. zdrowia publicznego.

Szpital Południowy w Warszawie

Szpital Południowy w Warszawie

Foto: Fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER

Uważa, że jednym z głównych problemów polskiego systemu ochrony zdrowia jest brak transparentności oraz odpowiedzialności. — To nie jest tak, że jak przekształcimy szpitale publiczne w spółki prawa handlowego, będą automatycznie lepiej zarządzane. W warunkach rozmytej odpowiedzialności systemowej może być wręcz przeciwnie: ciężar decyzji jest przeniesiony z organów samorządowych, które jako obywatele możemy trochę lepiej kontrolować, na poziom zarządów i rad nadzorczych. A tam kontrola społeczna bywa znacznie słabsza — twierdzi dr Libura.

Ekspert ds. ochrony zdrowia przypomina, że NFZ kontrolował w tym roku placówki ochrony zdrowia i w ponad 90 proc. z nich były nieprawidłowości. — A to znaczy, że są one wszędzie, cały system jest chory. Pieniądze z niego wyciekają i dlatego brakuje ich dla pacjentów. To spowodowało chyba największy kryzys w ochronie zdrowia, z jakim mieliśmy kiedykolwiek do czynienia — tłumaczy.

Dzieje się coś złego

Kilka dni temu w Szpitalu Południowym wybuchł kolejny skandal: Onet opisał, jak kierownik prosektorium miał pobierać opłaty za wydanie bliskim ciała zmarłego, a także polecał im zakład pogrzebowy, który należy do jego wspólniczki. Poza tym publikował zdjęcia ciał i szczątków ludzkich w mediach społecznościowych, a prosektorium wynajmował filmowcom jako plan zdjęciowy.

— Ta sprawa jest bulwersująca, bo pokazuje, że nie sprawdzono przeszłości pracownika. Znowu wraca więc pytanie o nadzór właścicielski — mówi osoba związana z ochroną zdrowia w stolicy.

Jak twierdzi Anna Romaszkan, laborantka sekcyjna i autorka podcastu „Jaśniejsza strona prosektorium”, sygnały o problemach pojawiały się od dawna, a o możliwych nieprawidłowościach informowano osoby odpowiedzialne za nadzór nad przyszpitalnym prosektorium. — My w branży naprawdę wiemy, co się dzieje. Praca w prosektorium wymaga bezwzględnego przestrzegania procedur, bo każda nieprawidłowość może mieć znaczenie nie tylko dla godności osób zmarłych i ich rodzin, lecz także dla prawidłowej diagnostyki sekcyjnej oraz postępowań prowadzonych przez prokuraturę i sądy. To praca w szczególnych warunkach, dlatego wszelkie zgłoszenia powinny być traktowane z najwyższą powagą. A w tym przypadku najwyraźniej nie były — mówi Romaszkan.

— Szpital zapewne ma wewnętrzne procedury dotyczące przyjmowania i rozpatrywania skarg, które wpływają od pacjentów albo ich bliskich. Nie wiadomo jednak, co się z nimi działo. Czy ktoś je rozpatrywał i na nie odpowiadał? — dodaje radczyni prawna Aneta Gęsiarz-Krasucka.

Jej zdaniem także rada nadzorcza szpitala powinna mieć wiedzę, że ludzie zgłaszają nieprawidłowości. — Niestety na posiedzeniach rad nadzorczych spółek samorządowych właściwie nie ma miejsca na trudne pytania i drążenie tematów, bo to zostałoby uznane za brak zaufania. A przecież rada może nakładać na zarząd obowiązek nie tylko raportowania wyników, ale też rozpatrywania skarg. Tylko że tego nie robi, bo tam bardzo często trafiają ludzie zupełnie przypadkowi. Gdyby rok temu ktoś wiedział, że jest problem w prosektorium, można byłoby coś z tym zrobić. A tak mamy dzisiaj gigantyczną aferę — mówi radczyni prawna.

I jeszcze jedną, bo w Południowym doszło do pomyłki przy procedurze in vitro. Według branżowego portalu Rynek Zdrowia jedna z pacjentek otrzymała zarodek innej pary. Błąd został wykryty przez zespół embriologów, do ciąży nie doszło. Do Ministerstwa Zdrowia wysłano zgłoszenie o „zdarzeniu niepożądanym”.

To nie jedno zgniłe jabłko

Nie chcę nawet myśleć, co jeszcze wyjdzie — wzdycha pracownik Warszawskiego Szpitala Południowego. A właśnie wyszło, że na przełomie 2024 i 2025 r. Dawid Kacprzyk pracował też w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. NMP w Częstochowie, najbardziej zadłużonej placówce w województwie śląskim. Robił tam szkolenie specjalizacyjne z anestezjologii i intensywnej terapii.

— Niestety chory jest system, a politycy nie mają całościowego planu ani przede wszystkim odwagi, żeby zająć się na poważnie jego reformą. Raczej są przekonani, że na ochronie zdrowia można tylko stracić. No i mamy sytuację, w której tą ochroną zdrowia zaczynają się zajmować poważniej dopiero wtedy, gdy stanie się głównym tematem debaty publicznej i kampanii wyborczej, ma wpływ na sondaże. Bo już nie mają wyjścia — mówi ekspert ds. ochrony zdrowia.

Żart o triumfalnym powrocie Dawida Kacprzyka do Szpitala Południowego okazał się w pewnym sensie proroczy, bo pod naciskiem premiera Tuska Ministerstwo Zdrowia przedstawiło właśnie „Pakiet zmian w ochronie zdrowia”. Ministra Jolanta Sobierańska-Grenda chce m.in. ograniczyć tzw. kominy płacowe, wprowadzając maksymalną stawkę 240 zł brutto za godzinę pracy lekarza, i prowadzić lepszą kontrolę nad ich grafikami oraz formami zatrudnienia. Zapowiedziała też większą przejrzystość systemu dzięki centralnej e-kolejce.

— Kryzys jest zawsze szansą na zmianę, mam nadzieję, że ta szansa nie zostanie zmarnowana, bo skala patologii, które wypłynęły, pokazuje, że Szpital Południowy to nie było jedno zgniłe jabłko w koszyku pełnym dobrych owoców — mówi dr Maria Libura. — Problem jest systemowy, nie da się go ograniczyć do jednej placówki.

W ubiegły czwartek do Południowego wkroczyli agenci CBA, pracują też w Urzędzie Dzielnicy Ursus. Lokalny działacz żartuje: — Może sprawdzają, czy Kacprzyk posiadł umiejętność bilokacji i w czasie dyżurów był też na posiedzeniach rady?

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
29

12.07.2026

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Jak rozpoznać demencję u psa? Pomoże tych kilka znaków ostrzegawczych

Jak rozpoznać demencję u psa? Pomoże tych kilka znaków ostrzegawczych

„Jesteś w sercu zmian. Surrealizm i antyfaszyzm”. Wystawa w MSN zachwyca

„Jesteś w sercu zmian. Surrealizm i antyfaszyzm”. Wystawa w MSN zachwyca

Paweł postanowił, że co 10 lat będzie brał roczny urlop. „Przecież po to się żyje”

Paweł postanowił, że co 10 lat będzie brał roczny urlop. „Przecież po to się żyje”

Oszukane pokolenie trzydziesto- i czterdziestolatków. „Wytresowano ich w mitach” [TEKST ARCHIWALNY]

Oszukane pokolenie trzydziesto- i czterdziestolatków. „Wytresowano ich w mitach” [TEKST ARCHIWALNY]

Otyłość to perfidna choroba. „Są ludzie, którzy w kółko chudną i tyją” [TEKST ARCHIWALNY]

Otyłość to perfidna choroba. „Są ludzie, którzy w kółko chudną i tyją” [TEKST ARCHIWALNY]

Warszawski ratusz bada zarzuty wobec prezes wodociągów. Były pracownik: ona niszczy ludzi

Warszawski ratusz bada zarzuty wobec prezes wodociągów. Były pracownik: ona niszczy ludzi

Papież ekskomunikował wpływowe bractwo. Sympatyzują z nim znani Polacy

Papież ekskomunikował wpływowe bractwo. Sympatyzują z nim znani Polacy

Sowieci porwali 600 Polaków. „Krzyczałam, że zabierają niewinnych” [TEKST ARCHIWALNY]

Sowieci porwali 600 Polaków. „Krzyczałam, że zabierają niewinnych” [TEKST ARCHIWALNY]

„On nie popełnił żadnych przestępstw”. ICE zatrzymuje posiadaczy zielonej karty

„On nie popełnił żadnych przestępstw”. ICE zatrzymuje posiadaczy zielonej karty

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Niebezpieczeństwa w lesie. Jak uniknąć spotkań z dziką zwierzyną podczas spaceru z psem?

Niebezpieczeństwa w lesie. Jak uniknąć spotkań z dziką zwierzyną podczas spaceru z psem?

13 lipca, 2026
Strach w Szpitalu Południowym. Lekarz: jaki wstyd, cała Polska o nas mówi

Strach w Szpitalu Południowym. Lekarz: jaki wstyd, cała Polska o nas mówi

13 lipca, 2026
Do pracy samochodem służbowym wlicza się do czasu pracy. TSUE wydał wiążący wyrok – Biznes Wprost

Do pracy samochodem służbowym wlicza się do czasu pracy. TSUE wydał wiążący wyrok – Biznes Wprost

13 lipca, 2026
Naturalne sposoby na pozbycie się ślimaków z ogrodu

Naturalne sposoby na pozbycie się ślimaków z ogrodu

13 lipca, 2026

Najnowsze Wiadomości

Korčula w ogniu – akcja gaśnicza strażaków na chorwackiej wyspie

Korčula w ogniu – akcja gaśnicza strażaków na chorwackiej wyspie

13 lipca, 2026
Po fali upałów nagle zniknęły. Nawet naukowcy nie mogą ich znaleźć

Po fali upałów nagle zniknęły. Nawet naukowcy nie mogą ich znaleźć

13 lipca, 2026
Lasy w Polsce pękają w szwach od grzybów. Te mapy pokazują, gdzie teraz są

Lasy w Polsce pękają w szwach od grzybów. Te mapy pokazują, gdzie teraz są

13 lipca, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.