Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Szpital Południowy. Adam Ragiel: Ewidentne tuszowanie przyczyny zgonu

Szpital Południowy. Adam Ragiel: Ewidentne tuszowanie przyczyny zgonu

13 lipca, 2026
Lider Konfederacji uderza w lekarzy. „Sprzedają lewe L4, nie badają pacjentów” – Wprost

Lider Konfederacji uderza w lekarzy. „Sprzedają lewe L4, nie badają pacjentów” – Wprost

13 lipca, 2026
Ogólnopolski protest pracowników. Pracownicy wyjdą na ulicę? – Biznes Wprost

Ogólnopolski protest pracowników. Pracownicy wyjdą na ulicę? – Biznes Wprost

13 lipca, 2026
Liczba zwierząt hodowlanych na świecie rośnie. Eksperci ostrzegają

Liczba zwierząt hodowlanych na świecie rośnie. Eksperci ostrzegają

13 lipca, 2026
Antybalistyczna Koalicja Rakietowa stworzy system FREYJA. Jasny cel

Antybalistyczna Koalicja Rakietowa stworzy system FREYJA. Jasny cel

13 lipca, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Szpital Południowy. Adam Ragiel: Ewidentne tuszowanie przyczyny zgonu
  • Lider Konfederacji uderza w lekarzy. „Sprzedają lewe L4, nie badają pacjentów” – Wprost
  • Ogólnopolski protest pracowników. Pracownicy wyjdą na ulicę? – Biznes Wprost
  • Liczba zwierząt hodowlanych na świecie rośnie. Eksperci ostrzegają
  • Antybalistyczna Koalicja Rakietowa stworzy system FREYJA. Jasny cel
  • Reforma ochrony zdrowia. PiS wyraźnie podzielone ws. propozycji rządu
  • Kaczyński dostrzegł zagrożenie. Pozornie małe, a może kosztować władzę
  • NATO wzywa Rosję do powstrzymania się od cyberataków na Polskę – Wprost
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Jak zmuszano dzieci do pracy. „Dziecięce, małe rączki stanowiły w zakładach atut”
Jak zmuszano dzieci do pracy. „Dziecięce, małe rączki stanowiły w zakładach atut”
Aktualności

Jak zmuszano dzieci do pracy. „Dziecięce, małe rączki stanowiły w zakładach atut”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości29 maja, 2025

Matka moja podobno pracowała w fabryce od dziecka, gdy miała lat 9. Panowała bowiem w tych czasach moda na podrabianie metryk i – jak z opowiadań słyszę – nie tylko moja matka tak wcześnie zaczęła pracować. Nawet sąsiad przez ścianę opowiadał zupełnie wiarogodnie, że i on zaczął pracować w dziewiątym roku swego życia.

Tak na początku lat trzydziestych XX wieku dzieje swojej rodziny opisywał robotnik włókienniczy z Łodzi. Pozbawiony emocji ton wspomnienia uświadamia nam, że w czasach zaborów praca zarobkowa dzieci z rodzin chłopskich i robotniczych była czymś zwyczajnym. O ile jednak łatwiej sobie wyobrazić chłopca zbierającego ziemniaki albo dzieci wypasające bydło, o tyle szokiem może być wizja dziewięciolatka, który biega po hali fabrycznej ze szpulami, odbiera urobek albo czyści ogromne maszyny. Dzieci takich było zaś niemało. Pod koniec XIX wieku tylko w Królestwie Polskim doliczono się 1 179 000 robotników przemysłowych i rolnych. Wśród nich prawie 5 procent – 56 tysięcy – nie ukończyło dwunastego roku życia! Drugie tyle było trzynasto— i czternastolatków. Wynika z tego, że co dziesiąty robotnik miał poniżej 15 lat. Skąd ta rzesza dzieci wzięła się w fabrykach?

Twarzyczki szare, żółte

W przeciwieństwie do pana chłop jest do roboty. Nie on nadaje sens robocie, ale ona jemu. Racją istnienia chłopa jest robota.

Tak sytuację XIX-wiecznych chłopów i ówczesne stosunki społeczne opisywał w okresie międzywojennym wybitny polski socjolog Józef Chałasiński (1904–1979). Chłopi byli więc idealnymi kandydatami na robotników pierwszych manufaktur na ziemiach polskich. Aż do połowy XIX stulecia fabryki te cierpiały na brak pracowników. A przecież manus to z łaciny „ręka”, więc – mimo postępu technicznego – zakłady takie nie mogły funkcjonować bez rąk do pracy. Większość fabryczek należała jednak do właścicieli ziemskich, którzy mieli przecież swoich chłopów. Jeśli ci nie chcieli dobrowolnie pracować w pańskiej manufakturze, po prostu ich do tego zmuszano – było tak przynajmniej do czasu zniesienia poddaństwa osobistego i pańszczyzny. Najczęściej z łaski pana otrzymywali zapłatę, ale do pracy iść musieli. W manufakturze sukiennej Radziwiłłów w Nieświeżu nakładano nawet specjalne kontyngenty – nie rzeczowe, ale osobowe. Jak w baśni o krwiożerczym smoku, wieś musiała wysłać kilka razy w roku ustaloną liczbę młodych kobiet i dziewcząt (małoletnich!), aby pracowały jako prząśniczki.

Już w pierwszych latach istnienia takich manufaktur ich pracownikami w dużej mierze były dzieci i młodzież. Trudno podać konkretne liczby; niektórzy historycy podejrzewają jednak, że w przeciętnym zakładzie młodociani stanowili nawet ponad połowę załogi. Szczególnie dużo dzieci zatrudniano w zakładach włókienniczych: oczyszczały i przewijały przędzę, wiązały nici, przygotowywały osnowy, pracowały jako szpularze, a nawet tkacze przy warsztatach mechanicznych. Drobne dziecięce dłonie stanowiły w tym wypadku wielki atut. Nie tylko ta branża korzystała z małoletnich robotników. W połowie XIX wieku przemysł rozwijał się coraz szybciej i nieustannie brakowało w nim rąk do pracy. Rekrutowano więc wszystkich, w tym kobiety i dzieci. Znajdowały zatrudnienie niemal wszędzie: w zakładach tkackich i farbiarskich, fabrykach tabacznych i drukarniach.

W lecie „masy kilkunastoletnich niedorostków dźwigają szafle z wapnem i cegły przy robotach budowlanych”. Większość robotników na ziemiach polskich pochodziła ze wsi i małych miasteczek, ale sytuacja różniła się nieco w poszczególnych regionach – w zależności od ich kondycji gospodarczej, bliskości wielkich ośrodków przemysłowych, rodzaju wytwórstwa i dominujących w okolicy branż.

Robotnicy śląscy wywodzili się przeważnie z rodzin rzemieślniczych, dopiero w drugiej kolejności – z chłopskich. Przykładowo, w rejonie jeleniogórskim większość młodocianych robotników stanowili synowie i córki cieśli, stolarzy, szewców czy rymarzy; możemy więc przypuszczać, że przyszłość tych tradycyjnych rzemiosł stanęła pod znakiem zapytania w związku z rozwojem przemysłu i nie dawały one już perspektyw na zdobycie środków niezbędnych do przeżycia czy założenia własnej rodziny.

Z kolei robotnicy wielkiego ośrodka włókienniczego w Żyrardowie – powstałego jeszcze przed uwłaszczeniem – niemal w całości wywodzili się z chłopstwa. Przyuczali ich majstrzy i robotnicy sprowadzani z zagranicy, którzy pozostając na ziemiach polskich, wsiąkli w lokalne środowisko robotnicze. Chłopi – początkowo nieprzekonani do pracy w przemyśle – uznawali z czasem jej wyższość nad harówką na roli i porzucali wieś. Praktycznie i mentalnie stawali się „weberami”, przeskakując o szczebel wyżej na drabinie społecznej.

Podobnie wyglądała sytuacja w całym Królestwie Polskim – proletariusze w dużej mierze wywodzili się z chłopstwa. Niektórym zabrakło ziemi, bo spadek po ojcach nie wystarczył, zdarzali się też bezrolni czy pogorzelcy. Można ich liczyć w tysiącach. Po uwłaszczeniu chłopów wielu nowych właścicieli ziemskich nie potrafiło utrzymać otrzymanych majątków. Chłopskie dzieci migrowały do pracy w fabrykach z tego samego powodu, co ich rodzice i sąsiedzi – aby przeżyć. Jeszcze na przełomie XIX i XX wieku do pracy trafiały nawet ośmio i dziewięciolatki.

Najmłodsi przeważnie szli najpierw na służbę, a dopiero potem zatrudniali się w przemyśle. O ile bogatsi gospodarze mieli się czym podzielić z potomstwem i zapewniali mu jaką taką przyszłość, o tyle dzieci chałupników i bezrolnych miały dwa wyjścia: wieść nędzne życie, płacąc robotą za kąt do spania i obrabiając mały ogródek, albo szukać grosza w świecie – czyli w fabryce. Tam płaca wydawała się w miarę pewna, nie zależała od kaprysów pogody czy areału posiadanej ziemi. Właściciele zakładów najchętniej zatrudniali dzieci i młodzież z najbliższej okolicy – zwłaszcza jeśli obejmował je obowiązek szkolny. Młodzi robotnicy nie tracili wówczas czasu ani energii na pokonywanie dystansu dzielącego szkołę, dom i fabrykę – „a to przecież nie było obojętne fabrykantom, którym zależało na możliwie maksymalnym wyzyskaniu robotników we własnym zakładzie”. Przemysł rozwijał się błyskawicznie. Na terenie Królestwa Polskiego w 1870 roku w przędzalniach bawełny huczało 190 tysięcy wrzecion mechanicznych, niespełna 30 lat później było ich już 800 tysięcy; liczba krosien z 4000 w roku 1877 zwiększyła się w ciągu kilku lat do 11 tysięcy.

Obrazuje to dynamikę XIX-wiecznego uprzemysłowienia. Prym wiodło w nim włókiennictwo, a w jego ramach oczywiście Łódź – tamtejszy okręg przemysłowy wyrabiał 5/6 wartości produkcji bawełny całego Królestwa Polskiego. Ważnym ośrodkiem był również Białystok. Małoletni znajdowali tu pracę głównie w branży włókienniczej, a także w zakładach tytoniowych – w 1885 roku zatrudniały one 109 dzieci, w tym 93 dziewczynki, do dwunastego roku życia; stanowiły one 22 procent całej załogi. Dzieci – przede wszystkim z rodzin żydowskich – angażowano na dużą skalę do pracy w tego typu również w Warszawie. Wedle danych urzędowych z 1885 roku z wileńskiego okręgu fabrycznego także tam większość małoletnich zatrudniona była w przemyśle włókienniczym.

„Większy lub mniejszy udział w produkcji zależy od rozmiarów oddziałów przędzalniczych i rodzaju wykonywanego w tkalni towaru. Im więcej przędzarek i lepsze tkaniny, tym więcej małoletnich” – stwierdza inspektor Gorodkow. Według danych inspekcji fabrycznej łącznie w Królestwie Polskim na początku XX wieku pracowało w przemyśle 3326 dzieci w wieku 12–15 lat i 30 487 w wieku 15–17 lat. Statystyki te nie uwzględniają oczywiście szarej strefy – jej skali możemy się tylko domyślać. Po chwilowym spadku spowodowanym kryzysem ekonomicznym i zamykaniem zakładów przemysłowych po roku 1910 znowu nastąpił wzrost – mężczyźni poszli na wojnę, przy maszynach musiały ich zastąpić kobiety i dzieci. W 1914 roku w przemyśle Królestwa zatrudniano 50 302 dzieci i młodocianych, co stanowiło 15 procent ogółu siły roboczej, liczącej 337 556 osób.

Małoletni często nie zdobywali umiejętności, za to praca zostawiała wyraźne piętno na ich młodych ciałach. Autor artykułu o dzieciach-robotnikach zauważa, że piętnastolatkowie wyglądają na dziewięcio— czy dziesięciolatków. Pisze to w roku 1926; możemy przypuszczać, że w XIX wieku sytuacja dzieci zatrudnionych w fabrykach wyglądała w najlepszym razie podobnie.

Popatrzmy w te twarzyczki szare, żółte, o oczach szeroko otwartych, o wyrazie szalonego naprężenia, a zobaczymy w tych obrazkach groźne widmo degeneracji, zwyrodnienia fizycznego całego pokolenia.

Fabrykanci nie widzą jednak w młodocianych pracownikach dzieci. Widzą małych dorosłych: 120 centymetrów wzrostu, 25 kilogramów wagi.

Młodociany znalazł się wreszcie w zakładzie pracy. Tu zaczyna się nowy rozdział jego tragicznej często doli. Fabryka to nie szkoła z podziałem na klasy, dostosowane do wieku i sił młodzieży, fabryka wciąga chłopca lub dziew czynę w ogólne jarzmo tempa i warunków pracy przemysłowej. Mimo szeregu prac zakazanych ustawą, młody, słaby, niezupełnie rozwinięty organizm musi na równi z dorosłym znosić zbyt wysoką temperaturę huty szklanej czy żelaznej, nadmierną wilgoć przędzalni czy farbiarni, potworny huk fabryki metalowej, zimno i przeciągi, lub brak powietrza i wentylacji. Wspólnie z dorosłym pracuje na akord, nie może się wyłamać spod przemożnej władzy maszyny, normującej wysiłek jego pracy, biega, śpieszy się, nadążając za rekordowym tempem współczesnej zracjonalizowanej i zmechanizowanej fabryki.

Właściciele fabryk nie widzieli w takiej sytuacji nic zdrożnego – niektórzy zdawali się z niej wręcz kpić.

Są przedsiębiorcy (zapewne posiadający własne dzieci), którzy zatrudniają 14-to i 15-to letnie dzieci przez cały dzień bez przerwy, oświadczając cynicznie, że wieczorem obiad będzie im lepiej smakował…

Fragment książki „Pastuszkowie, gazeciarze, tkaczki. Jak zmuszano dzieci do pracy” Magdaleny Kopeć wydanej przez Wydawnictwo Wielka Litera. Tytuł, lead i skróty od redakcji „Newsweeka”. Książkę można kupić tutaj.

Pastuszkowie, gazeciarze, tkaczki. Jak zmuszano dzieci do pracy

Foto: Wydawnictwo Wielka Litera

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Kaczyński dostrzegł zagrożenie. Pozornie małe, a może kosztować władzę

Kaczyński dostrzegł zagrożenie. Pozornie małe, a może kosztować władzę

Amerykanie skłaniają się ku Partii Republikańskiej. Ale w listopadzie i tak zagłosują na demokratów

Amerykanie skłaniają się ku Partii Republikańskiej. Ale w listopadzie i tak zagłosują na demokratów

Hennig-Kloska zapewniała premiera, że nie będzie „dymić”, ale to nie wystarczyło. I tak powstała Unia Centrum

Hennig-Kloska zapewniała premiera, że nie będzie „dymić”, ale to nie wystarczyło. I tak powstała Unia Centrum

Europa przestaje liczyć na USA. Eksperci ostrzegają przed „luką odstraszania”

Europa przestaje liczyć na USA. Eksperci ostrzegają przed „luką odstraszania”

Otyłość wywołuje u mężczyzn kaskadę fatalnych zmian. Lekarz: powstaje błędne koło

Otyłość wywołuje u mężczyzn kaskadę fatalnych zmian. Lekarz: powstaje błędne koło

Afera szpitalna to „mniejszy problem” Donalda Tuska. Przyczyny kryzysu koalicji tkwią głębiej

Afera szpitalna to „mniejszy problem” Donalda Tuska. Przyczyny kryzysu koalicji tkwią głębiej

Spiskowcy liczyli na szybką klęskę hiszpańskiego rządu. Skończyło się krwawą wojną

Spiskowcy liczyli na szybką klęskę hiszpańskiego rządu. Skończyło się krwawą wojną

Polska klasa średnia wierzyła w  „bezpochodzeniowość”. Ale wraca do korzeni

Polska klasa średnia wierzyła w „bezpochodzeniowość”. Ale wraca do korzeni

Mindfulness dla neuroatypowych. Uniknij pułapek i poznaj sprawdzone metody

Mindfulness dla neuroatypowych. Uniknij pułapek i poznaj sprawdzone metody

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Lider Konfederacji uderza w lekarzy. „Sprzedają lewe L4, nie badają pacjentów” – Wprost

Lider Konfederacji uderza w lekarzy. „Sprzedają lewe L4, nie badają pacjentów” – Wprost

13 lipca, 2026
Ogólnopolski protest pracowników. Pracownicy wyjdą na ulicę? – Biznes Wprost

Ogólnopolski protest pracowników. Pracownicy wyjdą na ulicę? – Biznes Wprost

13 lipca, 2026
Liczba zwierząt hodowlanych na świecie rośnie. Eksperci ostrzegają

Liczba zwierząt hodowlanych na świecie rośnie. Eksperci ostrzegają

13 lipca, 2026
Antybalistyczna Koalicja Rakietowa stworzy system FREYJA. Jasny cel

Antybalistyczna Koalicja Rakietowa stworzy system FREYJA. Jasny cel

13 lipca, 2026

Najnowsze Wiadomości

Reforma ochrony zdrowia. PiS wyraźnie podzielone ws. propozycji rządu

Reforma ochrony zdrowia. PiS wyraźnie podzielone ws. propozycji rządu

13 lipca, 2026
Kaczyński dostrzegł zagrożenie. Pozornie małe, a może kosztować władzę

Kaczyński dostrzegł zagrożenie. Pozornie małe, a może kosztować władzę

13 lipca, 2026
NATO wzywa Rosję do powstrzymania się od cyberataków na Polskę – Wprost

NATO wzywa Rosję do powstrzymania się od cyberataków na Polskę – Wprost

13 lipca, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.