Dominacja Ameryki w dziedzinie AI do zeszłego tygodnia była założeniem oczywistym. Ale jedna decyzja administracji USA sprawiła, że cały świat odczuł ją w praktyce.
Według legendy w XVI w. praski rabbi Jehuda Loew wpadł na pomysł, jak obronić braci w wierze przed pogromami. Ulepił z gliny kukłę i ożywił ją, wkładając jej w usta pergamin z zapisanym słowem „prawda”. Golem był tylko bezduszną maszyną wykonującą wolę twórcy. Z obrońcy prześladowanych Żydów zmienił się w mordercę budzącego postrach w całej Pradze. Na szczęście rabbi Loew zdołał wyjąć pergamin z ust golema, zmieniając go na powrót w kupę gliny.
Praska legenda pasuje dziś jak ulał do historii o sztucznej inteligencji. Asystenci AI mieli pomóc nam w cyfrowej rzeczywistości, ale od kilku miesięcy coraz częściej mówi się o tej technologii jako o zagrożeniu: uważaj, AI odbierze ci pracę albo zmanipuluje wybory.
Dominacja Ameryki w dziedzinie AI do zeszłego tygodnia była założeniem oczywistym. Ale jedna decyzja administracji USA sprawiła, że cały świat odczuł ją w praktyce. Firma Anthropic, producent wielkiego modelu językowego (LLM) o nazwie Claude dostała zakaz udostępniania jego najnowszej wersji Fable klientom, którzy nie są Amerykanami. Na wszelki wypadek firma odłączyła nowy model całemu światu.
Dlaczego Amerykanie zazdrośnie strzegą Fable? Bo najnowsze dzieło Anthropica staje się cyberbronią zdolną przełamać każde zabezpieczenie. Pełna wersja Fable o nazwie Mythos nie trafiła do publicznego użytku, a jedynie do wybranych firm i instytucji, bo wykrywa w systemach najdrobniejsze błędy, nawet takie sprzed 20 lat.
Nic dziwnego, że sprawa AI stała się jednym z tematów szczytu G7 we Francji. Przy stole z politykami zasiedli magnaci z Krzemowej Doliny: Dario Amodei z Anthropica, Demis Hassabis z Google’a czy Sam Altman z OpenAI. Przekonywali światowych przywódców, że AI powinno się jakoś nadzorować, a ramy tego nadzoru powinna stworzyć koalicja państw zachodnich pod wodzą USA. Nie wiemy, co dokładnie powiedzieli Amodei, Altman i Hassabis, ale najwyraźniej udało im się zjednoczyć przywódców Zachodu wobec zagrożenia płynącego z Chin. Tamtejsze LLM-y są tańsze i nierzadko równie wydajne, a mniej energożerne niż produkty amerykańskie. Nawet przewodnicząca Komisji Europejskiej napisała, że AI niesie ze sobą niezmierzony potencjał, ale także zagrożenia dla wolnych demokratycznych społeczeństw, dlatego Europa i USA powinny współpracować w tej dziedzinie.
Nową technologią zajął się niedawno w swojej pierwszej encyklice papież Leon XIV. Doskonale wyłapał największe zagrożenia, jakie niesie ze sobą AI: dla rynku pracy, sprawiedliwości społecznej, ekologii czy sfery informacyjnej. Najgroźniejsze jednak, zdaniem papieża, jest skupienie tak ogromnej władzy nad losami ludzkości w rękach grupki bajecznie bogatych ludzi i rządów. Nie było to w smak Donaldowi Trumpowi, który AI traktuje jak najbardziej zaawansowaną broń, ani magnatom Krzemowej Doliny, którzy ochoczo korzystają z tego politycznego parasola, by zwiększać swoje bajeczne majątki i wpływy, nie licząc się ze społecznymi kosztami.
Warto odświeżyć dziś legendę o Golemie. Bez odpowiedniej kontroli demon krzemowy kiedyś może okazać się równie groźny jak ten z gliny.